Jak dalej żyć?

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Jak dalej żyć?

przez Grzebcia 02 lis 2012, 11:39
Witam!

Odnalazłam to forum, ponieważ czuję ogromną bezradność wobec tego, co dzieje się w moim małżeństwie.

Wzięliśmy ślub 5 lat temu. Byliśmy bardzo zakochani i szczęśliwi. Urodziła nam się córeczka, która była naszym oczkiem w głowie. Po dwóch latach zaszłam w drugą ciążę. Mąż w tym czasie poszedł do pracy, w której znacznie awansował. Praca pochłonęła go zupełnie. Odsunął się ode mnie zupełnie. Lekceważy mnie na każdym kroku, a najgorsze jest to, że nie widzi w sobie nic złego, stosuje szantaż emocjonalny, by mnie wpędzić w poczucie winy. Chciałam odejść, ale poszliśmy na terapię, która okazała się totalną klapą. Teraz chcemy kupić nowy dom, zacząć wszystko od nowa. Ja jestem bardzo zagubiona, kocham męża, mamy dwoje dzieci, ale nie wiem, ile czasu wytrzymam u boku człowieka, dla którego jestem złem koniecznym.

Proszę, pomóżcie!
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
02 lis 2012, 11:35

Jak dalej żyć?

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 02 lis 2012, 23:12
Grzebcia, Możesz napisać dlaczego terapia okazała się zupełną klapą? Jak go nakłoniłaś ,żeby tam z Tobą poszedł? To troszkę przeczy temu ,że ma Cię zupełnie gdzieś. Może Ty tak się czujesz bo nie ma po prostu dla Ciebie czasu? Nie odbieraj tych słów jako negowania tego co napisałaś. Chcę poznać lepiej sytuację.
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

Jak dalej żyć?

przez Grzebcia 03 lis 2012, 11:28
Wiola - właśnie tu jest problem, mąż idzie ze mną na terapię, więc wszystko wskazuje na to, że mu zależy. Ale na tej terapii jest kompletnie nieszczery, co przeczy zdaniu wyżej... Ja rozumiałabym brak czasu, gdyby maż pracował codziennie po 12 godzin, albo do domu przynosił robotę. Ale on pracuje 8 godzin, w wyjątkowych sytuacjach 10 godzin. Przychodzi z pracy i zajmuje się niczym. Nie słucha tego, co mówię. Jedynie co Go "uruchamia" to rozmowa o jego pracy. Z dziećmi również ma mniejszy kontakt. Nie kłócimy się, po prostu żyjemy obok siebie... A ja tak nie mogę, duszę się!
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
02 lis 2012, 11:35

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Jak dalej żyć?

przez picalm 03 lis 2012, 14:32
Może postaraj się mu wytłumaczyć jak się czujesz i że ci nie odpowiada taka sytuacja. Pisałaś że zastanawiałaś się nad odejściem do niego, więc sytuacja jest poważna. Ale odejście to ostateczność, najpierw trzeba spróbować wszystkiego co mogłoby 'naprawić' sytuacje w związku. Jeśli twój mąż nie chce brać udziału w terapii to może sama pójdź na jakąś indywidualną. Zainteresuj się sobą, bądź ważna dla samej siebie.
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
16 paź 2011, 14:50

Jak dalej żyć?

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 03 lis 2012, 14:42
Grzebcia, Ale tam tzn w obecności terapeuty masz możliwość "prostowania" jego kłamstw, tam chyba słucha co masz do powiedzenia?
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

Jak dalej żyć?

Avatar użytkownika
przez Candy14 03 lis 2012, 14:45
Ale na tej terapii jest kompletnie nieszczery, co przeczy zdaniu wyżej

nie przeczy... chyba kazdemu trudno mowic o swoich wadach a facetom szczegolnie... wiec stosuje wyparcie ale terapeuta powinien sobie z tym poradzic
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Jak dalej żyć?

Avatar użytkownika
przez CzlowiekWmasce 03 lis 2012, 15:13
Candy14 napisał(a):
Ale na tej terapii jest kompletnie nieszczery, co przeczy zdaniu wyżej

nie przeczy... chyba kazdemu trudno mowic o swoich wadach a facetom szczegolnie... wiec stosuje wyparcie ale terapeuta powinien sobie z tym poradzic


A facetom szczególnie :? . Nie płeć decyduje o problemach emocjonalnych.
Proste skoro kłamie ma problemy z samooceną. Boi się, że nie podoła czemuś lub że jego osobowość zostanie oceniona. Postawił mury emocjonalne i boi się ich przełamać.
Grzebcia, uważam, że problem tkwi w jego głowie, a nie w waszym związku, chociaż nie znamy jego opinii, tylko Twoją, więc obiektywność jest wykluczona.
Mam ciało i głowę, a więc robię z tego pożytek.
http://incognitowita.blogspot.com/
Avatar użytkownika
Offline
Posty
198
Dołączył(a)
28 kwi 2012, 12:53
Lokalizacja
Po za światem

Jak dalej żyć?

przez Grzebcia 03 lis 2012, 16:14
Dziękuję wszystkim za rady :) Są naprawdę cenne.

picalm - myślę, że masz szczególnie dużo racji. Skupiłam się całkowicie na mężu, bo uważał, że miał za mało czułości po narodzinach dzieci. Tylko że on nie docenia i nie odwzajemnia moich uczuć, a sprytnie je wykorzystuje. Bardzo sprytnie...

*Wiola*- słuchał, słuchał, ale zaraz po wyjściu od terapeuty zapominał o tym, co mówiłam. Terapeutka mówiła, że mąż mnie bardzo kocha itd. tylko, że mnie tego nie mówi ani nie okazuje. W żaden sposób. Nie uważam, że jestem ideałem, ale ta terapeutka była bardzo stronnicza...powierzchownie wszystko traktowała. Zastosowałam się do jej rad - chwalę męża, nie narzekam, nie krytykuję...ale ile można? Kiedy ja usłyszę dobre, ciepłe słowo?

CzlowiekWmasce - masz rację, mój mąż nie miał szczęśliwego dzieciństwa. Ja staram się to wszystko rozumieć, ale również potrzebuję wsparcia, przyjaciela, męża... a nie faceta, którego trzeba ciągle niańczyć.

Chcę jeszcze podkreślić, ale nie jest tak od zawsze. Kiedyś rozumieliśmy się z mężem bez słów, wszystko robiliśmy razem, nie kłóciliśmy się, było cudownie. Wszystko się zmieniło, od kiedy mąż zmienił pracę, znacznie awansował. Tak jakbym przestała być mu już potrzebna... Jak nie miał w nikim wsparcia, to byłam dobra, bo go wspierałam, motywowałam do działania, a jak już osiągnął swe ambicje, stałam się niepotrzebnym, ale koniecznym ciężarem. Nie ma już róż na rocznicę ślubu, nie ma prezentów na urodziny...nic! Jedyne co nam zostało, to dzieci i wspaniały sex. Ale czysty sex, bez czułości...
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
02 lis 2012, 11:35

Jak dalej żyć?

Avatar użytkownika
przez bittersweet 03 lis 2012, 16:28
Grzebcia, chyba trochę męża rozpuściłaś :evil: robi karierę, w domu zero obowiązków, dzieciaki, ciepełko, pochwały i seks .... ma wszystko, co mu odpowiada, to niby czemu miałby coś zmieniać ?
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Jak dalej żyć?

przez Grzebcia 03 lis 2012, 16:47
bittersweet - no właśnie tak też mnie się wydaje i te rady pani terapeutki jeszcze wszystko pogorszyły, bo mąż teraz ma wytłumaczenie - miałem nieszczęśliwe dzieciństwo, a Ty masz mi wszystko przebaczać i wszystko rozumieć. Wrrr.........
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
02 lis 2012, 11:35

Jak dalej żyć?

przez picalm 03 lis 2012, 18:08
To że twój mąż miał nieszczęśliwe dzieciństwo nie zwalnia go z odpowiedzialności za to jaki jest, co robi, jak się zachowuje. Nie daje mu to prawa do ignorowania i lekceważenia ciebie.

Być może awans w pracy i wyższe stanowisko dały mu większe poczucie władzy i teraz wydaje mu się że może więcej. Być może wydaje mu się że teraz już nie musi spełniać pewnych obowiązków, bo przecież 'osiągnął tak wiele' i 'jest taki ważny w pracy'. Może w dzieciństwie doświadczał poczucia że inni (np rodzice) nad nim panują i mają nad nim władzę a on jest słabszy a teraz wyższe stanowisko w pracy pozwoliło mu na doświadczenie 'odwrócenia ról' i teraz to on jest tym co panuje nad innymi.

Bez względu na to czego doświadczył kiedyś, nie musisz godzić się na przedmiotowe traktowanie.

Z twojego opisu wygląda to tak jakby dla twojego męża nie zależało już na niczym oprócz pracy. Olewa rodzinę, relacje z ludźmi a jakiekolwiek znaczenie ma tylko praca dająca mu poczucie władzy i pozwalająca na zapomnienie o niskiej samoocenie.
Wydaje mi się że awans mógł wpłynąć na wykształcenie się (powiększenie się) u niego cech narcystycznych.
O narcyzmie:
http://chomikuj.pl/burydom/E-BOOKI/Ksi* ... 555909.doc
http://motyl.wordpress.com/spis/narcyzm/



Nie wiem na ile 'trafiłem w rzeczywistość' z tym co napisałem bo to tylko moja interpretacja sytuacji :)
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
16 paź 2011, 14:50

Jak dalej żyć?

Avatar użytkownika
przez bittersweet 03 lis 2012, 18:35
Grzebcia, zacznij stawiać granice i je egzekwować. Mam wrażenie, że mąż robi co chce a Ty jesteś bezradna. Lekceważy Ciebie i Twoje potrzeby ? sama to przerabiałam :? facetom sie wydaje, że jeśli oni są zadowoleni, to w związku wszystko gra :lol: ale w związku to 2 strony muszą być zadowolone, inaczej wszystko się wali :bezradny:
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Jak dalej żyć?

Avatar użytkownika
przez CzlowiekWmasce 03 lis 2012, 20:39
bittersweet napisał(a):Grzebcia, zacznij stawiać granice i je egzekwować. Mam wrażenie, że mąż robi co chce a Ty jesteś bezradna. Lekceważy Ciebie i Twoje potrzeby ? sama to przerabiałam :? facetom sie wydaje, że jeśli oni są zadowoleni, to w związku wszystko gra :lol: ale w związku to 2 strony muszą być zadowolone, inaczej wszystko się wali :bezradny:


Hola, hola!
Zgodzę się w sprawie, że trzeba stawiać granice, ale proszę Ciebie co to ma znaczyć, że facetom się wydaje?
Jeśli komuś się coś wydaje to oznacza, że druga strona sama nie wie czego chce lub ta osoba, która słucha ma zaburzenia emocjonalne. Czyż nie? (Czytając to mam wrażenie, że słucham mojej matki po trzech rozwodach z trójką dzieci biadolącą jak mężczyźni są nie dobrzy i egoistyczni)
Mam ciało i głowę, a więc robię z tego pożytek.
http://incognitowita.blogspot.com/
Avatar użytkownika
Offline
Posty
198
Dołączył(a)
28 kwi 2012, 12:53
Lokalizacja
Po za światem

Jak dalej żyć?

Avatar użytkownika
przez bittersweet 03 lis 2012, 20:46
CzlowiekWmasce, moje "facetom sie wydaje " to żart, stąd ta rechocząca emota obok ;). Wiadomo, że nie powinno sie uogólniać :P ale zachownie męża Grzebci wydało mi sie znajome niestety z mojego związku :? a ja raczej jasno formułuję swoje potrzeby, ze juz jaśniej sie nie da :evil: i dopiero po ultimatum z mojej strony partner zaczął je respektować :P
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do