Jak dalej żyć?

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Jak dalej żyć?

Avatar użytkownika
przez Candy14 03 lis 2012, 22:28
Chcę jeszcze podkreślić, ale nie jest tak od zawsze. Kiedyś rozumieliśmy się z mężem bez słów, wszystko robiliśmy razem, nie kłóciliśmy się, było cudownie. Wszystko się zmieniło, od kiedy mąż zmienił pracę, znacznie awansował.


a ) zzeraja go stresy i odpowiedzialnosc w pracy..odreagowuje je w domu
b) on poszedl do przodu- Ty zostalas w tym samym miejscu
c) Ty tez sie zmienilas...
kazdy ze scenariuszy jest mozliwy.
Co mowi terapeuta?
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Jak dalej żyć?

przez betty_boo 04 lis 2012, 08:38
ja też myślę ze powinnaś bardziej zadbać o siebie. zacznij coś robić dla siebie, zapisz się na jakiś kurs lub wróć do starego hobby. domyślam się że raczej nie pracujesz, może też dlatego dla męża nastawionego na karierę zrobiłaś się tak mało ważna i nie docenia Twoich obowiązków domowych?

no i bardziej praktyczna rada: przemyśl sens budowy domu naprawdę jest tak źle że myślisz o odejściu.to by tylko skomplikowało Ci sytuację. chcesz teraz tego domu z nim w ogóle?
Offline
Posty
1232
Dołączył(a)
11 maja 2008, 08:58

Jak dalej żyć?

przez Grzebcia 04 lis 2012, 12:41
Picalm – bardzo trafnie to opisałeś. Wydaje mi się, że mąż zagłusza swoje kompleksy, poniżając i niszcząc innych, oczywiście ja jestem pierwsza na „czarnej liście”. A opis narcyza bardzo dokładnie opisuje zachowania mojego męża. Tylko praca i rozmowa o niej sprawia mu zadowolenie, satysfakcję, prawdziwą radość. Tak jak było w linkach które podałeś – często przedstawia mnie w złym świetle, by urzeczywistnić i wytłumaczyć swoje zachowanie.

Bittersweet – a jakie Ty stawiałaś granice? Ja próbowałam już chyba wszystkiego – płacz, krzycz, prośba, groźba…kilka razy wyprowadzałam się z domu. Wszystko pomagało na chwilę :(

Candy14 – na początku ja sama chodziłam do psychologa. Ona stwierdziła, że w najtrudniejszych momentach w moim życiu mąż w pewnym momencie zostawił mnie samą, bez wsparcia. Ze strony rodziny też nikt mi nie pomógł i stąd wynika zmiana mojego zachowania. Natomiast potem zaczęliśmy chodzić do innej terapeutki, bo tamta przestała już przyjmować. I ta druga przedstawiała zupełnie inaczej sytuację. Ale myślę, że wynika to z tego, że od razu była bardzo stronnicza, mąż jej ściemniał, a ja nie umiałam się otworzyć przed kimś, kto od razu mnie do siebie zraził :/

betty_boo
– ja pracuję na zmiany 12-godzinne, więc częściej bywam w domu niż mąż. Poza tym mamy 2 małych dzieci, przy których nikt mi nie pomaga. Ciężko w takiej sytuacji mieć czas i rozwijać swoje pasje. Dlatego chcemy kupić mieszkanie bliżej rodziców, może gdybym miała pomoc, jakąś możliwość oderwać się od tej cholernej codzienności, to zachowanie męża nie bolałoby tak bardzo…

Chcę tu jeszcze troszkę opisać nasze małżeństwo. Otóż mamy 2 małych dzieci, ale 2 dzieci też straciliśmy. Ja byłam już 4 razy w ciąży. Niestety każda moja ciąża to była walka o życie dziecka. 2 razy wygrałam, 2 przegrałam :( Podczas ostatniej ciąży mąż awansował, przestał mnie wspierać. Byłam z tym zupełnie sama. Musiałam całą ciążę leżeć, mąż nie pomagał przy starszym dziecku, nie robił zakupów. Wiem, że to żałosne i wstyd mi o tym pisać, ale bywały dni, że jadłam same jajka, bo mąż nie miał czasu zrobić mi zakupów. W trakcie porodu pojechał do pracy, bo zadzwonili, że jest potrzebny. A dziecko było 2 razy owinięte pępowiną, walczyła położna, lekarka i ja, by urodziło się zdrowe. Na szczęście wszystko z dzieckiem OK, ale serce krwawi, że mąż w takiej chwili pojechał do pracy :( I właśnie po takich zdarzeniach przestałam ufać, wierzyć i polegać na mężu. Jego zachowanie jest coraz gorsze. Tłumacze mu, że mnie zawiódł, mówi, że rozumie, a na drugi dzień znowu klepie teorię pani terapeutki, że jestem uprzedzona do mężczyzn, że moja mama mi to wmówiła. Ale czy po czymś takim, po takim zawodzie na mężu, można nadal mówić mu kocham Cię, bez żalu w głosie?
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
02 lis 2012, 11:35

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Jak dalej żyć?

Avatar użytkownika
przez bittersweet 04 lis 2012, 14:05
Grzebcia, nie chce Ciebie stresować, ale dla mnie zachowanie męża które opisałaś byłoby niewybaczalne :roll: . W chwilach, kiedy ważyło się życie Waszego dziecka i być może Twoje pojechał do pracy :shock: Ja bym nie chciała bym z kimś takim, ale to oczywiście moje subiektywne zdanie.

Moje zarzuty które miałam do partnera w porównaniu z tym to drobiazgi. Zaczął je respektować, kiedy byłam zdecydowana odejść. Chyba wyczuł, że prośby i groźby sie juz skończyły a zaczęło definitywne pakowanie walizek i wtedy sie ocknął :bezradny:
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Jak dalej żyć?

przez Grzebcia 04 lis 2012, 18:53
bittersweet - ja kiedyś też tak myślałam, że jak ktoś mnie zawiedzie, jak mnie tak zrani, to nie ma opcji, bym z nim była. Ale to nie jest takie proste, kiedy są dzieci, a nie ma wsparcia ze strony rodziny. Czuję się, jak w jakiejś klatce... Nie potrafię odejść od męża, próbowałam i wracałam potem... Jedyną moją nadzieją jest ta przeprowadzka. Rodzice pomogą przy dzieciach, częściej gdzieś wyjdę, odnowię swoje pasje, częściej spotkam się ze znajomymi...
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
02 lis 2012, 11:35

Jak dalej żyć?

Avatar użytkownika
przez Candy14 04 lis 2012, 19:00
Byłam z tym zupełnie sama. Musiałam całą ciążę leżeć, mąż nie pomagał przy starszym dziecku, nie robił zakupów. Wiem, że to żałosne i wstyd mi o tym pisać, ale bywały dni, że jadłam same jajka, bo mąż nie miał czasu zrobić mi zakupów. W trakcie porodu pojechał do pracy, bo zadzwonili, że jest potrzebny. A dziecko było 2 razy owinięte pępowiną, walczyła położna, lekarka i ja, by urodziło się zdrowe. Na szczęście wszystko z dzieckiem OK, ale serce krwawi, że mąż w takiej chwili pojechał do pracy :( I właśnie po takich zdarzeniach przestałam ufać, wierzyć i polegać na mężu.

Ja tak mialam w drugiej ciazy, ktora w koncu poronilam. Do szpitala musialam jechac sama bo maz pojechal do pracy (jakby nie mogl wziac dnia wolnego, ktory bral bez problemu na swoje zachcianki) w szpitalu po lyzeczkowaniu lezalam 3 dni i nawetnie bylam pewna czy mnie odbierze ale przyjechal i zachowywal tak jakby sie nic nie stalo. Potem zablokowalam sie na zachodzenie w ciaze i mam tylko jedno dziecko. Nie chcialam miec wiecej z nim
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Jak dalej żyć?

Avatar użytkownika
przez bittersweet 04 lis 2012, 20:20
Candy14, Grzebcia, jak czytam te opowieści to robi mi sie smutno. W chwilach kiedy najbardziej potrzebowałyście wsparcia, Wasi mężowie okazali sie bezmyślnymi prymitywami, nie potrafie znaleźć nawet określenia na ich zachowanie. Myśle, że obca osoba lepiej by się o Was zatroszczyła, chociażby ze zwykłej przyzwoitości .

Grzebcia, z tego co piszesz, to jestes z nim bo musisz, bo nie masz innej możliwości. Chcesz sie przenieść w pobliże rodziców, żeby miec wsparcie. To po co masz tego męża ? wsparcia nie masz od niego, za to generuje stresy i wykańcza Cie psychicznie. Nie za bardzo rozumiem, co takiego cennego stracisz, kiedy sie od niego uwolnisz ?
Pomyśl tez o swoich dzieciach, jaki wzorzec będą miały obserwując zachowanie swojego taty ?
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Jak dalej żyć?

Avatar użytkownika
przez Candy14 04 lis 2012, 22:14
Ja sie w koncu rozwiodlam. Teraz mam partnera na ktorego moge liczyc i przy ktorym musialam sie przyzwyczaic do rozpieszczania :)
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Jak dalej żyć?

przez Grzebcia 05 lis 2012, 11:16
bittersweet napisał(a):[b][color=#112f55]To po co masz tego męża ? wsparcia nie masz od niego, za to generuje stresy i wykańcza Cie psychicznie. Nie za bardzo rozumiem, co takiego cennego stracisz, kiedy sie od niego uwolnisz ?
Pomyśl tez o swoich dzieciach, jaki wzorzec będą miały obserwując zachowanie swojego taty ?


Również często się nad tym zastanawiam, po co tkwię w tym związku. Ale to wszystko nie jest takie proste...mąż dodaje mi tylko zmartwień, stresów, ale...jest! Mam taką sytuację rodzinną, że rodzice pomogą mi, jeśli będę chciała z nimi zostawić dzieci na 2 godziny, ale nic więcej. Co ja zrobię sama z 2 małych dzieci? Gdzie będziemy mieszkać? No i jeszcze coś...mój mąż teraz jest taki, kiedyś był cudownym opiekuńczym mężem. Kiedy straciliśmy pierwsze dziecko, bym dla mnie największym wsparciem, tylko dla niego podniosłam się z dołka. I chyba cały czas wierzę, że jeszcze kiedyś znowu tak będzie...bardzo bym tego chciała. A jeśli chodzi o dzieci, one tatusia kochają nad życie. Może nie ma z nimi kontaktu, jak kiedyś, ale też nie można powiedzieć, że jest złym ojcem.

Candy14 napisał(a):Ja sie w koncu rozwiodlam. Teraz mam partnera na ktorego moge liczyc i przy ktorym musialam sie przyzwyczaic do rozpieszczania :)


Co sprawiło, że się rozwiodłaś? Długo o tym myślałaś, zanim podjęłaś ostateczną decyzję? Oj, ja chyba też czułabym się dziwnie, jakby ktoś teraz zaczął mnie rozpieszczać :P
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
02 lis 2012, 11:35

Jak dalej żyć?

Avatar użytkownika
przez agusiaww 05 lis 2012, 13:20
Grzebcia, po prostu wg mnie trzeba rozkochac na nowo w sobie faceta, ale przede wszystkim:
a) Postaw jasno granice -Ty robisz jedzenie dla siebie i dzieci, on niech robi dla siebie, pierzersz tylko dla siebie i dzieci, on dla siebie, czas odstawic meza od cycka :shock: a jak nie chce, to niech chodzi glodny
b) Antykoncepcja, zabezpiecz sie bo jak sama piszesz ciezko Ci juz z dwojka dzieci, po co Ci nastepne?
c) Dalej, zmien fryzure, rob codziennie lekki makijaz , zadbaj o manikur, kup seksowne kiecki, ze 2 na poczatek, to niby nic, ale facetomw glowach sie zazwyczaj wtedy zapala swiatelko, czy moze cos przeoczyli, ze ich kobieta jest taka zadbana
d) Idz chociazby sama na kawe i ciacho, a w tym czasie np w weekend, niech maz popilnuje dzieci
e) Porozmawiaj z nim, powiedz jasno, co Ci nie pasuje, jak Cie bolalo, ze nie wspieral Cie wtedy gy go potrzebowalas a nieszczesliwe dziecinstwo to prawie kazdy ma i JAKOS -tak tak trzeba sobie radzic, bo jest doroslym facetem i ojcem, a Ty ani nie zastapisz go w roli ojca, meza itd.
Pozdrawiam
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Jak dalej żyć?

przez Grzebcia 05 lis 2012, 13:51
agusiaww napisał(a):Grzebcia, po prostu wg mnie trzeba rozkochac na nowo w sobie faceta, ale przede wszystkim:
a) Postaw jasno granice -Ty robisz jedzenie dla siebie i dzieci, on niech robi dla siebie, pierzersz tylko dla siebie i dzieci, on dla siebie, czas odstawic meza od cycka :shock: a jak nie chce, to niech chodzi glodny
b) Antykoncepcja, zabezpiecz sie bo jak sama piszesz ciezko Ci juz z dwojka dzieci, po co Ci nastepne?
c) Dalej, zmien fryzure, rob codziennie lekki makijaz , zadbaj o manikur, kup seksowne kiecki, ze 2 na poczatek, to niby nic, ale facetomw glowach sie zazwyczaj wtedy zapala swiatelko, czy moze cos przeoczyli, ze ich kobieta jest taka zadbana
d) Idz chociazby sama na kawe i ciacho, a w tym czasie np w weekend, niech maz popilnuje dzieci
e) Porozmawiaj z nim, powiedz jasno, co Ci nie pasuje, jak Cie bolalo, ze nie wspieral Cie wtedy gy go potrzebowalas a nieszczesliwe dziecinstwo to prawie kazdy ma i JAKOS -tak tak trzeba sobie radzic, bo jest doroslym facetem i ojcem, a Ty ani nie zastapisz go w roli ojca, meza itd.
Pozdrawiam


Naprawdę podsunęłaś mi wiele praktycznych rad, dziękuję :) Mam zamiar wcielić je w życie! Wczoraj mężowi wygarnęłam i zamiast pojechać na basen i się relaksować, zabrał nas do galerii i restauracji. Jednak można! Mały kroczek a jak cieszy :)
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
02 lis 2012, 11:35

Jak dalej żyć?

Avatar użytkownika
przez agusiaww 05 lis 2012, 18:13
Grzebcia, powodzenia :brawo:
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Jak dalej żyć?

przez Grzebcia 05 lis 2012, 21:25
No niestety, dzisiaj od powrotu z pracy, czyli od 16tej odezwał się raptem kilkoma słowami :/ Już myślami błądzi...oderwany zupełnie od domu, życia rodzinnego. Wrrr!!!!!!!
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
02 lis 2012, 11:35

Jak dalej żyć?

Avatar użytkownika
przez Candy14 05 lis 2012, 22:07

Co sprawiło, że się rozwiodłaś?

..mój mąż teraz jest taki, kiedyś był cudownym opiekuńczym mężem

bo nigdy taki nie byl i nie mialam co liczyc ze bedzie... no i romansowal na boku. Kiedy klapy z oczu mi spadly zobaczylam , ze nie ma sensu brnac w to dalej. To byla sluszna decyzja i wciaz mnie cieszy
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości

Przeskocz do