Mój chłopak nie ma już do mnie sił :(

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Mój chłopak nie ma już do mnie sił :(

Avatar użytkownika
przez Artemizja 09 lis 2012, 21:52
Dyskusja zaczęła wzbudzać spore emocje.I tutaj proszę w szczególności niektórych Panów,żeby troszkę się zdystansowali,bo niedługo wywiąże się z tego kłótnia.A to jest niepotrzebne.
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44131
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Mój chłopak nie ma już do mnie sił :(

Avatar użytkownika
przez Vian 09 lis 2012, 22:05
człowiek nerwica napisał(a):No napewno nie należy zostawiać kogoś z takiego powodu.....

Kręcimy się w kółko, ja się Ciebie nie pytam, czego NIE NALEŻY robić, a co NALEŻY.
Jeśli nie odejdzie, nie zrobi nic i sprawa zostanie jak jest, to sam na własne życzenie wyhoduje sobie problemy psychiczne, a więc po raz trzeci - co Twoim zdaniem POWINIEN zrobić w tej sytuacji?
"Niewiele można sobie wyobrazić zagrożeń, którym porządny młotek nie mógłby zaradzić."
Lisbeth Salander
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2282
Dołączył(a)
23 lip 2011, 03:25
Lokalizacja
Warszawa

Mój chłopak nie ma już do mnie sił :(

przez ladywind 10 lis 2012, 00:13
Z drugiej strony jak odejdzie to pogłebi depresje u dziewczyny jeszcze bardziej. moim zdadniem to tez nie jest wyjscie.
Festiwal psiego mięsa? Tak. Podpisując petycję wzrasta szansa na zaprzestanie tego mordu https://secure.avaaz.org/pl/stop_the_pu ... 52&v=76652
Offline
Posty
7567
Dołączył(a)
02 lut 2012, 21:32

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Mój chłopak nie ma już do mnie sił :(

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 10 lis 2012, 04:30
A ja Ci spokojnie odpowiadam po raz trzeci Vian - zostać i wspierać partnerkę (jeżeli się leczy)
Poza tym:
to sam na własne życzenie wyhoduje sobie problemy psychiczne,

Na szczęście to nie jest takie proste,jak piszesz,a wspieranie osoby chorej chcącej się wyleczyć nie ma nic do powstawania chorób psychicznych.
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Mój chłopak nie ma już do mnie sił :(

Avatar użytkownika
przez Candy14 10 lis 2012, 11:34
człowiek nerwica, wspieranie nie ale przebywanie i znoszenie jazd jak najbardziej.... w koncu sa deprsje reaktywne, nerwice rowniez.
Nie mowie, ze facet ma ja zostawic ale rozumiem jego punkt widzenia. Ma prawo czuc sie z tym zle.
Nie wiem jak to sie dzieje, ze ludzie z zaburzeniami wymagja od calego swiata zrozumienia i wsparcia a sami nie pofatyguja sie zrozumiec innych i tego, ze moze ich to przerastac.
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Mój chłopak nie ma już do mnie sił :(

przez śliwka_ 10 lis 2012, 19:21
Przeczytałam wszystkie wypowiedzi w tym temacie i powiem Wam tak,dotąd układało nam się bardzo dobrze.Miałam swoje jazdy,ale nie było źle.Pogorszenie mojego stanu wynika z silnego konfliktu wewnętrznego kiedy człowiek chce coś zrobić a nie może.Nie,że nie chce.Nie może.To jest naprawdę bardzo trudne,ale jeśli druga osoba mówi,że KOCHA to moim zdaniem to jest przekaz,że "będę z Tobą mimo wszystko" .Miłość się zdewaluowała i ludzie bardzo szybko odpuszczają bo tak im jest wygodniej.Ok ja rozumiem,że czasem jest ciężko.Ale tak samo mogę zachorować na raka lub inną równie straszną chorobę i co?Mam się bać że partner ode mnie odejdzie bo jest mu trudno?Moim zdaniem to tak nie powinno działać,a jeśli działa to znaczy że to nie jest miłość.Co najwyżej romans.
Offline
Posty
131
Dołączył(a)
30 paź 2012, 22:18

Mój chłopak nie ma już do mnie sił :(

Avatar użytkownika
przez Vian 10 lis 2012, 19:46
jeśli druga osoba mówi,że KOCHA to moim zdaniem to jest przekaz,że "będę z Tobą mimo wszystko" .

Nie dla mnie.
Dla mnie to znaczy "będę o Ciebie walczyć, ale jeśli związek z Tobą mnie będzie zabijać, to odejdę". Nie można być z kimś kosztem siebie. Wtedy to nei związek, to toksyna. Można próbować do jakiejś tam granicy, ale poza nią robi się bardzo źle i trzeba odejść.

tak samo mogę zachorować na raka lub inną równie straszną chorobę i co?

Choroba fizyczna i psychiczna to jednak dwie różne sprawy, bo fizyczna tak nie wpływa na zachowanie. Poza tym jak zachorujesz na raka to co - to albo się po pewnym czasie wyleczysz albo umrzesz, nie będziesz z nim żyć następne kilkadziesiąt lat.

Pogorszenie mojego stanu wynika z silnego konfliktu wewnętrznego kiedy człowiek chce coś zrobić a nie może.Nie,że nie chce.Nie może.

Ok, a dlaczego wobec tego nie możesz chodzić do psychologa i na terapię?
"Niewiele można sobie wyobrazić zagrożeń, którym porządny młotek nie mógłby zaradzić."
Lisbeth Salander
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2282
Dołączył(a)
23 lip 2011, 03:25
Lokalizacja
Warszawa

Mój chłopak nie ma już do mnie sił :(

przez śliwka_ 10 lis 2012, 21:30
Vian napisał(a):
jeśli druga osoba mówi,że KOCHA to moim zdaniem to jest przekaz,że "będę z Tobą mimo wszystko" .

Nie dla mnie.
Dla mnie to znaczy "będę o Ciebie walczyć, ale jeśli związek z Tobą mnie będzie zabijać, to odejdę". Nie można być z kimś kosztem siebie. Wtedy to nei związek, to toksyna. Można próbować do jakiejś tam granicy, ale poza nią robi się bardzo źle i trzeba odejść.


A gdzie jest ta granica?Mój chłopak mówi,że moje negatywne spojrzenie na życie wpływa na Niego źle,po czym kilka razy dziennie pisze,że kocha.Co to jest,wyrzuty sumienia?Nie sądzę...

tak samo mogę zachorować na raka lub inną równie straszną chorobę i co?


Choroba fizyczna i psychiczna to jednak dwie różne sprawy, bo fizyczna tak nie wpływa na zachowanie. Poza tym jak zachorujesz na raka to co - to albo się po pewnym czasie wyleczysz albo umrzesz, nie będziesz z nim żyć następne kilkadziesiąt lat.


Oj bardzo się mylisz.Choroba fizyczna potrafi bardzo wpływać na psychikę człowieka,wiem coś o tym,ale nie chce tutaj się o tym rozpisywać.Często człowiek zdrowy ma większa problemy "psychiczne" niż osoba np.niepełnosprawna.Jeśli ktoś ma i chorobę fizyczną i jakieś zaburzenia psychiczne to już jest hardkor.A ja tak właśnie mam.Podwójne obciążenie i tak jak napisał Człowiek Nerwica jeśli mój chłopak teraz by odszedł to wpadłam bym na same dno.No cóż trzeba czekać na lepsze czasy.

Pogorszenie mojego stanu wynika z silnego konfliktu wewnętrznego kiedy człowiek chce coś zrobić a nie może.Nie,że nie chce.Nie może.

Ok, a dlaczego wobec tego nie możesz chodzić do psychologa i na terapię?


Oczywiście,że mogę.Choć nie uwierzę,że zdarzy się cud i naglę stanę się innym człowiekiem.Poza tym kwestie finansowe też są ważne.Nie ja wymyśliłam sobie zaburzenia,a co dzień czuję jak się one odciskają na całym moim życiu.I dalej twierdze,że jak ktoś mówi,że kocha to znaczy,że akceptuje z wszystkimi wadami i zaletami.Zresztą niejednokrotnie mi to mój chłopak wcześniej powtarzał.Gadać można dużo,ale potem życie weryfikuje wszystko.Na nasze szczęście lub nieszczęście...
Offline
Posty
131
Dołączył(a)
30 paź 2012, 22:18

Mój chłopak nie ma już do mnie sił :(

Avatar użytkownika
przez agusiaww 10 lis 2012, 23:05
śliwka_, zwiazek/milosc to nie jest kontrakt do konca zycie, zycie pisze swoje scenariusze. Sama bylam z osoba bardzo zaburzona (choroba psychiczna) i zwiazek sie nie rozpadl przez jej chorobe, ale przez inne sprawe, ktorej dopuscila sie calkiem swiadomie i z premedytacja. I wiem jak to jest, byc z osoba ktora wiecznie ma swoje humory, i inne sytuacje, ktore powoduja ze nie mozna zlapac oddechu bo wiecznie ta osoba zle sie czuje. Sama tez dluuugo chorowalam, ale w sumie nie obnosilam sie z tym. Rozumiem jednakze, ze ludzie sa rozni :smile: Ale sama postaw sie w jego sytuacji, jak caly czas albo glownie mowisz, nie, nie, zle mi tak, nie pojdziemy tu i tam bo ja nie moge to najlepiej w ogole zamieszkac na pustyni i byc samemu. Jestes z ta druga osoba i chociazby od czasu do czasu sprobuj sie przelamac i spojrzec optymistyczniej. Wtedy mu tez powiedz np: Sluchaj jest mi tak super z Toba :mrgreen: faceta to zmotywuje i nie bedzie Ciebie postrzegal wylacznie przez pryzmat "narzekactwa"(tak, tak, zdrowy tak odbiera). Zwiazek to nie polega na tym, ze sa relacje biorca -Ty , dawca-on, ale czasami zebyscie sie zamienili w sytuacji. To ze sie akceptuje z wadami i zaletami to mit. Pieknie sie tego slucha, pieknie sie o tym czyta, ale czlowiek zaden czlowiek nie jest idealny i po jakims czasie tez sie konczy cierpliwosc. Kazdy ma swoje zle dni. I chwile kiedy by najchetniej wszystko rzucil i zmienil swoj zyciorys, plec itp. Pytanie czy potraficie ulozyc wzajemne stosunki tak by jednej stronie bylo w miare ok i drugiej. Jezeli bedziesz unikac sytuacji integrujacych zwiazek: np spotkania ze znajomymi, itd, to i lepiej miedzy Wami nie bedzie. Takze jak masz gorszy dzien, to powiedz mu wprost: chce pobyc sama i zrob cos dla siebie. Piszesz, ze jak Cie opusci to spadniesz na dno. Dziewczyno! nie spadniesz! Zycie nie polega wylacznie na jednej osobie, chociaz pewnie teraz tak o tym nie pomyslisz. Zycie ma wiele, wiele do zaoferowania. Znajdz cos co Ci sprawi przyjemnosc, lubisz czekolade, a jedz ją i co 3 dzien. Lubisz sobie posiedziec w pizamie i poogladac filmy, a siedz. Daj sobie na luz takze i znajdz sposob na spedzenia czasu z sama soba, ktory Ci odpowiada. I terapia oraz lecznie to podstawa, jak tego takze bedziesz unikac to nawet raczej nie licz na poprawe sytuacji: SWOJEJ kondycji psychicznej.
Powodzenia.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Mój chłopak nie ma już do mnie sił :(

przez śliwka_ 10 lis 2012, 23:18
agusiaww, ok ja to wszystko rozumiem.Sama dopiero teraz widzę jaka jestem zaburzona.To dla mnie też jest wielki szok.Uwierz.To,że mam się zająć samą sobą słyszałam już tysiące razy.Najgorsze jest to,że ja nie umiem.Ciągle szukam kontaktu z innymi,emocjonalnie się bardzo przywiązuje do ludzi i naprawdę strasznie mnie to wkurza.Chciałabym umieć być sama z sobą i się dobrze czuć.No ale życie to nie koncert życzeń i jest jak jest.Odrzucenie jest dla mnie takim ciosem jak chyba nic innego.Ja nie umiem żyć dla samej siebie.Muszę dla kogoś.Mam wrażenie,że moja psychika nie jest dobrze ukształtowana i odbijam się od "ściany do ściany" swoich schematów myślowych i nie umiem znaleźć innego punktu zaczepienia.Mój chłopak jest teraz po 2 stronie kuli ziemskiej i mam wrażenie,że oboje zastanawiamy się co będzie dalej.Wiem,że życie nie powinno polegać na jednej osobie,ale ja inaczej nie umiem...
Offline
Posty
131
Dołączył(a)
30 paź 2012, 22:18

Mój chłopak nie ma już do mnie sił :(

Avatar użytkownika
przez agusiaww 10 lis 2012, 23:22
śliwka_, umiesz, pierwszy krok, to zapisz sie do psychiatry i psychologa :smile: Małymi kroczkami ku poprawie. :great: A teraz jestes tez sama i sobie radzisz :brawo: Natomiast facetowi pokaz, ze takze potrafisz od czasu do czasu zrobic cos i dla niego....np zaczac probowac unormowac swoja psychike - krok 1) wizyta u specjalistow.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Mój chłopak nie ma już do mnie sił :(

Avatar użytkownika
przez Candy14 10 lis 2012, 23:29
Widzisz Sliwka ja zylam 20 lat z borderem wyznajac zasade na dobre i na zle..to nic ze bylo glownie to zle..bede go wspierac i trwac. Przyplacilam to nerwica, wrzodami zoladka ,nadcisnieniem ktore bede leczyc do konca zycia, w koncu depresja... czy warto bylo? nie warto..moglam go zostawic duzo wczesniej w cholere i zadbac o siebie i swoje zdrowie psychiczne
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Mój chłopak nie ma już do mnie sił :(

Avatar użytkownika
przez Vian 10 lis 2012, 23:55
śliwka_,

A gdzie jest ta granica?

To jest indywidualna kwestia. Nie znam Twojego faceta i nie wiem, dlaczego Ci najpierw pisze, że Cię kocha, a potem, że się męczy, ale nie widzę powodu, dla którego jedno i drugie miałoby być prawdą. Można nawet kochać i nie być razem. Nie mam też pojęcia, gdzie Twój facet ma granicę tolerancji, kiedy związek dla niego zaczyna być toksyczny, wiem tylko, że każdy gdzieś taką ma.

Oj bardzo się mylisz.Choroba fizyczna potrafi bardzo wpływać na psychikę człowieka

A czy ja twierdzę, że nie? Ja twierdzę tylko, że porównywanie nerwicy i raka jest bez sensu.


Co do reszty - już bez cytowania.
Czytam Cię i mam wrażenie, że już postawiłaś się w pozycji ofiary, którą los niesprawiedliwie potraktował, bo masz problemy ze zdrowiem, w związku z tym to, że chłopak jest z Tobą jest - Twoim zdaniem - jego obowiązkiem, bo jeśli odejdzie to Cię dobije, więc odejść nie ma prawa.

Śliwko! TY jedna odpowiadasz za swoje życie, Ty. Nie Twój chłopak, nie nikt inny tylko Ty. Nie możesz wymuszać na nim pozostania w związku szantażując go emocjonalnie swoimi problemami, a odnoszę wrażenie, że właśnie to robisz, przynajmniej uważasz tu na forum, że masz do tego prawo.
Nie masz moim zdaniem.

Jeśli chcesz zatrzymać chłopaka to do psychologa, na terapię, chłopaka ze sobą do gabinetu na rozmowę z psychologiem, porozmawiajcie i wtedy MOŻE coś się uda poprawić. Ale to TY się musisz o to postarać, bo TY masz problemy, a nie wymagać od niego, żeby mocniej zacisnął zęby.
"Niewiele można sobie wyobrazić zagrożeń, którym porządny młotek nie mógłby zaradzić."
Lisbeth Salander
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2282
Dołączył(a)
23 lip 2011, 03:25
Lokalizacja
Warszawa

Mój chłopak nie ma już do mnie sił :(

przez śliwka_ 11 lis 2012, 00:17
Vian, Ja nigdzie nie powiedziałam,że nie ma prawa ode mnie odejść.Co więcej to ja już kilkakrotnie chciałam zakończyć ten związek ze względu na to,że wiedziałam jak to może potem wyglądać.Nigdy Go też niczym nie szantażowałam tylko mówiłam o tym co mnie boli i jak ja widzę pewne rzeczy.Czy myślisz,że jestem aż tak toksyczna,że wpędziłabym ukochaną osobę ŚWIADOMIE w depresje nerwice czy co tam jeszcze?Nie znasz mnie to oczywiste,ale mogę Ci z przekonaniem powiedzieć,że nie.Nie zrobiłabym tego.Ja także chcę być szczęśliwa,mimo tego że jest mi bardzo trudno uwierzyć w to szczęście.

Po części masz racje,że stawiam się w roli ofiary.Tak,czuje się jak ofiara losu,bo dotykają mnie rzeczy,na które czuje,że totalnie nie mam wpływu.Bezsilność.Ani w lewo ani w prawo.Obecnie jestem na takim etapie,że mam wrażenie,że cokolwiek zrobię to będzie źle.

I jeszcze powiem coś co może zaszokować,ale ja uważam,że nie potrafię kochać,ale kochać takim bezinteresownym uczuciem nie podszytym lękiem.Bo jak pisałam wcześniej,ja nie umiem być sama.Potrzebuje,żeby ktoś cały czas mówił mi że mnie kocha.Podejrzewam,że mój chłopak także nie jest na tyle dojrzały żeby wiedzieć co to jest miłość.I tak się taplamy w tych swoich złudnych wyobrażeniach o miłości.Chciałabym,żeby miłość umiała przetrwać wszystko.Byleby tylko była.
Offline
Posty
131
Dołączył(a)
30 paź 2012, 22:18

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do