Zazdrość i zaborczość w związku

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Zazdrość i zaborczość w związku

Avatar użytkownika
przez dumps 21 mar 2013, 12:38
Candy14 rozmawiam o mojej sytuacji w domu najczęściej o moich chłopaku też.. Ale trudno mi jest strasznie mówić o wielu rzeczach.
Bo każdy walczy tu o przetrwanie
w świecie gdzie nic nie jest pewne
bądź pewien swojej woli walki
zbieraj siły, dąż do tego by coś zmienić!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
388
Dołączył(a)
05 mar 2013, 10:25

Zazdrość i zaborczość w związku

przez Believe 24 kwi 2013, 12:39
Witam.
Jestem tu pierwszy raz, ale z moim problemem borykam się od dawna. Szukam pomocy i wierzę, że ktoś z Was da mi nadzieje na "lepsze jutro".
Mam 26 lat i 6-cioletnią córcię. Jakieś 3 lata temu rozstałam się z ojcem dziecka. Pół roku później poznałam faceta. Wywarł na mnie ogromne wrażenie. Jego podejście do życia, ciepło, pozytywna relacja z moją córką sprawiły, że zakochałam się na zabój i zapomniałam o krzywdzie jaką wyrządził mi ojciec mojej córeczki. Świata poza nim nie widziałam i byłam najszczęśliwszą kobietą na ziemi. Do czasu... Prawda okazała się całkiem inna, spadły różowe okulary a raczej ON mi je zrzucił. Okazało się, ze wcale nie jest tak kolorowo ja ja to widziałam, a raczej chciałam widzieć. Zaczęłam zwracać uwagę na jego zainteresowanie innymi kobietami. Nie były to zwykłe spojrzenia, lecz wręcz nachalne gapienie się. Coraz częściej zaczęło mi to doskwierać, w końcu poprosiłam, żeby przy mnie tego nie robił, chciałam odrobiny szacunku (przecież facet to nie zwierze). I usłyszałam coś, co zmieniło moje życie... "Jesteś gorsza, spójrz na siebie, czego ode mnie oczekujesz, przecież Ty nawet nie stałaś obok prawdziwej kobiety a kobietą chcesz się nazywać" Do tej pory dźwięczą mi te słowa - jesteś gorsza.
Wtedy właśnie załamałam się, z dnia na dzień było coraz gorzej, lecz mimo wszystko kochałam nad życie, wierzyłam, że wszystko się jeszcze może zmienić, że to na pewno jakieś nieporozumienie (głupia). Czułam się przy nim jak kopciuch, jak szmata. Szłam obok i nie potrafiłam podnieść wzroku, nie chciałam widzieć "tego", na co gapi się on. Wariowałam, przestałam wychodzić z domu, odizolowałam się od bliskich, podniesienie rano rolet sprawiało mi trudność, nie chciałam żeby patrzał, ja nie chciałam widzieć. Nawet dźwięk kobiecych obcasów powodował mocniejsze bicie serca, ucisk w gardle i myśl " na pewno idzie ta lepsza, i ładniejsza, ta prawdziwa kobieta". Koszmarne myśli, piękne kobiety w okół niego i ja... taka "żadna", gorsza od każdej pod każdym względem, przede wszystkim wizualnie.
Diagnoza - depresja... po namowie przyjaciółki i staraniach mamy zebrałam się do psychiatry. Leki i dwa miesiące wyrwane z życia. On przy mnie był, dziwił się moim problemom, nie rozumiał i nie widział niczego złego w swoim zachowaniu. Ja nie wstawałam z łóżka, schudłam 10 kg, mama karmiła mnie zupą i głaskała po głowie wtedy, kiedy to ja powinnam zajmować się w taki sposób moją córeczką. Nie miałam nawet siły, żeby podnieść rękę i chociażby się podrapać.Czułam, że umarłam w środku, lecz ciało jeszcze żyło niestety...
I nagle wielkie bum. ON nie wytrzymał, odszedł, zostałam sama... załamana, obolała i bezradna. Minęło kilka, może kilkanaście dni i nagle PROGRES. Obudziłam się któregoś dnia rano i po raz pierwszy od kilku miesięcy, bez niczyjej pomocy wstałam, ubrałam się i ujrzałam "świat" na nowo, taki piękny, pachnący, kolorowy. Wtedy uświadomiłam sobie, że to nie ja jestem problemem lecz ON nim był. Powoli zaczęłam wracać do świata żywych :) I udało się, wróciłam. Odstawiłam leki i nie byłam już gorsza. Zaczęłam w miarę normalnie funkcjonować, odbudowałam relacje z córeczką i ze znajomymi. Dwa lata próbowałam o nim zapomnieć, bez skutku ale mimo wszystko "żyłam", to było najważniejsze.
Kilka miesięcy temu temu poznałam faceta, jest młodszy ode mnie ale to nie ma żadnego znaczenia. Nie wiem gdzie się taki "unikat" uchował. Zamieszkaliśmy razem, moja córcia za nim wręcz przepada a ja, no cóż, jeszcze 3 miesiące temu czułam się wyjątkowo, jakbym dostała gwiazdkę z nieba. Naprawdę jest najwspanialszym człowiekiem, jakiego udało mi się poznać i złego słowa nie potrafię o nim powiedzieć. Ma tylko jedną wadę... "widzi"... tak jak każdy patrzy, a ja znowu zaczynam wariować. Nigdy nie pozwolił, abym czuła się gorsza, okazuje mi swoją miłość, wręcz na rekach mnie nosi. A ja ślepa dalej swoje... przecież jestem gorsza, przecież "tamten ON" tak kiedyś powiedział, więc tak jest. Znowu patrze z zazdrością na inne kobiety i widzę oczami swojej wyobraźni jak M. się wgapia w ich zgrabne tyłki, chociaż wiem, że wcale tak nie jest. Wiem, że on patrzy, tak jak większość ludzi (nie pożera), wiem, że nagość i piękno przyciąga ale co z tego jak czuję się beznadziejnie. Znowu nie mam ochoty wychodzić, nie chcę spędzać z nim czasu poza domem bo nie daj Boże spojrzy na jakąś kobietę, nie daj Boże dłużej popatrzy i co wtedy? Wtedy mój chory mózg znowu coś wymyśli, sprowadzi mnie do parteru i za wszelką cenę będzie chciał mnie "przekonać", że jestem gorsza, że tamta laska go kręci a ja już nie, że wolałby takie długie nogi i piękne blond włosy. Ja jestem niska i do szczupłych nie należę. Odkąd pamiętam miałam problem z wagą, ale nie znowu taki straszny żeby przechodzić na drakońskie diety i katować się ćwiczeniami po nocach. Mam okrągłe kształty i odbiegam wizualnie od stereotypowych piękności typu lalka Barbie. Nigdy nie miałam bardzo wysokiej samooceny ale jakaś była. Na dzień dzisiejszy jest poniżej zera. Czuje, ze znowu zaczynam szaleć, w środku czuje ból, nie mogę pozbyć się czarnych myśli, zamykam się w sobie.
Przepraszam, ze tyle nabazgrałam ale szukam wsparcia. Proszę o jakakolwiek pomoc. Z góry dziękuje i pozdrawiam K.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
24 kwi 2013, 10:45

Zazdrość i zaborczość w związku

przez Saraid 24 kwi 2013, 14:58
Believe, Witaj ja widzę tutaj jedno rozwiązanie pójście na psychoterapie.Nie przerobiłaś problemów z przeszłości i one wracają jak demony niszczą Cię od środka.Popracujesz na swoją samooceną i poczujesz się lepiej.
Saraid
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Zazdrość i zaborczość w związku

Avatar użytkownika
przez Sorrow 24 kwi 2013, 17:31
dumps napisał(a):Cześć, przeczytałam temat i myślę, że mam problem z zazdrością. Ogólnie mam zaburzenia lękowe i depresję, mimo tego jestem w związku z cudownym chłopakiem już jakieś ponad pół roku. Może to nie jest dużo czasu, ale za to ten czas był wspaniale spędzony. Wiem, że go kocham i on tak samo mocno kocha mnie. Planujemy wspólne życie. On znosi wszystkie moje fochy, żale, rozpacze z powodu depresji, a także zachowania z powodu lęków - czyli rzadkie wychodzenie do znajomych itp. Od jakiegoś czasu czuje, że go ograniczam. Wczoraj przebyliśmy mocną, pełną łez rozmowę o tym. On czuje się przytłoczony tym, że na każdym kroku chce go sprawdzać i w każdej sytuacji widzę potencjalną okazję do zdrady, do jarania[czego bardzo nie lubię], picia. Nie mam powodów, by tak myśleć i podejrzewać go o coś, a mimo to sama się ich doszukuję.. Czuję, że mam problem :( Nie wiem co mam z tym zrobić. Boję się że on nie wytrzyma tego, a najgorsze jest to, że dla mnie jest tak trudno myśleć "trzeźwo". Jak tylko pomyślę, że on może robić coś wbrew mnie[chociaż tego nie robi] to gotuje się we mnie. Często właczają się lęki, płacz. Tak trudno mi przez to przejść. Kocham go mocno i zazwyczaj gdy mamy jakiś problem - rozwiązujemy go. Nie potrafimy żyć bez siebie, praktycznie cały czas jaki mamy spędzamy razem. Nie ma dni, byśmy się nie widzieli. On poświęca mi wszystko. Ja to doceniam i wiem, że bardzo mu na mnie zależy. Nie chcę zepsuć tego związku. Ja wiem, że mam z tym problem.. Dodam, że ja nie mam potrzeb[takich jak on] np. spotkania się ze znajomym[choć i tak on robi to bardzo rzadko].

Picie i palenie jest objawem esencjonalnej odmienności. Nigdy bym się nie spotykał z dziewczyną która pije albo pali.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3353
Dołączył(a)
08 cze 2006, 15:38

Zazdrość i zaborczość w związku

przez marco84 28 kwi 2013, 14:30
Co do zazdrości , mam cos do powiedzenia ( ktoś , kto śledził mój wątek w dziale " Problemy w związkach i rodzinie wie o co chodzi ) .
Uważam , że to kwestia dogadania się . Widzę pewne zachowania u partnerki / partnera ,które dają powody do zazdrości , nie podoba mi się to - rozmawiamy i stawiamy granice , tzn . takie i takie zachowanie zaakceptuje ale cos ponad to będzie przeze mnie źle odebrane . Jesli partnerka / partner nie zastosuje sie do tego - świadczy to o braku szacunku i moze to być powód do rozstania .
Offline
Posty
57
Dołączył(a)
03 gru 2011, 12:11

Zazdrość i zaborczość w związku

Avatar użytkownika
przez Candy14 28 kwi 2013, 16:23
Believe, jezeli nie zaczniesz pracowac nad samoocena zniszczysz ten zwiazek
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Zazdrość i zaborczość w związku

Avatar użytkownika
przez Artemizja 11 sie 2013, 11:03
Dochodzę do wniosku, że na tym daleko się nie zajedzie. Zazdrość i zaborczość może nie tylko dotyczyć ludzi, ale nawet zainteresowań. Druga strona może próbować wyperswadować Nasze zainteresowania i zastąpić je własnymi, może być "zazdrosna" o to, że na zainteresowania poświęcamy sporo czasu. Ciężko wtedy postawić granice i nie dac się zdominować. Czasami dochodzi wręcz do dosć ostrej wymiany zdań. Prawdę mówiąc, nie do końca rozumiem powody tego typu zachowania. Jeśli coś Cię nie interesuje, to ok. Ale z jakiej racji próbujesz zabronić tego drugiej osobie? Zrozumiałabym, gdyby zainteresowania były szkodliwe, ale tak? :? :bezradny: Jak dla mnie to trochę brak poszanowania indywidualności drugiej osoby...
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44134
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Zazdrość i zaborczość w związku

Avatar użytkownika
przez idle 12 sie 2013, 17:41
Nefertari, a jeśli widujesz się z kimś dwa dni raz na dwa tygodnie i nawet wtedy ta osoba nie może Ci poświecić chwili, bo ma hobby? :roll: Ja też mam, niejedno, ale czas dla dwojga zawsze musiał być, szkoda, że jednostronnie :roll:
watch me disintegrate
Avatar użytkownika
Offline
Posty
675
Dołączył(a)
20 maja 2012, 08:11

Zazdrość i zaborczość w związku

Avatar użytkownika
przez Artemizja 12 sie 2013, 21:15
idle, ja mówię o osobach, które już mieszkają razem ;)
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44134
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Zazdrość i zaborczość w związku

Avatar użytkownika
przez idle 12 sie 2013, 21:55
No to jasne, można sobie zbrzydnąć nawet, przebywając ze sobą tak non-stop razem ... ale nawet mieszkając ze sobą można ze sobą spędzać mało czasu, więc różnie to bywa ;)
watch me disintegrate
Avatar użytkownika
Offline
Posty
675
Dołączył(a)
20 maja 2012, 08:11

Zazdrość i zaborczość w związku

Avatar użytkownika
przez Artemizja 13 sie 2013, 21:56
idle, fajnie, jeśli można wypracować sobie kompromis. Pogodzić zainteresowania z byciem z drugą osobą. Świetnie, jeśli znajdą się zainteresowania, które są wspólne. No, ale do tego potrzeba dwóch stron, a jeśli jedna próbuje coś uparcie narzucić, to już inna para kaloszy.
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44134
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Zazdrość i zaborczość w związku

przez aimx 24 sie 2013, 22:23
Ja jestem tą zazdrosną stroną... I to bardzo, bardzo zazdrosną. Wszystko mnie doprowadza do płaczu/złości. Wystarczy, że partner pochwali urodę innej kobiety (choćby sławnej!) - to, co się we mnie dzieje to istna burza. Jestem już zrezygnowana, zmęczona swoimi emocjami. Kiedy okazywałam zazdrość, było źle nam obojgu, teraz jest źle tylko mnie, gdy staram się jej nie okazywać. Nie wiem, jak sobie z tym radzić. Pewnie zerowe poczucie własnej wartości i nieustanny lęk przed porzuceniem nie pomagają :/
Offline
Posty
124
Dołączył(a)
16 gru 2011, 22:42

Zazdrość i zaborczość w związku

przez anna.anakaia 24 sie 2013, 23:05
aimx, a mówiłaś facetowi tym:
zerowe poczucie własnej wartości i nieustanny lęk przed porzuceniem
?
Zdajesz sobie chyba sprawę, że ludzie zwracają uwagę na wygląd innych i nie musi za tym iść nic znaczącego, prawda? :)
Facet mówi Ci, że jesteś dla niego ważna, że mu się podobasz? Nie chodzi mi tylko o powierzchowność.
anna.anakaia
Offline

Zazdrość i zaborczość w związku

przez aimx 25 sie 2013, 14:09
Mówi mi takie rzeczy, zresztą spędza ze mną mnóstwo czasu, więc po prostu wiem, że mu zależy. Wiem, że ludzie zwracają uwagę na wygląd innych i to nic nie znaczy, ale i tak... strasznie mnie to męczy. Moje zaufanie jest coraz mniejsze, bo za dużo myślę o tych wszystkich rzeczach.

edit;
i tak, mówiłam mu o swojej samoocenie i lękach.
Offline
Posty
124
Dołączył(a)
16 gru 2011, 22:42

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google Ads [Bot] i 5 gości

Przeskocz do