Związki...

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Avatar użytkownika
przez ... NATALIA ... 29 mar 2007, 12:43
Tharna popieram ! ale trza dać szanse :)
... NATALIA ...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
48
Dołączył(a)
05 mar 2007, 19:37

przez 83alicja 29 mar 2007, 20:23
Chyba za dużo czasu poświęcam forum, a za mało mojemu chłopakowi...
Offline
Posty
31
Dołączył(a)
26 mar 2007, 18:02
Lokalizacja
Śląsk

Nie-kochana mężatka...

przez Moniczka 24 kwi 2007, 21:43
Czasami mysle sobie, ze wisi nade mna jakies fatum. Nie chce wspominac nerwicy lekowej, teraz jakby zwolnila tempo, daje mi odpoczac. Zastanawiam sie, czy ktos tam w gorze spisal mnie na straty, skaral?
Jestem dopiero trzeci miesiac po slubie, a moj maz traktuje mnie jak smiecia, zrobil sie agresywny, niemily, nie zgadza sie z niczym co powiem, szkaluje moich rodzicow. Wyszedl z niego diabel a moze ja tego nie widzialam przez 5 lat chodzenia?
Krzyczy na mnie bez powodu, grozi wyjazdem i rozwodem...Coz, nie jest mi pisane byc kochana....Nie wyobrazam sobie zyc tak dalej, a zarazem wiem ze samotnosc bywa straszna. Nie wiem, czy przesadzam, czy to malzenska norma, nie wiem tak naprawde co mam robic...
Moniczka
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Trinity 24 kwi 2007, 22:14
molestuje cię psychicznie a to tez moze potegowac chorobe
na twoim miejscu powaznie bym sie zastanowila nad dalszym bytem tego zwiazku
moze lepiej rozejsc sie teraz kiedy nie ma jeszcze dzieci?
wiem ze samotnosc jest okropna ale lepiej byc samemu niz pograzac sie w coraz wieksze doly majac u boku osobe ktora nie ma dla ciebie dobrego slowa a co wiecej zrozumienia dla twoich stanow i choroby ....

zawsze sobie tlumacze zycie jest jedno
ja skonczylam 13 letni zwiazek, bo odbieral mi chec do zycia, pograzal psychcznie, teraz jestem w kolejnym ktory tez ma sie [chyba] ku koncowi
ale bede szukac wytrwale - w koncu zjawi sie ten ktos kto przytuli i powie ze kocha - mimo wszystko
tzrymaj sie i podejmij wlasciwe dla siebie decyzje
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
15 kwi 2007, 16:14

Avatar użytkownika
przez Aleksandra_27 24 kwi 2007, 22:31
Moniczka nikt nie sasługuje na takie traktowanie i Ty też z pewnością nie. Nie ma tu Twojej winy, powinnaś mieć faceta który będzie Cię szanował z którym przejdziesz przez życie, który będzie oparciem w trudnych chwilach. I dlaczego uważasz, że będziesz sama ? Z pewnością poznasz kogoś kto Cię pokocha i będzie dla Ciebie dobry.
Ja kilka tygodni temu wyrwałam się ze związku z 11 stażem, nie rozumiał mnie, nie pielęgnował uczucia, nie traktował jak kobiety. I wiesz co teraz tylko czekam aż nerwica odpuści (biorę leki), zadbam o siebie i ruszam gdzieś do pracy, tam gdzie mogę poznać nowych ludzi, a może poznam jakiegoś fajnego chłopaka :P
Jeżeli nadal będziesz tak traktowana to nerwica wróci z hukiem :cry:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
66
Dołączył(a)
08 gru 2006, 16:18

przez cinnamon_inspiration 24 kwi 2007, 23:06
Rozumiem, że to musi być straszne, współczuje. To co powiem może być banalne, bo jak można po 3 miesiacach malzenstwa, a tym bardziej po 5 latach chodzenia kogos zostawic, ale nie marnuj sobie zycia, jesli tak to ma wygladac. Moze czeka na ciebie prawdziwa milosc? Ja mialam chlopakow, zaden tak naprawde mnie nie kochal (co najwyzej jak siostre), a ja jednak nadal mam nadzieje, ze znajde Kogos.

Wczesniej jednak proponuje szczera rozmowe, moze on ma teraz jakies problemy i dlatego jest taki drazliwy? Ja tez czasem jestem niemila dla osob, ktore kocham (zasluga leku przed bliskoscia i borderline), a mimo to sa dla mnie wazne. Moze uda ci sie go namowic na wspolna terapie.

Pozdrawiam
Posty
273
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:18

Avatar użytkownika
przez Róża 25 kwi 2007, 09:34
Moniczka,tylko spokojnie.Wiesz,że istnieje coś takiego jak "docieranie się"po ślubie.Pomyśl tylko-dwoje różnych ludzi zaczyna zupełnie samodzielne i odpowiedzialne życie pod wspólnym dachem.Wszystko wali im się na głowę.Nie jest już tak kolorowo,bo praca,bo pieniadze,bo kłopoty i jeszcze dodatkowo jedno cierpi na nerwicę.To jest norma,że szczególnie na początku małżeństwa ludzie nie potrafią się dogadać,bo co nieco ich przerasta.Powoli,wszystko się ułoży,tylko trzeba dobrej woli obu stron.Zadbaj przede wszystkim o siebie,lecz się i...licz na swoje siły.Porozmawiaj też z mężem ale nie w kłótni i wzajemnym oskarżaniu,tylko zapytaj,czego on oczekuje z twojej strony,powiedz mu,czego ty oczekujesz od niego i że oboje musicie pójść na kompromis,bo bez tego się nie dogadacie.Małżeństwo,to jest w pewnym sensie wieczna ofiara na rzecz drugiej osoby,tylko musi to być ofiara obustronna i przynosząca satysfakcję obu stronom.Zachęcam cię do KONKRETNEJ ROZMOWY I PAMIĘTAJ-FACETOWI TRZEBA WYKŁADAĆ KAWĘ NA ŁAWĘ,JASNO I ZWIĘŹLE.Niczego bardziej nie nawidzą,niż domyślania się,o co jej chodziło.Prostu i z mostu-tylko na spokjojnie.Będzie dobrze.
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

Avatar użytkownika
przez Tygryska 25 kwi 2007, 10:24
Docieranie się to jedno, ale traktowanie drugiej osoby jak śmiecia, agresja to coś czego nie wyobrażam sobie w związku.
Stanowczo bym powiedziała czego sobie nie życzę, popróbowała porozmawiać, ale:
nikt nie sasługuje na takie traktowanie i Ty też z pewnością nie. Nie ma tu Twojej winy, powinnaś mieć faceta który będzie Cię szanował z którym przejdziesz przez życie, który będzie oparciem w trudnych chwilach.

No właśnie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
589
Dołączył(a)
05 sie 2005, 19:14

Avatar użytkownika
przez GRACJA 25 kwi 2007, 21:23
Moniczka - oj niedobrze, niedobrze. Musisz jak najszybciej wyjaśnić tę sytuację. Wygląda tak jakby się coś Twojemu mężowi nie podobało. Mam nadzieję, że to nie jest schemat -" po ślubie puszczają hamulce i człowiek pokazuje prawdziwe oblicze". Jesteście krótko po ślubie. Myśle że jak na razie to o rozwodzie nie ma co myśleć. Trzeba porozmawiać z mężem i powiedzieć jedno drugiemu co go boli i o co chodzi. Nic nie dzieje się bez przyczyny. Jedno jest pewne nie wolno sobie pozwolić żeby ktoś traktował nas w taki sposób. Nie po to ludzie się pobierają żeby jedno nad drugim się znęcało, czy traktowało go jak swoją własność. Mam nadzieję że wszystko się wyjaśni i że się dogadacie czego życzę Ci z całego serca. Trzymam za Ciebie kciuki. Powodzenia. Pozdrawiam.
"Budząc się rano, pomyśl jaki to wspaniały skarb żyć, oddychać i móc się radować."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
462
Dołączył(a)
03 mar 2007, 04:21

przez Amy Lee 01 maja 2007, 00:02
Mam nadzieję, że mogę się tak wtrącić z moją historią...

Poznałam chłopaka 2 lata temu, 1,5 roku temu spotkaliśmy się parę razy, cos ewidentnie między nami było, ale jakoś "się rozeszło". Nie mogliśmy się jakoś umówić, myślalam że mu na mnie nie zależy i przestałam się odzywać.

Przez te półtora roku spotkałam wielu fajnych facetów, ale w żadnym się nie zakochałam. W końcu uświadomiłam sobie, jak bardzo mi go brakowało i zadzwoniłam do niego. Spotkaliśmy się i okazało się, że obydwoje chcemy tego samego. Teraz jesteśmy razem. Byliśmy absolutnie szczerzy, powiedzieliśmy sobie wszystko, nawet to czego się boimy.

Zdaję sobie sprawę, że on może mieć nawet większe problemy sam ze sobą niż ja. Boję się, że będziemy sobie sami kładli kłody pod nogi. Tak samo możemy się na wzajem wykończyć jak i połączyć siły i razem dać sobie radę. Jednak to po raz pierwszy usłyszałam od kogoś, że mnie kocha i mogłam mu z czystym sumieniem odpowiedzieć to samo.

Powiedzieliśy sobie wszystko... ale może jedną rzecz powiedziałam mu niewyraźnie? Że kiedy nie będzie dzwonił ani odbierał telefonów (np. przez kilka dni) ja będę przerażona, trudno mi będzie wierzyć, że jesteśmy razem i będę się budzić nad ranem myśląc, że już go więcej nie zobaczę (i inne objawy lękowe).

Dalej czekam na telefon.
Amy Lee
Offline

Avatar użytkownika
przez Bad Girl 01 maja 2007, 10:00
myśle Amy Lee , że jeśli potraficie szczerze rozmawiać powinnaś powiedzieć mu o wszystkich lękach. choćbyś powtarzała to po raz drugi... ja też na początku mojego związku bałam się, że jeśli nie zadzwonił , nie pisał to chciał mnie zostawić.... teraz po ośmiu miesiącach jest inaczej. mam natrętne myśli co do tego czy go kocham. i to jest jeszcze gorsze :(

pozdrawiam i życze powodzenia!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
349
Dołączył(a)
25 lut 2007, 13:46
Lokalizacja
Poznań

Avatar użytkownika
przez Mizer 01 maja 2007, 11:18
A ja przechodzę na celibat, bo cały czas robie te same błędy i odbija się to na mnie mocno.

Wkurza mnie to, że się zbyt szybko przywiazuję- nie jest to żadna miłość- ale wystarczy jakikolwiek kontakt fizyczny przez powiedzmy jeden wieczór, ba! głupie trzymanie za rękę trochę dłuższe, a ja od razu jestem już przyklejona emocjonalnie.

Noł, może trafi się kiedyś jakaś pozłacana jednostka, która też się przywiąże, a nie będzie się przyjaźnić z daleka.
Ciesz się każdym dniem bo nigdy nie wiadomo, kiedy na Twój dom może najechać ciężarówka z gnojem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
877
Dołączył(a)
08 cze 2006, 17:29

przez Amy Lee 01 maja 2007, 12:14
Bad Girl, ja też jestem przekonana, że muszę mu o tym powiedzieć, tylko że nie wiem, kiedy będę z nim rozmawiać, skoro teraz zupełnie nie mogę się z nim skontaktować. To paraliżuje.

Boję się też, że jeżeli jemu na prawdę na mnie zależy, ale nie potrafi sobie z tym poradzić, to znaczy, że potrzebuje psychologa dużo bardziej niż ja. Wiem, że ja mogę dać mu dużo wsparcia, ale tylko wtedy kiedy sama stoję na nogach, a nie boję się tak bardzo :-|
Amy Lee
Offline

Avatar użytkownika
przez Bad Girl 01 maja 2007, 14:20
a co dokładnie dolega twojemu chłopakowi Amy Lee? też ma nerwice lękową? Jeśli oboje macie podobne problemy to myśle, że z czasem sie zrozumiecie.... dacie sobie bardzo dużo wsparcia.
i głowa do góry! myśle, że sobie poradzicie.
A jeśli twój chłopak potrzebuje psychologa to sprobuj go na to namówić (chociaz do facetów czasem bardzo ciężko dochodzi to, że potrzebują pomocy. przynajmniej wiem to z własnego doświadczenia).
jeśli po tak długim czasie znowu jesteście razem, to wierze że wszystko jesteście w stanie przetrwać. i tego się trzymaj :)

pozdrawiam!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
349
Dołączył(a)
25 lut 2007, 13:46
Lokalizacja
Poznań

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do