Toksyczne małżeństwo

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Toksyczne małżeństwo

Avatar użytkownika
przez *Monika* 24 sie 2012, 07:09
matkapolka, Witam Cię serdecznie na forum!

Sytuacja, którą opisujesz nie wzięła się od tak, z niczego.
Zastanawiające jest dla mnie to, dlaczego wiedząc, że od samego początku coś jest nie tak, dalej tkwiłaś w "tym" związku.
Zdaję sobie sprawę z tego, że człowiekowi otwierają się oczy po czasie, kiedy dojrzeje, kiedy przeżyje pewne sytuacje, doświadczy czegoś. Tylko, że to wszystko za długo trwało.
Jaki Ty miałaś wzorzec swoich rodziców? Jacy byli Twoi rodzice w stosunku do Ciebie, do siebie, jakie były Wasze relacje?
Bo jeśli były to zdrowe relacje, nie powinnaś mieć zaburzonego systemu wartości, tzn. tego, co dla Ciebie powinno być ważne w związku.
Jeśli miałaś zaspokojoną potrzebę miłości w dzieciństwie, poczucie bezpieczeństwa, nie miałaś zaburzonej samooceny, myślę, że już na początku Waszego związku zorientowałabyś się, że nie o to chodzi w Waszym związku.
Spójrz co zaserwowaliście jako rodzice swoim dzieciom, jaki one mają wzorzec relacji między ojcem i matką i wzorzec swojego stosunku do Was, jako do rodziców.
Nie piszę tego złośliwie, tylko dlatego, żeby unaocznić pewną sytuację i schematy.
Wiadomo, że dla dobra dzieci priorytetem jest, żeby wychowywały się w obecności dwojga rodziców, jeśli oczywiście rodzice nie tworzą "chorej aury". Nawet po rozwodzie możliwe jest wychowywanie dzieci przez obydwojga rodziców, bez groźnej skazy na ich psychice. Nie wiem czy zrozumiałaś co mam na myśli. Czasami tak jest, że ludzie niestety nie dobrali się, a ze związku są dzieci. Ważne wtedy jest, żeby dzieci były wychowywane zarówno przez matkę jak i ojca.

Jesteś wykształconą kobietą.
Z tego, co piszesz śmiem domniemywać, że nie wierzysz w swoje możliwości i w siebie.
Ludzie układają sobie życie w różnym wieku i są szczęśliwi.
Moim zdaniem powinnaś wziąć rozwód, nie ograniczać kontaktów ojca a dziećmi i żyć dla siebie, a nie dla innych.

Za dużo przeszłaś, tyle poniżenia, brak zrozumienia, krytyki, a to wszystko okupione było łzami, uzależnieniem.
Oczywiste jest, że tkwisz w toksycznym związku, który też współtworzyłaś, ponieważ, pomimo, że zdawałaś sobie sprawę z tego, że nie jesteś szczęśliwa, dalej w nim tkwiłaś i brnęłaś na oślep.
Teraz nie możesz sobie robić wyrzutów z powyższej sytuacji, tych 20 lat, które okupione były Twoim cierpieniem.
Wiem, ze łatwo jest powiedzieć, że powinnaś wyciągnąć wnioski i dalej iść przez życie. Ale tak należałoby zrobić.

Twój mąż ma ewidentnie problem, ale póki sam sobie z tego nie zdaje sprawy, Ty niczego nie jesteś w stanie za niego zrobić, zmienić się. Możesz zmienić tylko siebie i sytuację, w której obecnie się znajdujesz. Możesz uratować wiele, przede wszystkim siebie. Dzieci kiedyś zrozumieją.
A na psychoterapii należałoby wg mnie zająć się Twoją samooceną. Sama napisałaś, że całe życie starałaś się ładnie wyglądać, brzmi, jakbyś nadrabiała wyglądem to, co niewidoczne wewnątrz Ciebie. Tak to odebrałam.
Mądra, atrakcyjna kobieta, jeśli zna swoją wartość nie siedzi na siłę przy kimś, kto ją niszczy od środka, czyż nie? A Ty do dziś nie wiesz co zrobić.
Dziewczyno!Przecież Ty masz dopiero 42 lata, wiesz ile jeszcze dobrego może Cię spotkać od życia?
Wybrałaś sobie sposób zaradzenia na kłopoty w postaci uzależnienia, nie dość, że mąż Cię niszczył, to jeszcze Ty sobie dowalałaś, karając się alkoholem. Nie umiałaś poradzić sobie ze swoją frustracją. Chcesz, żeby Twoje dzieci w taki sam sposób radziły sobie ze swoimi trudnościami?

Myślę, że nie powinnaś zastanawiać się nad dalszymi wyborami.
Jeśli mąż nie czuje potrzeby zmiany, nic nie zrobisz.
Uratuj resztkę siebie.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Toksyczne małżeństwo

Avatar użytkownika
przez Candy14 24 sie 2012, 10:33
Amen :)
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Toksyczne małżeństwo

przez matkapolka 30 sie 2012, 01:12
Dzisiaj mam już naprawdę dosyć! Nie wiem od czego zacząć. Gdybym miała gdzie uciec zrobiłabym to teraz. Ale nie mam i nie mam za co, bo płace kredyt (1600) miesięcznie!(nasz wspólny) , on utrzymuje dom. Czuje całkowitą pustkę!, Nawet nie potrafię już płakać. On mam nie w garści i to wykorzystuje. Przestałam pić od jakiegoś czasu. Chce się pozbierać. Powiedział mi dzisiaj że się wkurzam bo nie pije, wypomina mi to cały czas.(!) Jedno dziecko idzie na studia drugie do Liceum, nie utrzymam ich sama.
On jest nie reformowalny, jemu nie zależy na mnie. Dzisiaj poszedł do kumpla z pracy i przyszedł "drinknięty". Wkurzyłam się! Powiedziałam że jeśli on się nie zmieni to się rozwiedziemy. Wyrzucił mnie z pokoju, wypchnął. Powiedział że nigdy mnie nie szanował i możemy się rozwieść ale on się z tego domu nie wyprowadzi.
Teraz dochodzi do mnie , ze on chyba mnie nigdy nie kochał! Ja nadal mam nadzieje że się zmieni, ze zrozumie, że przeprosi. Nadal go kocham. Co ja mam robić?!
Nie wiem od czego zacząć , jestem skołowana.
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
20 sie 2012, 14:41

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Toksyczne małżeństwo

Avatar użytkownika
przez bittersweet 30 sie 2012, 09:22
matkapolka, heh, żadne przysięgi nie wiążą tak silnie jak kredyty :? jeśli Ci na nim zależy, to zaproponuj mu np mediatora a niezależnie od tego idź do prawnika i poinformuj się, jak ewentualnie możesz rozwikłać sprawę z domem i kredytem. Z każdej sytuacji jest wyjście, nie załamuj sie. Działaj, wtedy nie będziesz czuła sie bezradna :P
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Toksyczne małżeństwo

Avatar użytkownika
przez Candy14 30 sie 2012, 10:57
Jedno dziecko idzie na studia drugie do Liceum, nie utrzymam ich sama.

I nie musisz... dzieci sa wspolne, uczace sie... obowiazek utrzymania ich spoczywa na was obojgu
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Toksyczne małżeństwo

przez Poinformowany 30 sie 2012, 16:02
Candy14 Ale mnie rozweseliłaś , w końcu dostrzegłaś rolę faceta a jednocześnie stałaś się obiektywna "obowiązek utrzymania spoczywa na was obojgu" heh super :mrgreen: :lol: :lol: :great:
Poinformowany
Offline

Toksyczne małżeństwo

przez matkapolka 30 sie 2012, 17:46
"Poinformowany" ja nie rozumiem Twoich wypowiedzi. Nie potrzebuje aby ktoś tu sie mądrzył. Poszukaj sobie innego tematu do czytania, i znajdź sobie inne forum do udowadniania czegoś czego sam nie rozumiesz do końca. Nie panosz sie tu bo sobie tego nie życzę!
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
20 sie 2012, 14:41

Toksyczne małżeństwo

przez Poinformowany 30 sie 2012, 18:39
matkapolka przecież napisałem ,że zgaadzam się z Candy14 , musiałaś mnie źle odebrać , oczywiste jest to ,że obowiązek utrzymania spoczywa na Was obojgu.
Poinformowany
Offline

Toksyczne małżeństwo

Avatar użytkownika
przez kaja123 31 sie 2012, 19:22
matkapolka, najważniejsze - zajmij się sobą! Zmianę musisz zacząć od siebie. Zadbaj o SIEBIE, zaopiekuj się SOBĄ. Jak staniesz na nogi to wszystko będzie wyglądało inaczej - prościej. Myślałaś o uzależnieniu, że od tego trzeba zacząć?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2262
Dołączył(a)
08 sty 2011, 01:29

Toksyczne małżeństwo

przez matkapolka 31 sie 2012, 20:50
Tak wiem, od tego zaczęłam. WSszystko sie sypnęło jak zaczęłam chodzic na terapię. On nie mógł już mna manipulować, no i bęc!
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
20 sie 2012, 14:41

Toksyczne małżeństwo

Avatar użytkownika
przez kaja123 31 sie 2012, 21:31
matkapolka napisał(a):Tak wiem, od tego zaczęłam. WSszystko sie sypnęło jak zaczęłam chodzic na terapię. On nie mógł już mna manipulować, no i bęc!

No to akurat jest normalne - zawsze tak jest walcz nadal i nie przerywaj terapii! :smile:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2262
Dołączył(a)
08 sty 2011, 01:29

Toksyczne małżeństwo

przez matkapolka 02 wrz 2012, 15:19
Witam,
Kolejne dni w ciszy. Tym razem jest inaczej, odsunęłam sie i żyje własnym zyciem. Nie rozmyślam, nie żałuje. Pogodziłam sie z myśla ze to koniec. On chyba też jest skołowany. Dziwnie sie zachowuje. Wczoraj zapalił papierosa albo cygaro. Smierdziało w łazience jak cholera. Nie palił 13 lat!
Kolejnym krokiem bedzie agresja i złośliwośc. Juz pomału sie zaczyna. Tyle, ze mnie to już nie obchodzi!
Teraz widze że powiela zachowania swoich rodziców. Oni do siebie mówili przez PAN, PANI. Dla niego to jest chyba norma i styl zycia. No to sie zdziwi, bo ja nie jestem zdolna do takiego poświecenia. Za bardzo cenie sobie wolność. Teraz kiedy trzymam sie z dala jakoś lepiej funkcjonuje, jakby jakaś pijawka odpadła ode mnie. Mam silniejsza wole i chce mi sie żyć. Czasami brakuje bliskości ale mam dzieci.
Zastanawiała sie co by było gdyby przeprosił ale doszłam do wniosku, że nic!!! Dziwne ale totalnie sie wypaliłam! Nic nie czuje. Nie czuje pustki, nie płaczę, co miało zaboleć to już zabolało i koniec. Co miało zranić, zraniło. Nie potrafie juz zaufać. Nie jest juz taki ważny dla mnie. Przestał być "kimś"
Widze jedynie zaleknionego chłopczyka, który próbuje mi coś (a moze sobie) udowodnić. Jestem jakby z boku, tak sie czuje jakbym w tym nie uczestniczyła. Czy to normalne? A może to taki etap a potem zaczne tęsknić, płakać, żałować?
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
20 sie 2012, 14:41

Toksyczne małżeństwo

Avatar użytkownika
przez Candy14 02 wrz 2012, 15:24
Czy to normalne?

Moim zdaniem tak. Blednie sie sadzi, ze kiedy milosc odchodzi to zostaje nienawisc. Przeciwienstwem milosci jest obojetnosc.
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Toksyczne małżeństwo

Avatar użytkownika
przez bittersweet 02 wrz 2012, 22:10
matkapolka napisał(a): Nie potrafie juz zaufać. Nie jest juz taki ważny dla mnie. Przestał być "kimś"
Widze jedynie zaleknionego chłopczyka, który próbuje mi coś (a moze sobie) udowodnić.

:brawo: zaczynasz widzieć, jak jest naprawdę. Wychodzisz z toksycznego układu :uklon:
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do