Rodzic to nie kolega. Wasza opinia.

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Rodzic to nie kolega. Wasza opinia.

przez thuu 22 cze 2012, 19:34
Mushroom napisał(a):
Nigdy bym do żadnego ze swoich rodziców nie powiedział po imieniu, bo to jest dopiero oznaką zachwiania relacji rodzic-dziecko.

Wcale nie jest. Co za bzdury.


No wg mnie choć często nie jest spotykane ale nie jest zachwianiem. Jak tak pasuje rodzicom to nie niech tak mówią. Też się spotykałem z takim czymś i było normalnie. A co ja mam powiedzieć? :( Koszmar rodzica przypadkiem gdzieś spotkać :(
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
22 cze 2012, 18:50

Rodzic to nie kolega. Wasza opinia.

Avatar użytkownika
przez carlosbueno 22 cze 2012, 19:35
ja bym powiedział czy mama chce herbaty ( choć nigdy tego nie proponuje) ale mamo chcesz herbaty też zadną zbrodnia nie jest
Avatar użytkownika
Offline
Największy Forumowy Maruda
Posty
17052
Dołączył(a)
02 lip 2011, 16:27
Lokalizacja
Kaszebe

Rodzic to nie kolega. Wasza opinia.

Avatar użytkownika
przez Pieprz 22 cze 2012, 19:37
thuu napisał(a):
Mushroom napisał(a):
Nigdy bym do żadnego ze swoich rodziców nie powiedział po imieniu, bo to jest dopiero oznaką zachwiania relacji rodzic-dziecko.

Wcale nie jest. Co za bzdury.


No wg mnie choć często nie jest spotykane ale nie jest zachwianiem. Jak tak pasuje rodzicom to nie niech tak mówią. Też się spotykałem z takim czymś i było normalnie. A co ja mam powiedzieć? :( Koszmar rodzica przypadkiem gdzieś spotkać :(

Dokładnie. Jeśli np. syn tak mówi do ojca i ojcu to nie przeszkadza, to gdzie tu zachwianie? Jeśli by mu przeszkadzało a syn by dalej gadał to tak, jest to jawny brak szacunku. Ale nie zawsze tak jest przecież.
Uwag, z racji problemów technicznych mam 2 konta, drugie jest do rozmów na PW.
Avatar użytkownika
Offline
Król Balu
Posty
16632
Dołączył(a)
28 mar 2012, 13:31
Lokalizacja
Trójmiasto

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Rodzic to nie kolega. Wasza opinia.

przez Marsal2 22 cze 2012, 19:41
Dla mnie zwracanie się do rodziców po imieniu (czy to za ich pozwolenie czy też bez) jest niszczeniem relacji rodzic-dziecko. Jeżeli rodzice sami chcą, żeby dziecko do nich zwracało się po imieniu, to znaczy, że chcą być jego przyjaciółmi, a nie rodzicami, a to jest chore. Takie jest moje zdanie. Rodzic ma być rodzicem, może być też przyjacielem, ale przede wszystkim ma być rodzicem.
Marsal2
Offline

Rodzic to nie kolega. Wasza opinia.

przez thuu 22 cze 2012, 19:45
Marsal2 napisał(a):Dla mnie zwracanie się do rodziców po imieniu (czy to za ich pozwolenie czy też bez) jest niszczeniem relacji rodzic-dziecko. Jeżeli rodzice sami chcą, żeby dziecko do nich zwracało się po imieniu, to znaczy, że chcą być jego przyjaciółmi, a nie rodzicami, a to jest chore. Takie jest moje zdanie. Rodzic ma być rodzicem, może być też przyjacielem, ale przede wszystkim ma być rodzicem.


No u mnie jest przede wszystkim rodzicem... :(

-- 26 cze 2012, 17:05 --

A co byście zrobili w takiej sytuacji? :? W domu, sklepie.. no wszędzie takie sytuacje. Jak sobie wyobrażam, że w każdej rodzinie było by tak to myślę, że to jest do niewyobrażenia.
U nikogo więcej rodzic nie jest rodzicem a naprawdę u każdego jest także kolegą i koleżanką? :roll:

-- 29 cze 2012, 11:40 --

To takie coś jakby dorosłe dziecko było niemowlakiem. Bo np zada się pytanie "Są w domu małe nożyczki" to matka odpowiada "Mama ma małe nożyczki". Coś się powie o sobie to matka mówi np" Kiedyś mama dojeżdżała do szkoły", "Mama pamięta jak kiedyś..." To jest wymuszenie aby nie zachowywać się poważnie po prostu. Wyobrażacie sobie takie coś? Utrzymywaliście by w takiej sytuacji traktowania jak niemowlak kontakt? Nie można oficjalnie poważnie się zachowywać jak normalni ludzie. Nie mówiąc już o pokazaniu się przed rodzicami z dziewczyną na przykład bo zaczyna się czuć jak w kołysce w wieku 2 lat. To strasznie onieśmiela :(
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
22 cze 2012, 18:50

Rodzic to nie kolega. Wasza opinia.

przez rdzaa 22 lip 2012, 01:51
Z dziewczyną się u nich rzeczywiście nie pokazuj, po co mają ją wypłoszyć. :mrgreen:
Ae jak spotkasz na mieście to, cóż, wkręc sobie, że po prostu kiedyś tak się zwracano w dawnych czasach a 50 lat temu jeszcze w niektórych rodzinach o arystokratycznym pochodzeniu :mrgreen: Wkręć sobie, że to po prostu tak wygląda. Ludzie, jak was usłyszą mogą albo nie zwrócić uwagi, albo mogą właśnie pomyśleć, że może macie jakieś bardzo dobre korzenie i stąd te archaiczne zwyczaje.. Prawdę powiedziawszy ja, jakbym taki dialog usłyszała, to bym po prostu olała. Nie ma się czym przejmować, chociaż trzeba się ewakuować ;)
Offline
Posty
165
Dołączył(a)
13 lut 2011, 23:32

Rodzic to nie kolega. Wasza opinia.

Avatar użytkownika
przez Ferdynand k 22 lip 2012, 10:21
Ludzie ja nie mogę, to min. przez to, że moi rodzice uważają, że są najmądrzejsi na świecie, to mam depresję, rodzice powinni normalnie rozmawiać z dziećmi :shock:
thuu twoi tylko trochę dziwaczą to nic takiego :lol:
A szczerze, to ja swojej wybranki jak już będę ją miał nie przedstawię rodzicom.
Avatar użytkownika
Offline
Naczelny Użyszkodnik
Posty
8617
Dołączył(a)
15 maja 2012, 18:32
Lokalizacja
ćwiartki 3/4

Rodzic to nie kolega. Wasza opinia.

przez aperecium 08 sie 2012, 21:51
Nie mówię do mamy po imieniu, na ogół mówię 'mamuś', a ona do mnie 'skarbie' więc jest słodko do wyrzygu, ale też całkiem miło. :) Mam z nią raczej partnerskie relacje, chodzimy razem na zakupy, planujemy remonty, zwracam się do niej z każdym problemem i nie boję się skrytykować, a jej z kolei zależy na mojej opinii. Czasami się kłócimy, szczególnie że tak naprawdę światopoglądowo bardzo się różnimy no i czasem przeszkadza mi, że jest taka zdystansowana i 'twarda' przez co nie mogę się przy niej rozkleić, a mam do tego skłonności. Chciałabym też żeby ona mówiła mi szczerze o swoich problemach, ale ona twierdzi, że musi mnie chronić, bo jestem zbyt wrażliwa i że jej problemy to nie moja sprawa, a ona sobie poradzi. A ja tak strasznie się boję, jak niczego na świecie, że jednak nie da rady. I właściwie już się o to obwiniam na zapas.
aperecium
Offline

Rodzic to nie kolega. Wasza opinia.

przez thuu 09 sie 2012, 11:58
aperecium napisał(a):Nie mówię do mamy po imieniu, na ogół mówię 'mamuś', a ona do mnie 'skarbie' więc jest słodko do wyrzygu, ale też całkiem miło. :) Mam z nią raczej partnerskie relacje, chodzimy razem na zakupy, planujemy remonty, zwracam się do niej z każdym problemem i nie boję się skrytykować, a jej z kolei zależy na mojej opinii. Czasami się kłócimy, szczególnie że tak naprawdę światopoglądowo bardzo się różnimy no i czasem przeszkadza mi, że jest taka zdystansowana i 'twarda' przez co nie mogę się przy niej rozkleić, a mam do tego skłonności. Chciałabym też żeby ona mówiła mi szczerze o swoich problemach, ale ona twierdzi, że musi mnie chronić, bo jestem zbyt wrażliwa i że jej problemy to nie moja sprawa, a ona sobie poradzi. A ja tak strasznie się boję, jak niczego na świecie, że jednak nie da rady. I właściwie już się o to obwiniam na zapas.



Zazdroszczę Tobie bardzo ;) Na zakupy z matką nie chodzę bo ludzie mają mnie za czubka jak matka mówi "nie po polsku", nie mam nic do powiedzenia, doradzenia. Nie planuję z nią remontu bo jestem synem a nie mężem i 30 lat nie było żadnego remontu i nigdy nie będzie. Nie zwracam się do niej z problemem bo ona jest najmądrzejsza. Twierdzi, że dziewczyna nie jest potrzebna facetowi. A bez papieru magistra dziewczyną mogę sobie kupić w burdelu a tak wszystkie na mnie "ponoć" leją. Nie zależy jej na mojej opinii bo syn nie ma nic do gadania i ma siedzieć czy stać i się nie odzywać nic. Syn nie ma mieć prawa mądrzejszy od matki czy ojca. Jej światopogląd ma być równocześnie moim. Ona nie mówi mi o swoich problemach bo nie jestem jej kolegą a synem. Wmawia mi że jestem takim debilem. Moja matka to jest taki statysta. Według niej matka to matka a koleżanka to koleżanka. Przy koleżance zachowuj się tak jaki jesteś. A przy matce masz być synem. Czyli nieśmiały, zamknięty w sobie, unikający kontaktów z dziewczynami i uważający aby nie powiedzieć czegoś inteligentnego. Ty to masz super. Chętnie bym się zamienił ;) Wtedy to bym z domu chyba nie wychodził :D :D :D :D
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
22 cze 2012, 18:50

Rodzic to nie kolega. Wasza opinia.

przez aperecium 09 sie 2012, 17:23
Właśnie to mówię mojej mamie, gdy czasami napadają ją jakieś rodzicielskie rozterki, że najlepszym dowodem na to, że jest fajną mamą jest to, że mimo, że studiuję w innym kraju to wykorzystuję każdą okazję by wrócić do domu. :) Chyba dała radę jako rodzic skoro dorosłe dziecko od niej nie ucieka. Mimo to nie uchroniła mnie jednak przed psychicznym rozmemłaniem, ale to już niestety wina drugiego rodzica, który za szybko i zbyt gwałtownie postanowił zwinąć się z tego świata zostawiając mi dziurę w głowie i sercu.

Przejrzałam wątek dość pobieżnie, ale muszę przyznać, że fakt, że dorosła osoba może mówić o sobie w trzeciej osobie nieźle mnie rozbawił. Mam nadzieję, ze nie masz mi tego za złe. Ciężko mi sobie w ogóle wyobrazić taką sytuację. Nie rozumiem też co ma dziewczyna do magistra. A co jeśli dziewczyna okaże się być katalizatorem niezbędnym do dalszej edukacji, bo bez miłości nie ma motywacji? Haha. Tego już chyba Twoja mama nie bierze pod uwagę. ;)

Ja nie twierdzę, że moja mama jest moją koleżanką, bo koleżanka to koleżanka a ja do mamy mam trochę więcej szacunku takiego... który sprawia, że nie czuję się z nią na równi. Nie wiem jak to wytłumaczyć, ale mam nadzieję, że to co mówię ma sens. Po prostu relacje koleżeńskie wydają mi się być równoległe natomiast uważam, że rodzic jednak stoi trochę wyżej od dziecka. Nie w złym znaczeniu, nie jako tyran czy przewodniczący klubu (haha), ale po prostu jako ktoś starszy, doświadczony, przede wszystkim ktoś kto mnie wychował. Owszem, mamy dobry kontakt, wiem, że mogę skrytykować jej wybór czy doradzić, ale też czuję, że to ona w tej relacji wyznacza granice, nie ja.

Smutne tak naprawdę w Twojej sytuacji wydaje mi się to, że mama nie chce dać ci szansy. A ona również mogłaby zyskać wiele na polepszeniu waszych relacji, może ze zdziwieniem odkryłaby, że ma całkiem fajnego syna i jej życie nie jest takie smutne jak jej się wydaje, że jest. Kurczę, jeśli jest się rodzicem, a nie osiągnęło się w życiu zbyt wielu sukcesów, nie ma się fajnego domu, który się chce remontować, pracy którą się kocha czy psa który podaje łapę to powinno się chociaż upatrywać życiowej satysfakcji we własnych dzieciach, przecież koniec końców chyba po to one są. ;)
aperecium
Offline

Rodzic to nie kolega. Wasza opinia.

przez thuu 13 sie 2012, 11:15
aperecium napisał(a):Ja nie twierdzę, że moja mama jest moją koleżanką, bo koleżanka to koleżanka a ja do mamy mam trochę więcej szacunku takiego... który sprawia, że nie czuję się z nią na równi. Nie wiem jak to wytłumaczyć, ale mam nadzieję, że to co mówię ma sens. Po prostu relacje koleżeńskie wydają mi się być równoległe natomiast uważam, że rodzic jednak stoi trochę wyżej od dziecka. Nie w złym znaczeniu, nie jako tyran czy przewodniczący klubu (haha), ale po prostu jako ktoś starszy, doświadczony, przede wszystkim ktoś kto mnie wychował. Owszem, mamy dobry kontakt, wiem, że mogę skrytykować jej wybór czy doradzić, ale też czuję, że to ona w tej relacji wyznacza granice, nie ja.


A u mnie zawsze było i będzie na odwrót. Według rozumowania mojej mamy to Twoja mama jest dla Ciebie koleżanką bo jesteś z nią na "TY". A z kim można być na "TY"? Oczywiście z koleżanką, kolegą, chłopakiem czy dziewczyną. Gdy jesteś na "TY" z matką to oznacza brak szacunku dla matki. Nie szanujesz jej bo czujesz się jak przy koleżance i tak samo się odzywasz na "TY". Przecież nie powiesz przykładowo "Możesz podać pilot", "A przełącz na chwilkę", "Mamusiu, kupić Tobie dobry sok?", "No w takim razie mamo jak masz możliwość to zrób tak na ok 15 ten obiad", "Mamo, pójść z Tobą do sklepu?", "Mamo, fajną bluzkę sobie kupiłeś", "Mamo, zrobić Tobie herbaty?", "gdzie mamo kupiłaś ten krem do chleba?". Te przykłady to brak szacunku do własnego rodzica. Czujesz się po prostu na równi ze swoją matką tak jakby była to Twoja koleżanka a to przecież jest Twoja matka i dlatego powinnaś ją szanować. :o W moich relacjach z matką do śmierci się nic nie zmieni. Dla Ciebie (jak nie tylko) wygląda to śmiesznie :D Ale Twoja matka to inny świat i moja to inny świat. Dla mojej Ty swoją matkę tak potocznie masz po prostu w dupie a dla Twojej zarówno ja ze swoją matką to wyjdzie na jakąś aspołeczną rodzinę. Smutne i śmieszne. Jedno jest pewne. Można się zrywać. Mi nie zależy na mojej matce. Zawsze lepiej się czuje u obcych ludzi. Mnie własna matka dobrze nie zna a obcy lepiej znają niż moja matka. Z obcym to się fajnie przebywa. Można pogadać itd :smile: :smile: :smile:
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
22 cze 2012, 18:50

Rodzic to nie kolega. Wasza opinia.

Avatar użytkownika
przez jasaw 13 sie 2012, 11:35
Zwracanie się do rodziców po imieniu nie jest zbrodnią, oczywiście dotyczy to osób dorosłych, bowiem granice, stosowny dystans, tworzy szacunek do drugiego człowieka, a nie słowa...mama, tata, pan...itd.
"Cierpliwość jest podporą słabości, niecierpliwość - ruiną silnych"
"Nie możesz dokonać wyboru, jak umrzeć. Ani kiedy.
Możesz tylko zdecydować, jak żyć. Teraz"
Avatar użytkownika
Offline
Dobra Dusza Forum
Posty
8063
Dołączył(a)
25 paź 2011, 19:36
Lokalizacja
Centrum

Rodzic to nie kolega. Wasza opinia.

Avatar użytkownika
przez GRACJA 13 sie 2012, 14:59
Jestem matką i nigdy nie pozwoliłabym swojemu dziecku na "tykanie mnie"- to znaczy mówienie mi po imieniu. Matka to matka a dziecko to dziecko.
Zostałam wychowana w poszanowaniu kultury przekazywanej z pokolenia na pokolenie.
Używanie słowa mama, mamo itp. jest wyrazem szacunku do rodzica. Owszem wprowadza to pewien dystans, ale dzięki temu dziecko jest od urodzenia uczone hierarchii w rodzinie.
Na ty /czyli wg mnie po imieniu/ można rozmawiać z koleżanką.
Zwrot mama. mamo jest wg mnie jak najbardziej prawidłowy, ale nie oznacza to, że dziecko zwracając się do mnie za każdym razem musi poprzedzać swoją wypowiedź słowem mamo. Moim zdaniem np. zwrot - "podaj mi książkę" - jest jak najbardziej prawidłowy.
Nie widzę w tym nic nie stosownego, ale mówienie przez matkę np. "a teraz mama pójdzie do sklepu" jest przerysowaniem. Tak mówi się do małych dzieci, które uczymy układania poprawnych zdań.
Można być przyjacielem swojego dziecka, ale to nie znaczy, że dziecko ma mi mówić po imieniu.
Oczywiście są rodziny, w których dzieci zwracają się do rodziców po imieniu. Jeśli taki układ nie stwarza problemów wychowawczych to w porządku, czemu nie.
Ale ja jestem tradycjonalistką.
"Budząc się rano, pomyśl jaki to wspaniały skarb żyć, oddychać i móc się radować."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
462
Dołączył(a)
03 mar 2007, 04:21

Rodzic to nie kolega. Wasza opinia.

przez thuu 13 sie 2012, 15:17
GRACJA napisał(a):Jestem matką i nigdy nie pozwoliłabym swojemu dziecku na "tykanie mnie"- to znaczy mówienie mi po imieniu. Matka to matka a dziecko to dziecko.
Zostałam wychowana w poszanowaniu kultury przekazywanej z pokolenia na pokolenie.
Używanie słowa mama, mamo itp. jest wyrazem szacunku do rodzica. Owszem wprowadza to pewien dystans, ale dzięki temu dziecko jest od urodzenia uczone hierarchii w rodzinie.
Na ty /czyli wg mnie po imieniu/ można rozmawiać z koleżanką.
Zwrot mama. mamo jest wg mnie jak najbardziej prawidłowy, ale nie oznacza to, że dziecko zwracając się do mnie za każdym razem musi poprzedzać swoją wypowiedź słowem mamo. Moim zdaniem np. zwrot - "podaj mi książkę" - jest jak najbardziej prawidłowy.


Mi nie chodzi o mówienie po imieniu. Mówienie do matki na "TY" jest np zdanie " Mamo, iść z Tobą do sklepu" czy " Mamo, fajną bluzkę sobie kupiłaś" albo "Mamo to zaczekaj bo za moment będę" jest u mnie oznaką braku szacunku do rodzica. Dziecko za dużo sobie pozwala. Matkę traktuję jak jakąś koleżankę. Nie szanuję matki wtedy matki i tyle. A ten przykładowy zwrot "podaj mi książkę", który wg Ciebie jest prawidłowy w mojej rodzinie jest czymś strasznym. To jest obrażanie i poniżenie własnej matki. Pozwolenie sobie traktowanie matki jak koleżankę. Zwrot podaj mi książkę" jest zwrotem na "TY". U mnie w takiej sytuacji należało by powiedzieć "Mama? A mama może podać mi książkę?" Ale są różne sytuację i często trzeba kilka minut się zastanowić jak skonstruować zdanie żeby matka nie odbierała zdania do niej jako braku szacunku.
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
22 cze 2012, 18:50

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do