Rozstania, powroty,jak sobie poradzic.

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Rozstania, powroty,jak sobie poradzic.

przez Duszyczka 19 lip 2012, 18:48
Witam wszystkich. Mam poważny dla mnie problem z facetem bez ktorego nie wyobrażam sobie życia. Chce dodac, ze mamy tez dziecko. Mam 26 lat a chlopak 2 lata starszy. Jestesmy w zwiazku 3 lata a cala znajomosc trwa ponad 4 bo wczesniej sie przyjaźniliśmy. Jako przyjaciel byl kochany, nawet w chwili gdy wyznawal mi milosc, niestety ja nie czulam tego samego co on. Zgodzilam sie na ten zwiazek poniewaz czulam sie bardzo samotna. Z czasem sie zakochałam. Teraz nie wyobrażam sobie zycia bez niego. Mamy dziecko ale małżeństwem niestety nie jesteśmy, wile razy nad tym ubolewam, ale nic na siłe. Przez ostatnie poltora roku wszystko zaczelo sie psuc, kłotnie co drugi dzien, kiedy bylo dobrze byl kochany lecz w kłotni byl zlosliwy dla mnie niczym najgorszy wrog. Gdy ciche dni trwały dlużej niz tydzien a kazda proba nawiazania rozmowy konczyła sie klotnia za ostatecznosc brałam wyjazd z miasta na wies do dziadkow myśląc, ze w ten sposob cos zrozumie, chcocby to ze moze juz nie wroce i kazdy z wyjazdow jest tym ostatnim. Jednak zawsze kiedy mu przejdzie, bardziej sie stekni zaczyna przepraszac, obiecywac ze juz do takiej sytuacji nie dopusci, ze sie zmieni, ze "albo w prawo albo w lewo". Powtarzal ze wybal zycie ze mna i od teraz na dobre i zle. Jednak zawsze cała historia sie powtarzala nadal. Obecnie jestem z nim ale od ostatniej klotni mija trzeci dzien jak nic nie przynosi poprawy (a mialo tak nie byc). Odrazu mowie ze proby nawiazania normalnej rozmowy na obecna chwile nie wchodza w gre, widze po nim ze ma znow ten stan kiedy jest mu obojetne nawet to czy sie spakuje i sobie pojade. Kocham go bardzo, nie chce znow uciekac, nie chce godzenia sie tez z nim tylko na chwile i tylko po to by zjesc razem kolacje czy wyjsc na spacer a pozniej przy pierwszej lepszej klotni to samo. Chce by tym razem cos zrozumial. Aby poczuł ze moze mnie stracic ale wiem ze moje wyjazdy juz na niego nie dzialaja. Aby zaczol czuc to co wtedy kiedy mnie nie ma przy jego boku, i kiedy jest mi wstanie obiecac ze sie zmieni lecz tym razem wiedzac co obiecuje i mowi. Z moja rodzina juz nawet nie poruszam tego tematu bo smieja sie ze mam taki zwiazek jesli mozna to tak nazwac. Mojego chlopaka nie chce znac, twierdza ze powinnam odcia sie od niego i juz nie wracac bo tylko rani mnie i dziecko i ze on nic sobie z tego nie robi bo mu tak wygodnie. Ja jednak, wierze ze jest jeszcze dla nas jakas szansa na szczesliwe zycie razem. Nie jest z tych ktorzy chodza na piwo z kolegami lub nie zrobi zakupow kiedy wymaga tego sytuacja. Dobija mnie tylko fakt ze kiedy jest klotnia musze uciekac bo jego wtedy nic nie interesuje, nawet co robie i czy mam jakies pieniadze (a nie pracuje bo zajmuje sie domem). Na to juz nie moge sobie pozwolic ale nie chce go stracic, oddalabym wszystko by byl dla mnie taki jak na poczatku zwiazku. Moze Wy mi doradzicie jakies inne rozwiazanie niz tylko "zostaw go". Z gory dziekuje.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
19 lip 2012, 17:59

Rozstania, powroty,jak sobie poradzic.

przez eN85 24 lip 2012, 23:47
Myślę że istotną sprawą jest to co jest przyczyna waszych kłótni, o co się kłocicie. O niepozmywane naczynia czy o cos co siedzi w Was gdzieś głęboko, jakieś żale do siebie np.
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
13 lip 2012, 22:05

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości

Przeskocz do