Problem z 10latkiem

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Problem z 10latkiem

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 08 lip 2012, 01:30
Ja też płakałam, ale potem było fajnie i płakałam jak musiałam wyjeżdżać :P
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

Problem z 10latkiem

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 08 lip 2012, 03:19
.Akurat ja byłem takim dzieckiem,mogłem jechac na 3 dni wycieczki...a w czasie 1 dnia juz czulem sie okropnie zdołowany i tęskniłem za domem.I to tęsknota za domem jest powodem płaczów,przywiązanie do domu,nagła zmiana w dotychczasowym życiu,bycie w zupełnie innej lokalizacji,tęsknota za matką,ojcem,rodziną....Okłamywanie syna to najgorsza rzecz jaką możecie zrobic - już nigdy więcej Wam nie uwierzy.Nie możecie zrobic też czegos takiego jak: dzwoń tylko raz dziennie.Ustalcie z nim godziny,o których może dzwonic: np 9,15,21:00.Te płacze itp....są dlatego,bo wysłaliscie od razu Go na głęboką wodę...i teraz..musi to po prostu Twój syn przetrwac..A ten wychowawca to jakis baran typu: "ja nic zlego nie widzę,bawi się z dziecmi itp"....Ja też się bawiłem...ale to co przeżywałem z ludżmi,to moje;/
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Problem z 10latkiem

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 08 lip 2012, 10:22
wikija,

1. Myślę, że w opisywanej sytuacji trudno mówić o stanowczości względem syna, skoro uciekacie się do dawania mu złudnych nadziei. Bardziej wygląda na to, że 'stanowczo' tylko mówicie, natomiast w zachowaniu chcecie ulegać. A on taką niekonsekwencję wyczuwa.
2. Biorąc pod uwagę formę, w jakiej się wypowiadasz, odnoszę wrażenie, że jesteś bardzo troskliwą i przedsiębiorczą mamą... całkiem możliwe, że aż za bardzo. :roll: Przypuszczalnie troskę o syna pojmujesz jako chronienie go przed wszystkim, co mogłoby sprawić mu krzywdę (być może w ten sposób chcesz mu 'zrekompensować' nieobecność zapracowanego taty?). A przez taką postawę syn nie miał szansy nauczyć się samodzielności, nie miał szansy uwierzyć w siebie, w to że sam potrafi wiele dokonać, wiele przejść. A teraz te 'braki' wychodzą, gdy staje przed wyzwaniem, jakim jest dla niego samodzielne spędzenie kolonii. :roll:

Rolą rodziców jest nauczenie dzieci samodzielnego życia, a nie chronienie przed wszystkim, co zagraża (to jest niewykonalne).
Dziecko nigdy nie będzie samodzielne, gdy nie uczy się pokonywać trudności ('dobranych' na jego miarę). Chronić warto jedynie przed tym, co na danym etapie rozwoju przekracza jego możliwości poradzenia sobie.

Reasumując, warto dawać synowi więcej okazji do tego, by mógł poczuć się pewnie, by stawał się samodzielny. A jednocześnie wspierajcie go w tym: szczerze chwalcie, gdy coś mu się uda (komunikaty typu: 'jestem z ciebie dumny/a, dałeś radę', 'wspaniale ci to wyszło'); wspierajcie, gdy coś się nie uda (komunikaty typu: 'teraz nie wyszło, ale wierzę w ciebie, w to, że ci się uda'); konsekwentnie (oboje!!!) nagradzajcie 'dobre' zachowania, ale też okazujcie dezaprobatę (komunikaty typu: 'nie podoba mi się to, co zrobiłeś'), ale też i kary (np. szlaban na telewizję czy komputer) w przypadku 'cięższych' przewinień.
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Problem z 10latkiem

Avatar użytkownika
przez kaja123 08 lip 2012, 10:53
wikija napisał(a):
kaja123 napisał(a):
wikija napisał(a): Jeżeli nie będzie płakał, znaczyć będzie, że to jest jakaś gra z jego strony a nie poważna sprawa. Będziemy starali się go podstępem, przeciągnąć do następnej niedzieli, czyli do dnia powrotu z kolonii, zobaczymy czy nam wyjdzie.

:mrgreen: ALE JESTEŚCIE ZMANIPULOWANI! Zobacz co napisałaś: Będziemy starali się go podstępem, przeciągnąć do następnej niedzieli, on Wami rządzi i to jak sprytnie hehe. Jak mu się podoba nie płacze i się bawi jak mu się nudzi - lament - mama coś wymyśli... a niech sam myśli! :mrgreen:

Może to i tak wygląda, ale jakbyś słuchała płaczów i lamentów własnego dziecka przez cały tydzień, to inaczej byś myślała. Ile jest sytuacji, gdy nie słuchano płaczu dziecka i doszło do tragedii? Po drugie, jakoś nie jestem zimna jak głaz i nie wychowuję swoich dzieci jako potencjalnych manipulantów i pozerów, może to źle, ale nie potrafię być obojętna na płacz i lament (TYGODNIOWY).

Też mam dziecko i słuchałam płaczów i lamentów. Nie mówię że jesteś zimna jak głaz i wychowujesz dzieci na manipulatorów ale to że Ty sobie zapewniasz spokój bo serce Cię boli i obiecujesz mu gruszki na wierzbie, to nie znaczy że jego sytuacja się zmieniła. A syn umiejętnie Wami manipuluje bo daliście mu na to przyzwolenie, wyuczył się od niemowlęctwa i czy chcesz czy nie tak jest. Uważam, że to wszystko można zmienić ale musisz być staowcza. Każda zmiana bardzo boli szczególnie jeżeli chodzi o nasze pociechy - bo cierpią, ale chcesz go wychować na rozsądnego, pewnego siebie i bez nerwicy lękowej faceta - myślę. Jeśli sobie sama nie radzisz to zasięgnij porad psychologa (nie chodzi tu tylko o kolonie). Pozdrawiam serdecznie i dzialaj! :great:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2262
Dołączył(a)
08 sty 2011, 01:29

Problem z 10latkiem

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 08 lip 2012, 20:19
wychować na rozsądnego, pewnego siebie i bez nerwicy lękowej faceta

Sugerujesz,że ludzie z nerwicą lękową nie są rozsądni? :roll: ;) <protest>
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Problem z 10latkiem

Avatar użytkownika
przez kaja123 08 lip 2012, 20:45
człowiek nerwica napisał(a):Sugerujesz,że ludzie z nerwicą lękową nie są rozsądni? :roll: ;) <protest>

Gdzie napisałam taką sugestię? "człowiek nerwica" To jest Twoja inerpretacja widocznie masz z tym jakiś problem. :bezradny:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2262
Dołączył(a)
08 sty 2011, 01:29

Problem z 10latkiem

przez wikija 08 lip 2012, 21:23
Dzisiaj rano syn zadzwonił dopiero po śniadaniu, z wielkim płaczem i lamentem. Staraliśmy się spokojnie lecz stanowczo wytłumaczyć mu, że nie pojedziemy po niego, kazaliśmy odłożyć telefon i zadzwonić dopiero jak się uspokoi, bo inaczej nie będziemy z nim rozmawiać, bo nic nie idzie zrozumieć co mówi. Syn zadzwonił dopiero po obiedzie, bo zaraz po śniadaniu gdzieś wyszli. Rozmowa była już zupełnie inna, spokojna, rzeczowa, konkretna o jego obawach i tęsknocie. Na spokojnie ale również stanowczo porozmawiałam z synem. Jest godzina 21, jeszcze nie było telefonu od syna, a przecież miał czas po kolacji :D Spodziewam się telefonu przed ciszą nocną, zobaczymy w jakim nastroju będzie syn.
Bardzo wszystkim dziękuję za wszystkie rady. Będę na bieżąco (w miarę możliwości) zdawać Wam relację z naszych rodzinnych zmagań z kolonią syna, będę wdzięczna za wszystkie sugestie odnośnie dalszego postępowania z synem w trakcie tych zmagań.

-- 08 lip 2012, 22:01 --

Tak jak się spodziewałam, telefon od syna był przed 22. Powiedział mi, że był dzisiaj nad morzem, nazbierał muszelek cały worek, nie płakał i nawet nie szlochał. Pytał o samochód, kiedy będzie naprawiony. Wstępnie ustaliliśmy w domu, że do środy na pewno go "mechanik" nie naprawi i takiej wersji się trzymamy. Wiem, że robię synowi złudne nadzieje, ale jeżeli nic innego nie pomagało, to tonący brzytwy się chwyta. Od tej nieszczęsnej środy, kiedy samochód ma być niby naprawiony, będziemy synowi starali się wytłumaczyć, że przyjazd już nie miałby sensu, bo jeszcze tylko czwartek, piątek i sobota bo w niedzielę rano już wyjazd.
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
07 lip 2012, 19:37

Problem z 10latkiem

Avatar użytkownika
przez halenore 08 lip 2012, 23:54
*Wiola* napisał(a):Ja też płakałam, ale potem było fajnie i płakałam jak musiałam wyjeżdżać :P

Też płakałam, jak musiałam wyjeżdżać. Natomiast pierwszego dnia miałam doła, że jest syf. Kijowy namiot, kijowy pokój, a to łazienka bee. Moi współlokatorzy też tak mieli, więc dzień pierwszy przyjmował kształt naszej, forumowej "Jęczarni" :pirate:
My mother said to get things done.
You'd better not mess with Major Tom...
Avatar użytkownika
Offline
Natręt Gramatyczny
Posty
4811
Dołączył(a)
12 kwi 2010, 21:32

Problem z 10latkiem

Avatar użytkownika
przez tahela 09 lip 2012, 00:04
ja tam nie płakałam cieszyłąm sie jak głupia, ze jade i było fajnie, a że syf tez mnie nie ruszało przeważnie, kiedyś kolonie były 3 tygodnie albo obozy i to było cos
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10990
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Problem z 10latkiem

Avatar użytkownika
przez halenore 09 lip 2012, 00:23
Znaczy płakałam, jak musiałam wracać do domu. Przed wyjazdem była ekscytacja.
My mother said to get things done.
You'd better not mess with Major Tom...
Avatar użytkownika
Offline
Natręt Gramatyczny
Posty
4811
Dołączył(a)
12 kwi 2010, 21:32

Problem z 10latkiem

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 09 lip 2012, 02:41
Gdzie napisałam taką sugestię? "człowiek nerwica" To jest Twoja inerpretacja widocznie masz z tym jakiś problem. :bezradny:

Wyluzuj trochę :roll: .Tak sobie tylko zażartowałem :mrgreen: A Ty tak na serio od razu .Nie ma się o co oburzac.I nie mam żadnego problemu :lol: :twisted:
Ostatnio edytowano 09 lip 2012, 02:48 przez *Monika*, łącznie edytowano 1 raz
Powód: poprawiono cytowanie
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Problem z 10latkiem

Avatar użytkownika
przez tahela 09 lip 2012, 02:45
ja jak wracałam było mi przykro, ale nie płakałam nigdy , jakiś większych przyjaźni nie nawiazywałam na koloniach raczej patrzyłam na to nawet jak byłam mała ,ze 3 tygodnie poczatek i koniec i taks ie szykowałam, natomiast jakby mi ktoś powiedział miesiac a by sie okazało 3 tygodnie to byłby płacz a tak wiedziałm na czym stoje i układalam to sobie w głowie jakoś by bez stresu
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10990
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Problem z 10latkiem

przez kafka 09 lip 2012, 09:47
Próbujemy rozmawiać z nim po dobroci, stanowczo i nawet obiecujemy mu niespodziankę po powrocie, byleby tylko wytrzymał, wychowawca postanowił, że odbierze mu telefon i tylko raz dziennie będzie mógł zadzwonić do domu.

Jezu, przeciez to dziecko, powinniscie po niego pojechac i tyle.
A problem lęków rozwiązywac już w domu.
Tia, najlepiej zabierzcie mu tel to problem rozwiązany. :roll:
kafka
Offline

Problem z 10latkiem

przez wikija 09 lip 2012, 14:21
kafka napisał(a):
Próbujemy rozmawiać z nim po dobroci, stanowczo i nawet obiecujemy mu niespodziankę po powrocie, byleby tylko wytrzymał, wychowawca postanowił, że odbierze mu telefon i tylko raz dziennie będzie mógł zadzwonić do domu.

Jezu, przeciez to dziecko, powinniscie po niego pojechac i tyle.
A problem lęków rozwiązywac już w domu.
Tia, najlepiej zabierzcie mu tel to problem rozwiązany. :roll:

Wydaję mi się, że przeczytałaś tylko to jedno zdanie i z niego wywnioskowałaś jacy to jesteśmy okrutni rodzice znęcający się nad swoim dzieckiem. Syn wytrzyma na koloniach choćby z tego powodu, że nie mamy możliwości, tak o wsiąść do auta i jechać 1000km.
Nie dzieje mu się krzywda, powtarzam już któryś raz z kolei, on tylko tęskni (to też jakaś forma krzywdy, ale mająca inne podłoże). Dzisiaj pojechali na wycieczkę autokarową, dzień mu zleci. Przez cały tydzień czekają go wycieczki, akurat taką formę spędzania czasu bardzo lubi. Nawet zaraz, po przyjeździe z koloni, wyjeżdża na jednodniową wycieczkę do jednostki wojskowej.
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
07 lip 2012, 19:37

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do