Przemoc w rodzinie

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Przemoc w rodzinie

przez aardvark3 03 sty 2014, 09:45
mark123 napisał(a):U mnie jakiejś bardzo dużej przemocy nigdy nie było, a ta, która była miała miejsce tylko w pierwszych kilku latach mojego życia. Nie pamiętam tego okresu, głównie wiem od matki, jak mniej więcej było. Najostrzejsze wydarzenia jakie czasem miewały miejsce wtedy miejsce to rzucanie talerzami przez mojego ojca, jak był pijany; ucieczki z moją matką do domu jej znajomej, gdy ojciec się awanturował i bicie psa mojej babci. Jedną rzecz tylko dowiedziałem się kiedyś od ojca, a nie od matki, bo akurat była jakaś rozmowa o psach i dyscyplinie i ojciec wspomniał będąc zadowolony z siebie, jak uniósł psa mojej babci nad głowę i rzucił nim o drzwi ucząc go w ten sposób posłuszeństwa.

Ja, gdy miałem jakieś 11-12 lat i bywałem czasem w domu babci (ze strony matki), zdarzało mi się być w pewien sposób agresywnym wobec innego jej psa, ale nie wiem, czy był to efekt mojej głupoty czy tego, że kilka lat wcześniej taki był ojciec wobec jej psa.

Moi rodzice podobno doświadczyli większej przemocy. Dziadek ze strony ojca po pijaku ostro bił jego i babcię.
Moja matka, gdy była nastolatką, jej starszy brat zaczął pić, awanturował się i czasem odgrażał, że podpali dom.

Ty chyba racjonalizujesz!
jak to nie bylo przemocy? Byla i to w paskudnym wydaniu!
Cos w typie mojego eksa. Tez zwierze potrafil skatowac bo byl wkur*iony. Bo pies sie nie obroni i nie poskarzy.
Et caetera, et caetera ad mortem defecatum
Offline
Posty
725
Dołączył(a)
06 lis 2013, 13:08
Lokalizacja
Rath Luirc, RoI

Przemoc w rodzinie

Avatar użytkownika
przez mark123 03 sty 2014, 13:27
aardvark3 napisał(a):jak to nie bylo przemocy? Byla i to w paskudnym wydaniu!

Napisałem, że bardzo dużej nie było, a nie, że w ogóle nie było. U wielu osób była znacznie większa przemoc.
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10121
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Przemoc w rodzinie

przez aardvark3 03 sty 2014, 16:11
mark123 napisał(a):Napisałem, że bardzo dużej nie było, a nie, że w ogóle nie było. U wielu osób była znacznie większa przemoc.

Jedenaste: nie porownuj.
Kazdy jest inny, kazdy ma inna wytrzymalosc.
Mnie sie przez cale lata wydawalo ze mialam w sumie spokojne dziecinstwo, nikt mnie przeciez nie katowal ani na snieg w nocy w koszuli nie wyrzucal, nie grzebalam po smietnikach za jedzeniem. A ze matka miala fazy a ojca nigdy nie bylo a jak juz byl to awantura - no ale nie ma idealow przeciez I to rodzice a rodzicow sie ma jednych i szanuje sie i kocha ich bo jak ich zabraknie to...
Chcialam w to wierzyc bo kazdy z nas chyba chcial miec normalne dziecinstwo, normalna rodzine - to sie zylo w polprawdach. I odejmowalo pozornie moc traumom. Mobbing w szkole? E tam, jakos nic mi sie nie stalo i wyroslam na ludzi. By sie kto przejmowal jakimis glupimi dziecmi i glupia nauczycielka. Molestowanie? Przeciez nikt mnie nie zgwalcil to nic sie nie stalo... Nie wiedzialam wtedy jeszcze o tym ze zostala porzucona przez matke zaraz po urodzeniu.
I te racjonalizacje, zaprzeczenia byly zaslona dymna, dlatego tak dlugo nie potrafilam wielu rzeczy o sobie pojac, zrozumiec.
Dopiero jak przyznalam przed sama soba najpierw ze moja rodzina byla wysoce dysfunkcyjna a to, co mi sie zdarzylo poza domem (i calkowity brak wsparcia, ochrony ze strony rodzicow) to gleboka trauma ktora nadal ma wplyw na moje zycie.
I dopiero wtedy, kiedy to pojelam - moglam zaczac wlasciwa prace nad soba. Jestem w drodze i chyba tak zostanie do konca ale sa postepy i to cieszy.
Et caetera, et caetera ad mortem defecatum
Offline
Posty
725
Dołączył(a)
06 lis 2013, 13:08
Lokalizacja
Rath Luirc, RoI

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Przemoc w rodzinie

Avatar użytkownika
przez mark123 03 sty 2014, 17:37
Moja wytrzymałość to w ogóle jest niższa niż "ustawa przewiduje". Gdy kilka lat temu była krótka awantura (ale nie był to powrót jakiejś przemocy, a jedynie pojedynczy incydent), w czasie której ojciec chwycił matkę za włosy i powiedział, czy ma jej przypomnieć, kto tu rządzi, to się trzęsłem jak galareta i serce chciało mi "wyskoczyć na wierzch" oraz miałem jakieś chore myśli, że ojciec rzuci się na mnie i coś mi zrobi (myśli irracjonalne, bo nigdy nie byłem bity). A czasem nawet, gdy mnie ktoś trochę okrzyczy, to czuję lęk. Trafiłem na jakiś felerny mózg :hide:
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10121
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Przemoc w rodzinie

przez alicja_31 03 sty 2014, 17:42
aardvark3 napisał(a):
mark123 napisał(a):Napisałem, że bardzo dużej nie było, a nie, że w ogóle nie było. U wielu osób była znacznie większa przemoc.

Jedenaste: nie porownuj.
Kazdy jest inny, kazdy ma inna wytrzymalosc.
Mnie sie przez cale lata wydawalo ze mialam w sumie spokojne dziecinstwo, nikt mnie przeciez nie katowal ani na snieg w nocy w koszuli nie wyrzucal, nie grzebalam po smietnikach za jedzeniem. A ze matka miala fazy a ojca nigdy nie bylo a jak juz byl to awantura - no ale nie ma idealow przeciez I to rodzice a rodzicow sie ma jednych i szanuje sie i kocha ich bo jak ich zabraknie to...
Chcialam w to wierzyc bo kazdy z nas chyba chcial miec normalne dziecinstwo, normalna rodzine - to sie zylo w polprawdach. I odejmowalo pozornie moc traumom. Mobbing w szkole? E tam, jakos nic mi sie nie stalo i wyroslam na ludzi. By sie kto przejmowal jakimis glupimi dziecmi i glupia nauczycielka. Molestowanie? Przeciez nikt mnie nie zgwalcil to nic sie nie stalo... Nie wiedzialam wtedy jeszcze o tym ze zostala porzucona przez matke zaraz po urodzeniu.
I te racjonalizacje, zaprzeczenia byly zaslona dymna, dlatego tak dlugo nie potrafilam wielu rzeczy o sobie pojac, zrozumiec.
Dopiero jak przyznalam przed sama soba najpierw ze moja rodzina byla wysoce dysfunkcyjna a to, co mi sie zdarzylo poza domem (i calkowity brak wsparcia, ochrony ze strony rodzicow) to gleboka trauma ktora nadal ma wplyw na moje zycie.
I dopiero wtedy, kiedy to pojelam - moglam zaczac wlasciwa prace nad soba. Jestem w drodze i chyba tak zostanie do konca ale sa postepy i to cieszy.


nie czytałam całego wątku, tylko ten wpis, ale bardzo mi się spodobał. Mam wrażenie, że niewiele osób w ogóle podejmuje próbę walki o siebie, tkwi jedną nogą w przeszłości, bo trochę nawet wygodne i tłumaczy życiowe niepowodzenia... Ja też przeszłam dłuuugą drogę. I też jestem z tego dumna :smile:
Offline
Posty
644
Dołączył(a)
11 lip 2013, 11:49

Przemoc w rodzinie

przez aardvark3 03 sty 2014, 18:38
mark123 napisał(a):Moja wytrzymałość to w ogóle jest niższa niż "ustawa przewiduje". Gdy kilka lat temu była krótka awantura (ale nie był to powrót jakiejś przemocy, a jedynie pojedynczy incydent), w czasie której ojciec chwycił matkę za włosy i powiedział, czy ma jej przypomnieć, kto tu rządzi, to się trzęsłem jak galareta i serce chciało mi "wyskoczyć na wierzch" oraz miałem jakieś chore myśli, że ojciec rzuci się na mnie i coś mi zrobi (myśli irracjonalne, bo nigdy nie byłem bity). A czasem nawet, gdy mnie ktoś trochę okrzyczy, to czuję lęk. Trafiłem na jakiś felerny mózg :hide:

Mam podobnie, na krzyk, agresje reaguje... stuporem. To juz nie jest lek tyko calkowity bezruch, niemoznosc nawet ucieczki. Jakbym nie wierzyla ze jestem w stanie sie uratowac, jakby ten najwazniejszy instynkt samozachowawczy byl u mnie dziurawy jak szwajcarski ser.
Jak mnie ktos ochwarnil czy zwrocil uwage to czulam sie jak sztubak.
Nie wiem, moze to sie zmienilo bo ostatnio nie mialam takich sytuacji przez kilka lat.

-- 03 sty 2014, 17:45 --

alicja_31 napisał(a):Mam wrażenie, że niewiele osób w ogóle podejmuje próbę walki o siebie, tkwi jedną nogą w przeszłości, bo trochę nawet wygodne i tłumaczy życiowe niepowodzenia... Ja też przeszłam dłuuugą drogę. I też jestem z tego dumna :smile:

Gdybym nie zawalczyla o siebie to znaczyloby, ze pozbawiam sie szansy na bycie szczesliwa na wlasne zyczenie.
Walka o siebie... Wiesz, czesto boimy sie tej prawdy, ktora mamy sie o sobie dowiedziec bo ona zbyt rozowa nie jest.
Trzeba miec cholernie duzo odwagi (jesli sie nie ma bratniej duszy do wsparcia) zeby spojrzec prawdzie w oczy. I zniesc to upokorzenie, rozczarowanie ze jestem nie taka jaka sobie siebie wyobrazalam - ba, jestem od tego o lata swietlne. Ze mam wiele slabosci do ktorych nie chcialam przez lata sie przyznac, ktore negowalam. Oj, jakie to paskudne uczucie potrafi byc.
Ale potem... nagroda w postaci niewyobrazalnej ulgi. Jakby stukilowy kamien z serca spadl. Dowiedzialam sie prawdy o sobie, przyznalam: tak, zgadza sie, jestem taka i owaka. Nie chce taka byc i chyba moge nad tym popracowac, moge to jakos poprawic.
O kilka trupow w szafie mniej.
I jak juz poznalam owa ulge to zaczelam siegac glebiej. I jakos nic mnie nie zabilo. Ucze sie byc wyrozumiala w stosunku do siebie, ucze sie poblazliwosci, cierpliwosci, tolerancji. To, co zawsze mialam dla innych stosuje dla siebie.
Ja to nazywam wymiataniem pajeczyn z ciemnych katow ;)
Et caetera, et caetera ad mortem defecatum
Offline
Posty
725
Dołączył(a)
06 lis 2013, 13:08
Lokalizacja
Rath Luirc, RoI

Przemoc w rodzinie

Avatar użytkownika
przez mark123 04 sty 2014, 00:04
aardvark3 napisał(a):Mam podobnie, na krzyk, agresje reaguje... stuporem. To juz nie jest lek tyko calkowity bezruch, niemoznosc nawet ucieczki. Jakbym nie wierzyla ze jestem w stanie sie uratowac, jakby ten najwazniejszy instynkt samozachowawczy byl u mnie dziurawy jak szwajcarski ser.
Jak mnie ktos ochwarnil czy zwrocil uwage to czulam sie jak sztubak.
Nie wiem, moze to sie zmienilo bo ostatnio nie mialam takich sytuacji przez kilka lat.

Ja mam tak, że im jestem starszy, tym bardziej się boję.

aardvark3 napisał(a):Ucze sie byc wyrozumiala w stosunku do siebie, ucze sie poblazliwosci, cierpliwosci, tolerancji. To, co zawsze mialam dla innych stosuje dla siebie.
Ja to nazywam wymiataniem pajeczyn z ciemnych katow ;)

Ja kiedyś byłem w miarę wyrozumiały dla siebie. Ale 2 lata temu uświadomiłem sobie, że jestem całkiem beznadziejną osobą, wtedy zmieniłem nastawienie do siebie na negatywne.
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10121
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Przemoc w rodzinie

przez aardvark3 04 sty 2014, 01:46
aardvark3 napisał(a): ochwarnil

ochrzanil mialo byc.
Wytarta klawiatura - pisze z pamieci ;) i czasem nie sprawdze tylko sru na talerz ;)
Et caetera, et caetera ad mortem defecatum
Offline
Posty
725
Dołączył(a)
06 lis 2013, 13:08
Lokalizacja
Rath Luirc, RoI

Przemoc w rodzinie

przez alicja_31 04 sty 2014, 01:52
mark123 napisał(a):Ja kiedyś byłem w miarę wyrozumiały dla siebie. Ale 2 lata temu uświadomiłem sobie, że jestem całkiem beznadziejną osobą, wtedy zmieniłem nastawienie do siebie na negatywne.


Ale fajnie piszesz, nie rozumiem skąd ta miażdżąca samoocena...
Offline
Posty
644
Dołączył(a)
11 lip 2013, 11:49

Przemoc w rodzinie

Avatar użytkownika
przez mark123 04 sty 2014, 02:34
alicja_31 napisał(a):nie rozumiem skąd ta miażdżąca samoocena...

Z faktów, po prostu zrozumiałem, jaki jestem.
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10121
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Przemoc w rodzinie

Avatar użytkownika
przez aishiteru 15 sty 2014, 17:02
U mnie przemoc to raczej taka psychiczna, cały czas mnie matka wyzywa od najgorszych, nawet nie chcę o tym myśleć bo od razu się rozklejam i płacze..
Pamiętam jak mieli przyjść do nas goście no i nagle coś ją opętało i cały czas do mnie "ty szmato" itp. Bez powodu. Przyszli goście i byłam cała popłakana to pobiegłam powiedzieć o tym tacie to był na nią zły i matka zaczęła udawać kochającą mamusie... -,-
Już mam dosyć tego.
Seronil 30mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
62
Dołączył(a)
10 sty 2014, 02:55

Przemoc w rodzinie

przez Lola Rose 15 sty 2014, 17:12
aishiteru, współczuję Ci z taką matką. U mnie wygląda to nieco inaczej, bo to ojciec na wszystkich się drze i wyzywa, ale rozumiem Twoją sytuację i wiem, że nie jest Ci łatwo.
Jestem jaka jestem
Offline
Posty
664
Dołączył(a)
23 kwi 2013, 19:50

Przemoc w rodzinie

Avatar użytkownika
przez tahela 15 sty 2014, 17:54
aardvark3,
,,Mnie tak dokopywal brat matki - odkad pamietam. Nawet jak bylam dzieckiem w wieku przedszkolnym to potrafil mnie walnac piescia w plecy zebym sie nie garbila. Nienawidzil mnie personalnie ale za co - tego nie wiem. Przestalam sie skarzyc na niego matce bo stwierdzila ze przesadzam i ze wujek wcale nie ma zlych zamiarow tylko ja sobie cos przybieram do glowy."
u mnie było to samo z mama i jest do tej pory to moja wina tylko to był ojciec agresywny a nie wujek, a mama potrfiła sie drzeć do mnie o byle pierdołe, zamiast rozmawiac krzyczała,błe tam było minęło,
a miłosc jest trudna wymaga dojrzałosci po prostu i jest zupełnie czymś innym niż zakochanie w kimś,ale trzeba tez duzo dojrzałosci zeby to pojąć, rozróżnić, mam wrazenie ze wiekszosc ludzi tego nie rozumie niestety, miesza im sie miłosc z zakochaniem a to dwie rózne rzeczy, zupełnie rózne to do artykułu a jak sama słucham wywodów kolezanek o tym jak to sie zakochały to az mnie mdli bo mylenie pojęc jest na porzadku dziennym a ludzie zupełnie zapominaja co jest w zyciu ważne ichca tylko jakis dziwnych uczuc chwilowego zadowolenia , które przemijaja zbyt szybko i nie są fundamentem by budowac cos trwałego na tym
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10974
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Przemoc w rodzinie

przez kamilkadudek12 16 sty 2014, 16:24
czytając te posty można się zdołować ;/ ale niestety to jeś realne życie nie każdy ma dobrze.
Jak mieszkałam na wsi to była taka jedna rodzina gdzie ojciec bił syna bez zastanowienia - miał taki sposób na wychowanie go, go gorsze okładał go jakąś gumową rurą czy co znalazl u siebie na gospodarstwie. Chłopak mnie bardzo znerwicowane życie nie wiedział czy zaraz nie wpadnie ojciec i nie zacznie bez powodu krzyczeć.

Co ciekawe chłopak wyrósł na bardzo fajnego gościa, który ma całkiem inneg podejście do życia i szacunek do innych osób. Mimo agresji w domu, nigdy nikogo nie pobił, skończył studia, założył rodzinę i dobrze mu się wiedzie. Ciekawe ze dziecko w tak młodym wieku wybrało już swoją drogę i mimo takiego wychowania zachowuje się całkiem przeciwnie niż jego szalony ojciec.

Oczywiście wszyscy na wsi wiedzieli ze tam jest przemoc, myślicie ze ktoś coś zgłosił? Oczywiście ze nie, rodzice zbywal tą sprawę stwierdzeniem - "nie wrtącamy się w sprawy innych"
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
16 sty 2014, 16:16
Lokalizacja
Wrocław

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do