zauroczenie, miłość, obłęd...?

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

zauroczenie, miłość, obłęd...?

Avatar użytkownika
przez bittersweet 18 sty 2013, 14:46
piotr88011, hi hi, dlaczego nie spróbujesz zdobyć ją via net ? Ty się zadurzyłeś za pośrednictwem sieci, może w druga stronę też to możliwe. Zaraz mi napiszesz, że ona kogoś ma ..... to czego szuka na czacie, eksponując swój wygląd ? rozmowy towarzyskiej ? do tego nie trzeba się pokazywać, jeszcze w tych regionach, które wzbudzają męskie zainteresowania /usta, biust itp/
BTW, kobiety kochają romantyzm ;)
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

zauroczenie, miłość, obłęd...?

przez piotr88011 18 sty 2013, 15:28
bittersweet napisał(a):piotr88011, hi hi, dlaczego nie spróbujesz zdobyć ją via net ? Ty się zadurzyłeś za pośrednictwem sieci, może w druga stronę też to możliwe. Zaraz mi napiszesz, że ona kogoś ma ..... to czego szuka na czacie, eksponując swój wygląd ? rozmowy towarzyskiej ? do tego nie trzeba się pokazywać, jeszcze w tych regionach, które wzbudzają męskie zainteresowania /usta, biust itp/
BTW, kobiety kochają romantyzm ;)

Powiedzmy, że siedzi, bo robi ankietę, wybacz nie mogę podać powodu, chrońmy anonimowość. Ale na 100% nie szuka potencjalnego partnera, owszem pogada sobie z nami i fajnie ale to wszystko. Romantyczność?-wybacz, Ty chyba sobie jaja robisz.
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
17 sty 2013, 13:01

zauroczenie, miłość, obłęd...?

Avatar użytkownika
przez bittersweet 18 sty 2013, 15:36
Ale na 100% nie szuka potencjalnego partnera, owszem pogada sobie z nami i fajnie ale to wszystko.
No to sprawa jest jasna, sam sobie odpowiedziałeś - musisz o niej zapomnieć :bezradny:
Romantyczność?-wybacz, Ty chyba sobie jaja robisz.
A sądzisz, że kobiety nie lubią romantyzmu ?
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

zauroczenie, miłość, obłęd...?

przez Zołzik 18 sty 2013, 15:49
bittersweet napisał(a):
Romantyczność?-wybacz, Ty chyba sobie jaja robisz.
A sądzisz, że kobiety nie lubią romantyzmu ?

Oczywiście, że nie lubią. Piotr ma monopol na romantyzm i miłość:
Wiesz co mam taki pogląd, że ludzie w dzisiejszych czasach wiążą się ze sobą ale rzadko to jest jakaś wielka miłość, po prostu są ze sobą bo są, chyba dla zabicia nudy, bo nawet nie samotności. Łączy ich pewnie zazwyczaj pociąg seksualny, albo są ze sobą bo któreś jest przy kasie, a na koniec są ze sobą bo jest dziecko. I tak pieprzą o miłości.Tylko mi się trafia miłość i dlatego cierpię ilekroć pomyślę jak wspaniale by to wyglądało. Ludzkość wyzbywa się jakichkolwiek uczuć.
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
27 lip 2010, 13:33

zauroczenie, miłość, obłęd...?

przez piotr88011 18 sty 2013, 15:52
bittersweet napisał(a):
Ale na 100% nie szuka potencjalnego partnera, owszem pogada sobie z nami i fajnie ale to wszystko.
No to sprawa jest jasna, sam sobie odpowiedziałeś - musisz o niej zapomnieć :bezradny:
Romantyczność?-wybacz, Ty chyba sobie jaja robisz.
A sądzisz, że kobiety nie lubią romantyzmu ?

Właśnie się tak zastanawiam, bo patrząc z perspektywy czasu na kobiety w których się zakochiwałem, wstydze się tego, bo sam przyznaje,że one nie są aż tak urodziwe.Przecież mnie z początku nie fascynowała jej uroda.Teraz z upływem czasu, może być podobnie. Zapomnieć się nie da, ale to przemija. Trochę to dziwne, może i chore.
Myślę, że kobiety nie lubią romantyzmu, która poleci na kiczowate wiersze, sporządzone na kolanie. A może my inaczej rozumiemy romantyczność. Chyba, że chodzi Ci o romantyczną oprawę np. przy kolacji, jakieś kwiaty ale to trzeba mieć wyczucie, bo inaczej wyjdzie z tego polska wieś.
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
17 sty 2013, 13:01

zauroczenie, miłość, obłęd...?

przez Zołzik 18 sty 2013, 16:04
piotr88011 napisał(a):Myślę, że kobiety nie lubią romantyzmu, która poleci na kiczowate wiersze, sporządzone na kolanie. A może my inaczej rozumiemy romantyczność. Chyba, że chodzi Ci o romantyczną oprawę np. przy kolacji, jakieś kwiaty ale to trzeba mieć wyczucie, bo inaczej wyjdzie z tego polska wieś.

Dla mnie (jestem kobietą) żadna z tych rzeczy, które wymieniłeś nie jest romantyczna. Ale to, co napisałeś w swoim pierwszym poście jest.
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
27 lip 2010, 13:33

zauroczenie, miłość, obłęd...?

Avatar użytkownika
przez bittersweet 18 sty 2013, 16:06
Zołzik, ale z Ciebie Zołzik ;)

Właśnie się tak zastanawiam, bo patrząc z perspektywy czasu na kobiety w których się zakochiwałem, wstydze się tego, bo sam przyznaje,że one nie są aż tak urodziwe.
To akurat dobrze o Tobie świadczy, bo zakochiwanie się ze względu na urodę jest strasznie dziecinne. Atrakcyjność swoja drogą, ale inne cechy sa ważniejsze 8)
Myślę, że kobiety nie lubią romantyzmu, która poleci na kiczowate wiersze, sporządzone na kolanie. A może my inaczej rozumiemy romantyczność. Chyba, że chodzi Ci o romantyczną oprawę np. przy kolacji, jakieś kwiaty ale to trzeba mieć wyczucie, bo inaczej wyjdzie z tego polska wieś.
No żadna nie oczekuje literatury na światowym poziomie czy wystroju wnętrza od designera.... liczą się chęci przede wszystkim, emocje, które chcesz przekazać... mnie tam zawsze ujmują takie starania, uważam je za słodkie i urocze :105: tym bardziej, jeśli są trochę nieporadne :105:
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

zauroczenie, miłość, obłęd...?

przez piotr88011 18 sty 2013, 16:18
Zołzik napisał(a):
piotr88011 napisał(a):Myślę, że kobiety nie lubią romantyzmu, która poleci na kiczowate wiersze, sporządzone na kolanie. A może my inaczej rozumiemy romantyczność. Chyba, że chodzi Ci o romantyczną oprawę np. przy kolacji, jakieś kwiaty ale to trzeba mieć wyczucie, bo inaczej wyjdzie z tego polska wieś.

Dla mnie (jestem kobietą) żadna z tych rzeczy, które wymieniłeś nie jest romantyczna. Ale to, co napisałeś w swoim pierwszym poście jest.

Dzięki, bo ja jestem wrażliwy chłopak,jak Jason Donovan w teledysku "Sealed with a kiss" :P . Ale kogo to obchodzi :?, ciebie i może bittersweet.
Co do urody, to mam jakiś tam gust, ale na pewno nie jest to uroda Natalii Siwiec czy Dody, także nie Kazimiery Szczuki. Ale one w moim guście nie były a czym mnie zauroczyły?, to chyba biitersweet odpowiedziała w swoim pierwszym poście, dobrze to ujęłaś. Tacy jak ja mają przesrane.
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
17 sty 2013, 13:01

zauroczenie, miłość, obłęd...?

Avatar użytkownika
przez black swan 18 sty 2013, 16:53
W ogóle to sama jestem ciekawa jak z tym jest u innych. Czy osoby mające spore doświadczenie w związkach też mają takie jazdy z nakręcaniem się i robieniem sobie wielkich nadziei? Czy może jednak zależy to tylko głównie od osobowości, a mniej od doświadczeń?

Ja tak kiedyś miałam, nakręcałam się, zakochiwałam się z byle powodów i wyobrażałam sobie, że to wielka miłość mojego życia, wielokrotnie... Oczywiście po iluś zawodach miłosnych załamałam się, uważałam że wszyscy mężczyźni są źli, nie potrafią kochać, itp... Po dłuższym czasie znowu się zakochałam, ale bardziej to kontrolowałam, a wręcz nie chciałam dać się ponieść uczuciom, wmawiałam sobie, że nie kocham, byłam mało czuła dla partnera, bo nauczyłam się że miłość to słabość... Przez to rozstawaliśmy się, popadałam w tym związku ze skrajności w skrajność - wszystko albo nic. Raz dawałam mu całą siebie, raz nienawidziłam go. U mnie to ma podłoże w niezaspokojonych potrzebach miłości w dzieciństwie. Staram się siebie już teraz kontrolować...
No risk - no fun, no pain - no gain.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1493
Dołączył(a)
25 gru 2012, 23:05
Lokalizacja
północ

zauroczenie, miłość, obłęd...?

Avatar użytkownika
przez kasiulec 18 sty 2013, 18:01
Zołzik napisał(a):
piotr88011 napisał(a):Myślę, że kobiety nie lubią romantyzmu, która poleci na kiczowate wiersze, sporządzone na kolanie. A może my inaczej rozumiemy romantyczność. Chyba, że chodzi Ci o romantyczną oprawę np. przy kolacji, jakieś kwiaty ale to trzeba mieć wyczucie, bo inaczej wyjdzie z tego polska wieś.

Dla mnie (jestem kobietą) żadna z tych rzeczy, które wymieniłeś nie jest romantyczna. Ale to, co napisałeś w swoim pierwszym poście jest.

haha, popieram ;)
"(...) na małą, na niewymownie małą miareczkę czasu
stanęło przy nim coś tak wiadome,
coś bliskie, coś najbardziej bliskie,
coś tak bliskie jak trumna: samotność..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
62
Dołączył(a)
28 kwi 2011, 00:40

zauroczenie, miłość, obłęd...?

przez piotr88011 19 sty 2013, 19:14
black swan napisał(a):
W ogóle to sama jestem ciekawa jak z tym jest u innych. Czy osoby mające spore doświadczenie w związkach też mają takie jazdy z nakręcaniem się i robieniem sobie wielkich nadziei? Czy może jednak zależy to tylko głównie od osobowości, a mniej od doświadczeń?

Ja tak kiedyś miałam, nakręcałam się, zakochiwałam się z byle powodów i wyobrażałam sobie, że to wielka miłość mojego życia, wielokrotnie... Oczywiście po iluś zawodach miłosnych załamałam się, uważałam że wszyscy mężczyźni są źli, nie potrafią kochać, itp... Po dłuższym czasie znowu się zakochałam, ale bardziej to kontrolowałam, a wręcz nie chciałam dać się ponieść uczuciom, wmawiałam sobie, że nie kocham, byłam mało czuła dla partnera, bo nauczyłam się że miłość to słabość... Przez to rozstawaliśmy się, popadałam w tym związku ze skrajności w skrajność - wszystko albo nic. Raz dawałam mu całą siebie, raz nienawidziłam go. U mnie to ma podłoże w niezaspokojonych potrzebach miłości w dzieciństwie. Staram się siebie już teraz kontrolować...

W dzieciństwie nic mi nie brakowało, sam często wracam myślami do przeszłości, ale byłem gdzieś od 4 roku życia dość skromnym dzieckiem, chyba w przedszkolu nabawiłem się jakichś kompleksów, to na pewno. Ale generalnie po za tym, że byłem mało wylewny i nieotwarty na nowe znajomości, wspominam te czasy jako najpiękniejsze chwile w życiu. Pamiętam, miałem dużo koleżanek, z jedną umawiałem się na basen, nawet wtedy myślałem o jakimś bliższym kontakcie, ale byłem zbytnim dzieciakiem. Stosunki z dziewczynami jakoś zaczęły się walić z początkiem okresu dojrzewania a może trochę wcześniej, 12-13 lat i było co raz gorzej. Jednak nie raz gadałem do siebie i gadam, zdarzało mi się kiwać jak dzieciakowi z chorobą sierocą, często czułem "zimno" i tak z wiekiem stawałem się co raz bardziej rozdrażniony i jednocześnie zamkniętym we własnym świecie. Najgorsze były chyba czasy liceum, nie radziłem sobie już wtedy ze stresem związanym ze szkołą, kontaktami między mną a rówieśnikami, starałem się i tak zawężać krąg znajomych do minimum. Ja po prostu b. często nie czuję się sobą wśród ludzi, muszę się zmuszać do rozmów z nimi, od tego, że coś mnie interesuje, staram się stwarzać pozory aktywnego społecznie. Chyba trochę odbiegłem od tematu.
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
17 sty 2013, 13:01

zauroczenie, miłość, obłęd...?

Avatar użytkownika
przez black swan 19 sty 2013, 23:57
piotr88011, ja nabawiłam się najpierw kompleksów w 4 klasie podstawówki, a potem kontakt z obojgiem rodziców, szczególnie z ojcem mi się zupełnie spieprzył i od tamtego czasu strasznie bałam się chłopaków w szkole - szczególnie w liceum. Na studiach to minęło, bo byłam na nich praktycznie skazana. Może u ciebie był jakiś problem z brakiem akceptacji ze strony matki w okresie dojrzewania? Generalnie chyba masz szerszy problem niż tylko z tą dziewczyną i ten szerszy problem jest podłożem - tak mi się wydaje.
No risk - no fun, no pain - no gain.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1493
Dołączył(a)
25 gru 2012, 23:05
Lokalizacja
północ

zauroczenie, miłość, obłęd...?

przez piotr88011 20 sty 2013, 13:15
black swan napisał(a):piotr88011, ja nabawiłam się najpierw kompleksów w 4 klasie podstawówki, a potem kontakt z obojgiem rodziców, szczególnie z ojcem mi się zupełnie spieprzył i od tamtego czasu strasznie bałam się chłopaków w szkole - szczególnie w liceum. Na studiach to minęło, bo byłam na nich praktycznie skazana. Może u ciebie był jakiś problem z brakiem akceptacji ze strony matki w okresie dojrzewania? Generalnie chyba masz szerszy problem niż tylko z tą dziewczyną i ten szerszy problem jest podłożem - tak mi się wydaje.

Nie powiedział bym, że był jakiś brak akceptacji, nie przypominam sobie, jedynie mnie irytowało i irytuje jej idiotyczne staroświeckie podejście do tych spraw (związku, seksu) i ogólnie moich znajomości-"gdzie wychodzisz", "do kogo", "po co" i tak po dziś dzień. Można powiedzieć, że pogorszyły się moje relacje z ojcem już gdzieś od gimnazjum, z siostrą też prawie nie gadam. Jednak w dzieciństwie bardziej słuchałem się ojca, czego żałuje, bo mi to nie wyszło na dobre.
Zresztą może mam "to" w genach, bo mój ojciec w dużym stopniu był nieakceptowany przez matkę i generalnie przez rodzinę, ale jeśli tak, to tylko usiąść i czekać na śmierć.
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
17 sty 2013, 13:01

zauroczenie, miłość, obłęd...?

przez vifi 20 sty 2013, 13:43
Piszesz że w kobietach pociąga cię jakieś wewnętrzne ciepło. Jak byś chciał się ogrzać przy drugiej osobie, dostać koniecznie trochę ciepła, czułości. Czy nie patrzysz na nie przez pryzmat swoich pragnień? Chyba przez złość na to że nie możesz nikogo znaleźć przypisujesz wszystkim kobietom brak romantyzmu i jakąś płytkość. Sądzę że raczej nie możesz nikogo znaleźć przez własną nieśmiałość i brak obycia z ludźmi niż dlatego że nikogo nie interesują wrażliwe osoby.
Raczej nad tym bym popracował.
Offline
Posty
1424
Dołączył(a)
20 lis 2011, 21:02
Lokalizacja
Warszawa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do