Przegrałam swoje życie.......

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Przegrałam swoje życie.......

Avatar użytkownika
przez MalaMi1001 03 sty 2013, 00:27
Jak w temacie. Przegrałam swoje życie. Nie ma już dla mnie szansy i chyba zaczynam się z tym godzić, że kiedyś pewnego dnia poprostu nie wytrzymam. Spieprzone dzieciństwo, spieprzone związki, goowniana praca + bezrobocie = brak szans na zamianę. Co z tego, że wysyłam CV, żeby wszystko zmienić, zafundować sobie totalny reset życia jak poprostu nie ma odzewu? Jak jeszcze raz mi ktoś powie, że w Polsce potrzebni są inżynierowie to mu wsadzę kij do tyłka! I wiecie jaka jestem głupia? Polazłam z wielką nadzieją na hipnozę, stwierdziłam, że jak ktoś zrobi mi pranie mózgu to jakoś się ogarnę, ale efekt utrzymał się tylko jakiś tydzień. Ale chociażby dla tego tygodnia watro było, bo śmiem przypuszczać, że tak właśnie czuję się normalny człowiek - szczęśliwy. We wtorek idę znowu, podobno potrzeba kilka sesji, ale nie wiem. Przestaje wierzyć, że kiedykolwiek się cokolwiek zmieni. Znowu wydymał mnie facet, tzn on myśli, że ja o tym nie wiem, ale wiem. Sądzi, że jestem głupia. Heh, proszę bardzo, życie wyczuliło mi zmysły tak, że chyba skoro nie słyszę żadnego dźwięku poza głosem rozmówcy, kiedy twierdzi on że jest na stacji beznynowej to chyba wiadomo, że coś jest nie tak. Mam to gdzieś. Nigdy więcej żadnych prób. Ja się od ludzi bardzo szybko uzależniam, ach ta pieprzona potrzeba miłości, której nie dała matka, nie dał ojciec i której nie odda mi już nikt. Wszystko pięknie, że znamy mechanizmy swoich chorób, a nie nie jestesmy w stanie pozbyć się tych cholernych instynktów, które ciągną nas jeszcze bardziej na dno. Ja juz swoje życie załatwiłam doszczętnie. Zmarnowane tyle lat, całe 27 na szukanie czegoś, czego nie ma. Więc co mi pozostało skoro jestem juz na taka stara a nie osiągnęłam nic? Czasami mam ochotę to wszystko pieprznąc, wyjechać za granicę i swoim zafajdanym dyplomem wycierać naczynia na zmywaku. Tylko wiecie co? Jestem do tego wszystkiego jeszcze tchórzem, bo nie mam na to odwagi. Nie wiem czy urodziłam się z dystymią, czy mamusia z tatusiem mi ją zafundowali, jedno jest pewne, to jest straszne goowno, nie działają leki, nie działa terapia, nie działa nawet hipnoza. Coś mi jeszcze zostało? Chyba już nic...
______________
wenlafaksyna 75 mg
zolpidem 10 mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1930
Dołączył(a)
29 paź 2010, 19:44
Lokalizacja
łódzkie

Przegrałam swoje życie.......

Avatar użytkownika
przez silence_sadness 03 sty 2013, 00:35
Ej, głowa do góry..
W żadnym wypadku nie przegrałaś swojego życia.. Nie mozesz tak stwierdzać.. :roll:
To ,że jest źle , że były porażki, ze coś nie wyszło nie znaczy ,ze wszystko było do du..
Mimo wszystko dalej musisz próbować.. Myslisz,że 27lat to koniec zycia???
Przeciez są szanse jeszcze ,ze możesz osiągnąć jeszcze w życiu coś co sparawi ,iż staniesz się szczęśliwa..
Ale trzeba w to wierzyć a tym bardziej poczynać jakies kroki w tym kierunku a to ,ze na poczatku nie wychodzi to niezniechęcaj się od razu tylko próbuj do skutku. !

Nie taki diabeł zły jak go malują.. Iskierka nadziei zawsze istnieje!
"Musimy czerpać radość z każdej chwili i głęboko w sercu mieć nadzieję, że dobrych momentów w życiu nigdy nam nie zabraknie."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2713
Dołączył(a)
03 lis 2012, 23:56

Przegrałam swoje życie.......

przez hasacz 03 sty 2013, 01:18
Jezu 27 lat to juz przegrane zycie? mam 26,chyba zaczne sie bac. Tez jestem inzynierem bez pracy :shock:
Podpis usunięty ze względu na użytkownika hooain :D
Offline
Posty
966
Dołączył(a)
29 lip 2012, 18:31
Lokalizacja
Kraków

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Przegrałam swoje życie.......

Avatar użytkownika
przez Candy14 03 sty 2013, 02:24
Wszystko pięknie, że znamy mechanizmy swoich chorób, a nie nie jestesmy w stanie pozbyć się tych cholernych instynktów, które ciągną nas jeszcze bardziej na dno.

No jak sie chodzi na hipnoze zamiast na terapie to calkiem mozliwe
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Przegrałam swoje życie.......

przez Brus 03 sty 2013, 02:57
MalaMi1001 napisał(a):Czasami mam ochotę to wszystko pieprznąc, wyjechać za granicę i swoim zafajdanym dyplomem wycierać naczynia na zmywaku. Tylko wiecie co? Jestem do tego wszystkiego jeszcze tchórzem, bo nie mam na to odwagi.



Jezeli mialas na mysli ucieczke od problemow, to ze swojego doswiadczenia zdecydowanie odradzam. To od czego uciekasz i tak do Ciebie wroci i dobije jeszcze bardziej..
Offline
Posty
92
Dołączył(a)
24 gru 2011, 21:13

Przegrałam swoje życie.......

przez Saraid 03 sty 2013, 09:09
Od siebie problemow swoich nie uciekniesz niestety nawet za granica tez czesc z nich bedzie z Toba .Strasznie jestes zgorzkniala
27 lat majac to wszystko przed Toba hipnoza nie zlikwiduje twoich problemow doradzalabym wizyte u psychologa abys dostrzegła obiektywnie swoje problemy,popracowala nad nimi
i bedzie ci latwiej zmienic swoje zycie.Wszystko zaczyna sie od myslenia.
Saraid
Offline

Przegrałam swoje życie.......

Avatar użytkownika
przez MalaMi1001 03 sty 2013, 09:13
Candy, uważasz, że nie chodziłam na terapie? Całe 3 lata. Tyle też trwało moje leczenie najróżniejszej maści psychotropami. I co? I nic! Co z tego, że wiem jak wygląda choroba, co z tego, że wiem, że w chwile zwiątpienia to zazwyczaj moja głowa, gra substancji chemicznych, które powodują taki, a nie inny stan. I co mi to daje? O ile lęk da się opanować, można to ogarnąć głową, tego ludzie się uczą, o tyle napadu zwątpienia, smutku już nie? Co mam sobie wmawiać, że to tylko moja głowa? Gdyby to było takie proste ludzie nie potrzebowaliby leczenia. Kiedyś taki supermądry psychiatra mi powiedział, że tylko terapia jest mnie w stanie uratować, leki tylko stłumią moją chorobę ale pozytywnego myślenia trzeba się nauczyć. Roześmiałam mu się w twarz. No to niech mi pokaże jak się "nauczyc" pozytywnego myślenia. Co mam chodzić jak idiotka i wmawiać sobie, że wszystko jest ok, wszystko jest piękne i wyolbrzymiam i to tylko moja głowa? hehe, no powodzenia. A hipnoza? Super przeżycie. Pisałam kiedyś w jakimś wątku, że zazdroszcze osobom, które potrafią choć na chwilę rzestac myśleć, choć na chwilę przestać czuć, ANALIZOWAĆ. I to jest własnie takie uczucie. Kompletna pustka. Zero myśli, zero uczuć, pustka. Nie da się tego opisać słowami. Stan wyluzowania trwał około tygodnia. Ale nie było to coś w rodzaju "mam to gdzieś" tylko ja to nazwałam racjonalnością. Spokojny trzeźwy osoąd tego co się dzieje, a nie emocjonalne wciskanie się w bagno własnych emocji. Tak chyba funcjonują normalni ludzie.

@hasacz - tak, 27 lat, 3 lata zmarnowane w byle jakiej pracy, byle tylko była praca to zmarnowane życie zawodowe. Teraz niby pracuję w zawodzie, ale co z tego? technologia zmieniła się na tyle przez ten czas, że w zasadzie uczę się od nowa. 3 lata poza obiegiem to bardzo dużo jeśli chodzi o mój zawód. A pracodawcy o tym doskonale wiedzą. Taka jest rzeczywistość.

@Brus - a co mnie za grancą znajdzie? Przede wszystkim nikt nie bedzie mnie szukał. Moja słodka rodzinka wpoiła mi poczucie winy, wyssałam je z mlekiem matki. Nie ważne co się dzieje, to moja wina, nie ważne, że zawinił ktoś inny, nie ważne, że mnie to wcale nie powinno ochodzić, ale zawsze to ja jestem za coś odpowiedzialna, zawsze ja powinnam sie ugiąć, przepraszać, starać się. Więc da się od tego uciec. Wyjechać, zerwać kontakt i tyle. Może i to poczucie winy by mnie pogrążyło jeszcze bardziej. Ale nie musiałbym znów słuchać tych samych farmazonów, że to JA powinnma się starać.
______________
wenlafaksyna 75 mg
zolpidem 10 mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1930
Dołączył(a)
29 paź 2010, 19:44
Lokalizacja
łódzkie

Przegrałam swoje życie.......

przez PsychoQuest 03 sty 2013, 09:27
MalaMi1001 napisał(a):Jak w temacie. Przegrałam swoje życie. Nie ma już dla mnie szansy i chyba zaczynam się z tym godzić, że kiedyś pewnego dnia poprostu nie wytrzymam. Spieprzone dzieciństwo, spieprzone związki, goowniana praca + bezrobocie = brak szans na zamianę. Co z tego, że wysyłam CV, żeby wszystko zmienić, zafundować sobie totalny reset życia jak poprostu nie ma odzewu? Jak jeszcze raz mi ktoś powie, że w Polsce potrzebni są inżynierowie to mu wsadzę kij do tyłka! I wiecie jaka jestem głupia? Polazłam z wielką nadzieją na hipnozę, stwierdziłam, że jak ktoś zrobi mi pranie mózgu to jakoś się ogarnę, ale efekt utrzymał się tylko jakiś tydzień. Ale chociażby dla tego tygodnia watro było, bo śmiem przypuszczać, że tak właśnie czuję się normalny człowiek - szczęśliwy. We wtorek idę znowu, podobno potrzeba kilka sesji, ale nie wiem. Przestaje wierzyć, że kiedykolwiek się cokolwiek zmieni. Znowu wydymał mnie facet, tzn on myśli, że ja o tym nie wiem, ale wiem. Sądzi, że jestem głupia. Heh, proszę bardzo, życie wyczuliło mi zmysły tak, że chyba skoro nie słyszę żadnego dźwięku poza głosem rozmówcy, kiedy twierdzi on że jest na stacji beznynowej to chyba wiadomo, że coś jest nie tak. Mam to gdzieś. Nigdy więcej żadnych prób. Ja się od ludzi bardzo szybko uzależniam, ach ta pieprzona potrzeba miłości, której nie dała matka, nie dał ojciec i której nie odda mi już nikt. Wszystko pięknie, że znamy mechanizmy swoich chorób, a nie nie jestesmy w stanie pozbyć się tych cholernych instynktów, które ciągną nas jeszcze bardziej na dno. Ja juz swoje życie załatwiłam doszczętnie. Zmarnowane tyle lat, całe 27 na szukanie czegoś, czego nie ma. Więc co mi pozostało skoro jestem juz na taka stara a nie osiągnęłam nic? Czasami mam ochotę to wszystko pieprznąc, wyjechać za granicę i swoim zafajdanym dyplomem wycierać naczynia na zmywaku. Tylko wiecie co? Jestem do tego wszystkiego jeszcze tchórzem, bo nie mam na to odwagi. Nie wiem czy urodziłam się z dystymią, czy mamusia z tatusiem mi ją zafundowali, jedno jest pewne, to jest straszne goowno, nie działają leki, nie działa terapia, nie działa nawet hipnoza. Coś mi jeszcze zostało? Chyba już nic...



Ja za kilka dni koncze 30 lat .... jesli uwazasz ze przegralas juz wszystko, to wiedz ze mozna wiecej ... osobiscie czuje sie jakbym zycie od zera zaczynal ...
Pamietaj zawsze moze byc gorzej, ale uzalaniem sie nic nie zmienimy, ostatnie moze 5 moich lat to wieczne uzalanie sie nad soba i ucieczka w alkohol, by pokazac ze chociaz na chwile jestem szczesliwy ...
Offline
Posty
151
Dołączył(a)
02 paź 2012, 14:01

Przegrałam swoje życie.......

Avatar użytkownika
przez MalaMi1001 03 sty 2013, 09:39
Ale to nie jest kwestia tego, że siedzę i sie użalam i nic nie robię w tym kierunku, żeby było lepiej. Robię. Szukam roboty, teraz już po całej Polsce, nie zależy mi, żeby tutaj zostać, nic mnie nie trzyma. Robię studia podyplomowe (jakby to cokolwiek mogło zmienić, hehe, ale nadzieja jest głupia nie?), wysyłam codziennie CV i co? I nic. Ja doskonale wiem, że do chwili, kiedy nie wyprowadze się z domu nie mam szans na normalne życie. A żeby się wyprowadzić od matki potrzebna jest kasa, żeby mieć kasę trzeba mieć normalną pracę, a nie dostawać 1500zł i jeszcze być traktowanym jak popychadło. Moja praca, która wpędza mnie tylko w jeszcze większego doła to już zupełnie inny temat na inną historię. W skrócie kobieta inżynier wśród samych facetów to jak zajączek wśród rozwścieczonych lwów. Nie muszę chyba pisać jak jestem traktowana.
______________
wenlafaksyna 75 mg
zolpidem 10 mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1930
Dołączył(a)
29 paź 2010, 19:44
Lokalizacja
łódzkie

Przegrałam swoje życie.......

przez PsychoQuest 03 sty 2013, 09:44
Rozumiem. Czasem trzeba położyć wszystko na jedną kartę, i myśleć pozytywnie. Z jakich rejonów pochodzisz, że tak ciężko z tą pracą ?

U mnie sytuacja jest odwrotna, możliwości mam, mógłbym wiele, ale mi się nie chce, wolałem uciec w alkohol niż popracować ....
Może gdyby to była praca fizyczna to dałbym radę, niestety mam umysłową, pracę, którą de facto lubię, ale umysł zajęty czym innym ... niestety ....
Offline
Posty
151
Dołączył(a)
02 paź 2012, 14:01

Przegrałam swoje życie.......

Avatar użytkownika
przez MalaMi1001 03 sty 2013, 09:56
Pochodzę z rejonów Łodzi, mam jakieś 70km do tego miasta. Gdybym nie była taka głupia i nie wróciła dla faceta na to zadupie byłoby zupełnie inaczej. Ale miał być ślub, miała być wspólna firma więc zostawiłam mozliwość zostania na uczelni i robienia doktoratu. Czego się nie robi dla miłości prawda? Hehe, 2 miesiące po moim powrocie zostawił mnie dla innej, bo okazało się, że mogę być poważnie chora. I tak teraz wegetuję.
______________
wenlafaksyna 75 mg
zolpidem 10 mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1930
Dołączył(a)
29 paź 2010, 19:44
Lokalizacja
łódzkie

Przegrałam swoje życie.......

przez PsychoQuest 03 sty 2013, 10:01
Ehhh, coś o tym wiem, ja do swojej ex, wracałem z 8 jak nie więcej razy, i zawsze też rzucałem wszystko co się dało w imię miłości :(
Więc rozumiem Cię doskonale ... ale nie dam się, wiem że wiele będzie mnie to kosztowało, lecz zewrze dupę w kroki, i postawie wszystko na nogi ... (tak myślę teraz, za 2 godziny znów może być dolina i wielka pustka, oraz jedyne co najbardziej będzie mi się chciało robić, to nic).
Offline
Posty
151
Dołączył(a)
02 paź 2012, 14:01

Przegrałam swoje życie.......

Avatar użytkownika
przez MalaMi1001 03 sty 2013, 10:07
No to masz tak jak ja. Ja też miewam momenty kiedy wszystko wydaje mi sie kolorowe. Potem bez żadnej przyczyny stan chronicznego smutku wdziera się w mózg i pozamiatane. I tak trwa i trwa. Tygodniami, miesiącami.
______________
wenlafaksyna 75 mg
zolpidem 10 mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1930
Dołączył(a)
29 paź 2010, 19:44
Lokalizacja
łódzkie

Przegrałam swoje życie.......

przez PsychoQuest 03 sty 2013, 10:22
Dokładnie właśnie tak ... dzisiaj idę do psychiatry, mam nadzieję iż zapisze mi coś, co te zachwiania emocjonalnie chociaż troszkę wyrównają.
Offline
Posty
151
Dołączył(a)
02 paź 2012, 14:01

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do