Tak bardzo chcę...

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Tak bardzo chcę...

przez Dejvid 09 paź 2012, 03:16
Witam.
Mam 19 lat. Od dziecka właściwie choruję na nerwicę, początkowo związaną ze szkołą, później także z sytuacjami w życiu codziennym. Dzisiaj lekarz stwierdził zaburzenia osobowści F60,6. Będę próbował się tego dziadostwa pozbyć. Tyle tytułem wstępu. Teraz do rzeczy.
I na jawie, i we śnie wyobrażam sobie, że mam swoją 2 połówkę. Startowałem do wielu dziewczyn. Zazwyczaj kończyło się to na tym, że brzydki, że ona zajęta, że możemy zostać przyjaciółmi etc. Ostatnio także zarzucono mi po szczerym wyznaniu, że chodzi mi tylko o jedno, a ja właściwie marzeń erotycznych nie mam. Pragnę tylko bliskości, z kimś pospacerować, przytulić się, wyżalić, być też oparciem dla 2 osoby. Wykorzystanie i pozostawienie nigdy mi do głowy nie przyszło i nie przyjdzie. Ostatnio już sobie wyobrażałem kolacje przy świecach i wspólny taniec. A na 2 dzień wszystko pękło- "możemy zostać przyjaciółmi". Tak bardzo to wszystko boli...
F60,6
GG:44794042
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
27 wrz 2012, 20:48
Lokalizacja
Kraków

Tak bardzo chcę...

Avatar użytkownika
przez feniksss 09 paź 2012, 10:30
To tak nie działa, że podbijasz do dziewczyn i są twoje. Każdy ci zaprzeczy, ale taka jest prawda. Powiedzą ci też, że trzeba być pewnym siebie, podczas gdy pewni siebie są pewni siebie bo 'zaliczają' każdą dziewczynę do jakiej podbiją, a nie zaliczają każdą dziewczynę bo są pewni siebie.

Piszesz, że chcesz z kimś być blisko, się przespacerować i przytulić a potem żałujesz, że zostaniesz "tylko przyjaciółmi". Być może to jest sposób? Dać jej do zrozumienia, że chcesz być bliskim przyjacielem? Wtedy miałbyś oparcie w kimś a jednocześnie byłbyś wolny od bagażu związku? Przy odrobinie szczęścia bylibyście bardzo blisko, w sensie "friends with benefits".
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
08 paź 2012, 09:08
Lokalizacja
Gdańsk

Tak bardzo chcę...

Avatar użytkownika
przez Nieśmiała88 19 paź 2012, 14:47
To wcale nie jest nic dziwnego, akurat znalezienie sobie drugiej połówki to jedna z najtrudniejszych rzeczy w życiu.

Co do urody, najprostsza rada jest taka, że jeśli chcemy żeby ktoś patrzył na nasze wnętrze, a nie zewnętrze, to sami musimy to robić.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
19 paź 2012, 14:07

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Tak bardzo chcę...

przez Saraid 19 paź 2012, 15:11
Dejvid, skoro chorujesz na nerwicę od dziecka zapytam czy kiedykolwiek chodziłes na psychoterapie?Twoje odczucia mogą miec związek z dzieciństwem z jakimiś sprawami z których Ty nie zdajesz sobie sprawy.Jakie były Twoje relacje z rodzicami?jakie są?i rodzicow miedzy sobą?
Saraid
Offline

Tak bardzo chcę...

Avatar użytkownika
przez bittersweet 19 paź 2012, 15:20
Dejvid, jednym z kryteriów Twojego zaburzenia /F60.6-osobowość unikająca/ jest niechęć do nawiązywania kontaktów i wchodzenia w relacje. Może dlatego masz z tym problem ?
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Tak bardzo chcę...

przez Dejvid 24 paź 2012, 07:14
Psychoterapie grupową będę miał od końca stycznia. Wcześniej byłem 3 razy w takiej hmm poradni jakby. 1 raz na rejestracje, 2 raz żeby zrobić jakiś test składający się z 500 pytań i 3 raz, kiedy usłyszałem, że powinienem udać się do ośrodka jakiegoś, np. do Morawicy czy Krychnowic, bo to samo nie minie(stwierdził zaburzenia osobowości). Przeraziłem się bardzo i więcej już nie poszedłem(po prostu uważałem, że tam idą ludzie, którym na prawdę wali się życie, a moje problemy starałem się jakoś bagatelizować, w czym skutecznie mi rodzina "pomagała") Znalazłem prywatnie psychologa. Opowiedziałem wszystko jw. Ten stwierdził, że nie ma potrzeby bym był w takim ośrodku i zalecił psychoterapie grupową w Krakowie(pochodzę z małej miejscowości, w Krakowie studiuję od tego roku akademickiego). W owym zakładzie wykonałem kilka badań testów. Lekarze potwierdzili diagnozę psychologa, który mi owy zakład polecił.
Co do relacji z rodziną, może to zabrzmi egoistycznie, ale jestem już blisko 2 miesiąc. Nie było nawet 1 chwili, żebym zatęsknił. Odkąd jestem w Krakowie trochę odżyłem. Jeszcze pół roku temu nie miałbym odwagi napisać tego posta. Ogólnie to tak parodystycznie jest. Wszyscy walczą o dom w sensie budynku. Dochodziło do absurdu, kiedy teściowa mówiła mi ile % domu należy się mnie, a ile mojemu bratu(pochodzi z poprzedniego małżeństwa mamy) Ojciec od początku małżeństwa słucha swojej mamusi(czyli mojej babci) we wszystkim właściwie. Sam pracuje za granicą i rzadko go widuje. Wszystko jest udawane. Przez to też mama wpadła w nerwicę. Mnie wychowywano tak, żebym najlepiej był blisko domu, najlepiej na podwórku i coś ze sobą robił. Ja przesiadywałem godzinami przed komputerem. Właściwie to moje jedyne życie było przez kilka ostatnich lat, za co od mamy dostawałem wielokrotnie ochrzan. Kiedy natomiast dochodziło do sytuacji, żebym mógł gdzieś wyjść z kimkolwiek, to oczywiście nie wchodzi w grę, bo mnie zabiją/powieszą/porwią/zrobią krzywdę itd. No i tak sobie żyłem do klasy maturalnej kiedy wszystko wszystko we mnie pękło. Kiedy byłem sam zacząłem wariować(przeklinałem, uderzałem pięściami w przedmioty), wszyscy mieli mnie za wariata. Domu jako budynku nienawidziłem. Zrobić przy nim nic nie chciałem, gdybym natomiast mógł to zniszczył bym go czymkolwiek. W święta i ferie zimowe przytyłem ponad 15kg. Nic nie robiłem tylko się objadałem. Stres spowodowany maturą, prawem jazdy spowodował, że było mi dość ciężko. Ostatecznie maturę jako tako zdałem, prawo jazdy też. Dostałem się tam, gdzie chciałem. Na studiach poznałem dużo fajnych osób. Z jedną po 8h rozmowy czułem, jakbyśmy się od dziecka znali i powiedziałem jej o wszystkim. Poznałem wielu ludzi, mam trochę bliższe i dalsze kontakty, ale tej 2 połówki mi brakuje. Czasem potrafię przeleżeć kilka godzin i patrzeć się w sufit. Jest mi z tym źle. Czasem śni mi się, że mam żonę i córkę. Ogólnie muszę jakość wziąć się w garść bo funkcjonować tak nie mogę. Obecnie chodzę do dietetyka, w styczniu rozpocznę psychoterapie. Do domu wracać nie chcę. Jak mam jechać na wszystkich świętych to się we mnie gotuje. Nawet nie chce myśleć o świętach Bożego Narodzenia. Ogólnie to tak w skrócie tyle.
F60,6
GG:44794042
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
27 wrz 2012, 20:48
Lokalizacja
Kraków

Tak bardzo chcę...

Avatar użytkownika
przez Vian 24 paź 2012, 07:32
U osób z osobowością unikającą problemy ze znalezieniem 2 połowy są normalne. Szczególnie u facetów, bo od nich bardziej niż od kobiet oczekuje się pewności siebie, więc nadwrażliwi na krytykę introwertycy mają ciężko.

Na Twoim miejscu najpierw chyba skupiłabym się na terapii i zmianach swojego podejścia do ludzi i życia, a potem dopiero szukała dziewczyny.
"Niewiele można sobie wyobrazić zagrożeń, którym porządny młotek nie mógłby zaradzić."
Lisbeth Salander
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2282
Dołączył(a)
23 lip 2011, 03:25
Lokalizacja
Warszawa

Tak bardzo chcę...

przez kinga92 28 gru 2012, 21:05
Witam, nie szukaj miłości na siłę. Zajmij się najpierw sobą, napewno znajdziesz dziewczynę dla której będziesz tak samo ważny jak ona dla Ciebie. Przyjacielowi też można się wygadać, wspierać się nawzajem a nawet się przytulić:) Może to dobra alternatywa...

-- 29 gru 2012, 02:21 --

Praca dodatkowa dla każdego. 15 zł / h. Wprowadzanie danych na stronach www, wypełnianie ankiet internetowych. 3-5 godzin dziennie. Krótkie CV proszę kierować pod adres mailowy: agnescio@wp.pl
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
28 gru 2012, 20:51

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości

Przeskocz do