Problem z 10latkiem

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Problem z 10latkiem

Avatar użytkownika
przez halenore 09 lip 2012, 14:41
Tylko bez draki. Czekamy na rozwój wypadków. Dziecko tęskni, ale dramatu na chwilę obecną nie ma.
My mother said to get things done.
You'd better not mess with Major Tom...
Avatar użytkownika
Offline
Natręt Gramatyczny
Posty
4811
Dołączył(a)
12 kwi 2010, 21:32

Problem z 10latkiem

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 09 lip 2012, 14:42
kafka, Przeczytaj cały wątek.
Każde dziecko "próbuje" swoich sił. Zaczyna się już w niemowlęctwie , mam to akurat na tapecie. Jeśli rodzice ustępują tylko dlatego ,że dziecko płacze i tupie nóżkami , mają już przegrane, Taki mały terrorysta świetnie wie jak to wykorzystać. Dobre wychowanie nie polega na ustępowaniu ;)
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

Problem z 10latkiem

przez wikija 09 lip 2012, 15:04
Syn dzisiaj rano (od 6:30) próbował do nas zadzwonić, miałam wyciszony telefon i nie odbierałam, postanowiłam, że dopiero za ponad godzinę jak zdzwoni, odbiorę. Tak też zrobiłam, syn zaczął trochę postękiwać i mówić, że już chce do domu, pytał się o ten samochód. Mówiłam mu, że mechanik auta w nocy nie naprawia, zrozumiał. Przysłał nam zdjęcia MMS swojego pokoju, bo go o to prosiłam. Cały czas próbuje kierować rozmowę na inne sprawy, a nie tylko na powrót do domu. Po obiedzie również zadzwonił, znowu zaczął od samochodu, powiedziałam mu, czy nie możemy o czymś innym porozmawiać tylko stale o samochodzie, powiedział mi, że był nad morzem, nazbierał muszelek, zjadł pyszny obiad i teraz szykuje się na boisko grać w nogę z kolegami i wychowawcą. W trakcie rozmowy wszedł nawet wychowawca do sali i kazał mnie pozdrowić, syn uradowany przekazał mi pozdrowienia i z radością w głosie powiedział, że musi kończyć bo idzie na mecz, życzyłam mu wielu goli i rozłączyłam się :105: :yeah: :great: :brawo:
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
07 lip 2012, 19:37

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Problem z 10latkiem

Avatar użytkownika
przez halenore 09 lip 2012, 15:07
wikija bardzo dobrze :great:
My mother said to get things done.
You'd better not mess with Major Tom...
Avatar użytkownika
Offline
Natręt Gramatyczny
Posty
4811
Dołączył(a)
12 kwi 2010, 21:32

Problem z 10latkiem

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 09 lip 2012, 15:09
Z tego jasno wynika , że chodzi tylko o to ,że za bardzo tęskni za mamą. Jak ma zajęcia dobrze się bawi, więc wszystko jest ok.
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

Problem z 10latkiem

Avatar użytkownika
przez linka 09 lip 2012, 16:30
*Wiola* napisał(a):Ja też płakałam, ale potem było fajnie i płakałam jak musiałam wyjeżdżać :P

Ja też tak miałam :mrgreen:
Mój pierwszy samodzielny wyjazd na trzy (!!) tygodnie, codziennie praktycznie ryczałam i chciałam do domu, tamtego wyjazdu nie wspominam za dobrze, ale, nauczyłam się wielu rzeczy i na kolejny obóz jechałam mądrzejsza. Teraz patrzę na to z innej strony bo byłam parę razy jako wychowawca na obozie, telefony komórkowe to okropne zło, a jeszcze gorsze - odwiedziny rodziców..... bo dziecko łatwiej jest pokierować, zająć czymś, skierować jego myśli na inne tory gdy nie ma nieustannego kontaktu z rodzicami - wtedy staje się samodzielne, uczy się wielu rzeczy. Będzie dobrze, to nie żadna depresja, żadne leki nie są potrzebne, to tak samo jak z pójściem do przedszkola.....musi przeżyć to sam, nikt za niego tego nie zrobi.
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Problem z 10latkiem

przez wikija 09 lip 2012, 17:12
Opowiem Wam jeszcze jedną historię z życia mojego syna. Nie chciał chodzić do przedszkola, chciałam go posłać jako 3latka, nie dało się, nie potrafił znaleźć się w tym środowisku, posłałam go jako 4latka, chodził tylko pół roku, bo po powrocie z przedszkola nie wiedziałam, czy najpierw go nakarmić (nie chciał jeść w przedszkolu, przedszkole było do 13) czy uspać(spał jeszcze po południu) tak płakał. Później zaczął chorować na anginę i przedszkole odpuściłam sobie. W wieku 5 lat, postanowiłam, że musi iść do przedszkola, aby w wieku 6 lat już zacząć się uczyć a nie poznawać z kolegami. Przez 3 dni, wracałam z nim do domu, bo nie chciał zostać, nawet wejść nie chciał do budynku. Poradzono mi aby tata go przywiózł, mężczyzna, autorytet, tata szybciej wrócił niż ja z tego przedszkola. W końcu wybrałam się ja, syn chwycił się siatki ogrodzeniowej i za nic nie mogłam go odkleić od tej siatki. Rodzice innych dzieci, tłumaczyli mu, a on swoje. W końcu zostałam sama na podwórku przedszkolnym, wniosłam go pod pachą do budynku, nie wrzeszczał bo się wstydził. Siedziałam na korytarzyku przedszkolnym a syn pod stolikiem. Prawie już ryczałam z bezradności aż wyszła opiekunka i zobaczyła tą całą sytuację. Zrozumiała w czym problem i zaczęła zagadywać syna pod stolikiem, a mi ręką pokazała, że mam sobie iść. Szybko czmychłam. Po południu idę po syna i co słyszę od niego - Mamo czemu tak szybko po mnie przyjechałaś? Ja chcę jeszcze zostać.
Od tamtej pory, przez jakiś miesiąc syn chodził do przedszkola w ten sposób, że chował się pod stół, ja szłam po Panią a ona bawiła się z nim w kotka i myszkę pod stołem. Ja mogłam iść do domu. Dopiero po miesiącu wszedł do sali bez ceremoniału stolikowego :lol:

Czekając na odpowiedzi z tego forum, w między czasie dopisałam się do już istniejącego tematu na innym forum, jeżeli ktoś jest ciekawy jakie tam dostałam rady to zapraszam do lektury
http://forum.gazeta.pl/forum/w,851,1371 ... a.html?v=2
tam również mam nick wikija
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
07 lip 2012, 19:37

Problem z 10latkiem

Avatar użytkownika
przez halenore 09 lip 2012, 18:43
wikija hehe. Jakbym czytała "historię przedszkolną" mojej młodszej siostry :D . Raz, na korytarzu przedszkolnym pozbawiła mamę buta :lol: . Oczywiście nie chciała jeść i ciągle płakała. Mama z ciężkim sercem odprowadzała ją do przedszkola, bo sama jest nauczycielem i rozumie istotny wpływ edukacji przedszkolnej. Na wysokości zadania stanęły panie-opiekunki. Też nakazały wyjść, nie wciskały jedzenia na siłę. W końcu młoda sama przyszła i poprosiła o "tanaptę z sejem" ;)
W pewnym momencie zrobiło się ciężko, bo mama pracowała od rana do nocy, więc ja zaczęłam odprowadzać i zabierać Megan z przedszkola (jestem starsza od niej o 7 lat). Uspokoiło się. Ale prawda jest taka, że ja wprowadziłam dyscyplinę i byłam ostrzejsza od rodziców. Meg była szalonym dzieciakiem, typem wymuszającym, potrafiła wybiec na ulicę bez ostrzeżenia, robić awantury w sklepie o "kebasę i pimodora" ( :shock: ), pół godziny wybierać sobie dwie gałki lodów. Kilka razy musiałam zagrać ostro np.: wzięłam za rękę i wyszłyśmy z lodziarni bez loda. Poskutkowało. Niemniej działało tylko przy mnie. Rodzicom nadal robiła "akcje". :bezradny: No i dorobiłam się przydomku terrorysty. :evil:
My mother said to get things done.
You'd better not mess with Major Tom...
Avatar użytkownika
Offline
Natręt Gramatyczny
Posty
4811
Dołączył(a)
12 kwi 2010, 21:32

Problem z 10latkiem

przez wikija 09 lip 2012, 19:20
LINKA bardzo podoba mi się Twoje motto: "Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się... ", bardzo adekwatnie oddaje sytuację w jakiej znalazłam się.
Ostatnio edytowano 10 lip 2012, 18:15 przez linka, łącznie edytowano 2 razy
Powód: Dzięki :) Polecam lekturę "Wiedźmina" Sapkowskiego - znajdziesz tam więcej ... takich.
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
07 lip 2012, 19:37

Problem z 10latkiem

Avatar użytkownika
przez kaja123 09 lip 2012, 19:51
człowiek nerwica napisał(a):
Gdzie napisałam taką sugestię? "człowiek nerwica" To jest Twoja inerpretacja widocznie masz z tym jakiś problem. :bezradny:

Wyluzuj trochę :roll: .Tak sobie tylko zażartowałem :mrgreen: A Ty tak na serio od razu .Nie ma się o co oburzac.I nie mam żadnego problemu :lol: :twisted:

No to sobie pożartowaliśmy :lol:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2262
Dołączył(a)
08 sty 2011, 01:29

Problem z 10latkiem

przez wikija 09 lip 2012, 23:35
Od czasu meczu, syn nie zadzwoniła ani razu. Dopiero przed 22 zadzwonił. Wypytałam go o wrażenia z dnia, zmęczonym głosem opowiedział mi. Pytał również o auto, ale zmieniałam szybko temat. Powiedziałam mu również, aby jutro zadzwonił dopiero po śniadaniu, żeby wyspał się. Powiedział, dobrze.
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
07 lip 2012, 19:37

Problem z 10latkiem

Avatar użytkownika
przez tahela 10 lip 2012, 01:31
czyli radzi sobie , to najważnejsze, przyjedzie to jeszcze bedzie to dobrze wspominał a to jego pierwszy samodzielny wyjazd jesli tak to moze dlatego nie radzić sobie a następne wyjazdy juz nie bedą taki trudne, wazne byście go nie odbierali tylko by dotrwał do końca tej koloni i jakoś sie przełamał, tylko zeby nie czuł sie odrzucony przez was a wiedział,zę go kochacie, ale miał być dwa tygodnie i musi wytrwać, ale i tak jest bardzo wazny dla was
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10994
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Problem z 10latkiem

przez wikija 10 lip 2012, 23:09
Dzisiaj dzień minął zupełnie inaczej niż dotychczasowe. Prawdą jest, że syn od 6:30 wydzwaniał do nas, ale nie odebrałam, odebrałam dopiero za godzinę. Pytał się o samochód, powiedziałam mu, że jak będzie naprawiony to mu powiemy, ale właściwie to nie ma to już większego znaczenia, dlatego że kolonie już się kończą i może wrócić w niedzielę z wszystkimi. Mówiłam mu, że moglibyśmy jechać po niego dopiero w czwartek wieczorem, a to już by nie miało najmniejszego sensu bo w sobotę już się pakuje a w niedzielę rano odjazd. Trochę stękał, ale ja dalej, że przecież to są ostatnie dni kolonii, czas leci szybko, dopiero co pojechałeś a zaraz będziesz wracał. Zbieraj już podpisy kolegów na pamiątkę, baw się do końca bo to już tylko parę dni i koniec kolonii. Syn, jeszcze wspomniał, że nawet w piątek moglibyśmy po niego pojechać bo chciałby z nami wracać, ja mu mówię, że droga powrotna zawsze wydaję się krótsza, jedziesz do domu, więc nie ma już lęków i obaw. Jest radość. Teraz masz już z górki, czas szybko leci. Zapytał, czy na pewno ma już z górki? Ja cały czas z radością i entuzjazmem, mówię mu, że tak, że to już koniec kolonii, ciesz się każdą chwilą. Syn rozradowany zakończył ze mną rozmowę i... nawet przed ciszą nocną nie zadzwonił, tak cieszy się każdą chwilą, że o rodzicach zapomniał :why: :great:
Kłamstewko z samochodem, chociaż było złem samym w sobie, okazało się dobrą terapią. Syn, mam nadzieję, zrozumiał że nie przyjedziemy po niego, nie tylko ze względu na zepsuty samochód, ale również dlatego, że nie ma takiej potrzeby, gdyż on się świetnie bawi i daje sobie radę, bo my w niego wierzymy. A cha, przyznał również, że telefon na koloniach to najbardziej szkodliwy przedmiot, który może mieć kolonista!!! Mam naprawdę mądrego syna 8) ;)
No, ale jeszcze parę dni przed nami, zobaczymy co będzie dalej.
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
07 lip 2012, 19:37

Problem z 10latkiem

Avatar użytkownika
przez tahela 10 lip 2012, 23:13
czyli jest spoko , widzisz, fajnie
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10994
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do