zamieszkanie z chłopakiem

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

zamieszkanie z chłopakiem

Avatar użytkownika
przez L.E. 21 sty 2013, 19:04
Sysiaa20 napisał(a):Budzę się, pracuje, robie zakupy, obiad, poźniej te martwe kilka godzin dopóki nie wróci i tak w kółko.. ileż tak można? Czasami mam ochotę się wgl nie budzić skoro wiem że mój dzień będzie wyglądał znów tak samo.. a jakoś nie kręci mnie chodzenie samej na basen czy do kina :?


Mi się wydaje, że problem jest w Tobie, a nie w nim.
Jest przecież mnóstwo rzeczy, którymi możesz się zająć nawet siedząc w domu: książki, gry, czasopisma, robótki ręczne, domowy kurs języka obcego...
Zastanów się, czemu nie umiesz sama spędzać czasu. To nie jest zdrowe.

Jak spędzałaś czas zanim się zaczęliście spotykać?
'Każdy z nas jest łodzią, w której może się z potopem mierzyć,
cało wyjść z burzowej chmury, musi tylko w to uwierzyć"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3514
Dołączył(a)
03 mar 2010, 18:48

zamieszkanie z chłopakiem

Avatar użytkownika
przez linka 21 sty 2013, 19:18
Sysiaa20 napisał(a):
[b]linka
,
A co jeśli stanę sie dla niego nieosiagalna, wróci raz, drugi mnie nie będzie, obiadu nie będzie itp.. To wróci do swojego domu i swojej rodziny..? :?

:shock: Jezu ty masz 20 dziewczyno obudź się!! Jesteś jego partnerką czy kucharą, sprzątaczką - bo on też będzie cię tak postrzegał.....

Przeczytaj to co napisałaś - chłopak mnie zostawił bo nie było posprzątane i nie było obiadu - powiedziałabyś tak jakiejś koleżance?
Niech on czasami ugotuje, posprząta, pobędzie sam, kiedy ciebie nie ma ..... to nie jest dziecko, to prawie 30 letni chłop!!

Kobieta bluszcz to męskie utrapienie. Początkowo miła i kochająca, nie wiadomo kiedy zmienia się w kontrolującą, zaborczą, nadgorliwą fanatyczkę, która bez faceta nie potrafi funkcjonować. Jak zachowuje się kobieta bluszcz? Jak ją rozpoznać?



Sęk tkwi w tym, że kobieta bluszcz rzadko od samego początku stawia sprawę jasno i mówi o potrzebach i zasadach mających funkcjonować w związku: żadnych spotkań z kolegami, sms-owe meldowanie się co pół godziny, jak wyjazdy to tylko wspólne itp. W początkowych fazach związku to kobieta jak każda inna. Dba o swojego mężczyznę, nie protestuje, gdy chce się on spotkać z kolegami na piwo, nie kontroluje chorobliwie, nie ogranicza na tyle, aby było to widoczne i uciążliwe.

Jej niepokojące zachowanie objawia się zwykle po pewnym czasie, gdy już czuje się w związku pewnie. Te kobiece zachowania powinny zaniepokoić mężczyznę:
Ukradkiem przegląda twój telefon
Szpera w twoim komputerze, sprawdza pocztę bez pozwolenia, zagląda do archiwum w komunikatorze
Szantażuje, gdy coś jej się nie podoba (Albo zrezygnujesz ze spotkania z kolegami, albo z nami koniec)
Obraża się, gdy wychodzisz na spotkania bez niej.
Nie pozwala ci na przyjaźń z kobietami. Nie lubi koleżanek, które już masz i nieustannie je krytykuje.
Chce spędzać jak najwięcej czasu z tylko z tobą. Najchętniej widywałaby się codziennie. Szybko proponuje wspólne mieszkanie.
Nie ma przyjaciółek, własnej pasji, nie potrafi spędzać czasu tylko we własnym towarzystwie.

Życie z kobietą bluszczem nie jest łatwe. W zasadzie tylko mężczyzna, mający naturę pantoflarza i lubiący, gdy ktoś ma nad nim kontrolę, odnajdzie się w takim związku. Każdy inny ucieknie gdzie pieprz rośnie. Te najbardziej nadgorliwe, potrafią zrezygnować z pracy, aby mieć więcej czasu dla ukochanego. Gotują mu, sprzątają, troszczą się, chcą nieba przychylić, ale tego samego oczekują od niego. Sprzeciwiają się, gdy ma obszary życia, z których jest wykluczona: pasje, wyjścia na siłownię, spotkania z kumplem. Chce być integralną częścią każdej sfery jego życia.

Kobieta bluszcz lubi szantażować. Nie zawaha się nawet zagrozić popełnieniem samobójstwa, gdy partner musi jechać w delegację albo na szkolenie. Argument, że to cześć jego pracy absolutnie to niej nie trafia. Żąda natychmiastowego odbierania telefonów i odpisywania na sms-y. Nie przyjmuje do świadomości, że może na to nie mieć czasu w pracy.

Na jednym z forum KropkA napisała: Nie miałam świadomości, że robię źle. Miałam jeszcze pretensje, że nie docenia mojej troski i zaangażowania w związek. Czy to źle, że kocham i chcę być blisko?! Po jakimś czasie poczułam, że go tracę. Denerwował się, gdy dzwoniłam kolejny raz tego samego dnia, zdarzało się, ze po którymś telefonie wyłączał aparat. Serce mi pękało, gdy odmawiał spotkań – dla mnie dzień bez widzenia go był bezwartościowy i nic nie warty. Wystarczyło, że się odezwał i życie nabierało rumieńców. Czasami denerwował się, że nie mam żadnej koleżanki, że nie chce wychodzić bez niego, ale ja puszczałam to gadanie mimo uszu. On był najważniejszy. Gdy odszedł, zagroziłam, że się zabiję, bo nie chce bez niego żyć, ale nie przejął się tym. Opamiętanie przyszło, gdy przypadkiem spotkałam jego kolegę na ulicy. Nigdy go nie lubiłam, bo niepotrzebnie zabierał Mu czas. Bez ogródek powiedział, że On cieszy się, że się ode mnie UWOLNIŁ, bo jestem wariatką, która tłamsi facetów i nie daje im żyć. W pierwszym odruchu uznałam to za stek bzdur, ale teraz myślę sobie, że mógł mieć rację…


Brzmi znajomo?

Polecam wpisać sobie w google - kobieta bluszcz.


Nie macie pasji? Zainteresowań? Osobnych znajomych? To o czym wy rozmawiacie??
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do