Seksoholizm czy nie - jak odróżnić

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Seksoholizm czy nie - jak odróżnić

Avatar użytkownika
przez Vian 22 gru 2012, 00:55
agusiaww napisał(a):Uzaleznionych zawsze sie odcina od tego do czego maja ciagoty, alkoholik nie moze sie zblizac do alko, uzalezniony od hazardu wchodzic do kasyn itd, takze jemu tez trzeba odciac net w tym wzgledzie. Poza tym skoro sam sie nie umie podjac decyzji i sie jej trzymac to pozostaje radykalne ciecie. Na pewno to nie jest dobre wyjscie ze on sobie bedzie klikal, a druga strona bedzie myslec: Ojeju nie odetne mu netu bo poczekam az sam zechce? No to niech czeka....tylko ile? Odciac czat i dac godzine przy kompie. Skoro szuka pracy to mu godzina wystarczy, a pozniej niech cos w domu zrobi, gary zmyje czy podloge, na pewno to bedzie konstruktywna praca, niz bezsensowne pisanie o dupie marynie, w sensie ciagle o jednym :mrgreen:

Próbowałaś kiedyś pijącemu właśnie alkoholikowi zabrać kieliszek i butelkę sprzed nosa z tekstem "Już wystarczy na dziś"..?
"Niewiele można sobie wyobrazić zagrożeń, którym porządny młotek nie mógłby zaradzić."
Lisbeth Salander
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2282
Dołączył(a)
23 lip 2011, 03:25
Lokalizacja
Warszawa

Seksoholizm czy nie - jak odróżnić

Avatar użytkownika
przez Candy14 22 gru 2012, 01:07
Ten pean na cześć pozytywnych cech Twojego partnera ma Cię/nas przekonać, że warto z nim być, mimo iż ma problem z uzależnieniem od erotycznych chatów?

Szczerze mowiac ja odebralam to zupelnie inaczej. Raczej jako zal ze ktos z takim potencjalem na swietnego partnera marnuje to przez uzaleznienie
Tylko że dla mnie 6 lat temu inni faceci przestali istniec. I nadal nie istnieją. Mogłabym z tym czy owym iść do łózka, bo jest ładny czy pociągający. Ale w kwestii układania sobie z kimś życia wszyscy wokół przestali mnie interesować. Nie brakuje takich, którym się podobam. Są tacy, którzy na hasło, że jestem wolna i otwarta na propozycje momentalnie by przybiegli. Są bogatsi, zaradniejsi, lepiej wykształceni, nie brakuje im niczego, jeśli chodzi o urodę.

Ale ja ich nie chcę. Nie chciałam nikogo, tylko jego.

doskonale Cie rozumiem bo tez tak mam. I mysle, ze warto wziac jego plan pod uwage o ile nie poprzestanie na pustych obietnicach a rzeczywiscie pojdzie na terapie.
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Seksoholizm czy nie - jak odróżnić

Avatar użytkownika
przez bittersweet 22 gru 2012, 17:16
Jak to nie mogę się pogodzić z tym, że coś "zgrzyta" ? Każdy mój post tutaj to pisanie o tym, że nie mogę się pogodzić z tym, że dla mnie on jest super facetem, ale swoim chatowaniem tak "zazgrzytał" w naszym związku, że obiektywnie chcę odejść. Obiektywnie, czyli z rozsądku. Jeśli nic z tym nie zrobi, to nie zostanę, bo nie widzę szans na zdrową relację opartą na szacunku i zaufaniu, kiedy tego nie ma.
A subiektywnie będę wyła z żalu i tęsknoty po nocach, że mogliśmy być szcześliwi.
Moglibyśmy.
Gdyby nie ten "zgrzyt".
Heh, ten brzydki zgrzyt, który wszystko rozwala - byłoby idealnie, gdyby tylko nie ta jedna rzecz :arrow: gdyby nie miał żony, gdyby tylko nie bał się zaangażować, gdyby to lub tamto .... to przecież bylibyśmy szczęsliwi, bo tak do siebie pasujemy ;)
Z tego co piszesz myślę, że Twój chłopak idealnie wpisał się w Twoje potrzeby "zaleczonego" DDA. Nie przypomina tego typu meżczyzn którego unikasz i sie boisz, ale jednak okazał się /?/ uzależniony ... bingo, znalazłaś to, co Ci podświadomie odpowiada.
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Seksoholizm czy nie - jak odróżnić

Avatar użytkownika
przez agusiaww 22 gru 2012, 21:38
Vian, tak i nawet wylalam do zlewu zawartosc i przezylam. Na pewno pozycja krolika , trzesacego sie i czekajacego az partner w koncu zechce cos z tym zrobic nie jest dobra, ani dla jednej ani dla drugiej strony.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Seksoholizm czy nie - jak odróżnić

Avatar użytkownika
przez Vian 22 gru 2012, 22:39
agusiaww, ale mnie raczej chodziło nie tyle o to, czy przeżyłaś, tylko czy on przestał pić. :) Dorosły facet tym różni się od dziecka, że jak mu zabierzesz kieliszek/modem, to po prostu wstanie i pójdzie do baru/kafejki - CHYBA ŻE dostrzeże sam problem. A Ty nie masz środków, żeby go przed tym powstrzymać.
"Niewiele można sobie wyobrazić zagrożeń, którym porządny młotek nie mógłby zaradzić."
Lisbeth Salander
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2282
Dołączył(a)
23 lip 2011, 03:25
Lokalizacja
Warszawa

Seksoholizm czy nie - jak odróżnić

Avatar użytkownika
przez ekspert_abcZdrowie 24 gru 2012, 11:02
amfibia napisał(a):Ten "pean pochwalny" ma pokazać, czemu tak bardzo cierpię mając odejść. Nie wiem jakimi jeszcze słowami mam napisać, że NICZYM nie usprawiedliwiam jego nałogu. NIe, NIGDY, choćby nie wiem jaki był zaj...sty, choćby nie wiem kim był i ile zarabiał - NIGDY nie pogodzę się z tym nałogiem.
Kocham go za wszystko, co wymieniłam w "peanie pochwalnym" i dlatego pojawienie się nałogu tak strasznie mnie boli. Bo wiem, że gdyby go nie miał, to po opisie każdy by mi pisał, jakiego to niesamowitego faceta mam i jakie to szczęście, że się znaleźliśmy.
Ten "pean pochwalny" ma pokazać, że nie akceptuje jego nałogu, bo niszczy wszystko inne, co w nim dobre - rozwala cały ten obraz.
"Pran pochwalny" to moja próba pokazania, dlaczego wybór jest tak ciężki. Że nie jestem kolejną współuzależnioną, którą facet bije, pomiata, zdradza i tak dalej. Że mielibyśmy o co walczyć.

Ale cokolwiek on nie napisze, to ja mu już nie wierzę. Napisał mi dzisiaj cały plan terapii. Sam wyszedł z propozycją, że zostawi swój komputer w domu, że mu go będę reglamentować, że będzie używał tylko mojego a jego przyjedzie dopiero wtedy, jak ja na to zezwolę. Że pójdziemy razem na terapię na NFZ a on będzie w taki i taki sposób zarabiał na swoją grupową lub indywidualną. Że wie, że nie wnosi do związku zbyt wiele, więc chciałby jednak, żebyśmy mieli wspomniane mieszkanie, bo to by mi dało poczucie bezpieczeństwa przynajmniej od tej strony.

I jak ja mam na to reagować ? Nie wiem. Nie mam pojęcia, jak by zareagowała inna para, zdrowych ludzi po zdrowych rodzinach.

Wszystko co pisze jest składne, ułożone, pełne potępienia dla siebie, racjonalnego planu i tak dalej. Wszystko. Tylko ja w ten plan nie wierzę. Wierzę bardziej w to, że jak tylko mu zaufam, to znowu odczeka chwilę i wróci na chaty. Mimo wszystko...

asz z nim być, bo „gdzie znajdziesz faceta, który kocha Cię niemalże bezwzględnie” (tak jak Twój aktualny partner)? Nie radzę Ci iść w tym kierunku


Tylko że dla mnie 6 lat temu inni faceci przestali istniec. I nadal nie istnieją. Mogłabym z tym czy owym iść do łózka, bo jest ładny czy pociągający. Ale w kwestii układania sobie z kimś życia wszyscy wokół przestali mnie interesować. Nie brakuje takich, którym się podobam. Są tacy, którzy na hasło, że jestem wolna i otwarta na propozycje momentalnie by przybiegli. Są bogatsi, zaradniejsi, lepiej wykształceni, nie brakuje im niczego, jeśli chodzi o urodę.

Ale ja ich nie chcę. Nie chciałam nikogo, tylko jego. I nadal nie chcę nikogo innego, ale się boję zostać i stracić do siebie cały szacunek, miotać się w domysłach, szaleć ze strachu....

....

amfibia, jeśli Twój partner nie poprzestanie tylko na deklaracjach i planowaniu pójścia na terapię, a rzeczywiście zacznie działać, to myślę, że warto dać mu szansę i wspierać go w walce z nałogiem. Tym bardziej, jeżeli go kochasz i nie wyobrażasz sobie życia z innym mężczyzną. To w sumie szansa dla Was. Może spróbuj spojrzeć na to z tej strony? Nie myśl, że GO RATUJESZ (bo musisz spełniać jakąś misję jako DDA), ale że starasz się o Was. Życzę powodzenia!
Psycholog
Posty
7564
Dołączył(a)
22 sie 2011, 15:11

Seksoholizm czy nie - jak odróżnić

przez amfibia 26 gru 2012, 00:29
bittersweet napisał(a):
Jak to nie mogę się pogodzić z tym, że coś "zgrzyta" ? Każdy mój post tutaj to pisanie o tym, że nie mogę się pogodzić z tym, że dla mnie on jest super facetem, ale swoim chatowaniem tak "zazgrzytał" w naszym związku, że obiektywnie chcę odejść. Obiektywnie, czyli z rozsądku. Jeśli nic z tym nie zrobi, to nie zostanę, bo nie widzę szans na zdrową relację opartą na szacunku i zaufaniu, kiedy tego nie ma.
A subiektywnie będę wyła z żalu i tęsknoty po nocach, że mogliśmy być szcześliwi.
Moglibyśmy.
Gdyby nie ten "zgrzyt".
Heh, ten brzydki zgrzyt, który wszystko rozwala - byłoby idealnie, gdyby tylko nie ta jedna rzecz :arrow: gdyby nie miał żony, gdyby tylko nie bał się zaangażować, gdyby to lub tamto .... to przecież bylibyśmy szczęsliwi, bo tak do siebie pasujemy ;)
Z tego co piszesz myślę, że Twój chłopak idealnie wpisał się w Twoje potrzeby "zaleczonego" DDA. Nie przypomina tego typu meżczyzn którego unikasz i sie boisz, ale jednak okazał się /?/ uzależniony ... bingo, znalazłaś to, co Ci podświadomie odpowiada.


...i idąc Twoim tokiem myślenia wpadnę w drugą skrajność, czyli "jak tylko pojawi się jakiś problem, to zadzieram kiecę i w nogi". A tego się obawiam. Że nie będę umiała odróżnić co jest problemem ,trudnym bo rudnym, ale z jakim powinnam partnerowi pomóc, bo sobie nie radzi, albowiem ponieważ oboje się kochamy i szanujemy a zwiazki nie są po to, żeby non stop było ślicznie i cudownie, tylko m.in po to, żeby mieć drugą osobę która Ci pomoże, kiedy masz problem. I nie porównywałabym czegoś, co może być uzależnieniem do tego że "byłoby fajnie, gdyby nie miał żony". Nie widzę tu analogii czy nie bał się zaangażować. Rozumiem co masz na myśli, ale to średnio pasuje mi do całości. Przecież co innego jest być w zwiazku z żonatym mężczyzną czy takim, który się do Ciebie nie przynaje a co innego z takim, który Cię kocha i szanuje ale ma z czymś problem i sobie nie radzi. I nie jest to problem który stricte naraża związek na straty finansowe, zdradę, przemoc i inne, moim zdaniem, znacznie głębsze patologie.
Co zresztą sprawy nie ułatwia, bo jakby tak było to decyzję podjęłabym od razu. Przecież nie będę z kimś, kto ma żonę, pije, bije, szasta pieniędzmi bez umiaru... I co teraz ? Nadal mam opinię kogoś, kto szuka sobie uzależnionej osoby ?
Pięknie :(

Szczerze mowiac ja odebralam to zupelnie inaczej. Raczej jako zal ze ktos z takim potencjalem na swietnego partnera marnuje to przez uzaleznienie


Dokładnie to. I mówiąc "świetny potencjał" nie mam na myśli doszukiwania się na siłę czegoś, czego nie ma.

-- 25 gru 2012, 23:37 --

ekspert_abcZdrowie napisał(a):amfibia, jeśli Twój partner nie poprzestanie tylko na deklaracjach i planowaniu pójścia na terapię, a rzeczywiście zacznie działać, to myślę, że warto dać mu szansę i wspierać go w walce z nałogiem. Tym bardziej, jeżeli go kochasz i nie wyobrażasz sobie życia z innym mężczyzną. To w sumie szansa dla Was. Może spróbuj spojrzeć na to z tej strony? Nie myśl, że GO RATUJESZ (bo musisz spełniać jakąś misję jako DDA), ale że starasz się o Was. Życzę powodzenia!


Ja się boję, że nawet jak pójdziemy na terapię jako para i on, jako indywidualny, to to i tak kiedyś znowu wypłynie i nie mam na to wpływu.
A z drugiej strony jakbym go zostawiła, to i tak nie znajdę nikogo, kto będzie perfect i nie będzie miał nic, co nie byłoby problemem dla zwiazku. Takich osób nie ma. Nawet mój obiektywnie idealny szwagier (wykształcony, majętny, z bardzo dobrej rodziny, głęboko wierzący katolik, przykładny mąż i ojciec) w tym co mówi moja siostra jawi się jako zdziecinniały, głośny i nie wspierający.

Swoją drogą to dla mnie też problem, że wszyscy z mojej rodziny są finansowo ustawieni, mają pokończone szkoły lub własny biznes, a mój narzeczony musiał kończyć studium, bo nie poradził sobie na studiach, jest ciągle bez pracy i z przeciętnej rodziny...
Mimo, że oficjalnie mi się oświadczył, mimo że ustaliliśmy datę ślubu, przez całe święta nikt z rodziny, poza bratową która jest niejako "z zewnątrz", nawet o niego nie spytał. Nikt nie życzył mi niczego zwiazanego ze ślubem ani o niego nie pytał. Generalnie matka jak tylko przyjachałam uznała, że mój facet mnie nie wspiera ale nie umiała powiedzieć czemu ma takie zdanie. Siostra - żebym go zostawiła, bo jej się on nie podoba, ale też nie umie powiedzieć czemu. Dalsza rodzina wróży nam rychły rozpad ze względu na jakieś rodzinne historie, gdzie jak ktoś był ze sobą dłużej jak 6 lat bez ślubu, to się rychło rozchodził.
Generalnie wszyscy go traktują jak aliena i mogę się pożegnać z myślą o jakimkolwiek wsparciu typu: "idźcie, walczcie". Powiedziałabym chociaż słowo o naszym problemie, a zostałabym zalana falą krytyki, żebym zostawiła łajdaka i nieudacznika.Bo generalnie to u nas jest tak, że matka chce wnuki, matka nam dobrze życzy, matka chce, żebyśmy z siostrą i bratem mieli śluby,ale "faceci to łajdaki" i chyba służą tylko temu, żeby zrobili jej wnuki, dawali kasę i bawili dzieci na żądanie żony.
Wiadomo skad takie przekonania.
Niemniej jest mi cholernie przykro :(
Neurotop - 300mg
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
16 lis 2012, 12:57

Seksoholizm czy nie - jak odróżnić

Avatar użytkownika
przez ekspert_abcZdrowie 27 gru 2012, 16:22
Ja się boję, że nawet jak pójdziemy na terapię jako para i on, jako indywidualny, to to i tak kiedyś znowu wypłynie i nie mam na to wpływu.
A z drugiej strony jakbym go zostawiła, to i tak nie znajdę nikogo, kto będzie perfect i nie będzie miał nic, co nie byłoby problemem dla zwiazku. Takich osób nie ma. Nawet mój obiektywnie idealny szwagier (wykształcony, majętny, z bardzo dobrej rodziny, głęboko wierzący katolik, przykładny mąż i ojciec) w tym co mówi moja siostra jawi się jako zdziecinniały, głośny i nie wspierający.

amfibia, rozumiem Twój lęk, ale jak będziesz się bała i gdybała, zastanawiając się nad przyszłymi czarnymi wizjami Twojej/Waszej przyszłości, to do niczego dobrego nie doprowadzi. Nikt nie da gwarancji na szczęście w związku. Nawet pary, które wydają się nie mieć żadnych problemów i są szczęśliwe, z czasem mogą borykać się z poważnym kryzysem czy nawet rozstać. Twój partner ma niewątpliwie problem z nałogowym chatowaniem z innymi kobietami i musi podjąć leczenie. Jeżeli będzie zaangażowany w terapię, uda się jemu i uda się Wam. Myślę, że karmisz się lękiem i obawami co do przyszłości Waszego związku, bo czujesz, że nie możesz liczyć na wsparcie rodziny. Mam wrażenie, że chyba nikt w Twojej rodzinie nie traktuje Twojego partnera ani Waszego związku poważnie, nawet mimo tego, że się zaręczyliście i planujecie ślub. Nic dziwnego, że jest Ci z tego powodu przykro.
Psycholog
Posty
7564
Dołączył(a)
22 sie 2011, 15:11

Seksoholizm czy nie - jak odróżnić

przez amfibia 24 sty 2013, 17:13
No i niestety ostatnie zdanie jest najprawdziwsze. Plus napędzanie lęków a propo wszystkiego. Jeżeli tylko zrobi coś źle - momentalnie rośnie to do rangi skrajnej patologii. Nawet ostatnio stwierdzenie: "No, ciężko teraz pracuję" wywołuje "No widzę, że Cię Twój XY nie wspiera", co zupełnie nie było adekwatne do niczego. W czym ma mnie wspierać? Chodzić za mnie do pracy? Przecież jak wracam i mówię: "Jestem zmęczona, wynieś proszę śmieci", to po standardowym męskim "już, zaraz" w końcu je wynosi a potem przychodzi, głaszcze i pyta, jak bardzo zmęczona jestem :uklon:

Dzisiaj sytuacja się rozwiąże, bo ma i pracę, i czas i namiar na bezpłatną pomoc, wszystko ma - każdy argument na nie to już dla mnie jasny dowód, że nie chce z tym zrobić nic.
Neurotop - 300mg
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
16 lis 2012, 12:57

Seksoholizm czy nie - jak odróżnić

Avatar użytkownika
przez ekspert_abcZdrowie 28 sty 2013, 17:33
Dzisiaj sytuacja się rozwiąże, bo ma i pracę, i czas i namiar na bezpłatną pomoc, wszystko ma - każdy argument na nie to już dla mnie jasny dowód, że nie chce z tym zrobić nic.

amfibia, i jak potoczyła się sytuacja? Twój narzeczony zgodził się na leczenie?
Psycholog
Posty
7564
Dołączył(a)
22 sie 2011, 15:11

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do