Tylko Ona daje mi radość.

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Tylko Ona daje mi radość.

Avatar użytkownika
przez coccinella 04 mar 2013, 17:22
Exteriorize napisał(a):Witam wszystkich. Jeżeli mój problem był już poruszany wcześniej to przepraszam, że powielam wątek ale naprawdę czuje, że potrzebuje pomocy.
Chodzi o to, że... byłem w związku. Dla mnie po prostu ideał kobiety. Mądra i atrakcyjna. Po pewnym czasie postanowiliśmy się związać. Dogadywaliśmy się w każdej sprawie. Posiadamy wspólne pasje i zainteresowania. Widywaliśmy się niemalże codziennie. Pisaliśmy ze sobą do 4 w nocy. Nigdy nie przypuszczałem, że to się może skończyć.

Zerwaliśmy ze sobą z mojego powodu. Nie doceniłem Jej. Zawaliłem szkołę, miałem plany na przyszłość ale okazały się zbyt dziecinne i nie byłem wystarczająco czuły. Nie zniosła tego i w końcu mnie zostawiła. Wszystko to moja wina. I dopiero kiedy to się stało to mnie olśniło. Jak mogłem być tak głupi. Nagle zrozumiałem wszystkie swoje błędy, dostrzegłem jak piękne miałem z Nią życie. Teraz staram się to wszystko naprawić, staram się z całego serca ale Ona już tego nie chce. Szukam pracy, gdy tylko mam okazję zapewniam Ją że jest dla mnie najważniejszą osobą w życiu. Że zrobię dla Niej wszystko. Widujemy się ze sobą ale dla Niej jest to teraz tylko znajomość a ja w tych momentach mam tak gigantyczną chęć Ją przytulić, pocałować, że to jest wprost nie do opisania. Oczywiście gdy próbuje to Ona mnie odpycha. Czuje, że gdy mówię do Niej w czuły sposób to po prostu Ją to drażni i tym samym sam sprawiam, że pogarszam sytuację. Z drugiej strony czuje, że gdy nie będę tak mówił to Ona po prostu o tym zapomni i i tak skończy się to tak samo. Rozumiem Ją, gdy mówi, że nie chce robić niczego wbrew sobie, że nic na siłę. Ja też nie mam prawa Jej zmuszać i nie chce tego. Ale od tamtego momentu po prostu codziennie tracę kawałek chęci do życia. Każdy dzień bez Niej przeżywam jak żywy trup. Minuty są godzinami. Nieważne co robię. Ona teraz postanowiła zacząć inne życie, bardziej rozrywkowe. Spotyka się często ze znajomymi, poznaje innych ludzi. I mimo, że Ona zapewnia mnie, że nie chce być teraz z nikim i nie mam się martwić, to ja się po prostu boje, że pewnego dnia pozna kogoś z kimś postanowi sobie ułożyć życie. Ja nie jestem typem człowieka który czuje się dobrze w większym towarzystwie. Chciałbym być dla Niej takim jak Ona tego pragnie, żeby była ze mną szczęśliwa i bezpieczna ale ten Jej chłód odbiera mi siły. Często mam drgawki. Nie mam apetytu. Wiele razy myślałem o samobójstwie mimo, że może to dziecinne i tchórzliwe. Ja już po prostu nie wyobrażam sobie życia bez Niej. Dla mnie to już nie miałoby sensu. Ciesze się, że mogę się z Nią chociaż raz na jakiś czas widywać. Tylko to mnie jeszcze jakoś trzyma. Nawet gdy przyjeżdża do mnie na krótką chwile to czuje się jak w niebiosach. A gdy odjeżdża, wracam do tej szarej ciągnącej się w nieskończoność rzeczywistości w której po prostu z dnia na dzień mam coraz mniejszą chęć życia. Gdy dzwoni dzwonek do drzwi, serce zaczyna mi szybciej bić i myślę że to Ona. Gdy dzwoni telefon, za każdym razem myślę że to Ona. Może to też przesada, ale nawet jak widzę jakiś głupi post na fejsie w którym Ona daje komuś buziaka to ja sobie od razu wyobrażam jakieś niestworzone historie. Naprawdę... wszystko się tak pomieszało. Nie wiem co robić. Boje się, że pewnego dnia wszystko się skończy... i że nie będzie to dobre zakończenie.

Być może wiem jaką otrzymam odpowiedź. Że powinienem także zacząć więcej widywać się z ludźmi. Ale ja wiem na sto procent, że to nic nie zmieni. Taką kobietę spotyka się raz na całe życie. Nawet jak siedzę z przyjaciółmi, nie jest mi tak dobrze jakbym przebywał z Nią. Tylko Ona sprawia, że mogę odczuwać prawdziwą radość z życia. Kocham Ją. Szkoda, że dopiero teraz to zrozumiałem, kiedy może być już za późno.


nie zmusisz nikogo do miłości, taka prawda. Jeśli ona do Ciebie nic nie czuje, to choćbyś stawał na głowie, to nie zmienisz tego.
Nie chce mi się.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
807
Dołączył(a)
21 wrz 2012, 17:41
Lokalizacja
Warszawa

Tylko Ona daje mi radość.

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 05 mar 2013, 03:44
Smutna historia. :cry:
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Tylko Ona daje mi radość.

Avatar użytkownika
przez Sorrow 05 mar 2013, 03:48
Co za gówniany świat :( .
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3353
Dołączył(a)
08 cze 2006, 15:38

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Tylko Ona daje mi radość.

Avatar użytkownika
przez Arhol 05 mar 2013, 10:28
Uznała to za skończone,i nic więcej z tego nie będzie,jedynie czas może sprawić że zapomnisz,i lepiej nie rób sobie nadziei,mniej się zawiedziesz..
"Whoever fights monsters should see to it that in the process he does not become a monster. And when you look into the abyss, the abyss also looks into you"
Why was it I seeing more beauty in death rather than life?
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
32435
Dołączył(a)
16 lis 2012, 22:09

Tylko Ona daje mi radość.

przez zmienny 05 mar 2013, 11:56
O kurde, zraziles ja ta swoja miloscia i nadskakiwaniem, dziewczyny z reguly nie lubia takich gosci, bo wydaja im sie malo ciekawi i slabi.
zmienny
Offline

Tylko Ona daje mi radość.

Avatar użytkownika
przez dumps 05 mar 2013, 13:01
Kiepsko, ale serio powinieneś zająć się czymś innym, żeby nie myśleć o niej. Do miłości jej nie zmusisz, nie masz takiego prawa. Więc takie użalanie się nad sobą także nic nie zmieni. Moim zdaniem powinieneś przestać się z nią widywać, i wgl spróbować zerwać ten kontakt, bo za każdym razem jak ją widzisz, czy słyszysz robisz sobie jeszcze większą nadzieję i coraz bardziej Cię to niszczy.. Nie dasz sobie rady, potem za jakiś czas, kiedy ona naprawdę znajdzie innego.
Bo każdy walczy tu o przetrwanie
w świecie gdzie nic nie jest pewne
bądź pewien swojej woli walki
zbieraj siły, dąż do tego by coś zmienić!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
388
Dołączył(a)
05 mar 2013, 10:25

Tylko Ona daje mi radość.

Avatar użytkownika
przez dumps 05 mar 2013, 15:21
Widzisz, trudno Ci się będzie pogodzić z jej decyzją. Próbuj zacząć żyć swoim życiem, swoim własnym życie.. Zdaje sobie sprawę co czujesz i że to wszystko jest takie obce. Może poszukaj pomocy u jakiegoś psychologa. Wiesz, może to będzie dobry pomysł, wygadasz się coś Ci poradzi. Trzymam kciuki, żeby się ułożyło.
Bo każdy walczy tu o przetrwanie
w świecie gdzie nic nie jest pewne
bądź pewien swojej woli walki
zbieraj siły, dąż do tego by coś zmienić!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
388
Dołączył(a)
05 mar 2013, 10:25

Tylko Ona daje mi radość.

przez zmienny 05 mar 2013, 15:31
oj widze ze ciezko jest, taka desperacja jeszcze bardziej ja zrazisz, poznaj nowa osobe, milosc to narkotyk w znacznym stopniu, kontakt z nia powodowal wydzielanie sie substancji szczesliwosci od ktorych sie uzalezniles.
zmienny
Offline

Tylko Ona daje mi radość.

Avatar użytkownika
przez rede 07 mar 2013, 12:37
No cóż, kobieta może Cię mieć na własność. Dobrze, że nie napisałeś, że Cię wykorzystuje w jakiś sposób ;) Słyszałeś może kiedyś o tym, że dużo kobiet preferuje drani, aniżeli miłych gości? Ty jesteś akurat tym miłym gościem. Jak jakaś przylepa, do rany przyłóż. Po co kobiecie taki facet, który nie ma własnych zasad oraz szacunku do siebie ? Jedno rozwiązanie jest takie, że mógłbyś zacząć żyć życiem "towarzyskim". Chodzić na imprezy, pokazywać się z kobietami, mniej pisać/spotykać się z nią. Może wtedy zobaczyć w Tobie faceta niezależnego i powróci zainteresowanie. Weź pod uwagę, że w Twoim przypadku, gdy masz Syndrom Jedynej, łatwo zburzysz sobie obraz faceta, który się dobrze trzyma (kiedy pojawi się zainteresowanie). Zburzysz, bo to tylko taka maska będzie. Podałem jeden przykład, jednak nie polecam go, bo wątpię żebyś był szczery sam ze sobą na tę chwilę i naprawdę się dobrze bawił, miał swoje cele i do nich dążył. Inna kwestia: sam sobie stwarzasz problem, poprzez skupianie się na negatywach. Co by się zmieniło jakbyś był z tą kobietą ? Naprawdę byś był szczęśliwy ? czy tylko ona podtrzymywałaby Cię przy życiu ? To normalne jest, że przeżywasz rozstanie. Każdy to przeżywa, ale w różnym stopniu.

Mówisz, że zawaliłeś szkołę - co się stanie jak wrócisz do niej ?
Plany na przyszłość, dziecinne - dziecinne według Ciebie czy wobec Twojej ex ? Jeśli według Ciebie to przeramuj je.

Mówisz, że taką kobietę spotyka się raz na całe życie. Byłeś z każdą kobietą na kuli ziemskiej, że wiesz o tym ? Według mnie to za dużo zaangażowałeś się w relację z tą kobietą i stąd wydaje Ci się, jaka to ona jest oh i ah. Na pewno ma jakieś wady. Ba, każdy je ma. Spójrz też na nią z innej strony, a nie tylko przez różowe okulary.

Pzdr, rede
psycholog-seksuolog
Avatar użytkownika
Offline
Posty
49
Dołączył(a)
03 cze 2010, 15:53
Lokalizacja
Lublin

Tylko Ona daje mi radość.

przez zmienny 07 mar 2013, 20:39
Exteriorize napisał(a):
Jakiś czas temu, bodajże około miesiąca gdy się z Nią spotkałem, zaczęliśmy rozmawiać tak szczerze, i zapytała się czy chciałbym żeby do mnie wróciła. Oczywiście odpowiedziałem, że chce. Uśmiechnęła się tak cudownie, zaśmiała się i przez chwile nie mogła z siebie wydusić słowa, że tak szybko odpowiedziałem. I dodała, że "jeszcze nie". W sms'ie napisała, że cieszy się, że mnie ma. Wtedy wszystko było dla mnie jasne, wystarczy, że znowu ogarnę szkołę, znajdę pracę itd i wtedy znowu będziemy razem. Naprawdę mnie to ucieszyło i zacząłem działać najmocniej jak potrafiłem. :'(



ten fragment bardzo uwypukla wasze relacje, ustawila cie na lawce rezerwowych/ w poczekalni, ze w razie jak nie znajdzie lepszej partii to do Ciebie wroci, a Ty caly szczesliwy ze dostapiles tego zaszczytu.

kobieta potrzebuje partnera, a nie wielbiciela, psychofana.
zmienny
Offline

Tylko Ona daje mi radość.

Avatar użytkownika
przez rede 07 mar 2013, 22:14
zmienny, uprzedziłeś mnie :)

dodam od siebie, że trafiłeś do worka z napisem 'przyjaciółka z kutasem'. Co Ty w ogóle stary chcesz ? przyszedłeś tu, aby się wyżalić, po poradę co zrobić, aby naprawić ten związek czy po prostu chcesz już się z niego wywiązać ? Jeśli wybrałeś opcje, że chcesz zacząć żyć na nowo to możesz rozpocząć od wyznaczenia sobie celów na kilka dni do przodu i małymi krokami je osiągać. ;) To może być cokolwiek, choćby pójście na kebaba i pogadanie sobie ze sprzedawczynią z warzywniaka.
psycholog-seksuolog
Avatar użytkownika
Offline
Posty
49
Dołączył(a)
03 cze 2010, 15:53
Lokalizacja
Lublin

Tylko Ona daje mi radość.

przez zmienny 07 mar 2013, 23:56
rob swoje, rozwijaj sie, oduzalezniaj sie od niej, paradoksalnie tylko dzieki temu jest szansa na to, ze kiedys znowu bedziecie razem, choc i tak mala i najlepiej wcale nie mysl w tych kategoriach i szukaj juz innej.
wiem, ze latwo sie pisze, bo swoje tez odchorowalem, ale innej opcji tak jak napisales nie ma.
zmienny
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości

Przeskocz do