mitomania mojego meża

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

mitomania mojego meża

przez anatheemka 13 wrz 2012, 22:43
W sumie to ja go utrzymuje. Po czesci zyjemy z oszczednosci i po czesci z moich zarobkow. Ale poniewaz jestem wolnego zawodu to nie mam regularnych dochodow i czasami mamy duze problemy aby dociagnac do konca miesiaca. Do poki on nie zrezygnowal z pracy to jednak on byl glownym zywicielem rodziny.
Rozdzielnosci majatkowej tez nie mamy wiec w kazdej chwili moze mnie wpedzic w jeszcze wieksze klopoty. Musze to zmienic
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
13 wrz 2012, 20:13

mitomania mojego meża

Avatar użytkownika
przez Badziak 14 wrz 2012, 06:35
anatheemka napisał(a):\Musze to zmienic

To jest kluczowe zdanie! Zrób tak jak napisałaś.
Zaburzenia depresyjno-lękowe z elementami fobii społecznej:
Anafranil SR (klomipramina) 150 mg
Amizepin (karbamazepina) 400 mg

+ terapia behawioralno-poznawcza :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1412
Dołączył(a)
19 kwi 2010, 23:21

mitomania mojego meża

Avatar użytkownika
przez Dariusz_wawa 14 wrz 2012, 07:46
*Wiola* napisał(a):Dokładnie :evil: Czasem trzeba sięgnąć dna żeby się odbić. Masz zamiar pracować na niego i jego "odchyły"?

Czasami to aż miło posłuchać moderatorki :P
Każda uratowana dusza jest powodem do wielkiej radości
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6098
Dołączył(a)
04 lut 2011, 11:10
Lokalizacja
Bliżej ziemi

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

mitomania mojego meża

Avatar użytkownika
przez DelRey25 14 wrz 2012, 21:33
Odchyły odchyłami, ale facet ma poważny problem, którego sam się wypiera. To czyni ten problem jeszcze poważniejszym. Nie chcę Ci tutaj dawać żadnych rad i pisać rzeczy typu 'odejdź od niego', bo zdaję sobie sprawę z tego, że to nie takie proste. Być może jest coś co można zrobić, by jakoś polepszyć sytuację? Może mąż da się namówić na spotkanie z psychologiem/psychiatrą? Skoro mówi, że Cię kocha niech to udowodni idąc właśnie do specjalisty (którego Ty sama możesz wybrać idąc np. na pierwszą wizytę sama). Spróbować nie zaszkodzi, a Ty później, nawet jeśli od niego odejdziesz, będziesz wiedziała, że zrobiłaś wszystko co mogłaś by coś zmienić.

A wszystkim, którzy chórem każą Ci od niego uciekać przytoczę pewną sytuację. Kiedyś spotykałem się z kimś, kto dużo dla mnie znaczył. Pewnego razu powiedziałem mu o swoich problemach emocjonalnych i o tym, że się leczę. Osoba ta powiedziała, że nie wyobraża sobie związku z kimś kto ma takowe problemy i w dodatku zażywa psychotropy. Po czym odeszła. Jak Wy czulibyście się w takiej sytuacji? I proszę nie pisać, że mąż anatheemki (swoją drogą bardzo lubię ten zespół, szczególnie kawałki 'Electricity' oraz 'Forgotten Hopes' - sorry za side note), to zupełnie inny przypadek. Facet ma problemy emocjonalne i potrzebuje pomocy. To że szantażuje emocjonalnie to nie on pierwszy i nie ostatni. Ludzie chorzy na depresję czy cierpiący na zaburzenia osobowości (w szczególności borderline, narcystyczne czy histrioniczne) też tak robią, a tutaj jakoś nikt ich nie przekreśla.
F31.9
F42.0
F60.8
Avatar użytkownika
Offline
Posty
232
Dołączył(a)
26 cze 2012, 03:49

mitomania mojego meża

Avatar użytkownika
przez Candy14 14 wrz 2012, 22:30
anatheemka, kto utrzymuje Twojego męża ? Jeśli Ty go sponsorujesz, dajesz mu możliwość życia w fikcyjnym świecie kłamstw, gdzie mu wygodnie. Jeśli Ty nie przerwiesz tej sytuacji, on tego przecież nie zrobi. Czy to choroba czy zaburzenie - nieistotne, piłka jest po Twojej stronie, Ty musisz powiedzieć stop.

:brawo: dokladnie tak

Może mąż da się namówić na spotkanie z psychologiem/psychiatrą?

Bardzo watpie..szybciej z niej zrobi paranoiczke :roll:
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

mitomania mojego meża

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 14 wrz 2012, 22:38
Dariusz_wawa, Tylko czasami :P

DelRey25, Mnie chyba dobrze nie zrozumiałeś. Ja nie twierdzę ,że należy go zupełnie przekreślić , ale z tego co napisała autorka w tej chwili nie ma najmniejszych szans na to ,że cokolwiek zrozumie i zacznie się leczyć. Więc jedyną metodą jest przysłowiowe "kopnięcie w tyłek". Tak jak zalecają postępować z narkomanami . Wtedy jest szansa ,że coś ze sobą zrobi . Natomiast jeśli anatheemka, będzie go nadal utrzymywała i znosiła wszystko z pokorą oboje wylądują na dnie.
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

mitomania mojego meża

Avatar użytkownika
przez DelRey25 14 wrz 2012, 22:44
Ja nie twierdzę, że ma wszystko znosić i cicho siedzieć. Trzeba działać i to szybko, bo koleś potrzebuje pomocy. Skoro twierdzi, że ją kocha, niech jej to udowodni. Jeśli nie, to wtedy autorka tematu może myśleć o bardziej radykalnych działaniach...
F31.9
F42.0
F60.8
Avatar użytkownika
Offline
Posty
232
Dołączył(a)
26 cze 2012, 03:49

mitomania mojego meża

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 14 wrz 2012, 22:49
DelRey25, Autorka napisała:

Kilka dni temu znowu podjełam próbe persfazji, która tym razem skończyła sie jedynie agresja z jego strony. Mój partner powiedział mi, że nie interesuje go to co myśle i że on nie ma zamiaru zmienić tego co robi a jeśli mi sie nie podoba to moge w każdej chwili odejść.
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

mitomania mojego meża

Avatar użytkownika
przez frytka 14 wrz 2012, 23:03
anatheemka napisał(a):Ciezko jest tak po prostu odejsc kiedy dalej ma sie w glowie te wszystkie wspaniale chwile.


a nie masz wrażenia, że to, za kogo go uważasz też jest jednym wielkim kłamstwem? skoro on kłamie, ma tyle twarzy, to ja bym już nie wiedziała, z kim tak naprawdę mieszkam, nad tym, kogo tak naprawdę kocham to w ogóle już bym się nawet nie zastanawiała...

anatheemka napisał(a):Odejscie od niego byloby bardzo logiczne ale czy jesli on jest chory to nie powinnam mu pomoc?


myślę, że już zrobiłaś co mogłaś. co jeszcze chcesz zrobić? obciąć język żeby nie mógł kłamać? i palce aby nie mógł pisać? (taki czarny żart)...

anatheemka napisał(a):Jesli go zostawie to on na pewno sie pograzy.


jasne, za przeproszeniem ale swoją 'miłością' na pewno go nie uzdrowisz - nie zbawisz a on nagle na pewno się nie nawróci i nie będzie Cię całował po stopach z wdzięczności... zresztą, jakby się nawet ten cud zdarzył, kobiety kochające za bardzo w momencie, gdy osiągają swój 'cel' - irracjonalnie zaczynają być nieszczęśliwe w takim związku. poczytaj sobie n/t kochania za bardzo. mogę Ci podesłać ciekawe eboki podaj na pw emejla.

anatheemka napisał(a):Ja tylko chcalabym zrozumiec powody jego zachowania. Nie wiem czy jest to choroba nad ktora on nie ma kontroli czy ot tak po prostu moj maz nie jest w stanie byc wierny...


a spytaj alkoholika, hazardzistę, narkomana czy ma problem... to działa kochana na tej samej zasadzie.

anatheemka napisał(a):Raz juz od niego odeszlam. Zagrozil, ze sie zabije.


to jego wybór. tak samo jak jego wyborem jest takie a nie inne życie.

zacznij się szanować.
Anioły są wśród Nas
Avatar użytkownika
Offline
Posty
936
Dołączył(a)
24 cze 2010, 14:53

mitomania mojego meża

przez anatheemka 15 wrz 2012, 00:38
Dziekuje Wam moi drodzy za wszystkie porady i sugestie.
To, ze moj maz nie pojdzie do specjalisty jest wiecej jak pewne. Przeciez w jego mniemaniu on nie robi nic zlego. Ja natomiast dzisiaj ponownie probowalam z nim rozmawiac. Prosilam go aby zastanowil sie jak ja czuje sie w tej sytuacji i aby postaral sie ratowac nasz zwiazek skoro twierdzi, ze mnie kocha. Dowiedzialam sie, ze on sie nie ma zamiaru zmieniac i ze to ja zmusilam go do bycia ze mna i do malzenstwa. Ergo on nigdy mnie nie chcial i mnie nie kochal.
To chyba byly te slowa, ktore mnie zmobilizowaly do dzialania- w niedziele wyprowadzka.
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
13 wrz 2012, 20:13

mitomania mojego meża

Avatar użytkownika
przez agusiaww 15 wrz 2012, 20:15
anatheemka, moj byly, tez mowil swojej nowej znajomej, ze ja wymyslam. I tez grozil ze sie zabije, teraz zyje sam jak palec bo klamstwo ma to do siebie, ze szybko jest do zweryfikowania. Wg mnie to powinnas sie od niego odciac, popieram całkowicie 2Proof, ani Twoja milosc go nie uleczy bo on po prostu ma Ciebie gleboko gdzies, takze niech zyje wg swoich upodoban a Ty masz szanse na zycie wg swoich. Pozdrawiam i zycze wytrwalosci w decyzji.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do