Toksyczne małżeństwo

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Toksyczne małżeństwo

przez matkapolka 20 sie 2012, 14:50
Właśnie minęła 20 rocznica naszego ślubu. Myślałam ze Boga za nogi złapałam, ale już w dzień ślubu zauważyłam niepokojąca sytuację, która z czasem przybrała na sile.
Ślub cywilny wzięliśmy bez przymusu -chcieliśmy ale biorąc kościelny byłam już w ciąży.
Kiedy trzymałam (odruchowo) rękę na brzuchu on ze złością kazał mi ja zabrać. ?(to był ten pierwszy raz)
Kolejne lata mieszkaliśmy z teściami. Horror to mało powiedziane! Maminsynek, który nie wyobrażał sobie ze może mieszkać sam. Teściowa która pouczała mnie i krytykowała oraz obmawiała przed wszystkimi. (za to do kościoła chodziła 2 razy w tygodniu, i cała hipokryzja z tym związana…).
Czułam się coraz bardziej osaczona, zaszczuta. Wiele razy uciekałam ale niestety zawsze musiałam wracać.(Sytuacja materialna nie pozwalała mi wyrwać się samej z tego piekła, pomocy od rodziny nie miałam.) Zarówno teściowa jak i mąż odsunęli mnie od mojej rodziny, przyjaciół, zainteresowań.
Mąż cały czas robił mi łaskę, że jest ze mną. To ja zawsze zabiegałam o niego. Ja nigdy nie usłyszałam od niego słów przeprosin, nigdy nie przyznał się do błędu, nigdy nie usłyszałam komplementu czy pochwały. Często natomiast byłam i jestem poniżana, (nawet w obecności obcych czy dzieci), krytykowana na każdym kroku. To ja wychodziłam naprzeciw. To ja przepraszałam. Nawet wówczas kiedy mnie uderzył, lub niszczył rzeczy w szale. (kiedy sobie wypił za dużo, stawał się agresywny, niszczył wszystko, rozbijał...)
Czas mijał na kłótniach i próbach ucieczek.
Po dwóch latach wynajęłam mieszkanie i wraz z dzieckiem wyprowadziłam się. Poszedł za mną. To były najpiękniejsze 2 lata w moim życiu. Niestety teściowa zaczęła nas nachodzić (było jej wstyd przed ludźmi, że jej synuś i synowa nie mieszkają w jej domu, a przecież ten dom jest dla nich(mawiała- do dzisiaj nawet po jej śmierci dom nie należy do jej synusia)
Tak go kochałam że (głupia) dałam się namówić na powrót. Maż zrobił dla nas mini kuchnie i łazienkę oraz pokoik. Wówczas mieliśmy już 2 dzieci. To co zaczęło się po powrocie do teściów wymazałam dawno z pamięci. Przypłaciłam to alkoholizmem, depresją, i wieloma chorobami somatycznymi. Z tym wszystkim zmagam się do dzisiaj.
Postanowiłam, że wybudujemy własny dom. Trwało to 8 lat. (za moją namową, załatwieniem wszystkich formalności, zaciśniętymi zębami i punktem celu przed sobą, chciałam się wyprowadzić od teściów)
W tym czasie skończyłam studia, zaczęłam pracę. Ustabilizowałam się finansowo. Od 5 lat mieszkamy w swoim domu (częściowo za kredyt, który płacę co miesiąc).
Zauważyłam, że jestem inna. Dojrzałam i zmieniłam się.
Zawsze byłam przebojowa, zaradna i pewna siebie ale przez lata mieszkania z teściami a teraz z mężem, moja samoocena upadła a ja stałam się niewolnicą z depresja, nerwicą i 2 dzieci. Dążąc do celu, zapomniałam o sobie. Nasze rozmowy opierały się temacie : dzieci i budowa, czasami rachunki.
Teraz mam 42 lata, dorosłe dzieci i świadomość, że koło mnie żyje człowiek zupełnie mi obcy.
To ja za bardzo kochałam. To ja walczyłam o własny dom. To ja zabiegałam o męża. To ja mówiłam komplementy, chlubiłam go prze ludźmi, to ja zrezygnowałam z wszystkiego dla niego. Zawsze byłam ładną, zgrabną kobietą. Nigdy mnie nie pochwalił. Tak miało być i koniec. Kiedy zachorowałam kilka lat temu i utyłam na wskutek brania hormonów, wytykał mi że jestem gruba. (nawet wśród znajomych)
Miałam dosyć!
Wyjechałam na kilka miesięcy za granicę. Posyłałam mu pieniądze na wykończenie domu ale tak naprawdę chciałam uciec od niego. Ta separacja bardzo nam pomogła ale niestety na krótko!
Obecnie jesteśmy 20 lat po ślubie. Generalnie non stop się kłócimy albo są ciche dni.
Ja już nie mam siły walczyć.
WYPALIŁAM SIE!

Jestem poniżana i krytykowana na każdym kroku. Próbowałam tłumaczyć, rozmawiać ale jak grochem o ścianę. On pozjadał wszystkie rozumy. Wszystko robi na pokaz. (dla obcych jesteśmy idealna parą. Kościółek w niedzielę, z żoną za rączkę ale tylko na pokaz) W domu jest zimny, nie okazuje uczuć nikomu. Pocałunek w policzek w miejscu publicznym lub objecie się to NIEDOPUSZCZALNE!!
Ja coraz częściej piłam. Obecnie wiem że mam problem i leczę się. Zauważyłam ze jak jestem po 2 piwach, to jest mi już wszystko obojętne co on mówi, robi. W taki sposób przetrwałam moje ostatnie 4 lata. Dzisiaj płace za to wszystko uzależnieniem, brakiem pewności siebie, samotnością. (nawet dzieci nastawia przeciw mnie-krytykując wszystko co robię) W domu jest zawsze porządek, poprane, obiad, itp.
Miałam tez ostatnio okazje zostać dyrektorem (niestety tak mi uprzykrzał życie, dając do zrozumienia że się nie nadaje na to stanowisko,
a dyrektorem idealnym, jest tylko on!) Dlatego zrezygnowałam dla dobra rodziny.
Ubliżając mi i poniżając karmi siebie. Beze mnie byłby nikim. To ja namawiałam go do zmianę pracy, (pracował fizycznie, jest po technikum) to ja pomagałam mu zdobywać ścieżki kariery.
Pewnie wiele kobiet, które go znają powiedziało by, ze przesadzam, ze szukam dziury w całym. Przecież on dba o rodzinę, o dzieci, płaci rachunki, robi zakupy, zawsze jest elegancki (właściwie narcystyczny). Tak to prawda, ale czy tylko na tym polega związek?
Już sama nie wiem co mam myśleć, czy za wiele wymagam?

Czy ja jestem toksyczna czy ja tkwię w takim związku?
Ostatnio edytowano 20 sie 2012, 16:27 przez Artemizja, łącznie edytowano 1 raz
Powód: zmieniono dział
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
20 sie 2012, 14:41

Toksyczne małżeństwo

Avatar użytkownika
przez Candy14 20 sie 2012, 16:25
Pewnie wiele kobiet, które go znają powiedziało by, ze przesadzam, ze szukam dziury w całym.

Nie przesadzasz... zwiazek to przede wszystkim wzajemny szacunek..u Ciebie go nie ma. Nie bede Ci pisac, zebys sie rozwiodla ..zastanow sie tylko czy z tym czlowiekiem chcesz sie zestarzec? Dzieci wyfruna z domu i zostaniecie tylko Wy dwoje... nic wiecej juz nie chcesz od zycia?

Miałam tez ostatnio okazje zostać dyrektorem (niestety tak mi uprzykrzał życie, dając do zrozumienia że się nie nadaje na to stanowisko,
a dyrektorem idealnym, jest tylko on!) Dlatego zrezygnowałam dla dobra rodziny.

Nie..zrezygnowalas bo balas sie krytyki jezeli nie dasz rady.. dobro rodziny nie ma z tym nic wspolnego

P.S. Ja sie rozwiodlam po 23 latach i ani przez chwile nie zaluje
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Toksyczne małżeństwo

przez matkapolka 20 sie 2012, 20:23
Dzięki, to mi było potrzebne. Nie chce się z nim zestarzeć, (z takim jakim jest i jakim się staje- coraz bardziej przypomina teściową)
bo Ja albo się zapije albo umrę na zawał
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
20 sie 2012, 14:41

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Toksyczne małżeństwo

Avatar użytkownika
przez Candy14 20 sie 2012, 20:30
Mnie wtedy stuknela 40 stka. Dziecko wyfrunelo z domu a ja zaczelam sie zastanawiac czy warto sklejac cos co sie posypalo.. mysl, ze moglabym obudzic sie za 10 lat i stwierdzic, ze ani munuty dluzej a najlepsza czesc mojego zycia bylaby juz za mna popchnela mnie do podjecia decyzji. Jak pisalam ani przez chwile nie zaluje :yeah:
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Toksyczne małżeństwo

Avatar użytkownika
przez L.E. 20 sie 2012, 20:31
matkapolka, nie mów tak :(
Na prawdę jeszcze wiele rzeczy przed Tobą. Z tego co piszesz, jesteś BARDZO silną kobietą i jeśli tak zdecydujesz dasz radę ułożyć sobie życie od nowa. Sama lub z kimś, kto Cię doceni.
'Każdy z nas jest łodzią, w której może się z potopem mierzyć,
cało wyjść z burzowej chmury, musi tylko w to uwierzyć"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3514
Dołączył(a)
03 mar 2010, 18:48

Toksyczne małżeństwo

przez essprit 20 sie 2012, 20:43
Hmmm .... a mnie jakoś gryzie w tym wszystkim obarczanie męża odpowiedzialnością za wszystko.
Śmiem wątpić, że ot tak rozstanie rozwiąże twoje problemy.
Mądrzej zrobisz jak pójdziesz sobie na terapię par lub indywidualną.
Offline
Posty
1421
Dołączył(a)
14 gru 2008, 13:21

Toksyczne małżeństwo

Avatar użytkownika
przez Candy14 20 sie 2012, 20:46
essprit,
Obecnie wiem że mam problem i leczę się.
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Toksyczne małżeństwo

przez Pitu 20 sie 2012, 21:20
matkapolka Wiem ,że to dla Ciebie trudna sytuacja , i nie pochwalam zachowania Twojego męża , ale z drugiej strony czy umiała byś chodź w małym stopniu zdjąć obowiązki męża ? Taki podział obowiązków jest zazwyczaj kluczowy.
Pitu
Offline

Toksyczne małżeństwo

Avatar użytkownika
przez Candy14 20 sie 2012, 21:51
Pitu, o jakich obowiakach mowisz?
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Toksyczne małżeństwo

przez matkapolka 20 sie 2012, 22:07
Hmmm .... a mnie jakoś gryzie w tym wszystkim obarczanie męża odpowiedzialnością za wszystko.
Śmiem wątpić, że ot tak rozstanie rozwiąże twoje problemy.
Mądrzej zrobisz jak pójdziesz sobie na terapię par lub indywidualną.

Jak odpowiedzialność? rachunki- nie ,ma sprawy! jak nie bede płacic kredytu żaden problem!. Co reszta? jak odpowiedzialność! Weż mi powiedz, moze mi cos umknęło? Docenie każda uwagę , dlatego tu jestem. chce znac opinie wielu. mżeżczyzn i kobiet, zdanie obu płci. To ważne dla mnie.

ps. ja na terapie chodze, sęk w tym że on jest madrzejszy niz terapeuci, i nie chce!
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
20 sie 2012, 14:41

Toksyczne małżeństwo

przez essprit 20 sie 2012, 22:35
Odpowiedzialność za nieudany związek.

Ty też się do tego przyczyniłaś.



A i jeszcze, coś ten związek Ci dawał - bo byłaś w nim tyle lat.
Taki "chory" związek zaspokajał jakąś twoją potrzebę.
Offline
Posty
1421
Dołączył(a)
14 gru 2008, 13:21

Toksyczne małżeństwo

przez Pitu 20 sie 2012, 23:01
Candy14 napisał(a):Pitu, o jakich obowiakach mowisz?


Jestem przekonany ,że kobieta która jest nie zależna finansowo od faceta nie ma problemu z podjęciem decyzji . proste :hide:
Ostatnio edytowano 20 sie 2012, 23:03 przez Pitu, łącznie edytowano 1 raz
Pitu
Offline

Toksyczne małżeństwo

Avatar użytkownika
przez Candy14 20 sie 2012, 23:03
Pitu, powaznie myslisz, ze dla kobiety po 40stce zaczynanie nowego zycia jest proste? :shock: Ja jestem niezalezna finansowo a przyplacilam to depresja
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Toksyczne małżeństwo

przez Pitu 20 sie 2012, 23:05
Candy14 napisał(a):Pitu, powaznie myslisz, ze dla kobiety po 40stce zaczynanie nowego zycia jest proste? :shock: Ja jestem niezalezna finansowo a przyplacilam to depresja


Nie wiem czy jest proste , napewno nie na miejscu.
Pitu
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do