Toksyczne małżeństwo

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Toksyczne małżeństwo

przez matkapolka 05 wrz 2012, 21:55
Ucze się żyć na nowo, tylko dla siebie. Jest cieżko! Ale ta wolnośc ma zalety. Robie co chcę i kiedy chcę i nie musze słuchac jego napominania. :blabla: BŁOGI ODPOCZYNEK. :uklon:
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
20 sie 2012, 14:41

Toksyczne małżeństwo

Avatar użytkownika
przez Candy14 05 wrz 2012, 22:05
matkapolka, :D inny wymiar co?
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Toksyczne małżeństwo

Avatar użytkownika
przez bittersweet 05 wrz 2012, 22:10
matkapolka napisał(a): Robie co chcę i kiedy chcę i nie musze słuchac jego napominania.

Jak facet zaczyna uderzać w "mężowski ton" to dla mnie niechybny znak, ze trza go wymienić ;)
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Toksyczne małżeństwo

Avatar użytkownika
przez frytka 05 wrz 2012, 22:35
matkapolka napisał(a):Ucze się żyć na nowo, tylko dla siebie. Jest cieżko! Ale ta wolnośc ma zalety. Robie co chcę i kiedy chcę i nie musze słuchac jego napominania. :blabla: BŁOGI ODPOCZYNEK. :uklon:


przeczytałam cały wątek od dechy do dechy :D moja historia jest inna ale pod TYMI słowami podpisuję się rękami i nogam :mrgreen: Chociaż nie chodzi wyłącznie o 'wolność i swobodę' w poczynaniach własnych. Chodzi po prostu o to, że się żyje i nikt nie pluje na to moje życie. I jestem szczęśliwa.
Anioły są wśród Nas
Avatar użytkownika
Offline
Posty
936
Dołączył(a)
24 cze 2010, 14:53

Toksyczne małżeństwo

Avatar użytkownika
przez ekspert_abcZdrowie 05 wrz 2012, 23:12
Przeczytałam cały wątek i gratuluję, matkapolka, odwagi, by zmienić swoje życie. Zdaję sobie sprawę, że po 20 latach małżeństwa i świadomości, jak wiele poświęciło się dla związku, nie jest łato o próbę ratowania samej siebie. Tym bardziej, kiedy do tej pory sama o sobie nie myślałaś albo myślałaś na samym końcu, bo zawsze ważniejszy był mąż czy dzieci. Bez wątpienia tkwiłaś w toksycznej relacji, którą dodatkowo na początku zatruwała teściowa. W waszym małżeństwie brakowało szacunku, zaufania i zgody. Ten związek Cię wyniszczył. Wydaje mi się, że szukałaś „ekwiwalentów”, by nadać sens temu małżeństwu. Przede wszystkim uzasadnieniem dla waszej relacji były dzieci, dla których zdecydowałaś się na trwanie w małżeństwie, mimo że byłaś nieszczęśliwa. Potem zaczęłaś szukać innych argumentów na rzecz potwierdzenia zasadności tkwienia w takim „układzie”, stąd pomysł uniezależnienia się od teściowej, a potem decyzja o budowie domu, na który wspólnie zaciągnęliście kredyt. Niczym się jednak nie da uargumentować związku, gdy brakuje miłości. Waszemu małżeństwu od początku brakowało solidnych fundamentów, stąd Twoja depresja, choroby, zaglądanie do kieliszka. Przepłaciłaś to zdrowiem psychicznym i fizycznym. Zdaję sobie sprawę, że decyzja o końcu małżeństwa nie jest łatwa bez względu na staż związku. Gratuluję jednak determinacji i próby walki o siebie. Cieszę się, że podjęłaś terapię. Nie wiem, czy w waszym przypadku jest cokolwiek do uratowania. Ratowanie związku miałoby sens, gdyby było inicjatywą Twoją i męża. Jeśli on nie przejawia żadnej motywacji, by powalczyć o Was, najrozsądniej, byś walczyła o siebie i dobro dzieci. W sprawie rozwodu najlepiej skontaktuj się z prawnikiem, który podpowie Ci, co i jak. I przede wszystkim nie poddawaj się i uwierz, że przed Tobą kawał długiego i szczęśliwego życia. Pozdrawiam i życzę powodzenia!
Psycholog
Posty
7564
Dołączył(a)
22 sie 2011, 15:11

Toksyczne małżeństwo

Avatar użytkownika
przez *Monika* 06 wrz 2012, 19:31
matkapolka napisał(a):Ucze się żyć na nowo, tylko dla siebie. Jest cieżko! Ale ta wolnośc ma zalety. Robie co chcę i kiedy chcę i nie musze słuchac jego napominania. :blabla: BŁOGI ODPOCZYNEK. :uklon:


Terapia boli bo zmienia nas wewnętrznie-nasze przekonania, wyobrażenie, schematy zachowań. Długi temat.

Ważne, że jesteś świadoma wcześniejszych swoich trudności. Może jeszcze nie do końca, ale próbujesz i chcesz.
:D
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Toksyczne małżeństwo

Avatar użytkownika
przez Dariusz_wawa 06 wrz 2012, 19:52
matkapolka napisał(a):Ucze się żyć na nowo, tylko dla siebie. Jest cieżko! Ale ta wolnośc ma zalety. Robie co chcę i kiedy chcę i nie musze słuchac jego napominania. :blabla: BŁOGI ODPOCZYNEK. :uklon:

Podpisuję się dwoma łapkami :D żałuję ze tak późno to zozumiałem
Każda uratowana dusza jest powodem do wielkiej radości
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6098
Dołączył(a)
04 lut 2011, 11:10
Lokalizacja
Bliżej ziemi

Toksyczne małżeństwo

przez matkapolka 07 wrz 2012, 17:41
Dziękuję wszystkim, to forum wspiera mnie szczególnie. Jak mam wątpliwości, albo przynajmniej mnie nachodzą, to czytam wszystko od początku. Nie żeby sobie przypomnieć, o nie! ale żeby myśleć logicznie i racjonalnie.
Zmieniłam swój system wartości, nie wiem czemu ale widocznie "granica " która on przekroczył była prawdziwa. Pamiętacie lekturę "Granica"? Nałkowskiej Zofii? Pamiętam cytat ze szkoły: "Są granice, których sie nie przekracza, bo za nimi nie ma juz nic!" Nie wiem dlaczego ale po tym co usłyszałam od męża : "Nigdy Cie nie szanowałem" to była ta granica. Było ich wiele ale ta nawet nie zabolała. Nie wiem jak ale jakby mnie tym momencie cofnęło 20 lat wcześniej , kiedy byłam wolna i przede wszystkim sobą. Pomału tam wracam. Pomału zaczynam być sobą a nie osobą jaką on chciałby mieć. Najdziwniejsze jest to , że on mnie chciał taką jaka byłam, a przestał jak stałam się tym kim on chciał. Paradoks!:)
To też takie moje przemyślenie. Teraz widzę wszystko takim jakim jest. Nie tak jak on chciał, albo mnie się wydawało.
Dodatkowo, odstawiłam auto, jeżdżę na rowerze, biegam, chodzę na basen i dwa kilo mniej w 2 tygodnie. :) :yeah: :yeah: i... zaczęłam sie jak kiedyś, uśmiechać do ludzi. Czy to normalne, że jestem szcześliwa? (chociaz brakuje mi czułosci, miłości, sexu, itp) czy tylko to stan przejściowy a potem sie zacznie...?
ps. Nie wiem jak ale nawet dzieci sa szczęśliwe, bo ja jestem zadowolona.

-- 07 wrz 2012, 17:43 --

2Proof napisał(a):
matkapolka napisał(a):Ucze się żyć na nowo, tylko dla siebie. Jest cieżko! Ale ta wolnośc ma zalety. Robie co chcę i kiedy chcę i nie musze słuchac jego napominania. :blabla: BŁOGI ODPOCZYNEK. :uklon:


przeczytałam cały wątek od dechy do dechy :D moja historia jest inna ale pod TYMI słowami podpisuję się rękami i nogam :mrgreen: Chociaż nie chodzi wyłącznie o 'wolność i swobodę' w poczynaniach własnych. Chodzi po prostu o to, że się żyje i nikt nie pluje na to moje życie. I jestem szczęśliwa.

DOKŁADNIE O TO MI CHODZI!
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
20 sie 2012, 14:41

Toksyczne małżeństwo

Avatar użytkownika
przez frytka 07 wrz 2012, 22:45
matkapolka, czy będzie trwało zależy od Ciebie. ale czytając Twoje wypowiedzi nie mam obaw. każdy ma prawo mieć gorszy, cichy dzień. jeśli Ci się przytrafi - nie wymawiaj sobie go. nie jesteśmy supermenami. spójrz wówczas na sukcesy, które osiągnęłaś do tej pory. gdzie byłaś a gdzie jesteś, jak się czułaś a jak się czujesz teraz. uśmiech wróci :) i cichy dzień spożytkujesz na uśmiechanie się do siebie, docenianie tego, co masz i siebie - bo sobie to zawdzięczasz. i nie ma tutaj na myśl dóbr materialnych. bez nich się da żyć. 3mam mocno kciuki za Ciebie :) jeśli masz ochotę napisz do mnie.
Anioły są wśród Nas
Avatar użytkownika
Offline
Posty
936
Dołączył(a)
24 cze 2010, 14:53

Toksyczne małżeństwo

przez matkapolka 07 wrz 2012, 23:25
dzieki za ciepłe słowa.

-- 07 wrz 2012, 23:45 --

Do abc zdrowie-czytaj "reklama firmy" (brzydze sie reklamą kosztem ludzi)
Dziekuję za analize sytuacji. (generalnie kazdy mógłby ja zrobić)
Ja wcale nie musze sie rozwodzić. Zyjemy w jednym domu i mnie to nie przeszkadza. Ja sie uodporniłam. Dopóki bede mogła wykorzystam sytuacje "materialnie". Mam dzieci, i zalezy mi aby skonczyły szkołę, i sie usamodzielniły. Nie mam nikogo (czytaj kochanek) więc nie mam nacisku na życie oddzielnie, czy potrzebe rozwodu. Psychiczne odizolowanie mi wystarczy. (na dzisiaj, nie wiem co pokaże jutro?)
To co udało mi sie osiagnac na teraz (nie jest łatwo i mam słabe chwile i chciałabym sie przytulić, etc.) to jest bardzo dużo jak na te chwilę. Nie oczekuje zmian, nie oczekuje cudu. Pogodziłam sie z faktami. Nie żyje nadzieją, nie mam marzeń. Zyje chwilą i na teraz mi to wystarcza.

-- 07 wrz 2012, 23:48 --

ps. jak usunąć reklamy i Spam?
:nono:
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
20 sie 2012, 14:41

Toksyczne małżeństwo

Avatar użytkownika
przez ekspert_abcZdrowie 10 wrz 2012, 15:00
Do abc zdrowie-czytaj "reklama firmy" (brzydze sie reklamą kosztem ludzi)
Dziekuję za analize sytuacji. (generalnie kazdy mógłby ja zrobić)

matkapolka, nie rozsyłam reklam i na pewno nie robię niczego kosztem ludzi. Jestem psychologiem i udzielam się w niektórych wątkach. Jestem na tym forum ponad rok. Wielu ludziom moje uwagi czy porady pomagają. Napisałam, jak ja widzę sytuację z perspektywy osoby, która nie jest w to bezpośrednio zaangażowana. Możesz zrobić coś z tymi uwagami albo je zignorować - Twój wybór. Podziwiam Twoją determinację i walkę o siebie. Wiem, że nie jest to proste. Wierzę, że podejmiesz decyzję dla siebie najlepszą. Pamiętaj jednak o tym, o czym pisałam w PW, że mieszkając pod jednym dachem z mężem, mimo że odseparujesz się od niego emocjonalnie czy psychicznie, czasem pojawią się pewnie takie sytuacje, co do których trudno Ci będzie pozostać obojętną emocjonalnie. Pozdrawiam i życzę powodzenia!
Psycholog
Posty
7564
Dołączył(a)
22 sie 2011, 15:11

Toksyczne małżeństwo-CO DALEJ

przez matkapolka 13 wrz 2012, 22:14
witam,
dziele się informacja na temat zachowań nietypowych (zaskakujących lub szokujących) dla mężczyzn i kobiet
Minął trzeci tydzień jak żyje osobno. Przedstawię jak się to odbywało:
1.jestem zła, wściekła, chce żyć osobno, chce ( a może nie bez rozwodu; daje mu szanse) sama nie wiem co chce ale wiem , ze coś muszę zmienić.
2. dochodzi do mnie że on nie mówi tego co naprawdę myśli, generalnie to ja nie wiem co on myśli, muszę się domyślać.
3. dobił bandy, powiedział co chciał( nieważne czy trzeźwy czy pijany) do mnie doszło.!
4. Wiem że powiedział: "nie szanowałem cie nigdy"
5. urodziłam mu dzieci, zawsze był moim idolem, mężczyzną. Nie wyobrażałam się gniewać na niego (życie jest przecież krótkie , po co żalować?) a jednak po co?
6. On mnie nie szanuje?! Ok To ja siebie zacznę.
7. To co, że życie jest krótkie. Kiedyś wróżka mi powiedziała że będę wdową i to z jego powodu. Byłam głupia, bo tylko ta świadomość powodowała że ciągle ustępowałam.!!!
coś w tym jest!!! Już - Nie mam wyrzutów sumienia.
8. Zrozumiałam że ja zasługuje na szacunek
9. Moje życie jest dla mnie najważniejsze-JESTEM NIEZALEŻNA!!!CZEGO JESZCZE SIE DOWIEM, A CZEGO NAUCZY MNIE ZYCIE?
JAKOŚ FACECI NIE MAJA PROBLEMU Z DYSKRYMINACJĄ
CIEKAWE CZEMU?
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
20 sie 2012, 14:41

Toksyczne małżeństwo

Avatar użytkownika
przez Candy14 13 wrz 2012, 22:48
8. Zrozumiałam że ja zasługuje na szacunek

:brawo: no w koncu!
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Toksyczne małżeństwo

przez matkapolka 15 wrz 2012, 18:02
Kolejny dzien, ale juz nie jak co dzień. mam teraz obsesje basenu i pływania. Tam sie relaksuje, i czuje wolna. Ale niestety nie jest rózowo i nie jest pięknie,.... o nie- jest cięzko. Dzisiaj czułam ból w miejscu (jedni nazywaja to serce, inni - zen jeszcze inni po prostu miejsce gdzie boli, a nie jest to serce) Boli , Boli i tyle.
Nie poznaje siebie, nie potrafie juz być z tym człowiekiem, im dłuższy mu daje czas, tym ja sie oddalam. Musze sie przygotowac psychicznie i fizycznie a przede wszystkim materialnie na bycie samą. Na teraz jestem przygotowana psychicznie na 50% , fizycznie na (niewiem) materialnie (przedyskutuje z prawnikiem, a teraz gram na czas ) Powodem tej gry jest córka. Ma swój pokój, ma swój kąt, jest jej tam dobrze. W domu jest cicho jak nigdy dotąd. Syn mi dzisiaj powiedział, ze jesteśmy chorzy. To komplement, bo dotychczas to ja bylam chora, ojciec idealny!.
Mogłam sie obrazic ale nie!!! On ma rację. Dopiero dzisiaj zobaczyłam ze ten dom i ta rodzina istniała dzieki mnie. To ja się poswięcałam aby oni byli szcześliwi. " Żeby sie świecic trzeba sie spalać" Teraz wiem ze to bzdura. Żeby sie świećic trzeba być cwaniakiem!
Nie będę cwaniakiem, świecić juz przestałam, jestem soba. Jest mi ciężko , ale nikt nie mówił ze bedzie łatwo.
Nie kieruje sie opiniami innych kobiet, jedynie słucham ich historii i doswiadczeń. W każdej cos znajduje, w każdej jest czastka mnie samej. Czasem sie zgadzam, czasem nie. I tyle. ps. Jeszcze sie żaden facet n ie wypowiedziął. Oni sie boją? Czy maja chorą dumę, nie wiadomo czym tlumaczoną? Czy wy sie nie umiecie dostosować?

-- 28 wrz 2012, 07:53 --

Po co ja wychodziłam za mąż? Żeby po 20 latach znowu być samemu?
Samotnośc boli, ale poniżanie boli bardziej.

-- 29 wrz 2012, 13:58 --

Noi co ja mam o tym człowieku myśleć. Póltora miesiąca i cisza. Żadnych przeprosin, rozmów, wyjasniania. CO O TYM MYŚLICIE?
:roll:
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
20 sie 2012, 14:41

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do