Mąż podniósł na mnie rękę...

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Mąż podniósł na mnie rękę...

przez kasiaania 01 gru 2012, 01:19
Jesteśmy małżeństwem niecałe dwa lata. Mało się znaliśmy przed ślubem. Zaszłam w ciążę i wzięliśmy ślub. Teraz jest śliczna i kochana Hania. Nie umie sobie poradzić z życiem codziennym z moim mężem. Od kiedy jesteśmy małżeństwem ciągle się kłócimy, ciągle jest coś nie tak. Rok temu, pobił mnie pierwszy raz. Stwierdził po wszystkim ze to moja wina bo go sprowokowałam, bo z pijanym się nie kłóci. Wyszydzał i wyśmiewał wtedy mojego ojca. Na weselu mojej rodzonej siostry powtórzyło się to po raz drugi. Wyzwał mnie przy całej rodzinie że jestem kurwą. A dlaczego? Bo zatańczyłam więcej niż trzy tańce z kimś innym niż on. Nie radzę sobie już z tym wszystkim... nie mam z kim porozmawiać. Ciągle podejrzewa mnie o zdrady, ciągle jestem zakłamaną kurwą, manipulantką, wszystko co złe to moja wina. Są momenty, że przeprasza, że chce dobrze. Ale to na krótko. Do jego rodziny jeździmy razem, do mojej muszę jeździć sama. Gdy jest źle umawia się z kolegami a ja zostaję sama w domu z dzieckiem. Twierdzi że nikt mnie nie lubi, że nie mam przyjaciół dlatego on ma z kim wyjść a ja nie. A ja tu w tym mieście nie znam nikogo. On tu się wychował, a ja nie mam tu znajomych. oprócz jego znajomych. Twierdzi, ze nie mam pasji, i nie wiem co to jest... itp. Mam jeszcze nadzieję że sie wszystko ułoży. Ale jestem ciągle sama i nie daję już rady. Nie jestem juz tą samą dziewczyną co dwa lata temu...
Ostatnio edytowano 01 gru 2012, 02:36 przez *Wiola*, łącznie edytowano 1 raz
Powód: zmieniono dział
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
01 gru 2012, 00:52

Mąż podniósł na mnie rękę...

Avatar użytkownika
przez Candy14 01 gru 2012, 01:23
. Mam jeszcze nadzieję że sie wszystko ułoży.

ale jak? Co spowoduje u niego zmiane?
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Mąż podniósł na mnie rękę...

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 01 gru 2012, 02:39
Uderzył raz, drugi , uderzy znów. Znam to co opisujesz doskonale, moja rada - uciekaj póki jeszcze masz siły, potem dojdzie nerwica, albo depresja i nie będziesz w stanie :roll:
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Mąż podniósł na mnie rękę...

Avatar użytkownika
przez Vian 01 gru 2012, 02:46
kasiaania, ja widzę raczej globalny problem niż to, że "podniósł na Ciebie rękę".

Odejdź.
"Niewiele można sobie wyobrazić zagrożeń, którym porządny młotek nie mógłby zaradzić."
Lisbeth Salander
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2282
Dołączył(a)
23 lip 2011, 03:25
Lokalizacja
Warszawa

Mąż podniósł na mnie rękę...

Avatar użytkownika
przez niosaca_radosc 01 gru 2012, 03:13
kasiaania, najgorsze co możesz zrobić, to myśleć, że facet się dla Ciebie zmieni. Poza tym, on Cię ewidentnie nie szanuje. Piszesz, o ciągłych kłótniach, o tym, że już 2 razy Cię pobił - to nie są przelewki, a Ty musisz myśleć także o córce. Wg mnie powinnaś odejść, póki jeszcze masz siłę, bo potem będzie coraz gorzej.
Problemem nie jest problem. Problemem jest Twoje nastawienie do problemu
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
2204
Dołączył(a)
11 paź 2011, 21:24

Mąż podniósł na mnie rękę...

przez eroica 01 gru 2012, 03:19
To nie jest podniesienie ręki, tylko regularna przemoc i zastraszanie - to się prosi o interwencję policji i założenie niebieskiej karty
"Mam jeszcze nadzieję że sie wszystko ułoży." - nic się nie ułoży, będzie coraz gorzej i trudniej
F31.8
mirtazapina 30 mg, kwetiapina 100mg, lamotrygina 100mg
Offline
Posty
224
Dołączył(a)
14 lut 2012, 17:03

Mąż podniósł na mnie rękę...

przez Saraid 01 gru 2012, 08:18
Zgadzam sie z tymi opiniami powyzej uderzył raz uderzy drugi,trzeci nie licz ze sie zmieni chron siebie i dziecko jestes odpowiedzialna za ta mała istotke
by wzrastala w poczuciu milosci,a nie strachu i braku poczucia bezpieczenstwa.
Saraid
Offline

Mąż podniósł na mnie rękę...

przez kasiaania 01 gru 2012, 13:44
Wiem, że wszyscy macie rację.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
01 gru 2012, 00:52

Mąż podniósł na mnie rękę...

przez Saraid 01 gru 2012, 14:43
kasiaania, skoro wiesz co zamierzasz z tym zrobić?czy w ogóle zamierzasz? cokolwiek?by zmienić swój byt i swojego dziecka.
Saraid
Offline

Mąż podniósł na mnie rękę...

Avatar użytkownika
przez bittersweet 01 gru 2012, 20:01
kasiaania, nie znaliscie sie dobrze przed ślubem, ewidentnie widać że nie pasujecie do siebie. Oboje nie jestescie szczęśliwi. Po co to ciągniesz ? Bedziesz czekać, aż podniesie ręke na córkę ? Bo tak sie w końcu stanie.
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Mąż podniósł na mnie rękę...

Avatar użytkownika
przez kaja123 01 gru 2012, 20:24
kasiaania, on jest typowym przemocowcem nic nie zrobisz możesz jedynie odejść - chyba że on się podejmie terapii dla osób stosujących przemoc. :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2262
Dołączył(a)
08 sty 2011, 01:29

Mąż podniósł na mnie rękę...

Avatar użytkownika
przez niosaca_radosc 01 gru 2012, 20:25
kasiaania, podtrzymuję swoje zdanie i poprzedników. Wydaje mi się, że jedynie ogromna chęć zmiany z jego strony mogłaby coś uratować. Ale to nie miałyby być puste słowa, a działanie. W przeciwnym wypadku uciekaj jeśli nie dla siebie, to dla córeczki.
Problemem nie jest problem. Problemem jest Twoje nastawienie do problemu
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
2204
Dołączył(a)
11 paź 2011, 21:24

Mąż podniósł na mnie rękę...

przez emi 1402 01 gru 2012, 20:25
kasiaania kazdemu łatwo oceniac i mowic co masz zrobic tylko nikt niejest w tej sytuacji co ty kazdy na twoim miejscu moim zdaniem postepowal by tak jak ty ja tez mialam problemy mezem dzis moge powiedziec ze jest ok dogadujemy sie niepozwalaj mu pic i porozmawiaj z nim po trzezwemu co cie boli co cie meczy powiem mu ze ci jest ciezko powiedz mu ze macie dziecko i ono zasługuje na szczescie a mowilas mu ze odejdziesz od niego jak tak dalej bedzie robił?
Offline
Posty
405
Dołączył(a)
14 lis 2012, 10:50

Mąż podniósł na mnie rękę...

Avatar użytkownika
przez frytka 01 gru 2012, 20:41
kasiaania aby się ułożyło, on musiałby w ogóle zauważyć problem, poczuć wstyd z powodu tego co robi i pójść po pomoc. On. nie Ty. i tutaj Cię zmartwię... tylko 1% przemocowców wychodzi z tego :/
masz córeczkę. naprawdę chcesz, aby patrzała na takie relacje między rodzicami? im dłużej tkwi się w takich relacjach tym trudniej się z nich wyplątać i zerwać z nimi. to tzw. współuzależnienie. wiele z nas tutaj to przechodziły. każda historia jest inna ale myślę, że każda z nas może Ci powiedzieć jedno - najlepsze co możesz zrobić dla siebie, dziecka i męża to wycofać się z takiego związku.
Anioły są wśród Nas
Avatar użytkownika
Offline
Posty
936
Dołączył(a)
24 cze 2010, 14:53

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do