Decyzja o małżeństwie...pomocy

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Decyzja o małżeństwie...pomocy

Avatar użytkownika
przez Krzysiek85 19 wrz 2012, 01:45
chamer84 napisał(a):A ja jestem pewny tego,że tak na dobrą sprawę milości nie ma...jak jedna strona się stara to druga jakoś tak nie koniecznie...a może to jest właśnie milość?Prześledźcie prosze swoje związki i swoich znajomych i się zastanówcie...
Znasz takie słowo jak kompromis? Czytając twoje wypowiedzi dochodzę do wniosku, że wcale nie jesteś zakochany...Masz dużą wyobraźnię (co byłoby gdyby) My nie będziemy za Ciebie podejmować decyzji!! Miłość istnieje jak ją wytworzysz w sercu...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
18 wrz 2012, 00:19
Lokalizacja
Gdynia

Decyzja o małżeństwie...pomocy

Avatar użytkownika
przez sleepwalker 19 wrz 2012, 07:36
A ja jestem pewny tego,że tak na dobrą sprawę milości nie ma
Na jednym z wykładów mój profesor (kompetentny człowiek) stwierdził, że taka czysta miłość polegająca na uczuciu istnieje w czasach liceum, ew. studiów. Potem zawsze przychodzi element kalkulacji. No i bywa, że presja : bo rodzina nalega, bo już ten wiek...
Saying all I know is I gotta get away from me.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
896
Dołączył(a)
27 sie 2012, 22:13
Lokalizacja
How did I end up here?

Decyzja o małżeństwie...pomocy

przez betty_boo 19 wrz 2012, 07:56
jednym z wykładów mój profesor (kompetentny człowiek) stwierdził, że taka czysta miłość polegająca na uczuciu istnieje w czasach liceum, ew. studiów


hmm..hmmm...mam nadzieję że nie ale...coś w tym jest. mój najbardziej bezinteresowny i najbliższy emocjonalnie związek, z największym zaangażowaniem z obu stron przeżyłam właśnie wtedy... - tzn na studiach

bo wtedy można sobie poświęcić najwięcej czasu i uwagi chyba, nie liczy się kariera, pieniądze, nie ma się zbyt wielu obowiązków, jest czas na rozrywki, jest się pięknym i młodym, pełnym energii i entuzjazmu, jeszcze niezranionym i niezepsutym przez zdrady, seks dla seksu, brak zaufania i różne inne takie...ja wtedy byłam blisko swoich wartości...chciałabym znowu tak.
Offline
Posty
1232
Dołączył(a)
11 maja 2008, 08:58

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Decyzja o małżeństwie...pomocy

Avatar użytkownika
przez bittersweet 19 wrz 2012, 10:18
betty_boo napisał(a):bo wtedy można sobie poświęcić najwięcej czasu i uwagi chyba, nie liczy się kariera, pieniądze, nie ma się zbyt wielu obowiązków, jest czas na rozrywki, jest się pięknym i młodym, pełnym energii i entuzjazmu, jeszcze niezranionym i niezepsutym przez zdrady, seks dla seksu, brak zaufania i różne inne takie...ja wtedy byłam blisko swoich wartości...chciałabym znowu tak.

@betty_boo, chyba jakimś sposobem weszłaś do mojej głowy :shock: ..... chciałabym wrócić do dawnej naiwności, wiary, spontaniczności ... ale tak jak z dziewictwem, pewnych rzeczy już nie można odzyskać ...
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Decyzja o małżeństwie...pomocy

Avatar użytkownika
przez agusiaww 19 wrz 2012, 10:29
Krzysiek85, calkowita racja. Milosc sie tworzy w swoim sercu....przez caly czas trwania zwiazku. Harlekinowe watki tylko w bajkach ;)
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Decyzja o małżeństwie...pomocy

Avatar użytkownika
przez ekspert_abcZdrowie 19 wrz 2012, 17:24
czy ja ją naprawdę kocham....??
Nikt nie odpowie Ci na to pytanie na tym forum.
czasem chciałbym aby ktoś za mnie podjął decyzję
Myślę, że to jest kwintesencja Twojego problemu - chciałbyś scedować odpowiedzialność za swoje wybory na kogoś innego, że jakby coś nie powiodło, nie udało, to Ty jesteś "czysty", to nie Twoja wina, bo Ty nie decydowałeś. Pachnie trochę asekuranctwem. Dorosłe i przede wszystkim dojrzałe życie to umiejętność brania odpowiedzialności za swoje decyzje, a nie uchylanie się przed wyborami.
chamer84, już dużo zostało napisane w tym wątku. Nikt za Ciebie nie podejmie decyzji, czy żenić się z dziewczyną, a tym bardziej nie odpowie, czy ją kochasz. Tylko Ty możesz rozeznać się w swoich uczuciach. A jeżeli czujesz się zagubiony czy postawiony pod ścianą, bo rodzina każe się zdeklarować, bo wiek, bo już tyyyyle ze sobą chodzicie, że trzeba coś wspólnie postanowić itp. itd., to proponuję uczciwie i asertywnie porozmawiać ze swoją partnerką. Co Ty czujesz? Czego potrzebujesz? Czy jesteś gotowy na związek? Czego się boisz? Jak wyobrażasz sobie Waszą relację? Przede wszystkim uporządkuj swoje życie, a dopiero potem układaj sobie życie z drugą osobą. Nic na siłę...
Psycholog
Posty
7574
Dołączył(a)
22 sie 2011, 15:11

Decyzja o małżeństwie...pomocy

przez chamer84 21 wrz 2012, 01:40
A może ja idealizuję słowo miłość:
-nie spojrzeć się na inną kobietę,nie mieć myśli jakby było gdyby...
-spędzać ze sobą czas godzinami i się nie nudzić sobą
-mieć motyle jak tylko się ją widzi


bo u mnie jest tak troche na odwrót od tego...fakt jest faktem ,że wiem,że z inną nie będę miał lepiej...tzn że inna nie będzie wstanie mnie tak kochać...bo ja naprawdę nie wiem co czuję:(

chyba te wszystkie filmy mnie zepsuły i wierzę w jakąś ideologię:(
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
15 wrz 2012, 15:03

Decyzja o małżeństwie...pomocy

Avatar użytkownika
przez sleepwalker 21 wrz 2012, 07:51
nie spojrzeć się na inną kobietę
Taka biologia, że w związku czy nie, w szczęśliwym czy nie, mimowolnie zarówno mężczyźni jak i kobiety zwracają uwagę na płeć przeciwną. Co wcale nie musi od razu znaczyć, że np. obecny związek jest zły.
nie mieć myśli jakby było gdyby...
Gdybać można w nieskończoność. Mając tyle opcji w życiu do wyboru najfajniej byłoby spróbować kilku, żeby wybrać tą najlepszą. Niestety takiej możliwości po prostu nie ma.
spędzać ze sobą czas godzinami i się nie nudzić sobą
Z czasem trwania związku prędzej czy później zacznie wkradać się element rutyny. Czy będzie się pogłębiał czy uda się wrócić do stanów z początku, zależy już od zaangażowania obu partnerów. Pomysłów na spędzanie czasu, rozmów na bieżąco, drobnych gestów o których często się zapomina.
mieć motyle jak tylko się ją widzi
jw. plus nawet w wielu źródłach piszą, że taki stan trwa max. 6-18 miesięcy. Znowu biologia i działanie hormonów.
Saying all I know is I gotta get away from me.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
896
Dołączył(a)
27 sie 2012, 22:13
Lokalizacja
How did I end up here?

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do