Ślub czy rozstanie.

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Ślub czy rozstanie.

przez marcus26 05 sty 2013, 17:56
Dzień Dobry,

Tytuł nie jest przypadkowy. W takiej sytuacji się znajduje(my). Jestem ze swoją partnerką ponad 4 lata i rzeczą normalną mogłoby się wydawać jest Ślub. Gdy się temat pojawił rok temu świat zaczął wymykać mi się z rąk. Ustalenia -> Nerwowe sytuacje -> Przełożenie ślub -> Chwila oddechu -> Druga Szansa -> Ustalenia (Data, Kosciol, Sala, Zespol itp.) -> Oczekiwanie, które jest dla mnie udręką.

Czy to normalne, że mając u boku: ładną, inteligentną, skromną,troskliwą, opiekuńczą,oszczędną, z poczuciem humoru, bezkonfliktową, szukającą w każdym człowieku dobra kobietę czegoś mi brakuje, coś mnie powstrzymuje, sprawiają, że na słowo ślub, który jest ustalony za kilka miesięcy drżą mi ręce?

Analizuję nasz cały związek, zacząłem się czepiać wszystkiego, zaczynam się zamykać w sobie...


Chodzę do psychologa...
a jednak czas ucieka...



To jest w skrócie opis sytuacji (problemu) w jakim się znajduję.
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
02 sty 2013, 20:43
Lokalizacja
Internet

Ślub czy rozstanie.

Avatar użytkownika
przez bittersweet 05 sty 2013, 18:25
Nie do końca rozumiem takie postawienie sprawy : albo rozstanie albo ślub ? a nie ma form pośrednich ?
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Ślub czy rozstanie.

przez marcus26 05 sty 2013, 19:27
Formy pośredniej już nie ma. Tak ustalilismy nie chce drugi raz przekladać bo to nie ma sensu. Tak bylo za pierwszym razem i z dwojga zlego wybralem slub. Nie wyszlo. Myslalem ze drugi raz bedzie latwiej. Niestety... Zobowiązałem się do czegoś (zmuszając się można powiedzieć) - nie byla to decyzja plynąca prosto z serca (moze tu jest problem), bardziej by zatrzymać narzeczoną, aby nie cierpiała, bardziej by spelnic oczekiwania nablizszych. Jednak byl tydzien, po tym jak udalo sie zalatwic, ze bylem szczesliwy. Jednak z kazdym dniem rozmyslania - co będzie? co się stanie? ja na srodku kosciola? tyle ludzi i scenki milosci? slub przedstawienie- co mi to da? czy to pierwsza kobieta i ostatnia?

było gorzej...duzo dni w totalnym dolku, sporo sil aby z niego wyjsc.

Jest teraz dobrze gdy nie mysle o ślubie, gdy nie mysle o nas, gdy jestem sam...
jednak... czy cos mozna planowac w takiej sytuacji. Jak mozna patrzec w oczy? Jak mozna patrzec w lustro?
czuje jej ogromną milość, czuje jej wsparcie. Mieszkamy ze soba 2 lata. Jest to osoba bardzo konkretna, bardziej doswiadczona przez zycie niż ja. Uważam, że to Ona jest motorem napędowym tego związku od samego początku (to mnie tak blokuje?). Oddala by za mnie zycie. Pokochała mnie takiego jakim jestem (albo bylem).
a Ja.... taki niepewny... a czas ucieka...
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
02 sty 2013, 20:43
Lokalizacja
Internet

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ślub czy rozstanie.

Avatar użytkownika
przez bittersweet 05 sty 2013, 22:25
nie byla to decyzja plynąca prosto z serca (moze tu jest problem), bardziej by zatrzymać narzeczoną, aby nie cierpiała, bardziej by spelnic oczekiwania nablizszych.
Nie sądzisz, że narzeczona zasługuje na prawdę ? uważasz, ze jeśli nie weźmiecie ślubu, to nie będzie Ciebie kochać ? Nie rozumiem tego "przymusu" ożenku z jej strony i najbliższych .... dlatego tego typu pytania mogłabym dalej mnożyć ;)
IMHO bierzesz udział w nie swojej bajce, spełniasz cudze oczekiwania, dlatego źle się czujesz. Nie chcesz zawieść narzeczonej i najbliższych - ale robisz to swoim kosztem, bo nie jesteś do końca przekonany do tej decyzji. Albo tak zostanie, albo będziesz asertywny i pogadasz szczerze z dziewczyną. Na Twoim miejscu wybrałabym szczerość, nawet jeśli kogoś mogłoby to urazić. Uważam, że ślub to rzecz której trzeba w 100% chcieć.
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Ślub czy rozstanie.

Avatar użytkownika
przez kaja123 05 sty 2013, 22:33
Czy to normalne, że mając u boku: ładną, inteligentną, skromną,troskliwą, opiekuńczą,oszczędną, z poczuciem humoru, bezkonfliktową, szukającą w każdym człowieku dobra kobietę czegoś mi brakuje, coś mnie powstrzymuje, sprawiają, że na słowo ślub, który jest ustalony za kilka miesięcy drżą mi ręce?

A czego się boisz wiesz? Tego papierka czy jeszcze czegoś?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2262
Dołączył(a)
08 sty 2011, 01:29

Ślub czy rozstanie.

Avatar użytkownika
przez Lunaria 05 sty 2013, 22:33
marcus26, chyba zabrakło najważniejszego, nie napisałeś że ją kochasz. W zasadzie wychodzi na to że nie, a jeśli nie to choćby była najwspanialsza to zawsze czegoś Ci będzie brakować i być może dlatego nie jesteś w stanie wziąć tego ślubu. Po prostu kłóci Ci się teraz serce z rozumem.
"Człowiekiem jestem, nic co ludzkie nie jest mi obce"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
194
Dołączył(a)
07 lip 2012, 17:09

Ślub czy rozstanie.

Avatar użytkownika
przez Candy14 05 sty 2013, 22:37
Chodzę do psychologa...

a Tobie co dolega poza strachem przed wiazaniem sie?
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Ślub czy rozstanie.

Avatar użytkownika
przez rainshadow 05 sty 2013, 22:50
marcus26 napisał(a):Formy pośredniej już nie ma. Tak ustalilismy nie chce drugi raz przekladać bo to nie ma sensu. Tak bylo za pierwszym razem i z dwojga zlego wybralem slub. Nie wyszlo. Myslalem ze drugi raz bedzie latwiej. Niestety... Zobowiązałem się do czegoś (zmuszając się można powiedzieć) - nie byla to decyzja plynąca prosto z serca (moze tu jest problem), bardziej by zatrzymać narzeczoną, aby nie cierpiała, bardziej by spelnic oczekiwania nablizszych. Jednak byl tydzien, po tym jak udalo sie zalatwic, ze bylem szczesliwy. Jednak z kazdym dniem rozmyslania - co będzie? co się stanie? ja na srodku kosciola? tyle ludzi i scenki milosci? slub przedstawienie- co mi to da? czy to pierwsza kobieta i ostatnia?


marcus26 uważaj proszę na deklarowanie siebie czy swoich zamiarów (które jak czytam nie są za bardzo Twoje, ale dyktowane tym, czego oczekuje od Ciebie otoczenie i co Ty byś chciał otoczeniu przekazać). Łatwo jest na początku zignorować sygnały, które płyną w postaci niepewności, a później obudzić się w środku złego snu, który stanie się rzeczywistością. Kluczem powinna być szczera rozmowa o tym, co się dzieje i - w końcu Waszym - wspólnym życiu... A skoro Twoja partnerka jest taka, jak ją opisujesz, to powinna zrozumieć co się w Tobie dzieje...

Czy w odwrotnej sytuacji, tzn. takiej, w której to Twoja partnerka zmagałaby się z takimi myślami, chciałbyś, aby podejmowała te ważne życiowe decyzje z powodów takich, jak Twoje?
... dla niektórych karnawał, dla ciebie nawał kar...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
154
Dołączył(a)
23 wrz 2012, 20:24

Ślub czy rozstanie.

Avatar użytkownika
przez singer 05 sty 2013, 22:54
Najlepiej to weź narzeczoną za rękę, usiądźcie razem i wyjaśnij jej wszystkie swoje lęki i obawy. Jeśli jest taka

ładną, inteligentną, skromną,troskliwą, opiekuńczą,oszczędną, z poczuciem humoru, bezkonfliktową, szukającą w każdym człowieku dobra


..to powinna Cię zrozumieć i pomóc w przełamaniu lęku.

Jeśli jej nie kochasz, a jesteś z nią tylko dlatego że nie wierzysz w to iż znajdziesz kogoś lepszego to odpuść sobie...w przeciwnym razie będziesz budził się co dzień rano obok kobiety której nie będziesz mógł dać w pełni szczęścia, w chwilach złości pewnie towarzyszyć Ci będzie stwierdzenie " i na choy mnie to było ". Nic na prędko..nic na siłę..to nie zakupy w Tesco tylko decyzja na całe życie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
109
Dołączył(a)
05 wrz 2011, 12:08

Ślub czy rozstanie.

Avatar użytkownika
przez L.E. 05 sty 2013, 23:36
marcus26, niewątpliwe zalety Twojej narzeczonej tak na prawdę o niczym nie wyrokują. Może być najidealniejsza na świecie, ale jeśli nie będzie między wami odpowiedniej ilości uczucia nic z tego nie będzie.
Więc pytanie: czy boisz się, bo to poważna decyzja (a Ty jesteś naciskany) czy boisz się, bo nie wiesz, co czujesz?
'Każdy z nas jest łodzią, w której może się z potopem mierzyć,
cało wyjść z burzowej chmury, musi tylko w to uwierzyć"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3514
Dołączył(a)
03 mar 2010, 18:48

Ślub czy rozstanie.

Avatar użytkownika
przez agusiaww 06 sty 2013, 10:43
Popieram zdanie tutaj osoby, która napisała, że zabrakło najważniejszego, nie napisałeś, że ją kochasz.....Chyba z nią jesteś, żeby po prostu z kimś być i jest Ci z nią wygodnie, ale uczucia dla niej nie masz. W takiej sytuacji to się lepiej rozstać niż robić dziewczynie nadzieję na szczęśliwy związek z Tobą.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Ślub czy rozstanie.

przez betty_boo 06 sty 2013, 11:13
zgadzam się ze wszystkimi - spełniasz cudze oczekiwania i nawet nie wspomniałeś że ją kochasz mimo że jest taka wspaniała...

szczerze mówiąc to jej współczuję bo Wasz związek opiera się na nieszczerości. okłamujesz ją, siebie i innych.

najlepiej byłoby gdybyś wykazał się odwagą cywilną i szczerze z nią o tym porozmawiał.

zachowujesz się teraz jak aktor odgrywający cudze życie, a nie swoje.

mam nadzieję że zdobędziesz się na rozmowę - Twojej dziewczynie się to po prostu należy. myślę że będzie to bardzo trudne i bardzo ją to zaboli ale w takich sprawach lepsza straszna prawda niż kłamstwo.

przynajmniej to otworzy Ci sytuację i na pewno pojawią się inne pomysły.
Offline
Posty
1232
Dołączył(a)
11 maja 2008, 08:58

Ślub czy rozstanie.

Avatar użytkownika
przez siostrawiatru 06 sty 2013, 11:44
marcus26, rady Ci nie dam, ale mogę powiedzieć jak to było u mnie. Ja panicznie bałam się wyjść za mąż, ale u mnie to było spowodowane tym że moi rodzice rozwiedli się jak miałam rok i naprawdę miałam ciężkie dzieciństwo. Bałam się strasznie, że też zostanę sama jak moja matka.
W końcu w wieku 29lat wzięłam ślub bo już nie mogłam znieść ględzenia matki. Na początku ryczałam po nocach. Niejednokrotnie wyżalałam się tutaj na forum jaki to mój mąż straszny. Musieliśmy się "dotrzeć" po prostu. Teraz po 5 miesiącach wspólnego życia mogę powiedzieć, że dobrze zrobiłam a nawet jest między nami lepiej niż przed ślubem.
“Ja… ja naprawdę w tej chwili nie bardzo wiem, kim jestem, proszę pana. Mogłabym powiedzieć, kim byłam dziś rano, ale od tego czasu musiałam się już zmienić wiele razy.”
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3196
Dołączył(a)
03 paź 2012, 14:00
Lokalizacja
Druga strona lustra

Ślub czy rozstanie.

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 06 sty 2013, 13:06
Wow ale stwierdzenia wysuwacie po tym tylko,że nie napisał,że ją kocha.....
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości

Przeskocz do