Problemy z samym sobą, w związkach, życiu.

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Problemy z samym sobą, w związkach, życiu.

przez PsychoQuest 02 paź 2012, 14:09
Witam serdecznie wszystkich.

Postanowiłem tu napisać, bo już sam nie daje rady z samym sobą.
Brak chęci do życia, nic mi nie sprawia radości, satysfakcji ... brak ochoty na cokolwiek, no jedynie alkohol, dla sltumienia myslenia, i beztroskiego zasniecia.
Chodz juz i to mnie nie pociaga, bo rano jest jeszcze gorzej.

A wszystko przez ostatni roczny zwiazek, ktory sie ponad miesiac temu zakonczyl, przez ostatnie pol roku konczyl sie z 5 razy.
Toksycznosc obustronna, jednak w mysl idei ze prawdziwa milosc wszystko przetrwa walczylismy o nas ....
Nie udalo sie, i we mnie drzemie wielkie poczucie winy.
Paralizuje mnie to dosc mocno, niby wiem ze nie bylem szczesliwy w tej relacji, ale jest cos co nie pozwala mi zyc dalej tylko non-stop zaprzata glowe.

Cale moje otoczenie powtarza mi ze to byl chory zwiazek, ze w ogole nie rozumieja dlaczego w tym tkwilem, dlaczego soebie to robilismy, zadajac wiele bolu, a jednoczesnie sie godzac byly to najpiekniejsze chwile z mega wielkim pragnieniem bliskosci.

Wszystko jest pelne sprzecznosci, a ja siedze i jak ten chomik w klatce, moja glowa napiernicza w kolko bez przerwy ...

Bylem u psychochologa czy tam psychoterapeuty, 2 razy, pomagalo tylko gdy tam bylem, ale mialem wielkie poczucie ze to wszystko co mi mowi, to ja to wiem, ale tylko wiem ...

Ciezko mi odnalesc swoje zdanie, swoje subiektywna ocene sytuacji, polegam na zdaniu innych, co inni powiedza, co powinienem zrobic ...
czuje sie jakby tak naprawde mnie nie bylo ....
Offline
Posty
151
Dołączył(a)
02 paź 2012, 14:01

Problemy z samym sobą, w związkach, życiu.

Avatar użytkownika
przez Sangathrina 02 paź 2012, 19:31
Że tak powiem, możemy sobie podać dłonie, miałam bardzo podobna sytuacje. Tez się zbieram, zbieram do kupy, racjonalnego myślenia. Myślenia przede wszystkim o samej sobie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
24 wrz 2012, 15:07

Problemy z samym sobą, w związkach, życiu.

Avatar użytkownika
przez ekspert_abcZdrowie 02 paź 2012, 21:58
PsychoQuest, objawy, o których wspomniałeś, a więc - brak radości, brak chęci do życia, smutek, brak inicjatywy i chęci do jakiegokolwiek działania, pesymizm, topienie smutków w alkoholu - mogą być świadectwem nastroju depresyjnego. Drogą wirtualną jednak nie da się postawić diagnozy. Być może Twoje kiepskie samopoczucie faktycznie nasiliło się wskutek rozstania z dziewczyną. Masz za sobą negatywne doświadczenia, bo jak sam stwierdziłeś, Wasz związek był bardzo burzliwy - rozstawaliście się kilka razy, by do siebie ponownie wrócić, mimo iż chyba żadna ze stron nie do końca była usatysfakcjonowana z tej relacji. Myślę, że powinieneś dać sobie czas na przeżycie tego rozstania i poukładanie wszystkiego w głowie. Zdaję sobie sprawę, jak musi być teraz Tobie bardzo ciężko. Pamiętaj jednak, że nie da się wyłączyć emocji i uczuć ani przeżyć ich w przyspieszonym tempie. Chociaż teraz ciągłe myśli i wspomnienia są dla Ciebie udręką i wzbudzają poczucie winy, to z czasem będzie lepiej. Myślę, że powinieneś bardziej skoncentrować się na tym, czego Ty chcesz i co jest dla Ciebie najlepsze. Napisałeś bowiem:
Ciezko mi odnalesc swoje zdanie, swoje subiektywna ocene sytuacji, polegam na zdaniu innych, co inni powiedza, co powinienem zrobic
Nikt nie pokieruje za Ciebie Twoim życiem i nie powie Ci, co masz czuć albo kogo kochać. W wyborze miłości najlepiej być niezależnym. Pozdrawiam i życzę powodzenia!
Psycholog
Posty
7581
Dołączył(a)
22 sie 2011, 15:11

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Problemy z samym sobą, w związkach, życiu.

Avatar użytkownika
przez tahela 02 paź 2012, 22:04
Ciezko mi odnalesc swoje zdanie, swoje subiektywna ocene sytuacji, polegam na zdaniu innych, co inni powiedza, co powinienem zrobic
Nikt nie pokieruje za Ciebie Twoim życiem i nie powie Ci, co masz czuć albo kogo kochać. W wyborze miłości najlepiej być niezależnym. Pozdrawiam i życzę powodzenia![/quote]
zgadzam się,że nikt nie powie
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10995
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Problemy z samym sobą, w związkach, życiu.

przez PsychoQuest 02 paź 2012, 22:35
Dziękuje za zainteresowanie i odpowiedzi.
No właśnie wiem, że nikt mi tego nie powie.
Zresztą i tak wszyscy mówili co innego, a ja robiłem co innego.

Tylko jak sobie odpowiedzieć właśnie na to pytanie czego chce, czy kocham ... wszystko pełne sprzeczności ...

Doprowadził mnie ten związek do stanu, że sam nie wiem co jest prawdą a co manipulacją czy też intrygą ...

Po pierwszym rostaniu SMS o treści: "Właśnie usunełam ciążę", pozniej ze poroniła.
A ja tak naprawde do dzisiaj nie wiem jak było, nie potrafię sam tego ocenić, ani uwierzyć ani zaprzeczyć.
Offline
Posty
151
Dołączył(a)
02 paź 2012, 14:01

Problemy z samym sobą, w związkach, życiu.

Avatar użytkownika
przez ekspert_abcZdrowie 02 paź 2012, 22:46
PsychoQuest, Ty najlepiej jesteś w stanie ocenić Wasz związek, bo tylko Ty wiesz, jak naprawdę było między Wami, tylko Ty znasz swoje uczucia. Może Twoje sprzeczności i mieszane uczucia biorą się własnie z tego, że Wasz związek był pełen sprzeczności - raz super świetnie, cudownie, po prostu idealna para, a niedługo potem - pretensje, nieporozumienia, kłótnie, rozstania... W takim niestabilnym związku bardzo łatwo się pogubić - człowiek sam nie wie, co ma już o tym wszystkim myśleć i co tak naprawdę czuje. Chyba nikt na forum nie jest w stanie ocenić jakości Waszej relacji ani tym bardziej orzec, czy Twoja kobieta dopuszczała się jakichś intryg albo manipulacji.
Po pierwszym rostaniu SMS o treści: "Właśnie usunełam ciążę", pozniej ze poroniła.
A ja tak naprawde do dzisiaj nie wiem jak było, nie potrafię sam tego ocenić, ani uwierzyć ani zaprzeczyć.

Takie zachowanie jest bardzo niedojrzałe. O takich sprawach, jak ciąża, powinno rozmawiać się razem, wspólnie, tym bardziej, że w tym czasie, jak mniemam, tworzyliście jeszcze związek.
Psycholog
Posty
7581
Dołączył(a)
22 sie 2011, 15:11

Problemy z samym sobą, w związkach, życiu.

przez PsychoQuest 02 paź 2012, 22:57
No wlasnie, to bylo po pierwszym rostaniu, taki sms, potem gdy sie zeszlismy znowu, bylo ze to poronienie, a ze usunela to chciala mi dowalic, zeby mnie bolalo.
Offline
Posty
151
Dołączył(a)
02 paź 2012, 14:01

Problemy z samym sobą, w związkach, życiu.

Avatar użytkownika
przez stracony 05 paź 2012, 23:21
sprawa jest prosta, bardzo prosta- nie pasujecie do siebie. 5 rozstań? Po którym dojdziecie do takiego wniosku? Jaj już będzie dziecko, które to najbardziej odczuje?
kiedyś dystymia, niedawno nerwica z silną depresją a teraz oby "tylko" dystymia
Avatar użytkownika
Offline
Posty
369
Dołączył(a)
21 cze 2010, 22:05

Problemy z samym sobą, w związkach, życiu.

Avatar użytkownika
przez bittersweet 05 paź 2012, 23:29
stracony, bo chyba najtrudniej zrozumieć, w którym momencie trzeba już sobie odpuścić.... to gorzka pigułka do przełknięcia :-|
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Problemy z samym sobą, w związkach, życiu.

Avatar użytkownika
przez stracony 05 paź 2012, 23:42
cudak, tak, będąc w środku tego wszystkiego powtarza się te same schematy.
kiedyś dystymia, niedawno nerwica z silną depresją a teraz oby "tylko" dystymia
Avatar użytkownika
Offline
Posty
369
Dołączył(a)
21 cze 2010, 22:05

Problemy z samym sobą, w związkach, życiu.

przez PsychoQuest 06 paź 2012, 00:56
Problem jest, a już teraz raczej był, że widząc swoje problemy ze samym sobą, jakoś łagodniej patrzyłem na nią z jej problemami ....
Różnica polegała na tym, że jak mi się wydaje ja byłem krok do przodu, miałem świadomość że część problemu tkwi we mnie, ona widziała tylko winę we mnie, i oczekiwała że tylko ja zrobię coś by było lepiej ...

De facto nie po to już teraz piszę by coś ratować, raczej jestem już na etapie, że ten rozdział mam zamknięty, jednakże chciałbym to przeanalizować, różne sytuacje i poznać Wasze opinie ... jakże cenne :)

Jeśli ktoś jest zainteresowany konwersacją, będzie mi bardzo miło ... i proszę o info :)
Offline
Posty
151
Dołączył(a)
02 paź 2012, 14:01

Problemy z samym sobą, w związkach, życiu.

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 07 paź 2012, 03:44
Dlatego uważam,że osoby mające pewne problemy ze sobą nie powinny być razem,nie powinny wchodzić ze sobą w związek lub np. mieszkać ze sobą razem...bo zawsze zachodzi niebezpieczeństwo,że jedno z tych dwóch osób może niszczyć drugie,i odwrotnie.
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Problemy z samym sobą, w związkach, życiu.

przez desdemona 08 paź 2012, 17:33
Polecam przeczytanie książki pt:"Toksyczne związki" autor : Pia Mellody recenzja-"Współuzależnienie to skłonność do związków, w których miłość mylona jest z posiadaniem, przywiązanie zamienia się w zależność, odpowiedzialność miesza się z poczuciem winy, troska przesiąknięta jest lękiem, a seks łączy się z nadużyciem lub nie dochodzi do głosu. Zrozumienie istoty współuzależnienia to klucz do uzdrowienia toksycznych relacji między rodzicami i dziećmi lub pełnych napięcia i cierpienia związków małżeńskich, problemów z autorytetami, skłonności do konfliktów w pracy". Tam napewno znajdziecie odpowiedzi na nurtujące was pytania. Ta książka odmieniła moje życie i zakończyło pasmo udręk wreszcie po 7 latach toksycznego związku odetchnęłam z ulgą i wiele rzeczy zrozumiałam.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
08 paź 2012, 17:13

Problemy z samym sobą, w związkach, życiu.

Avatar użytkownika
przez pannaAlicja 19 gru 2012, 21:44
człowiek nerwica napisał(a):Dlatego uważam,że osoby mające pewne problemy ze sobą nie powinny być razem,nie powinny wchodzić ze sobą w związek lub np. mieszkać ze sobą razem...bo zawsze zachodzi niebezpieczeństwo,że jedno z tych dwóch osób może niszczyć drugie,i odwrotnie.


Czyli dwie osoby, które zaczynają się spotykać, powinny zabierać ze sobą świadectwo zdrowia psychicznego? ;> Jak jedna jest zaburzona, to druga musi być zdrowa? Ciekaweee....
Wiesz, ja się związałam z tak zwanym normalsem. Kompletnie się nie rozumiemy. Jak miałam depresję, on się na mnie wydzierał, że nic nie robię, doprowadzał mnie do tak silnych wyrzutów sumienia, że próbowałam popełnić samobójstwo.
Teraz, kiedy mam oparcie w kimś, kto boryka się z problemami psychicznymi, tak jak ja, wiem, że mam wsparcie, że mogę liczyć na pełne zrozumienie... zupełnie inna bajka...

Wracając do wątku...
PsychoQuest, zamknąłeś rozdział, gratuluję. Ja czuję, że mój rozdział będę zamykać jeszcze długo, dłuuuugo...
Życie nie jest problemem do rozwiązania...
jest realnością, którą warto doświadczać
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1204
Dołączył(a)
09 paź 2011, 22:47

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do