Przemoc w rodzinie

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Przemoc w rodzinie

Avatar użytkownika
przez Absinthe 16 sty 2013, 22:00
cryo, mam.Ja nawet swoich przyniosłam na rozmowę z moją psycholożką.Niezbyt pomogło.Może spróbuj swoich też zabrać na rozmowę z psychologiem?
You have to die a few times
before you can really
live.
Von all den Dingen, die ich verloren habe, vermisse ich meinen Verstand am meisten
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1839
Dołączył(a)
09 mar 2012, 21:53

Przemoc w rodzinie

Avatar użytkownika
przez bittersweet 16 sty 2013, 22:07
Niechęć, złośliwości, kpina ze strony mojego brata są właściwie na porządku dziennym. Moim zdaniem wyżywa się na innych za swoje niepowodzenia życiowe. Moja mama udaje, że wszystko jest w porządku, a kiedy ja nie wytrzymuję napięcia jakie panuje w domu, to zaczyna się obwinianie mnie, że psuję atmosferę.
Miałam dokładnie to samo w domu, tylko w układzie matka +ojciec. Nie do zniesienia, wyniosłam sie z chałupy, jeśli sie z nimi spotykam to nigdy z dwojgiem na raz, bo wszystko zaczyna sie od nowa. Nie potrafią wyjść ze schematu toksycznego zachowania, prawdopodobnie tez tego nie widza i nie rozumieją. Wszystko wypierają i racjonalizują, winę spychają na mnie. Nie sądzę, żeby można było ich odkręcić. Ja się trzymam od nich z daleka, wystarczą kontakty na odległość /skype, telefon/ sporadyczne i krótkie widzenia, najlepiej na gruncie neutralnym.
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Przemoc w rodzinie

Avatar użytkownika
przez cryo 16 sty 2013, 22:16
dzięki wam za odpowiedzi.

Absinthe, chętnie zabrałabym ich do psychologa. O ile mama czasami miewa przebłyski i stwierdza, że powinniśmy wybrać się do psychologa rodzinnego, o tyle mój brat nie ma sobie nic do zarzucenia, a wręcz uważa się za ofiarę wszystkiego i wszystkich. W nim jest tyle gniewu do całego świata, że przekonanie do jakiejś autorefleksji wydaje się graniczyć z cudem.

Bittersweet, toksyczne zachowanie to dobre określenie na to, co i u mnie się dzieje. Właściwie mogłabym się podpisać pod schematem, o którym mówisz. Teraz liczę dni do powrotu do siebie i chcę odpocząć. Coraz poważniej myślę, że jedynym sposobem jest ograniczenie kontaktów. Wiem, że to będzie trudne, bo mam szantaż emocjonalny, że ich "odtrącę".
and only in my tears it lasts
Avatar użytkownika
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
09 sty 2011, 02:19

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Przemoc w rodzinie

Avatar użytkownika
przez bittersweet 16 sty 2013, 22:27
Coraz poważniej myślę, że jedynym sposobem jest ograniczenie kontaktów. Wiem, że to będzie trudne, bo mam szantaż emocjonalny, że ich "odtrącę".
Ten szantaż to z ich strony, czy To Ty się czujesz winna, ze ich odtrącisz ? Jesli to oni Ci coś zarzucają, to powiedź, że to ich wybór - albo zmienią swoje zachowanie, albo zabierasz swoje zabawki i przestajesz w tym uczestniczyć. Sami mogą zadecydować, co jest dla nich ważniejsze - kontakt z Tobą, czy trwanie dalej w tej patologii. Jeśli będziesz konsekwentna, być może spróbują się trochę poprawić, ale to nic pewnego :?
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Przemoc w rodzinie

Avatar użytkownika
przez Absinthe 16 sty 2013, 22:31
cryo, tyle dobrze że chociaż mama wykazuje współpracę,to już coś:)
You have to die a few times
before you can really
live.
Von all den Dingen, die ich verloren habe, vermisse ich meinen Verstand am meisten
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1839
Dołączył(a)
09 mar 2012, 21:53

Przemoc w rodzinie

Avatar użytkownika
przez cryo 16 sty 2013, 22:39
Absinthe, fakt, to już coś że mama chce współpracować. szkoda tylko, że na deklaracjach się kończy:)

Bittersweet, szantaż emocjonalny jest ze strony mojej mamy. Mój brat nawet jeśli by mu zależało, to nie pamięta już chyba jak okazać choćby cień życzliwości. Za to moja mama płacze, żebym nie ograniczała kontaktów i obiecuje, że postara się naprawić toksyczną atmosferę. Tyle, że na obietnicach się kończy, to takie błędne koło. Myślę, że to jednak będę musiała w końcu być konsekwentna i ograniczyć te kontakty, przynajmniej dopóki coś się nie zmieni, choć wiem, że to nic pewnego... Fakt, że obawiam się poczucia winy, które pewnie będzie mnie dopadać w związku z tym ograniczeniem kontaktów, ale z drugiej strony wiem, że to kwestia mojego życia. Po aktualnym pobycie w domu czuję się jak wrak.
and only in my tears it lasts
Avatar użytkownika
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
09 sty 2011, 02:19

Przemoc w rodzinie

Avatar użytkownika
przez Artemizja 19 sty 2013, 14:12
Tak czytam Wasze posty i muszę przyznać,że już nie raz spotkałam się z przykładem braku chęci współpracy ze strony rodziców.A to przeciez musi być,bo inaczej wątpię czy ktokolwiek będzie w stanie coś działać.Najczęściej dziecko jest taką piłeczką,monetą przetargową,którą rodzice sobie odbijają i wydzierają wzajemnie z rąk,byleby tylko dopiec drugiej stronie.I nie widzą w tym niczego złego...
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44130
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Przemoc w rodzinie

Avatar użytkownika
przez cryo 21 sty 2013, 23:05
A ja nic już nie wiem. W ostatnich dniach przeszłam chyba jakieś załamanie nerwowe, przestałam siebie kontrolować, przestałam samą siebie poznawać, stałam się kimś obcym. Nigdy czegoś takiego nie przeżyłam. Gorączka, ucisk w klatce, brak oddechu, drgawki, płacz i masakra w głowie. Ataki gniewu i paniki. Dziś wróciłam do siebie do domu. Przez telefon mama, która się upiła, bo, jak powiedziała, już sobie nie radzi. I wyszło znów na to, że ja jestem źródłem wszelkiego zła. Wychodzi na to, że to ja krzywdzę. Wyrzuty sumienia. Znikąd pomocy. Czuję, że dosłownie tracę zmysły i się kończę. Jutro mam ważne spotkanie w pracy i wiem, że je zawale, bo jestem wrakiem i wyglądam jak wrak. Tego już nawet nie da się ukryć. I znikąd zrozumienia. Zresztą stan w jaki popadłam - nie wiem, czy to jakaś psychoza czy co to jest... nie dziwię się, że już nikt mnie nie rozumie. Ja sama tego nie rozumiem i makabrycznie się boję. Boję się spać i boję się być. A psychiatra mnie nie przyjął, bo nie ma już miejsc.
and only in my tears it lasts
Avatar użytkownika
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
09 sty 2011, 02:19

Przemoc w rodzinie

Avatar użytkownika
przez bittersweet 22 sty 2013, 21:53
cryo, myslisz, że Twój stan jest wynikiem wizyty w domu ? Bardzo nieładnie, ze matka obciąża Cię swoim piciem... pamiętaj, że tylko ona decyduje czy sięgnie po kieliszek czy nie. Sugerowanie, że to przez Ciebie, to prymitywny wykręt, którym stara sie wzbudzić w Tobie poczucie winy. Nie pozwól sie w to wciągnąć. Jeśli kontakty z rodzina Ci szkodzą, wniosek jest prosty - ogranicz je :bezradny:
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Przemoc w rodzinie

Avatar użytkownika
przez Artemizja 26 sty 2013, 21:01
cryo, jeśli ma na Ciebie tak destrukcyjny wpływ matki,to może spróbuj go ograniczyć?Dasz radę?To jest niedopuszczalne,żebys Ty w ten sposób to przeżywała.I absolutnie nie daj sobie nikomu wpoić,że to Twoja wina.Bo nie jesteś niczemu winna...
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44130
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Przemoc w rodzinie

przez freda 27 sty 2013, 18:19
cryo ludzie już tak mają,najlepiej zwalić winę na kogoś.ja jestem suoer ,to wina innych.nie dajmy się robić w bambuko.ale cóż,nikt nie jest doskonały
A już myślałam,że ją pokonałam...
Offline
Posty
915
Dołączył(a)
27 sty 2013, 17:56

Przemoc w rodzinie

Avatar użytkownika
przez Artemizja 31 sty 2013, 20:54
Wiecie co...każda przemoc coś po sobie zostawia,ale przemoc od osób najbliższych zostawia prawdziwe spustoszenie.Krzywdzą osoby,które powinny chronić i wspierać.Zaufanie zostaje obrócone w proch,poczucie własnej wartości,psychika-zdewastowane...
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44130
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Przemoc w rodzinie

Avatar użytkownika
przez mark123 01 lut 2013, 02:44
Moje zaufanie do ludzi w momencie, gdy są wkurzeni jest prawie zerowe, a szczególnie do mojego ojca. A najdziwniejsze jest to, że mi się czasem pyta, dlaczego się go boję.
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10119
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Przemoc w rodzinie

Avatar użytkownika
przez black swan 01 lut 2013, 21:31
mark123, ile masz lat? Możesz napisać mniej-więcej lub na priv? ;) Widocznie obchodzisz Twojego ojca, skoro się o to pyta. U mnie było tak, że wszyscy mieli mnie głęboko w dupie albo się na mnie darli, wyzywali od głupich.

Dziś wyciągnęłam spod szafy mój jedyny ocalały, najstarszy pamiętnik. Pisałam tam trochę infantylnie, ale jest tam początek wszystkich problemów - młodszy brat i matka. To było jeszcze zanim ojciec zaczął się na mnie psychicznie wyżywać czy lać kapciem/pasem po dupie. Pisałam "matka mnie nie kocha, ona mnie nienawidzi, a mój brat jest jej oczkiem w głowie", pisałam też "ciągle na mnie krzyczy, wyzywa mnie od egoistek, bo zrobiłam coś nie po jej myśli, brat się ze mnie śmieje i mi dokucza, a matka nic na to nie robi", jako 11-letnia dziewczynka już wtedy pisałam "nienawidzę życia, nienawidzę całego świata, nienawidzę siebie, matki i brata za to że zabrał ich całą miłość". Teraz widzę od czego miałam tak skrzywioną psychikę. :? Czarna rozpacz nic nie rozumiejącego dziecka. Potem (po około 2 latach) jeszcze doszło wyzywanie mnie od idiotek, głupich, szmat, itp, darcie się i bicie laczkiem/pasem przez ojca za najmniejsze przewinienia. Potem pisałam "nienawidzę tego głupiego skurwysyna i tej suki, nienawidzę ich, będę się na nich mścić za to co mi robią". Wtedy miałam chyba 13 lat. Niektóre dzieci poddają się kompletnie i idą z nurtem, za wszelką cenę chcą zdobyć miłość rodziców gdy myślą, że jej nie otrzymują. A ja należałam do tej drugiej grupy dzieci: które się buntują, chcą oddać rodzicom za wszelką cenę, rośnie w nich nienawiść i żądza zemsty. Potem już robiłam na złość, gdy oni robili coś przeciwko mnie. Po prostu im oddawałam jako nastolatka. Rosło we mnie głębokie poczucie krzywdy, żalu do nich, może dlatego traktowałam matkę zawsze jak wroga i jej nie lubiłam. Nie wiem po co to wszystko piszę. Chyba chcę się wyżalić, a nie mam komu. :?
No risk - no fun, no pain - no gain.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1493
Dołączył(a)
25 gru 2012, 23:05
Lokalizacja
północ

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do