Związki...

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Avatar użytkownika
przez jevii 17 maja 2007, 11:06
Smuteczku12, tak sobie pomyslalam - pisalas wczesniej, ze ten chlopak
powatarza Ci ze Cie kocha...Wiesz, on wyraznie nie wie co to znaczy kogos
kochac. Nie sztuka jest wydukac kilka slow, tymb ardziej ze widzisz
iz wymagasz wiecej - a masz prawo tego zadac!

Przemysl czy dla tych kilku slow warto sie tak meczyc?
Zaslugujesz na duzo wiecej.

Pozdrawiam cieplascie

_____________
Blog
Avatar użytkownika
Offline
Posty
242
Dołączył(a)
13 sie 2006, 20:26

przez Amy Lee 17 maja 2007, 13:49
GRACJA napisał(a):Kochasz go to pewne , ale czy też nie uzależniłaś się od niego.

Swoją drogą, czy da się odróżnić miłość od uzależnienia czy też może od uczucia, które się tylko wydaje być?

[ja tak tylko retorycznie]
Amy Lee
Offline

przez smuteczek12 17 maja 2007, 14:19
Chyba naprawdę nie wie to znaczą te słowa ale wiem że przez niego cierpię :(
"Łzy po twarzy popłynęły, wtedy zrozumiałam że..."
Offline
Posty
43
Dołączył(a)
13 maja 2007, 14:48

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Obsesja czy 101% miłości?...

przez nowa_ja 19 maja 2007, 22:50
Rozmyslam bardzo czesto o miom chlopaku (jestesmy ze soba juz 2 lata i 8 miesiecy). Jestem w jakis sposob od niego uzalezniona, ciagle o nim mysle, mam wrazenie, ze ciagle mi go brakuje, chcialabym, zeby czesciej ze mna byl, ale przeciez nie moge go zamknac w "zlotej klatce", bo kazdy ma swoje zycie, swoje sprawy, znajomych itd. Wiem, ze oboje musimy sie spelniac, wykonywac obowiazki, spotykac z ludzmi... Problem w tym, ze ja nie mam znajomych, albo nie potrafie ich miec! Dla mnie spedzanie czasu bez niego to ciagle oczekiwanie na nastepne spotkanie...

Nie wiem dlaczego tak jest, nawet jak chce zajac sie swoimi sprawami to najczesciej nie potrafie, czuje sie uzalezniona od rozmyslan o nim, zastanawiania sie co teraz robi, analizowania jego zachowan. Kiedy jestem na niego zla za cos to najczesciej placze. Robie to dlatego, bo sie boje ze go strace... Zachowuje sie tak jakbym sama sobie zakazywala pewnych reakcji w obawie przed jego zachowaniem. Ale kiedy juz jestesmy razem, przytulamy sie, to chcialabym zeby taka chwila trwala wiecznie i gdy juz sie rozstaniemy to po prostu za nim tesknie.
Nie mam ochoty na nic, nawet nie daje sie wyciagnac na jakies spotkanie z kolezankami... Wiem, ze to jest chore, ale ja juz nie wiem co mam z tym zrobic...

Z jednej strony mam swiadomosc, ze jestem czlowiekiem wolnym, ze jestem mloda i ze powinnam cieszyc sie z zycia, spotykac ze znajomymi i zapelniac sobie czas roznymi zajeciami, a nie tylko spotkaniami z moim chlopakiem i czestym rozmyslaniu o nim, co powoduje uczucie pustki gdy nie ma go przy mnie. Przy nim czuje sie bezpiecznie i tak blogo, a przy innych (oczywiscie oprocz najblizszych) nie badzo potrafie sie wyluzowac i otworzyc tak jak przy nim...
Z drugiej jednak strony - nie potrafie zyc inaczej... Probuje, ale jakos nie moge sie wyrwac z takiego trybu. Ciezko zawieram i utrzymuje znajomosci, nie czuje sie pewna siebie, nie wierze w siebie, w swoje mozliwosci (chociaz teraz, po tej maturze jest mi o wiele lzej i mam cicha nadzieje, ze dostane sie na studia). Tylko dlaczego sama siebie skazuje na taki dziwny styl zycia?... Sama siebie nie moge pojac. Moze ktos inny to zrozumie? Czy ja mam jakas obsesje czy po prostu za bardzo go kocham?...
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
19 maja 2007, 18:39
Lokalizacja
Pabianice

przez a2d2 19 maja 2007, 23:03
Chcesz rady ? Zmień sie bo tym zachowaniem go stracisz poprostu predzej czy pozniej chyba ze bedzie potrafil zrozumiec ze to 101% miłości. Czego wam życzę. Bo mnie ktos po ładnym kawalku czasu przekonal ze nie ma Miłości , jest chemia i pozniej przychodzi przyzwyczajenie, uzaleznienie od drugiej osoby.

Nie warto okazywac bezgranicznie jak zalezy ci na 2 osobie bo to sie nie kalkuluje poprostu. To pierwszy krok zeby ta 2 osoba zaczela sobie myslec ze jej ujdzie plazem wszystko. W zyciu chyba trzeba troche grać, założyc od czasu do czasu maskę ,odrobina sztucznego wywolania zazdrości nie zaszkodzi. Ale jak podkreslam , moze ja bladze.

Decyzja jest w twoich rękach.
Ludzi znudzonych życiem ,którzy narzekają w życiu na brak adrenaliny
Zapraszam po moją nerwicę, i zakupy do hipermarketu
Wrażenia gwarantuję niezapomniane, i nie jeden dreszczyk emocji :))
Offline
Posty
112
Dołączył(a)
08 kwi 2007, 23:38

Avatar użytkownika
przez abcd 20 maja 2007, 09:15
nowa_ja,nie wierzysz w siebie i nie akceptujesz swojego ja.Stąd to wyidealizowanie i uzależnienie od chłopaka.Nie byłabym za sztucznością,czy grą.Raczej za pozwolenie sobie na własny świat.Pomalutku,nawet na przekór sobie,próbuj wychodzić do ludzi.Choćby na małą chcwilę.Chłopak może poczuć się zbyt obarczony tym uzależnieniem,chociaż równie dobrze,może być dumny.Ale na pewno martwi go,że tak się zamykasz przed ludźmi.
Ważne są tylko te dni,których jeszcze nie znamy
Avatar użytkownika
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
19 maja 2007, 19:28
Lokalizacja
z cienia

przez nowa_ja 20 maja 2007, 13:06
do a2d2
Problem w tym, ze ja wiem, jaka jestem, ze to jest zle, ale nie potrafie tego zmienic, chociaz bym chciala... Masz jednak calkowita racje, ze to sie nie kalkuluje i ze czasem trzeba troszke grac. Staram sie jak moge, ale czesto po prostu trace sile i latwo rezygnuje. Ale dzieki za rade :)

do abcd
Jest wlasnie tak jak piszesz... Jesli chodzi o chlopaka - chyba jest dumny ze go tak uwielbiam, chociaz czasem widze, ze ma tego troche dosyc i wtedy mowie sobie: dam sobie i jemu czas na odpoczynek, ale i tak ciagle o nim mysle i nie moge tak do konca "zajac sie soba". Co do tego wychodzenia ze najomymi i zycia po swojemu, korzystania z malych uciech, to caly czas mam w glowie takie pytanie: po co to wszystko robie, dla kogo? Zeby mi bylo dobrze, zeby mi sie fajnie zylo?... Zreszta, nawet jesli mialabym wszystko co zechce, to mam wrazenie, ze jeden nieostrozny moj ruch i to wszystko strace, wiec po co sie starac?
Wiem, ze te mysli sa bardzo czarne i ze zadaje sobie retoryczne pytania. Ale jesli nie bede znala na nie satysfakcjonujacej odpowiedzi i nie popchnie mnie to do dalszych dzialan - to nie bede szczesliwa i nigdy nie przestane myslec o Nim jak o jedynym sensownym elemencie mojego swiata, zycia. Zastanawiam sie tez bardzo gleboko dlaczego tak wlasciwie boje sie ludzi?... Stronie od nich chociaz doskonale wiem, ze sa potrzebni i b. czesto sie o tym przekonywalam. W koncu czlowiek jest istota spoleczna, a ja sie wylamuje...

Dziekuje za odpowiedz :)
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
19 maja 2007, 18:39
Lokalizacja
Pabianice

Avatar użytkownika
przez abcd 20 maja 2007, 13:55
nowa_ja,może jednak nie rób nic na przekór sobie.Pod warunkiem,że czujesz się z tym dobrze.Ja nie boję się ludzi,raczej nie umiem znaleźć z nimi wspólnego języka.A może nie chcę.Nie potrafię i nie chcę nawiązywać trwałych przyjaźni.Mnie wystarcza rodzina i sporadyczne luźne kontakty ze znajomymi.Jeśli więc tobie wystarcza chłopak,to może tak powinno być.Nie zdręczaj się tym.
Ważne są tylko te dni,których jeszcze nie znamy
Avatar użytkownika
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
19 maja 2007, 19:28
Lokalizacja
z cienia

ja to czuje do kolegi:/

przez stopa 20 maja 2007, 17:51
to trwa juz 2 lata, on wie, że mi na nim tak zalęży, ale często mi powtażał, że ja o nim nic nie wiem.... myślę, że to jest takie niezdrowe uczucie. aktualnie mam chłopaka i on ma pretensje, że za często mówię o tamtym... :( nie wiem co robić... wcale bym nie chciała z tamtym się wiązać, ale on wypełnia moją głowę... wszystko analizuję biorąc pod uwage to co on by zrobił w danej sytuacji... jak go widze to dostaję euforii. ale to chyba nie jest miłość, to jakaś obsesja + zauroczenie- nie mam pojęcia jak wytłumaczyć sobie , że to tylko moja iluzja, bo ten chłopak robi na mnie niesamowite wrażenie:/ ale chyba najlepiej jest wtedy jak się czuje swoją autonomię w związku... tak jak wyżej wspomniała jedna Osoba, że trzeba stworzyc sobie swój własny świat... może wszystkie swoje fantazje i niespełnione wewnętrzne marzenia przypisałaś właśnie jemu(podobnie jak ja) a tak naprawde one są w Tobie... te emocje i zachwyt to obraz Twojej wyobraźni... zastanów się, co z Twoich wiadomości na temat Twojego chłopaka jest realistyczne. Porozmawiaj z nim o jego uczuciach... wszyscy jestesmy samotni w świecie naszego ego... on nie czuje napewno identycznie jak Ty i nie potrafi sobie wyobrazic dokładnie co Ty czujesz... Po drugie... stawiaj się często w jego sytuacji. Gdy nie możesz sie doczekać jego powrotu... spróbuj odnaleźć w nim siebie. Ciesz się tym, że istnieje taki Twój nadzwyczajny Mężczyzna- Twoja Muza... i choc jest daleko, to wiedz, że ON JEST ! Co, gdyby takiego człowieka nie było.... te wrażenie jest jak zachwyt nad blaskiem komety... to, że istnieje takie zjawisko, wplata sie to w Twój obraz świata czyniąc go poezją:) Nie zapominaj jednak, że to Twoja wyobraźnia oraz, że Ty też jesteś wszechświatem różnych doznań, marzeń, indywidualności myśli... masz swoja własną krainę :) :) jesteście tyle samo warci, ale to uczucie jest takie fajne, że ciesz się nim, ale nie daj temu uczuciu wprowadzic Cie w iluzję samych wrażeń, bo nie doświadczysz wtedy pełni szczęścia, które bierze sie dopiero wtedy, gdy będąc obecną w prawach, jakie rządzą cywilizacja i światem- Twój zachwyt będzie szedł w parze z tym, co społeczne:) on jest Twoim skarbem , którego możesz ciągle odkrywać, a mimo jego zwyczajności Twoje Serce znajduje w nim kogos wyjątkowego :) tylko pamiętaj, żeby nie zatracac sie w samym uczuciu bo umierasz duchowo... poznawaj świat bo nawet staruszka nie zdołałaby nigdy poznać wszystkich Prawd i doświadczyć pełni świadomości istnienia...:) Twój ukochany to Dom, do którego wracasz, aby byc dla niego Domem... a świat ma jeszcze mnustwo tajemniczych ogrodów które razem możecie odkrywać...
Miło, że jesteś Człowieku :* :D
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
20 maja 2007, 14:16
Lokalizacja
Chrzanów

przez mieciu 21 maja 2007, 11:50
To typowa OBSESJA, z tego się można wyleczyć.
Offline
Posty
188
Dołączył(a)
10 sty 2007, 17:12

Avatar użytkownika
przez Róża 21 maja 2007, 17:54
E tam -obsesja zaraz.Ja miałam tak samo,jak chodziłam z moim przyszłym mężem i dłuuugi czas po ślubie też.A on miał tak samo :lol: i może dlatego to nie był żaden problem.Po prostu-0byliśmy tak zafascynowani sobą i pochłonięci tą miłością,że nic ani nikt nie był w stanie nas oderwać od siebie.I już.Moim zdaniem-po prostu wielka miłość :D
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

Co sie ze mna dzieje dlaczego cierpie

przez BrokenHeart 24 maja 2007, 23:19
Witam wszytkich forumowiczów

Mam mały problem a dokładniej to nie mały jestem totalnie załamany,a powód tego jest kobieta z ktura byłem prawie 3 lata bez jednego miesiaca,zostawiała mnie dla Innego.

Nie wiem jak mogła mi to wszystko zrobić po takim okresie czasu robiłem wszytko co tylko mogłem zeby ja przy mnie utrzymac zeby jej było dobrze zeby miała wszytko co tylko zapragnie oczywiscie nie jestem człwowiekiem bogatym ze tak powiem mogłem jej zapewnic wszytko na co dałem rade ale jestem pewnien jednego mogłem jej dac 3 najwazniejsze dla mnie rzeczy MIŁOSC WIERNOSC I ZAUFANIE wiec dlaczego mnie zostawial dla innego,ona mnie typowo zdradziła a teraz co ja spotykam prubuje mi dac nadzieje ze moze jeszcze cos iskrzy miedzy nami,ja bez niej zyc nie potrafie nie widziałem nic poza nia wszytki czas wolny jaki miałem oddawałem jej wszytkie uczucia jakie miałem tez oddałem jej razem z sercem a ona to wzieła i odeszła dlaczego teraz tak cierpie jezeli ja nie skrzywdziłem jej dlacze ja mam byc winien.

Najlepsze jest to ze zostawiła mnie dla kogoś kto byłz nia 4 lata temu i był z nia przez pół roku oni sie wczesniej rozstali z powodu takiego ze uznali ze sa zamłodzi na wspulny zwiazek,potem ja ja spotkałem pokachałem dałem jej wszytko co mogłem a ona mi powiedziala ze za kochała sie w nim i ze konczy ze mna,nie rozumiem a ostatnio jak sie z nia spotkałem powiedzial mi ze go nie kocha tylko ze to bylo zauroczenie a i tak poswieca jemu czas i swoje uczucia ,to ja juz nic nie rozumiem albo ona mnie wogule nie kochala wykorzystała mnie tylko materialnie i pschicznie ,bo moim zdaniem nie mozna sie w kims zakochac i odkochac w chwile moment jeszcze po takim okresie czsu.

prosze was o jaka kolwiek pomoc wsparcie psychiczne co kolwiek zebym wiedział co robic bo ja juz wysiadam niedlugo dojdzie do samodestrukci jak tak dalej bedzie nie moge jesc bo nawet nic mi przez gardlo nie chce przeisc zyje caly czas miłosciom do niej a jak widze ja z nim to ..........

Z góry dziekuje za odpowiedz odpisze na karzde pytanie do mnie

Pozdrawiam
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
24 maja 2007, 23:07

przez a2d2 24 maja 2007, 23:32
Kurcze ale nie wiem czy to forum temu jest poswiecone.
Ludzi znudzonych życiem ,którzy narzekają w życiu na brak adrenaliny
Zapraszam po moją nerwicę, i zakupy do hipermarketu
Wrażenia gwarantuję niezapomniane, i nie jeden dreszczyk emocji :))
Offline
Posty
112
Dołączył(a)
08 kwi 2007, 23:38

przez BrokenHeart 24 maja 2007, 23:36
no jezeli źle napisałem to przepraszam

Niechciałem być nachalny wybaczcie

Pozdrawaj juz mnie nie ma adios
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
24 maja 2007, 23:07

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google Ads [Bot] i 12 gości

Przeskocz do