Toksyczna miłość

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Toksyczna miłość

przez iskra396 12 lis 2012, 22:49
Jestem 24-letnią kobietą po 4 nieudanych związkach. Zawsze zastanawiałam się,czemu mój każdy związek psuł sie po jakimś czasie,przecież zawsze tak starałam się,dawałam z siebie wszystko,kochalam na sto procent. Oczywiście winę dawałam na nieodpowiednich mężczyzn. Niedawno trafiłam przypadkowo na artykuł: Toksyczna miłość-o kobiecie,ktora kocha za bardzo. I stwierdziłam że ten artykul dotyczył mnie. Mój poprzedni 3-letni związek popsuł się po roku,ale dalej w nim tkwiłam,myśląc że wszystko będzie dobrze aż do momentu,kiedy poznałam mojego obecnego partnera. Stwierdziłam że to jest mój książe z bajki. Zaskoczył mnie tym,że był inny od moich poprzednich partnerów. Kwiaty,miłe słowa,czułam się jak w bajce. Odrazu podbił moje serce,zakonczyłąm stary związek i przeszłam w nowy. Na początku wszystko było wspaniale,już po 2 miesiącach zamieszkaliśmy razem u niego za granicą.. On zaczął już planować przyszłość,mówić o ślubie i dzieciach,a ja się cieszyłam że w końcu mi się życie ułoży,że jestem szczęściarą. Wszystko było dobrze dopóki był przy mnie,ale gdy wychodził do kolegów,to ja miałam takiego doła,że potrafiłam upić się albo patrzeć się w sufit,płakać i czekać na niego pod drzwiami. Chciałam go mieć sekunda na sekundę przy sobie,co chwilę się do niego przytulałam,non stop go potrzebowałam,tuliłma go na siłę,nawet gdy on tego nie chciał. Potem zobaczyłam,ze wcale to nie jest mój książe z bajki. Odkryłam jego dziwną zazdrość-gdy powiedziałam mu,że jakiś obcy chłopak mnie podrywał,zaczął mnie wyzywać od najgorszych,że to ja go sprowokowałam. Byłam w szoku,nie chciałam mu tego wybaczyć,ale w końcu uległam. Robiłam mu śniadania,obiady,masaże,ale sama nie dostawałam nic w zamian. Nawet się o to nie prosiłam,uważałam że na to nie zasługuję. Ale poza tym jakoś nam się układało,dopóki nie straciliśmy i powiedział że musze wrcać do Polski. Nie chciałal tego,ale On powiedział że to jest jedyne rozwiązanie. Obiecał mi,że niedługo wrócę do niego,załwatwi mi pracę za granicą,mieszkanie. Zamieszkał w mieszkaniu z kolegami,a ja siedzę sama w Polsce. Gdy mówię mu o pracy dla mnie i mieszkanie dla nas,milczy albo krzyczy na mnie że go pospieszam. Rozmawiamy tylko przez Skype. Dla niego rzuciłam swoją wymarzoną pracę,zerwałam kontakty ze znajomymi,nawet z własną sisotrą rzadko się widuję,rzuciłam swoje pasje,marzenia,przestałam wychodzić z domu. Całymi dniami siedzę przed Skype. Stwierdziłam,że po co mi znajomi i pasje,skoro mam takiego wspaniałego faceta. Wszystko chcę robić wspólnie z nim,gdy on slucha muzyki,to ja też,gdy on już idzie spać to ja też. Codziennie mu piszę że go kocham,wysyłam mu romatyczne obrazki,wszystkim się nim chwalę,wszędzie mam nasze wspólne zdjęcia. Teraz zrobiło się gorzej między nami. Zrobił się bardzo nerwowy. Codziennie się ze sobą kłocimy,nie lubi patrzeć jak płacze,wtedy na mnie krzyczy,a ja płaczę jeszcze bardziej i wtedy on wyłącza Skype. Przestal się już starać,ma ciągłe podejrzenia,wkręca sobie różne rzeczy,gdy mówię mu że ide na rower,to pyta się z kim się spotykam,mówi mi że nie wie co ja w sobie mam,ale mi nie ufa i że jestem dobrą aktorką. A ja go nie naprawdę nie rozumiem,bo ja nic nie robię,całymi dniami siedze w domu i czekam na telefon od niego. Nie mam od niego żadnego wsparcia,nie obchodzi go czemu jestem smutna,moje problemy,stał się zimny,nie umiemy ze sobą normalnie rozmwiać. Gdy mówię mu,że czuję się zaniedbana,że nie mówi mi ostatnio miłych słów,to krzyczy na mnie,że znowu marudzę,że jestem idiotką,że ma mnie dość i że to moja wina. Ja zaczynam płakać i zaczynam myśleć o sobie ze jestem beznadziejna,że to naprawdę moja wina. Gdy on się rozłaczy,ja potrafię mu wysłać 20 wiadomości i 10 razy do niego wydzwaniam,błagam go żeby zadzwonił. Raz nawet ze mną zerwał,powiedział,że nie chce już ze mną być,ja go zaczełam przepraszać,obiecałam że się zmienię,że zrobię wszystko bo mi na nim zależy. Powiedział,że daje mi ostatnią szansę. Na drugi dzień powiedział mi,że gadał głupoty,że on by mnie nigdy nie zostawił,że mnie kocha,że nie chce mnie stracić. A ja poprostu miałam mętlik w głowie.. Co chwila mnie kontroluje,ma moje hasło do Facebook,zawsze mu mam czytac wiadomosci z telefonu,jak uslyszy dźwięk sms-a. Hasło dałam mu sama,bo stwierdziłam że i tak nie mam nic do ukrycia. Wszystko mu mówię,jestem z nim szczera a on mi dalej nie ufa. Okłamuje mnie,swojego hasła do Facebook mi nie chce podać,wszystko ukrywa,mało mi mówi,wraca poźno z pracy i dzwoni,na drugi dzień mówiąc że był w Casino albo że odrazu zasnął. Nie interesuje go jak mi minął dzień,nie chce ze mną rozmawiać,woli być sam albo rozmawiać z kolegami. A ja jestem zadrosna o to,że woli z nimi rozmawiać niż ze mną. Niedługo ma przyjechać do Polski mnie odwiedzić. Niewiem co robic. Gdy powie mi choć jedno miłe slowo,dostaję skrzydeł a gdy mi powie że jestem głupia,nie chce mi się żyć. Ostanio przez sytuację miedzy nami,to ja zrobiłam się zimna w stosunku do niego,choć wcale tego nie chciałam.On to wyczuł i zagroził mi że jak tego nie zmienię,to wogóle to mnie nie przyjedzie. I pytał się czy chcę go zostawić. Powiedziałam mu że nigdy nawet o tym nie pomyślałam. Ciągle mnie krytykuje,prowokuje do awantury,zrzuca winę na mnie a ja się czuję jak śmieć,nie potrzebna,nie chciana. Proszę o pomoc. Czy to ja jestem temu winna? Czy da radę uratować mój związek? Przepraszam że taki długi list wyszedł,ale i tak go skróciłam jak mogłam. Proszę o odpowiedź. Pozdrawiam.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
12 lis 2012, 22:47

Toksyczna miłość

Avatar użytkownika
przez Vian 12 lis 2012, 22:58
Czy to ja jestem temu winna?

Oboje jesteście.
Miałaś nieciekawe relacje w rodzinie, prawda?

Czy da radę uratować mój związek?

Ty musisz iść na terapię, on musiałby iść na terapię. On pewnie nie zechce. On jest toksyczny ze swoim podejściem tak samo jak Ty, a to że Ty się zmienisz, nie wystarczy.
Ogólnie czarno Was widzę razem, ale Ty masz 24 lata i ogólnie nie widzę problemu, żebyś poszła na terapię, wyprostowała swoje potrzeby emocjonalne i wizję związku i miała udane, szczęśliwe życie.
"Niewiele można sobie wyobrazić zagrożeń, którym porządny młotek nie mógłby zaradzić."
Lisbeth Salander
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2282
Dołączył(a)
23 lip 2011, 03:25
Lokalizacja
Warszawa

Toksyczna miłość

przez iskra396 12 lis 2012, 23:07
Dzieciństwo bez matki a ojciec alkoholik. Terapia u niego odpada,On nawet nie chce żebym ja poszła do psychologa,bo mówi że tylko mi zrobi siano z mózgu.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
12 lis 2012, 22:47

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Toksyczna miłość

Avatar użytkownika
przez Vian 12 lis 2012, 23:09
MUSISZ iść, inaczej zmarnujesz sobie życie. I w tym i w każdym innym będziesz nieszczęśliwa.
A on nie chce, bo pewnie się domyśla, co by usłyszał. I co Ty usłyszysz.

Jesteś w kolejnym toksycznym związku. Zmień to.
"Niewiele można sobie wyobrazić zagrożeń, którym porządny młotek nie mógłby zaradzić."
Lisbeth Salander
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2282
Dołączył(a)
23 lip 2011, 03:25
Lokalizacja
Warszawa

Toksyczna miłość

przez iskra396 12 lis 2012, 23:31
Znajoma mi niedawno podrzuciła artykuł o neurotykach. Czy ja do nich należę? Bo jak to czytałam,to widziałam słowo po słowo-siebie. Może to w tym tkwi problem? W mojej osobowości?
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
12 lis 2012, 22:47

Toksyczna miłość

Avatar użytkownika
przez Vian 12 lis 2012, 23:35
Nie wiem, na pewno należysz do DDA, poczytaj sobie o tym.
"Niewiele można sobie wyobrazić zagrożeń, którym porządny młotek nie mógłby zaradzić."
Lisbeth Salander
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2282
Dołączył(a)
23 lip 2011, 03:25
Lokalizacja
Warszawa

Toksyczna miłość

Avatar użytkownika
przez agusiaww 13 lis 2012, 15:49
iskra396, czas isc na terapie, poniewaz wybierasz zawsze partnerow z zaburzeniami. Dlatego tez trzeba zrozumiec, ze zwiazek to pełnoprawny uklad dwojga osob, a nie jednej ktora jest zalezna od drugiej. Ty chcesz z jednej strony miec partera na wlasnosc, chcesz go od siebie uzaleznic stad te masaze, i inne sytuacje w ktorych chcesz byc dla drugiej osoby matka, kolega, kochanka itd. Natomiast tez z drugiej wybierasz partnerow niedojrzałych ktorzy takich osob takze poszukuja, stad te wieczne zazdrosci, nie ukladanie sie Wam. Niemniej z tego co napisałas wina lezy po obydwu stronach. I dlatego powinnas isc na terapie by nauczyc sie jak uzdrowic siebie i zyc w zdrowym zwiazku.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Toksyczna miłość

Avatar użytkownika
przez Candy14 13 lis 2012, 16:10
iskra396, czas isc na terapie, poniewaz wybierasz zawsze partnerow z zaburzeniami.

raczej sama jest zabutrzona dlatego takich wybiera.. udusilabym sie z kims kto
. Całymi dniami siedzę przed Skype. Stwierdziłam,że po co mi znajomi i pasje,skoro mam takiego wspaniałego faceta. Wszystko chcę robić wspólnie z nim,gdy on slucha muzyki,to ja też,gdy on już idzie spać to ja też.
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 7 gości

Przeskocz do