Jak sobie pomóc?

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Jak sobie pomóc?

Avatar użytkownika
przez Candy14 14 wrz 2012, 22:34
Poinformowany, aaa ok.. zle oderbralam kontekst Twojej wypowiedzi :)
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Jak sobie pomóc?

przez Maciej farmaceuta 15 wrz 2012, 01:31
ZłaKobietaPrzede wszystkim Ciebie nie oceniam ani nie potępiam,wręcz rozumiem.To,że druga osoba jest dla ciebie dobra nie oznacza od razu,że to jest TA OSOBA i musisz ją kochać,być z nią przez całe życie.wg.mnie albo mówi się partnerowi o innym i odchodzi,albo się zostaje i nie mówi.Powiedzenie partnerowi:wiesz,przez pół roku kochałam innego,chciałam od ciebie odejść,ale:a)rozmyśliłam się b)odkochałam sie c)przy tobie jest mi wygodniej d)on mnie zostawił albo zdradzał e)nudziło mi się f)nie mam z nim przyszłości i 100 różnych innych powodów,ale teraz jestem z Tobą,bardzo żałuję i nie powtórzę tego totalnie rozwali związek.Facet poczuje się zdradzony(ma rację),oszukany,poniżony.Może mówić różne rzeczy,ale nigdy nie wybaczy,zaufa ani nie zapomni,a jak jest mściwy to wytnie Ci jakiś numer,zajedzie psychicznie albo chociaż zdradzi żeby się dowartościować i odegrać.Lepiej powiedzieć dwa słowa za mało,niż jedno za dużo.
Sam poznałem moją największą miłość(niestety nie żyje,a mieliśmy poważne plany)gdy oboje byliśmy w poważnych związkach(jej facet myślał o ślubie).Zakończyliśmy je,byliśmy razem i nigdy nie żałowaliśmy tej decyzji.Każdy ma prawo do szczęścia.Ale skoro z Twojego przyjaciela taki lekkoduch,to bardzo poważnie się zastanów.Pomyśl co Cię w nim pociąga,a czego nie ma w Twoim małżeństwie i spróbuj to naprawić,czasem się udaje.Może zrób bilans strat i zysków obu związków,po podjęciu decyzji o odejściu nie ma odwrotu.Pozdrawiam,życzę szczęścia i dobrego rozwiązania!!!
Posty
359
Dołączył(a)
22 sty 2012, 03:15

Jak sobie pomóc?

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 15 wrz 2012, 02:55
Żeby nie było,nie jestem jakimś hejterem,czy "rzucaczem kamieni".Może pierwszy post w tym temacie zabrzmiał zbyt ostro,przyznaję...ale zdania co do prawidłowości postępowania w takich sytuacjach nie zmieniam.Również nie popieram ukrywania przed partnerem tego co opisała autorka.I nie popieram rozbijania czyichś małżeństw(do czego tutaj ewentualnie mogłoby dojść - mówię ewentualnie bo nie wiemy czy autorka jest w stanie się do tego posunąć)...Partnera/partnerki się nie oszukuje! i nie można kłamstwa bronić jakimiś "konfliktami wewnętrznymi".To tak jakby na procesie o morderstwo oskarżony został uniewinniony,bądż dostał łagodną karę tylko dlatego,że miał w chwili zabójstwa "konflikt wewnętrzny".

-- So wrz 15, 2012 3:03 am --

Chciałem też podkreślić,że nie popieram zachowania autorki,ale krytykuję też swoje własne zachowanie w wielu sferach życia...Staram się być surowy w stosunku do siebie i taki też jestem z pewnych powodów w stosunku do kobiet/facetów oszukujących swoich partnerów/swoje partnerki.
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Jak sobie pomóc?

Avatar użytkownika
przez Amon_Rah 15 wrz 2012, 03:32
człowiek nerwica, od kiedy jestes takim znawca zwiazkow? Twoj post byl po prostu bezczelny. I chyba nie nie znasz zycia, skoro wyobrazasz sobie, ze kazdy, kto pomysli chociaz chwile o zdradzie , zaraz idzie i natychmiast mowi o tym partnerce/partnerowi. ZlaKobieta napisala posta z prosba o rade a nie o ukamieniowanie. Do Ciebie ZlaKobieto- kochasz meza? Ale tak naprawde go kochasz i jest Ci z nim dobrze? To przestan snic o czlowieku, ktory jest zonaty (a nawet, gdyby nie byl, nie mialoby to znaczenia). Ciesz sie swoim szczesciem, tym, ktore masz w zasiegu reki, a nie jakims wydumanym romansem, jestem pewien, ze ideailizujesz tego faceta, ktory, jak sama piszesz "nie lubi zobowiazan". Naprawde sadzisz, ze dla Ciebie rozwalilby sobie malzenstwo i ozenilby sie z Toba? Watpliwe. W razie wpadki- w najlepszym wypadku wybaczenie meza (ale nigdy Ci tego nie zapomni) w najgorszym- dwa malzenstwa wyleca w powietrze i wsztscy zostaniecie sami obwiniajac sie nawzajem. Zastanow sie dobrze, czym ryzykujesz.
ObrazekObrazekObrazekObrazek
KOCOBO JE CPБИЈА!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1867
Dołączył(a)
28 sty 2006, 00:35
Lokalizacja
Ultima Thule

Jak sobie pomóc?

przez ZłaKobieta 15 wrz 2012, 10:26
Na początku bardzo dziękuje za odzew, zarówno ten dobry jak i zły. Wcale mnie to nie zabolało, gdyż jak pisałam jestem tego wszystkiego świadoma, tak jak pisało wielu z Was wiem że ranię i poniżam tym najwięcej męża. Dlatego też poprosiłam o pomoc, gdyż męczy mnie ten wewnętrzny głos, każdego dnia nie opuszczające, dręczące myśli :( nie pytałam czy to dobre czy złe? tylko jak pozbyć się tej męczarni.

Dla informacji: nie zależy mi na seksie i tego z nim nie zrobiłam... Tak, masz rację chyba go idealizuje, gdybym tak naprawdę go poznała bliżej może wydałby mi się zwykłym gnojkiem, a wówczas wszystko by minęło, jednak tak nie jest, imponują mi wszystkie jego zalety, zainteresowania i postępowanie. Nawet kiedy nie jest dla mnie miły zamiast się wkurzyć, ja się smucę. Jest bardzo silnym człowiekiem, który w przeciwieństwie do mnie nigdy by sobie nie pozwolił na takie uczucie. Ma szczęśliwą rodzinę i na mnie mu nie zależy... Mnie nie chodzi o rozbicie swojego związku i jego rodziny, nawet o tym nie pomyślałam, nigdy nie będziemy razem nawet w wyniku życiowych różnych decyzji. Po prostu marzę aby wybić go sobie z głowy, znowu cieszyć się mężem, który zasługuje na moje uznanie, a wiem że nie zauważam ostatnio i nie doceniam tego co dla mnie robi. Oczywiście że kocham męża i chciałabym mu dać to co najlepsze tak jak on daje mi.

Co do dzieciństwa? tak miałam złe dzieciństwo, ojciec alkoholik, rozwód rodziców, szybkie samodzielne życie - chyba wystarczy. Tyle że zawsze byłam pełna energii i uśmiechu, a teraz nie mam nawet celu ani zbytnich zainteresowań. Dwa lata marzę o mężczyźnie, którego nigdy bym nie poznała gdyby nie moje małżeństwo...

-- 15 wrz 2012, 10:29 --

człowiek nerwica napisał(a):Wiola,dziękuję za uznanie ;) :twisted:

W końcu kochasz męża

Ciekawe ...nie można kochać dwóch ludzi naraz.


tak wiem, ale trudno określić to uczucie inaczej

-- 15 wrz 2012, 10:36 --

[quote=
Który nie akceptuje zobowiązań finansowych ? :hide:
ZłaKobieta Mogę Ci podpowiedzieć tylko tyle ,że jak uciekniesz od męża , to wylądujesz z niczym , ponieważ drugiemu facetowi zależy tylko na seksie , Ja osobiście nigdy bym sie nie związał z kobietą która zostawia byłego męża , to świadczy o tym ,że nie szanujesz ludzi , rodziny , związku , i niestety muszę napisać bardziej ekspresyjnie ,że jesteś mizernym materiałem na żonę. Zastanów się co Ty robisz.[/quote]

hhee nie chodziło o zobowiązania finansowe :P a co do twojej wypowiedzi także nie związałabym się z mężczyzną, który "zdradził", gdyż sama miała bym takie myśli, że robi to nadal.
Offline
Posty
31
Dołączył(a)
13 wrz 2012, 18:12

Jak sobie pomóc?

przez kafka 15 wrz 2012, 11:11
ZłaKobieta, a czy utrzymujesz z nim jeszcze kontakt, z tym żonatym mężczyzną?

-- 15 wrz 2012, 11:16 --


ZłaKobieta, Wg mnie musisz się dokładnie zastanowić i dokonać wyboru , ale takiego na 100% i się z nim pogodzić . Jeśli zdecydujesz zostać z mężem to unikać wszystkiego co przypomina o tamtym. Znaleźć mnóstwo zajęć odwracających myśli .Przebywać dużo z mężem i cały czas wyliczać zalety Waszego związku.

Zgadzam się.
Natomiast jesli zdecydujesz się "być" z tamtym, to musisz liczyć się z tym, że mąż może się o tym i tak dowiedzieć (więc jesli juz podejmiesz decyzję uczciwie byłoby powiedzieć mężowi), a tamten facet nie zostawi swojej rodziny dla życia z tobą (jak sama mówisz).
Czy dobrze rozumiem, że chciałabyś aby tamten rozstał się z żoną i był z tobą? Jeśli tak, to sama chyba widzisz, że to niemożliwe. Należałoby w takim razie coś wybrać, bo życie w zawieszeniu jest chyba najbardziej uciążliwe. Pomyśl: co ci daje ten facet, czego twój mąż nie może ci dać? Może to, że jest inny, nowy? Znudziła cię rutyna? Co cię tak do niego przyciąga? Może właśnie to, że jest niedostępny? Pomyśl o tym na spokojnie i wtedy zdecyduj.

-- 15 wrz 2012, 11:24 --

wg.mnie albo mówi się partnerowi o innym i odchodzi,albo się zostaje i nie mówi

Może was to zdziwi, ale zgadzam się z Maciejem.
Oglądałam kiedyś program na temat zdrad i psycholog w tym programie stwierdziła, że mówiąc o zdradzie jesteśmy egoistami, bo nie myślimy o tym jak partner się poczuje, tylko szukamy wybaczenia, rozgrzeszenia naszej winy, z którą na co dzień ciężko jest żyć.
Powiem wam, ze coś w tym jest. Jeśli w związku się układa, to szkoda psuć go taką "wiadomością".
Z drugiej jednak strony wiadomo, że jest to nieuczciwe. Do tego dochodzi ciągły lęk o to, czy partner się nie dowie.
Powiem tak: gdyby mi się to zdarzyło (choć nie wyobrażam sobie takiej sytuacji) pewnie powiedziałabym partnerowi, bo nie umiałabym żyć z wiecznym poczuciem winy i oszukiwania.
Natomiast gdybym to ja została zdradzona poprzez jakiś głupi skok w bok np po pijaku to szczerze wolałabym o tym nie wiedzieć.
kafka
Offline

Jak sobie pomóc?

przez Poinformowany 15 wrz 2012, 11:26
Który nie akceptuje zobowiązań finansowych ? :hide:
ZłaKobieta Mogę Ci podpowiedzieć tylko tyle ,że jak uciekniesz od męża , to wylądujesz z niczym , ponieważ drugiemu facetowi zależy tylko na seksie , Ja osobiście nigdy bym sie nie związał z kobietą która zostawia byłego męża , to świadczy o tym ,że nie szanujesz ludzi , rodziny , związku , i niestety muszę napisać bardziej ekspresyjnie ,że jesteś mizernym materiałem na żonę. Zastanów się co Ty robisz.


Zła kobieta napisał(a):hhee nie chodziło o zobowiązania finansowe :P a co do twojej wypowiedzi także nie związałabym się z mężczyzną, który "zdradził", gdyż sama miała bym takie myśli, że robi to nadal.


Nie napiszę jak się takie kobiety nazywają , lecą tam gdzie jest im wygodniej , wcielając się w Twojego męża człowiek zapierda..... robi wszystko żeby utrzymać rodzinę , związek pewnie jeszcze też mu mówisz że Go kochasz a tu lipa , żona ma podwójne życie , Jak Ci się udało przez dwa lata nie wzbudzić żadnych podejrzeń u męża . ? Zbierz się na odwagę swoich jajników i nie oszukuj ludzi.
Poinformowany
Offline

Jak sobie pomóc?

przez kafka 15 wrz 2012, 11:29
Co do dzieciństwa? tak miałam złe dzieciństwo, ojciec alkoholik, rozwód rodziców, szybkie samodzielne życie - chyba wystarczy. Tyle że zawsze byłam pełna energii i uśmiechu, a teraz nie mam nawet celu ani zbytnich zainteresowań. Dwa lata marzę o mężczyźnie, którego nigdy bym nie poznała gdyby nie moje małżeństwo...

ZłaKobieta, myślę, że w tym właśnie leży twój problem. Że chciałabyś za wszelką cenę zyskac miłość kogoś, kto cię nigdy nie pokocha, tak jak się starałas o miłość rodziców w dzieciństwie. To jest oczywiście tylko moje przypuszczenie. Sama jestem DDA i to rozumiem. Szkoda żebyś niszczyła sobie przez to życie.
Tego faceta z pewnością idealizujesz. Pomyśl: co to za facet, który mając rzekomo "szczęśliwą rodzinę" szuka kobiety na boku?
Zapraszam do wątku DDA na forum. Poczytaj, popisz, może dzięki temu zrozumiesz pewne mechanizmy i znajdziesz siłę by z nimi walczyć na terapii.
kafka
Offline

Jak sobie pomóc?

Avatar użytkownika
przez Ferdynand k 15 wrz 2012, 11:44
Bo osoby ze zchrzanionym dzieciństwem mogą mieć zaburzenia, które uniemożliwiają funkcjonowanie w związkach.
Moja rda skoro nic z tym facetem nie było to wyjedź gdzieś daleko z mężem na weekend żeby trochę pobyć ze sobą :D ;)
Avatar użytkownika
Offline
Naczelny Użyszkodnik
Posty
8617
Dołączył(a)
15 maja 2012, 18:32
Lokalizacja
ćwiartki 3/4

Jak sobie pomóc?

Avatar użytkownika
przez Deckard 15 wrz 2012, 12:25
człowiek nerwica, Poinformowany, szkoda że doradzają osoby o intelekcie 13 latka, niemające najwyraźniej pojęcia o czym mówią i wyładowujące własne frustracje.

Skąd pomysł, że nie można kochać więcej niż jednej osoby naraz? Tak się zdarza, ludzie tego doświadczają i można o tym poczytać w literaturze przedmiotu.

Taka sytuacja to problem jak każdy inny w życiu i absolutnie nie świadczy negatywnie o osobie. Natomiast potępiający mają najwyraźniej jakieś problemy ze sobą. Emocje nigdy nie są proste, ludzie popadają w mniejsze lub większe fascynacje, myślę że częściej niż się może wydawać. O ile wiem, z takimi problemami (i nie jest to wcale takie rzadkie) ludzie chodzą po prostu do seksuologa, który pomaga im podjąć decyzję i ją zrealizować oraz objaśnia jak to wszystko działa.

kafka, możesz podrzucić tytuł tego filmu? Z jednej strony może to być chęć otrzymania rozgrzeszenia, ale z drugiej strony co z prawdą? Czyż prawda w związku nie jest najważniejsza?
I've seen things you people wouldn't believe. Attack ships on fire off the shoulder of Orion. I watched c-beams glitter in the dark near the Tannhauser Gate. All those moments will be lost in time, like tears in rain. Time to die.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
48
Dołączył(a)
10 lip 2012, 22:14
Lokalizacja
Poznań

Jak sobie pomóc?

przez kafka 15 wrz 2012, 12:27
Deckard, to był program, a nie film;)
kafka
Offline

Jak sobie pomóc?

przez Maciej farmaceuta 15 wrz 2012, 13:05
Może powinnaś się nad tym wszystkim zastanowić na zimno,zrobić bilans strat i zysków,zauroczenie to nie wszystko.Sama twierdzisz,że związek z tamtym nie ma przyszłości.Masz pewnie swoje lata,nie jesteś 18letnią siksą(bez obrazy oczywiście) i wiesz pewnie,ile daje stabilizacja,poczucie bezpieczeństwa,przyjaźń i jak ciężko na to zapracować.Chemia po pewnym czasie mija,zostaje szara rzeczywistość którą warto spędzić z kimś,na kogo można liczyć.Po drugie,piszesz: "mężczyźnie żonatym, który nie akceptuje zobowiązań tylko chce się bawić na boku".Jaką masz pewność,że nie jesteś tylko zabawką,jedną z wielu którą rzuci jak mu się znudzi albo będzie zdradzać na prawo i lewo.Jeżeli zdecydujesz się zakończyć tą znajomość,to wyobraź sobie np.jego dzieci,co czują gdy tatuś odchodzi i zastanów się,czy to samo nie spotka Ciebie.Poza tym piszesz,że mu na Tobie nie zależy-więc po co się w to pchać.Z biegiem czasu przeważnie jest gorzej,bardzo rzadko lepiej.Może po prostu przechodzisz jakiś kryzys,chcesz coś zmienić,zrobić coś szalonego-każdy to przechodzi,nie jesteś wyjątkiem,na szczęście na marzeniach najczęściej się kończy.Może musiałaś szybko dorosnąć i chcesz to zrekompensować szaleństwami,poczuciem całkowitej kontroli nad swoim życiem?Pójdź sama do dobrego psychologa,poradni małżeńskiej i pogadaj o tym.Nie potępiam Cię w żadnym wypadku,sam dla swojej miłości i zdobycia ukochanej robiłem rzeczy,których się do tej pory wstydzę,ale nie żałuję-zyskałem 2 najpiękniejsze lata życia.Nie obwiniaj się tak-na swoje myśli,uczucia mamy bardzo mały wpływ.Przecież nawet nie zdradziłaś męża-znaczy to,że robisz co możesz,żeby być w porządku.Moja prywatna rada:obojętnie co by się stało,nie mów o tym mężowi.Sprawi to tylko ból,a niczego konstruktywnego nie wniesie.Zajmij się też mężem,nawet na siłę,żeby sytuacja się nie odwróciła,on też pewnie nie jest z kamienia.Pozdrawiam gorąco.Na priva wyślę Ci kilka sposobów na "odkochanie sie"-brutalne,ale skuteczne.

-- 15 wrz 2012, 12:09 --

Czyż prawda w związku nie jest najważniejsza?wg mnie jest b.ważna,ale ważniejsze jest to,żeby partnera po prostu lubić i szanować jako człowieka,kochać go i żeby ci na nim zależało
Posty
359
Dołączył(a)
22 sty 2012, 03:15

Jak sobie pomóc?

przez Poinformowany 15 wrz 2012, 13:25
Deckard napisał(a):człowiek nerwica, Poinformowany, szkoda że doradzają osoby o intelekcie 13 latka, niemające najwyraźniej pojęcia o czym mówią i wyładowujące własne frustracje.

Skąd pomysł, że nie można kochać więcej niż jednej osoby naraz? Tak się zdarza, ludzie tego doświadczają i można o tym poczytać w literaturze przedmiotu.

Taka sytuacja to problem jak każdy inny w życiu i absolutnie nie świadczy negatywnie o osobie. Natomiast potępiający mają najwyraźniej jakieś problemy ze sobą. Emocje nigdy nie są proste, ludzie popadają w mniejsze lub większe fascynacje, myślę że częściej niż się może wydawać. O ile wiem, z takimi problemami (i nie jest to wcale takie rzadkie) ludzie chodzą po prostu do seksuologa, który pomaga im podjąć decyzję i ją zrealizować oraz objaśnia jak to wszystko działa.

kafka, możesz podrzucić tytuł tego filmu? Z jednej strony może to być chęć otrzymania rozgrzeszenia, ale z drugiej strony co z prawdą? Czyż prawda w związku nie jest najważniejsza?


Decker , Zamilcz kolorowy misiu i nie prowokuj Mnie. Koniec tematu etc.
Poinformowany
Offline

Jak sobie pomóc?

Avatar użytkownika
przez Ferdynand k 15 wrz 2012, 13:34
Maciej farmaceuta to właśnie prawda i szczerość to szacunek do drugiej osoby w związku.
Avatar użytkownika
Offline
Naczelny Użyszkodnik
Posty
8617
Dołączył(a)
15 maja 2012, 18:32
Lokalizacja
ćwiartki 3/4

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do