Decyzja o małżeństwie...pomocy

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Decyzja o małżeństwie...pomocy

przez chamer84 15 wrz 2012, 15:22
Żeby mnie dobrze zrozumieć muszę zacząć od początku....jestem w związku 12 lat, do drugiej klasy liceum. Pamiętam jak szła korytarzem i już wtedy powiedziałem,że jak będą ją miał to zostanie moją dziewczyną...rzeczywistość i koleje losu sprawiły że ten związek miał swoje wzloty i upadki. Po 3 latach zerwałem będąc znudzony tym związkiem. po poł roku dopadła mnie nerwica lękowa, spotkałem, powiedziałem jej o tym...popłakała się, postanowiliśmy do siebie wrócić...przez pewien czas uważałem że ją kocham....egoistycznie powiem że liczyłem że znajdę kogoś przy boku kogo zapomnę co to depreska,nerwica...mimo tych myśli bałem się jej stracić...oświadczyłem się, przed ślubem dopadły mnie myśli ona nie ona...ona nie ona....oststecznym rezultatem tego było że nie spałem, nabawiłem się mysli samobójczych i nerwicy żołądka..nie dałem rady...odszedłem... tęskniłem za nią, kolejne próby powrotu wywoływały u mnie ponowne lęki przed ślubem...czy ja ją naprawde kocham....??dodam,że jak się spotykalem z kimś innym miałem wrażenie że ją zdradzam, nikt nie zrobił na mnie wrażenia takiego jak ona...dodatkowo dowiedziałem się że ona zaczyna się z kimś spotykać...poczułem że muszę działać,że tym razem dam radę i się ożenię,,,,czułem że ją kocham...odzyskałem ją...lęki wróciły...myśli o miłości do niej też?? nie rozumie tego ...cały rok panika...przypominanie sobie samych dobrych chwil...moment ślubu decyzji....nastepują wątpliwości...to jest straszne......przed chwilą zrobiłbym wszystko żeby ona ze mna była...teraz już po raz kolejny odwrót...podejmowanie decyzji...za chwile rezygnacja z niej...staRCH przed małżeństwem, przed zmianami...czy miał ktoś z Was podobne rozterki
??
Ostatnio edytowano 15 wrz 2012, 17:09 przez *Wiola*, łącznie edytowano 1 raz
Powód: przeniesiono
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
15 wrz 2012, 15:03

Decyzja o małżeństwie...pomocy

Avatar użytkownika
przez Candy14 15 wrz 2012, 15:57
chamer84, a moze najjpierw zrobic porzadek ze soba zanim wejdziesz z kims w zwiazek malzenski? Leczysz sie jakos? Malzenstwo ma to do siebie, ze sie rozmnaza.. jakim chcesz byc ojcem jezeli nie jestes pewien swoich uczuc i decyzji?
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Decyzja o małżeństwie...pomocy

Avatar użytkownika
przez dogomaniaczka 15 wrz 2012, 15:59
Candy14 napisał(a):[b] Malzenstwo ma to do siebie, ze sie rozmnaza..


serio? A to jakiś obowiązek? Przecież nie wszyscy chcą mieć dzieci mimo, ślubu. :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6074
Dołączył(a)
21 maja 2011, 13:42

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Decyzja o małżeństwie...pomocy

Avatar użytkownika
przez Candy14 15 wrz 2012, 16:02
dominika92, autor w sumie nie podal ich stanowiska w tej sprawie wiec musze sie z Toba zgodzic :) Zalozylam ze jednak nie wykluczaja takiej mozliwosci
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Decyzja o małżeństwie...pomocy

Avatar użytkownika
przez dogomaniaczka 15 wrz 2012, 16:04
Candy14, :D No tak poza tym to masz rację, tak jakoś mnie to uderzyło. :P

chamer84, czy uczęszczałeś kiedyś na terapię?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6074
Dołączył(a)
21 maja 2011, 13:42

Decyzja o małżeństwie...pomocy

Avatar użytkownika
przez sleepwalker 15 wrz 2012, 17:07
chamer84, mi się wydaje, że te Twoje lęki i wątpliwości nie są spowodowane tym konkretnym związkiem i ku Twojemu niepocieszeniu, w innym związku wcale (najprawdopodobniej) nie poczuł byś się lepiej. To chyba jeden z tych momentów w których najlepiej byłoby sprzeciwić się swoim obawom.
Saying all I know is I gotta get away from me.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
896
Dołączył(a)
27 sie 2012, 22:13
Lokalizacja
How did I end up here?

Decyzja o małżeństwie...pomocy

Avatar użytkownika
przez Candy14 15 wrz 2012, 17:38
sleepwalker, masz racje.. to nie chodzi o te dziewczyne i ten zwiazek a ogolne pogubienie sie autora..dlatego radze najpierw zrobic porzadek ze soba
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Decyzja o małżeństwie...pomocy

przez chamer84 15 wrz 2012, 23:18
To samo stwierdziłem...że problem tkwi we mnie...dla niej poszedłem na terapię...jestem po 3 wizycie...ale nie widzę zmian...robię coś wbrew sobie, coś na przekór siebie...dotychczasowe przekonania zawaliły się...dziś się widzieliśmy...moje lęki i nasilenie depresji odbija się na niej...upatruję w niej źródła moich myśli...znowu myślę że jej nie kocham...znowu chcę uciec. Chciałbym poznać kogoś kto miał takie same obawy przed ślubem...że po ślubie one minęły...w sumie nie wiem sam...czasem chciałbym aby ktoś za mnie podjął decyzję...wiem że nie znajdę lepszej...czuję że jestem teraz egoistą że powinna być szczęśliwa z kimś innym...a ża ją trzymam bo boję się samotności..gubię się już w natłoku moich mysli,obaw, czarnowidztwa... po tylu latach cieżko tu mówić o miłości...czasem się czuję że jest taką moją bardzo dobrą koleżanką...przepraszam że piszę tak bez ładu i składu,,,piszę to co w danej chwili myślę i czuję...tak bardzo chciałbym być z nią szczęśliwy...pomocy

-- 15 wrz 2012, 23:27 --

Powiem jeszcze coś o sobie...zauważyłem że jak ona się oddala...robię dla niej wszystko...jak czuję że ją mam tracę zainteresowanie...zaczynam się nudzić..zastanawiać czy to faktycznie ona...jak się oddala nie mam takich wątpliwości wtedy jestem jej pewien...to jest głupie!!!
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
15 wrz 2012, 15:03

Decyzja o małżeństwie...pomocy

Avatar użytkownika
przez Candy14 15 wrz 2012, 23:30
jestem po 3 wizycie...ale nie widzę zmian..

chlopie..zmiany to zobaczysz po paru miesiacach..jak dobrze pojdzie. To nie grypa ze po po 3 tabletkach bedzie widac poprawe
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Decyzja o małżeństwie...pomocy

przez chamer84 15 wrz 2012, 23:49
Candy dziękuję za zainteresowanie moim tematem...czuję na sobie dodatkowe obciążenie...juz raz uciekłem sprzed ołtarza...nie byliśmy rok...teraz po powrocie każdy spodziewa się ode mnie deklaracji...na moment jak błagalem ją aby do mnie wróciła byłem pewny że dam radę się zadeklarowac...wróciła a ja znowu lęki...dodam że mamy po 28 lat...ona chce stabilizacji dziecka...a ja czuję ze moge jej tego nie dac...zastanawiam sie czy nie uciec...nie dac jej wolnej reki...a sam kontynułować leczenia i psychoterapii...tylko jakie ja dam świadectwo o sobie??...kolejna ucieczka??
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
15 wrz 2012, 15:03

Decyzja o małżeństwie...pomocy

Avatar użytkownika
przez Candy14 15 wrz 2012, 23:53
chamer84, a nie mozecie odlozyc decyzji o slubie na jakis czas? Pogadaj z nia szczerze.. pierwszy krok juz zrobiles...poszedles na terapie. Tak powazna decyzje podejmijcie wspolnie za jakis czas kiedy juz bedziesz pewny swoich wyborow , bo w tej chwili wyglada to jakbys chcial ja zadowolic i zatrzymac tym slubem a to nie wrozy dobrze waszemu malzenstwu
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Decyzja o małżeństwie...pomocy

przez chamer84 16 wrz 2012, 00:13
Na chwilę obecną nie jestem wstanie podjąć takiej decyzji...ona stara sie mnie rozumieć...ale ja czuję presję, przed rostaniem byliśmy 10 lat..był przecież czas na poznanie...jej rodzice ciągle się dopytują co dalej..a ja wszedłem znowu z butami w jej życie zamiast dać jej szukać swojego szczęścia...najgorsze że nie jestem wstanie nic jej zagwarantować...Cała ta sytułacja, moje nerwy sprawiają że nie mogę się przy niej uspokoić...wiem czego pragnie...a ja nie moge jej tego dać...wywołuje to u mnie depresję, drażni mnie,upatruję w niej źródła mojego stanu...zaczynam się od niej znowu oddalać:////
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
15 wrz 2012, 15:03

Decyzja o małżeństwie...pomocy

Avatar użytkownika
przez Candy14 16 wrz 2012, 00:22
chamer84, nie mozna brac slubu zeby zadowolic jej rodzicow ... powaznie pogadaj z nia szczerze i WSPOLNIE cos ustalcie. Malzenstwo to powazna decyzja ..nie mozna sie zenic pod presja
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Decyzja o małżeństwie...pomocy

przez chamer84 16 wrz 2012, 00:39
na innym założonym temacie zwróciłem uwagę że dużo było takich osób że przed ślubem zastanawiało się czy kochają...ciekaw jestem jak się u nich to skończyło
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
15 wrz 2012, 15:03

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do