Ślub czy rozstanie.

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Ślub czy rozstanie.

przez marcus26 06 sty 2013, 14:33
Może Was zaskoczę, ale jeśli chodzi o szczere rozmowy to prowadzimy je juz od bardzo dawna. O wszystkich swoich obawach jej mowie lub jej powiedziałem. Wiecie jakie to są ciosy dla kobiety? Łzy, nadzieja, obawa... Słowa ranią niesamowicie. Bardziej niz rany cielesne - gdyz trafiaja w serce. A świadomość, że wypowiadam je bedac szczery przygnebiaja mnie.
Ktoś pewnie powie, że po co to robić. Nie wiecie jak trudno jest odejść, zostawić osobę z którą się dzieliło życie. Myslicie ze mozna od siebie odpocząć... Moja partnerka nie widzi takiej opcji. Jesli sie rozstaniemy to nie zobaczymy sie do konca zycia. A co jesli tego bedziemy zalowac. Zyc oddzielnie, a wyrzuty sumienia i swiadomosc ze bylo tak blisko ciazyly przez cale zycie.

Możliwe ze mam za bardzo wyidealizowane podejscie do zwiazku. Trudno powiedzieć czego się tak boje. Myślę, że punktem początkowym była ta cała ceremonia (strach przed wystąpieniami, bycie na swieczniku) oraz okoliczności ustalenia początkowej daty. Ja chcialem daty jak najpozniejszej, moja narzeczona wraz ze swoimi rodzicami jak najszybciej.
Jak jest miedzy nami... hmm nie zaczelo się to od wielkiej milosci rodem z Hollywood. Znalismy się od dawna. Wspolna praca. To ona wyznala mi uczucie, ja nie chcialem jej zlamac serca i zaczelismy sie spotykac. Jednak od razu znalezlismy wspolny jezyk. Bardzo duzo moglismy rozmawiac na rozne tematy, ogromne zaufanie, wszystko robilismy wspolnie. Kosztem wlasnego zycia i tej swojej strefy prywatnosci. Wszystko ustalalismy pod siebie. Malo spontanicznych chwil. Wyjazdy wakacyjne podczas ktorych bylo wspaniale. Zawsze podczas nich wszystkie moje watpliwosci byly rozwiewane. Nadawanie na tych samych falach - to byla i jest nasza domena. Pewna dziewczyna ktora poznala Nas na wakacjach stwierdzila, ze tak idealnej pary jeszcze nie widziala. Duzo kolegów mowilo, nad czym ty sie zastanawiasz, masz aniola, idealna kobiete, na Twoim miejscu juz dawno bym to zrobil.
Z tym, że jest to Mój pierwszy powazny zwiazek... Gdzies przeczytalem: Motyle z brzucha czasem odlatują, a prawdziwy przyjaciel pozostanie na zawsze. Tylko czemu tak bardzo zaczałem chcieć tych motyli...

-- 06 sty 2013, 13:45 --

Lunaria napisał(a):Po prostu kłóci Ci się teraz serce z rozumem.


To akurat usłyszałem od swojej narzeczonej. Z tym, że Ona jest przekonana, że to serce nie pozwala odejsc...

Czy uważasz, że żyjąć z Kimś, spędzać niemal każdą wolną chwilę, ufać, pomagać, dochodzić do porozumienia, mając wspolne pasje, podobną wrażliwość i skromność można go nieKochać? Nawet czując, że ta osoba jest bratnią duszą...
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
02 sty 2013, 20:43
Lokalizacja
Internet

Ślub czy rozstanie.

Avatar użytkownika
przez Candy14 06 sty 2013, 14:54
marcus26, nie jestes zakochany moze dlatego tak racjonalnie mysliz. Pytanie czy kochasz?
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Ślub czy rozstanie.

Avatar użytkownika
przez agusiaww 06 sty 2013, 15:27
marcus26, jak widac mozna. Ty po prostu sie tlumaczysz tym, ze nie chcesz jej zostawic bo sie boisz zostac sam. Taki z Ciebie tchorz, mocno slowo ale prawdziwe. Jakbys ją kochał to nie zniosłbys mysli, ze Twoja kobieta moze byc z innym. A Ty wciaz szukasz usprawiedliwien. Dziewczyna Ciebie kocha i jak sam napisales, mysli, ze sie tylko boisz slubu i ze masz dla niej uczucie, moze i nawet mowisz jej ze ją kochasz ale to jest dla Ciebie puste slowo. Tak jak dzien dobry dla kogos innego. Wg mnie jezeli jej nie kochasz - a raczej na to wyglada, bo jestes w zwiazku bo nie miales innej opcji, to nawet jak wezmiesz slub to predzej czy pozniej Wasz zwiazek sie rozwali, bo co zrobsiz jak spostkasz kobiete na ktorej bedzie Ci zalezec i poczujesz motyle? Teraz myslisz, tylko o sobie boisz sie zostac sam i boisz sie wziac slub, a pozniej bedzie jeszcze gorzej. Chyba ze bedzie Ci odpowiadac taka sytuacja, albo kochanki na boku albo tego ze zranisz akurat te dziewczyne. W sumie to pewnie wtedy akurat tę dziewczyne bedziesz mial ......w.....
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6261
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ślub czy rozstanie.

Avatar użytkownika
przez bittersweet 06 sty 2013, 17:47
Może Was zaskoczę, ale jeśli chodzi o szczere rozmowy to prowadzimy je juz od bardzo dawna. O wszystkich swoich obawach jej mowie lub jej powiedziałem. Wiecie jakie to są ciosy dla kobiety? Łzy, nadzieja, obawa...
Fakt mnie zaskoczyłeś. Przyjęłam, ze ona nic nie wie o Twoich obawach, bo gdyby wiedziała, po prostu odpuściła by ślub. Nie jestem idealna kobieta, ale gdyby mój facet miał takie lęki jak Ty, to na pewno nie zmuszałabym go do niczego. Najwyraźniej dla niej ślub jest ważniejszy niż Twoje odczucia. Wazniejszy niż własna godność, bo nigdy nie chciałabym sie żenic z facetem, który sie wacha... dla mnie to byłoby poniżające.
Ktoś pewnie powie, że po co to robić. Nie wiecie jak trudno jest odejść, zostawić osobę z którą się dzieliło życie. Myslicie ze mozna od siebie odpocząć... Moja partnerka nie widzi takiej opcji. Jesli sie rozstaniemy to nie zobaczymy sie do konca zycia. A co jesli tego bedziemy zalowac. Zyc oddzielnie, a wyrzuty sumienia i swiadomosc ze bylo tak blisko ciazyly przez cale zycie.
Chcesz się rozstać czy tylko nie zawierać małżeństwa ? Jeśli przed ślubem myślisz o rozstaniu, to nie żeń się.
Z tym, że jest to Mój pierwszy powazny zwiazek... Gdzies przeczytalem: Motyle z brzucha czasem odlatują, a prawdziwy przyjaciel pozostanie na zawsze. Tylko czemu tak bardzo zaczałem chcieć tych motyli...
Wcale sie nie dziwię. To chyba normalne, że kazdy pragnie chociaz raz przezyć wielką miłość, a nie wielką przyjaźń.
Czy uważasz, że żyjąć z Kimś, spędzać niemal każdą wolną chwilę, ufać, pomagać, dochodzić do porozumienia, mając wspolne pasje, podobną wrażliwość i skromność można go nieKochać? Nawet czując, że ta osoba jest bratnią duszą...
Najpierw najlepszy przyjaciel, teraz bratnia dusza.... w Twoich opisach nie ma ani słowa o fascynacji, namiętności, uwielbieniu, zachwycie .... pewnie gdyby były, nie miałbyś wątpliwości, że to "ta jedyna".
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Ślub czy rozstanie.

Avatar użytkownika
przez kaja123 06 sty 2013, 18:05
marcus26, a może Ty się boisz że ślub oznacza koniec - amen klamka zapadła i Twoja kobieta zamieni się z anioła w potwora. Nie będzie tak jak teraz tylko tak jak to się mówi "po slubie to Ty dopiero zobaczysz co to za miód" "koniec wolności, więzienie" itp
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2262
Dołączył(a)
08 sty 2011, 01:29

Ślub czy rozstanie.

Avatar użytkownika
przez tahela 06 sty 2013, 18:34
jak dla mnie strach przed zobowiązaniami i nic wiecej, bez zobowiązań zyje sie łatwiej, nie ma co udawac
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10995
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Ślub czy rozstanie.

Avatar użytkownika
przez linka 06 sty 2013, 19:57
marcus26 napisał(a):Czy uważasz, że żyjąć z Kimś, spędzać niemal każdą wolną chwilę, ufać, pomagać, dochodzić do porozumienia, mając wspolne pasje, podobną wrażliwość i skromność można go nieKochać? Nawet czując, że ta osoba jest bratnią duszą...

To co opisałeś to typowy przykład przyjaciela :) a nie osoby, której poza tymi wszystkimi rzeczami także pożądasz, pragniesz, która sprawia, ze na jej widok masz "motyle" w brzuchu .......

Każdy ma przed ślubem troszkę strachu - w końcu to ważna rzecz, jak napisała tahela to jednak spore zobowiązanie i wiążące się z nim konsekwencje.

Dla mnie ślub to raczej mało istotna sprawa, absolutnie nie czuję potrzeby brania go a pewnie mój 11 letni związek kiedyś tak się skończy, bardziej ze względów technicznych ( jako ateistka - nie mam tutaj żadnych religijnych rozkmin) to samo nazwisko, później dzieci itd.

Myślę, że po nim i tak nic się nie zmieni więc i strachu nie mam :)
Na szczęście w moim związku to nie jest kwestia sporna.

Może czas na kompromis? Ty chcesz żeby była szczęśliwa więc bierzesz ślub - ok, a może ona powinna też iść na ustępstwo i zaiast ceremonii z pompą zrobić małą skromną, tylko w gronie najbliższych ludzi? To samo z weselem? Bez kasety, ustalić z zespołem że nie będą się nad wami "znęcać" przyśpiewkami gorzka wódka itd? Bez oczepin?

Właściwie czego się boisz? Chwili ceremonii? Czy życia w małżeństwie? Jak zmieni się wasze życie? Zamieszkacie razem? Ile macie lat?
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Ślub czy rozstanie.

Avatar użytkownika
przez Candy14 06 sty 2013, 20:26
tahela, kazdy zwiazek to zobowiazania..ze slubem czy bez
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Ślub czy rozstanie.

Avatar użytkownika
przez linka 06 sty 2013, 20:37
Candy14, ale może dla niektórych to taki punkt zwrotny ...... moment w którym wszystko zaczyna się traktować bardziej poważnie, wkraczanie w dorosłe życie itd?

Dla mnie takim momentem była wyprowadzka z domu i wspólne zamieszkanie.....
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Ślub czy rozstanie.

przez marcus26 07 sty 2013, 12:13
Mieszkamy ze soba od dwóch lat. Ja 26, Ona 27. Czy można mieć motyle patrząc na osobe z które sie jest tak dlugo? Wydaje mi sie ze tu przychodzi cos co sie nazywa przyzwyczajenie. Namietnosc w jakims stopniu tez jest obecna. Wczoraj niewiele brakowalo a moglo byc juz po wszystkim. Moja narzeczona traci juz resztki sil. Spakowala sie kolejny raz. Kolejny raz nie potrafilem jej puscic. Zrobilem sie taki slaby. Bylo mi jej tak zal. Nie potrafil bym zniesc tego ze sobie wyjdzie, a ja bede mial to gdzies. Chyba sobie nie zdaje sprawy z tego jaka jest dla mnie wazna, nie potrafie tego nazwac po imieniu. Zawsze bylismy obok siebie. Jak mozna to wszystko skreslic? Na slub i wszytsko z nim zwiazane reaguje jak na ogien.

-- 07 sty 2013, 15:27 --

A gdybym dodał, że dostrzegam u Siebie oznaki osobowosci zaleznej lub borderline? czy to moze miec wplyw na to wszystko?
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
02 sty 2013, 20:43
Lokalizacja
Internet

Ślub czy rozstanie.

Avatar użytkownika
przez refren 12 sty 2013, 13:21
marcus26 napisał(a):Nie wiecie jak trudno jest odejść, zostawić osobę z którą się dzieliło życie.


Wiemy.

marcus26 napisał(a):Myslicie ze mozna od siebie odpocząć... Moja partnerka nie widzi takiej opcji. Jesli sie rozstaniemy to nie zobaczymy sie do konca zycia


Nie dziwię jej się, z pewnością jest wyczerpana związkiem z Tobą i nie chce już więcej cierpienia. Ale to nie znaczy, że nie ma powrotu. Zawsze jest powrót, jeśli ludzie tego chcą. Ryzyko polega na tym, że któreś z Was może tego nie chcieć. Zawsze też można spróbować renegocjować zasady, może na razie jednak wizja ślubu to dla Ciebie za duża presja, może jednak warto być na razie razem bez takich planów? To może być dla niej mniej raniące niż ciągłe huśtawki. To "widmo" ślubu chyba tylko pogarsza sprawę, a na razie nie wygląda na to, żebyś był gotowy.

marcus26 napisał(a): Tylko czemu tak bardzo zaczałem chcieć tych motyli.


Motyle w brzuchu to tylko jedna z form miłości. W kolejnym związku też po pewnym czasie motyle oklapną.

marcus26 napisał(a):A gdybym dodał, że dostrzegam u Siebie oznaki osobowosci zaleznej lub borderline? czy to moze miec wplyw na to wszystko?


Jak najbardziej ma. Takie osoby zwykle mają problemy ze związkami/wiązaniem się. Nie darmo borderline to osobowość "chwiejna emocjonalnie". Choć możesz się mylić w diagnozie.


Kiedy Ciebie czytam, to nie wiem czy chodzi o to, że chcesz się ożenić pod presją okoliczności, a sam tego nie pragniesz czy może masz syndrom "a co jeśli kobieta mojego życia czeka za rokiem", który nieraz dopada mężczyzn przed ślubem (moim zdaniem to piękna iluzja). Być może jedno i drugie. Kluczowe jest chyba, żebyś poczuł, że nie ma żadnego jedynie słusznego rozwiązania, nie ma dowodów, które potwierdzą, że masz wziąć ślub ani dowodów, które ostatecznie Ciebie z tego "zwolnią" i "usprawiedliwią". To Ty wybierasz i decydujesz o swoim życiu. Będzie tak, jak zrobisz.

Odejść można zawsze. Być może musisz się jeszcze przekonać czego chcesz, być może musisz popełnić jakiś błąd, być może Twoja dziewczyna musi się od Ciebie uniezależnić (choć nie wiadomo czy będzie chciała wtedy powrotu), być może musisz dopiero dojrzeć do chęci ślubu, być może nigdy nie będziesz dojrzały, żeby się wiązać, być może musisz dopiero zrozumieć, kim dla Ciebie jest ta dziewczyna... Jest masa scenariuszy. Jestem ciekawa, co będzie dalej, ponieważ Twoje problemy nie są mi obce.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3283
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

Ślub czy rozstanie.

przez mark77 12 sty 2013, 13:54
marcus26 napisał(a):Bylo mi jej tak zal. Nie potrafil bym zniesc tego ze sobie wyjdzie, a ja bede mial to gdzies. Chyba sobie nie zdaje sprawy z tego jaka jest dla mnie wazna, nie potrafie tego nazwac po imieniu. Zawsze bylismy obok siebie. Jak mozna to wszystko skreslic? Na slub i wszytsko z nim zwiazane reaguje jak na ogien.


Jeżeli jej nie kochasz, a z tego co piszesz, to nie kochasz, przynajmniej tak zrozumiałem, to prędzej czy później się rozejdziecie i im dłużej trzymasz ją przy sobie na siłę, tym bardziej ją krzywdzisz.
Nie marnuj jej czasu i się zdecyduj.
Offline
Posty
586
Dołączył(a)
12 paź 2012, 10:42
Lokalizacja
Konin - okolice

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do