Depresja żony...

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Depresja żony...

przez Toms72 22 cze 2012, 11:27
To mój pierwszy post więc chciałbym się przywitać. Może w skrócie o mnie:
Jestem mężem osoby chorej na depresję (zauważyłem to ok 6 tygodni temu), żona początkowo leczyła się czymś takim jak Mozzarin (w mojej opinii niezłe świństwo powodujące totalne zobojętnienie nie tylko w stosunku do mnie ale również do naszych córek 6 i 2 lata) dodam że żona załatwiła ten lek sobie sama (jako lekarz nie miała z tym problemu) Po całkowitym załamaniu po odstawieniu leku całkowicie się załamała i wylądowała na toksykologi. Za namową przyjaciółki i moją (musiałem zagrozić odejściem bo nie dawałem rady z samym sobą) sama poszła na terapię zarówno do psychologa jak i psychiatry. Wiem że bierze teraz co innego (przypisane przez psychiatrę) i odnoszę wrażenie że jest lepiej. Jednakże zauważyłem że nadal jest do mnie cholernie obca nie wiem co robić. Sam zacząłem łykać środki nasene (bez tego nie mogę zasnąć do 2-3) jak łyknę mam szanse na parę godz. snu. Prwdę mówiąc już nie daję rady i chce mi się wyć. Pytanie do kogoś kto ma większe pojęcie o życiu z taką osobą. Jak sobie radzicie z codziennymi problemami z życiem. Ja już nie wiem co robić i chyba nie radzę sobie z tym. Zawitałem na forum bo w sumie nie mam nawet z kim porozmawiać. Wszystko kręci się wokół problemów małżonki jej życia itp. Nie wiem czy to normalne odczucia ale ja czuję się coraz bardziej samotny. To tyle na razie
Ostatnio edytowano 22 cze 2012, 12:20 przez Artemizja, łącznie edytowano 1 raz
Powód: zmieniono dział
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
22 cze 2012, 11:08

Depresja żony...

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 22 cze 2012, 13:20
Witaj Toms72, :D

Wspaniale, że udało się Tobie i przyjaciółce żony namówić ją na szukanie pomocy! Brawo! :great:

Z treści Twojego posta przebija, jak bardzo się martwisz całą sytuacją i zdrowiem żony. Myślę, że najlepsze co możesz zrobić w tej sytuacji, to zarówno starać się ją zrozumieć i wspierać, jak również zająć się sobą. Mam na myśli to, byś sam zaczął szukać pomocy także dla siebie. Jest bardzo prawdopodobne, że żona widzi, jak jej stan odbija się na Tobie i Waszych córeczkach, a przez to być może czuje się gorzej. Dlatego tak ważne jest, byś znalazł pomoc dla siebie. W ten sposób również bardzo jej pomożesz!
I chodziłoby tutaj nie tylko pomoc specjalistów, ale również osób bliskich - przyjaciół. Możliwe, że to forum Ci w tym pomoże, ale też nie ustawaj w poszukiwaniu oparcia dla siebie wśród bliskich osób ze swojego otoczenia. Wsparcia nigdy za wiele. ;)
Gdy Ty znajdziesz wsparcie dla siebie, sam będziesz mógł jeszcze lepiej wspierać żonę. :D
Powodzenia! :great:
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Depresja żony...

przez kafka 22 cze 2012, 13:26
Ja już nie wiem co robić i chyba nie radzę sobie z tym. Zawitałem na forum bo w sumie nie mam nawet z kim porozmawiać. Wszystko kręci się wokół problemów małżonki jej życia itp. Nie wiem czy to normalne odczucia ale ja czuję się coraz bardziej samotny

Może spróbujesz porozmawiać z psychologiem na ten temat?
kafka
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Depresja żony...

przez Toms72 25 cze 2012, 13:33
Prawdę mówiąc o pomocy psychologa zaczynam myśleć coraz poważniej. Zauważyłem ze żona po kilku spotkaniach się otwiera i potrafi powiedzieć coś więcej niż że mamy problem. Niestety jak to w życiu bywa. Gdy dwie osoby zawierają związek najczęściej kręcą się w towarzystwie jednego z współmałżonków (w naszym przypadku mojej żony). Naprawdę bardzo zależy mi na małżeństwie dzieciach ale coraz gorzej to znoszę. Nie wiem czy to naturalne że żona w wyniku przeżyć tak bardzo się oddaliła. Nie chodzi mi tu o sex ale o zwykłą bliskość omija mnie co najmniej na metr rozmawiamy ale o dzieciach, o remoncie domu (czyli zawodowo) ale nie rozmawiamy o nas. Gdy zażywała Mozzarin było jeszcze gorzej (na urodzinach koleżanki powiedziała że nie może już na mnie patrzeć - powtórzyła mi to starsza córka która przypadkowo podsłuchała rozmowę żony z koleżanką). Strasznie męczy mnie ta sytuacja staram się być cierpliwy ale czasami nie daję już rady. Wsparcie hmm... moja matka osoba gruboskórna sugerująca brak miłości w rodzinie i udział osób trzecich czyli zdradę (za bardzo to mi nie pomaga i tak), matka żony (osoba oceniająca wszystkich przez pryzmat pieniędzy). Jedyna życzliwa osoba koleżanka żony (ta która pomogała w namówieniu żony na terapię) ale ona ma dosyć swoich problemów (sama miała bardzo traumatyczne przeżycia związane ze swoim małżeństwem) więc nie mogę zawracać jej głowy swoimi problemami.
Wczoraj żona powiedziała że przeszła traumę i nie ma ochoty abym ją dotykał przytulał. Prawdę mówiąc ta obcość jest strasznie bolesna. Czuję się odrzucony. Nie wiem czy to normalne zachowanie w przypadku depresji. Boję się że że żona wyjdzie z tego poukłada sobie swiat życie itp ale w nowym porządku nie bedzie już miejsca dla mnie... Nie wiem już co robić. Ostatnio coraz częściej mam ochotę rzucić to wszystko, ale... nie potrafię. Wczoraj sróbowałem zasnąć bez usypiaczy efekt mizerny 2:30 i tak musiałem się wspomóc. Coraz częściej mam ochotę zalać się w trupa i nie myśleć.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
22 cze 2012, 11:08

Depresja żony...

przez meg22 03 lip 2012, 20:17
Witam Cie Toms72
Wiesz co, powiem Ci tak - Bardzo bliska jest mi Twoja sytuacja, gdyz pare lat temu to ja zachowywalam sie podobnie jak Twoja Zona. TOTALENE ZOBOJETNIENIE...
Glowna przyczyna byla u mnie psychoza poporodowa ale skutkiem tego byla moja zdrada :/
Nie chce tutaj snuc domyslow i byc jakim "prorokiem" ale moze warto w tym kierunku pociagnac Twoja Zone do rozmow. Jesli sie da oczywiscie.... BO wiem , ze to trudne i poki ona sama nie peknie to nic nie zdzialasz.
Musisz byc silny dla Dzieci . Walcz o swoje! Nie poddawaj sie.
Depresja to ciezka choroba. Twoja Zona potrzebuje przede wszystkim Waszego wsparcia. Niech wie, ze jest wspierana i kochana..... Tego najbardziej jej teraz potrzeba....

Trzymam kciuki, zycze powodzenia!
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
26 mar 2012, 23:21

Depresja żony...

Avatar użytkownika
przez Pasman 03 lip 2012, 20:59
Mam poradę przeciwną do tego co pisze meg22. Nie ma sensu wspieranie żony gdyż robią to już leki. Szanse na bliskość pojawią się gdy żona zmniejszy dawkę lekarstw.
Wszystkie wymienione tutaj porady moga byc nieprawidłowe. Stosujesz na własne ryzyko !
Avatar użytkownika
Offline
Posty
762
Dołączył(a)
18 sty 2010, 05:32
Lokalizacja
Łódź

Depresja żony...

Avatar użytkownika
przez Candy14 03 lip 2012, 21:05
Nie ma sensu wspieranie żony gdyż robią to już leki

ze co? :shock:

Toms72, depresja nie bierze sie znikad a u Twojej zony nie jest to raczej depresja endogenna tylko spowodowana problemami w malzenstwie. Dobrze, ze poszla na terapie bo moze powie Ci wprost co ja gryzie.
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Depresja żony...

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 03 lip 2012, 21:09
Pasman, Weź Ty się chłopie zastanów 3 razy zanim wyskoczysz z kolejną "złotą radą" :evil:
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

Depresja żony...

przez meg22 03 lip 2012, 23:47
Gratuluje Pasman za "taka postawe"
Wspoluczuje bycia kiedys chorej Zonie przy Twoim boku. NO nie zycze tego ale Moj Ty smutku :/
Zal to czytac.... Bez komentarza
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
26 mar 2012, 23:21

Depresja żony...

Avatar użytkownika
przez chimerka 25 paź 2012, 15:42
Właściwie, niby wszystko kreci sie wokół osoby chorej, ale tak do końca nie jest. Wydaje mi sie,że ciężko jest żyć z kimś w depresji. Cały czas myśle o mężu, jak on mnie znosi??? co nie zmienia faktu ,że bardzo mi "dopomógł" w rozwoju depresji. Chyba robił dużo aby mi pomóc, aaale nigdy mnie nie przytulił... cholera przy najgorszych lękach był przy mnie ale obok, nigdy nie wziął mnie za ręke. Wiem,że mu jest ciężko. Ja bywam irytujaca -tym bardziej że nic nie mówie, z drugiej strony nie mogę po prostu się zezłościć aby on nie wmawiał mi,że to przez chorobe. Właściwie to zagmatwane to wszystko. Po prostu retorycznie zastanawiam sie co może czuć osoba zdrowa
Avatar użytkownika
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
23 paź 2012, 16:20

Depresja żony...

przez betty_boo 25 paź 2012, 19:13
a jak wyglądało wasze życie wcześniej? wokół kogo się kręciło? może to żona ciągle biegała za dziećmi i Tobą?w dodatku jak piszesz ma ciężki i wypalający zawód związany z opieką nad innymi.

niby dużo tu jest troski o żonę ale w każdym poście przewija się temat Twojego samopoczucia fizycznego i psychicznego.
Offline
Posty
1232
Dołączył(a)
11 maja 2008, 08:58

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do