Związki...

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Avatar użytkownika
przez chory4 24 mar 2007, 23:48
Skoro Cię zostawił z tak błahego powodu, to znaczy, że mu wcale na Tobie nie zależało i tylko czekał aż popełnisz najdrobniejszy błąd. To nie jest chłopak dla Ciebie! Ale z drugiej strony, po pewnym czasie może zobaczyć jaki błąd popełnił i próbować go naprawiać. Skoro byliście przez 3 lata razem, on tego na pewno nie zapomni. Zapewniam Cię, że jeśli kochał Cię chociaż przez rok w tych 3 latach, to nie ważne z kim będzie i co będzie robił, w końcu zacznie myśleć o Tobie. I tutaj można rozgraniczyć: albo zda sobie sprawę z błędu jaki teraz popełnia odchodząc od Ciebie, albo uzna że zrobił dobrze.
Taki długi okres czasu nie da się zapomnieć ot tak o sobie. To co mówię, jest z życia wzięte.. Wyobraź sobie, że ja zrobiłem podobnie jak Twój chłopak na minionych wakacjach. Potrafiłem o niej zapomnieć i być z inną przez jakieś 2 miechy. Po tych 2 miesiącach wszystko wróciło i męczę się do tej pory.. ona jest już z innym a ja ... sam z myślami.. Byłem z nią 4 lata..
Moja była dziewczyna znalazła sobie po prostu kogoś innego.. Więc Ty możesz zrobić tak samo, bo to może najszybciej wyleczyć zranione serce, zwłaszcza, że nie wiadomo czy on zda sobie sprawę z tego co robi.. Pozdro, trzymaj się!

Do Gracji:
Nie można od razu skreślać kogoś, tylko dlatego że popełnił błąd, którego jeszcze nie zrozumiał. Ona go kocha i może on robiąc to co robi zniszczy tą miłość, ale może dzięki temu się zmieni, będzie kim innym i zrobi wszystko żeby wrócić.
Jeszcze do Autorki postu:
Daj temu człowiekowi i sobie trochę czasu. Niech będąc z inną zobaczy, że Ty byłaś lepsza :) a wtedy to już od Ciebie będzie zależało, czy pozwolisz mu wrócić.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
25 gru 2006, 13:37
Lokalizacja
Rzeszów

Avatar użytkownika
przez ... NATALIA ... 25 mar 2007, 00:06
Bad Girl tak mam agorafobię i też mam takie uczucia mieszane a na dodatek dochodzi ta cholerna zazdrość o niego.smutna Ania wspułczuje i sie nie dziwie zwłaszcza przy depresjii ,takie myśli każdy człowiek by miał . bądz silna ! sama bedziesz i może lepiej bo nie będziesz cierpieć.
... NATALIA ...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
48
Dołączył(a)
05 mar 2007, 19:37

problem narzeczony a szef.

przez GINGER 25 mar 2007, 02:18
Cześć. Nie wiem od czego zacząć. Może ze potrzebuje waszej rady. Mam dwa problemy jeden to mój narzeczony ( hmmm od tygodnia już były) a drugi to mój szef .
może zacznę od pierwszego.
byłam z moim chłopakiem prawie 5 lat od prawie roku narzeczeństwo ( nie mialam zbyt duzo chłopaków tak naprawde to chyba tylko jego). on wyjechał dwa lata temu za pracą za granice, ja miałam studia ale wzięłam urlop dziekański ( po 3,5 roku to było ciężkio ale sytuacja materialna mojej rodziny sie pogarszała , on nalegał więć ...) i po niecałym roku dołączyłam do niego. teraz jestem tu już ponad rok razem. mamy mieszkanie , auto obydwoje prace ale nie układa sie. najpierw wyszły problemy z jego rodzicami chociaż w Polsce pieniędzy im nie brakowało to i tak chcieli więcej od kogo oczywiście od nas bo auto nowe z salonu kupili i górnicza ( nie mała) emerytura nie starczała niby. umówiliśmy sie ze pożyczymy ale nie tak znaczną kwotę jak "teście " sobie życzą. no ale kochany syn gdy powiedział ze ma tyle ile ma a rodzice powiedzieli ze za mało to dał wszystko co mieliśmy ze sobą, bo przecież trzeba sie rodzica odwdzięczyć za wychowanie , ale umowa z druga połowa nie obowiązuje. po czym jak powiedziałam ze sie nie zgadzam to teście ze nie chcą mnie widzieć nie zawiozą na lotnisko , nie cierpią mnie i mojej rodziny, a moja mama to w ogóle ( ta gorsza bo pieniędzy nie ma ), no i pojechaliśmy dwoma autami. potem nie mieli jak oddać to na święta powiedzieliśmy ze maja wielki prezent ucieszyli sie ale jak powiedzieliśmy ze moja mama tez tyle dostanie to już nie było tak wspaniale tylko stwierdzenie "A TO W TOTKU wygraliście?" przyjechali tu na święta a ja dalej sie do nich nie odzywalam to powiedzieli mojemu chłopakowi (bo chcial zaprosić ich na obiad bo mieszkali u jego siostry) ze ja mam sie ich zapytac inaczej nie przyjda.i co jeszcze moze na kolanach albo najlepiej sie czołgac do nich. oni wiedza ze po tym co mi zrobili nie maja juz szans na normalna rozmowe wiec z synem rozmawiają o mnie niedawno sie pytali jak moze ze mną wytrzymac ze lepiej jakbysmy mieli osobne konta i wogole. wiec tak sie stało wszystko podzielił pytal oczywiscie czy chce ale czy ja mialam jakis wybór ( chociaz po upływie czasu wiem ze dobrze zrobilam bo jego rodzice cały czas dzwonili o pieniadze) oni cały czas sie wtracali ,zrobili zniego takiego " mami synka" chociaz on tego nie widzi, ale wszyscy na około tak. ostatni okres byl straszny ciagle kłótnie o jego rodziców o moje zachowanie w stosunku do nich o moje zachowanie w stosunku do nego. no i podjelam decyzje zeby to przerwac nie wiem czy dobrze zrobilam.
czasami wydaje mi sie ze zle ale po chwili ze jednak teraz bede mogla isc gdzie chce z kim chce ubrac sie jak chce kupic co chce. chociaz nie robie tego spie calymi dniami zamartwiam o wszystko o to jak bedzie dalej , czy dobrze zrobiłam. mam teraz problemy z szefem w pracy.
hmm moze to nie problem . on jest 25 lat starszy ode mnie ma zone ( drugą) i dwie corki z pierwszego małzenstwa( jedna dwa lata młodsza ode mnie) wiem o nim wszystko, romantyk, czasami zwariowany i nie czujący sie na 47 lat. wiem o jego małzenstwie chyba wiecej niz jego zona ,o jego problemach z nia i o jego uczuciu do mnie. moge mu powiedziec wszystko wiem ze zachowa to dla siebie i na wzajem. ostatnio powiedzial ze wolal by byc ze mna niz z zoną , ze czesciej mysli o mnie niz o niej ze bardziej sie o mnie troszczy, kupuje mi rózne rzeczy ( ale nic wartosciowego) codziennie nowa gazeta , smsy maile. pomaga mi w nauce, we wszystkim. poprostu jest gdy go potrzebuje. zaczal nawet sie zastanawiac nad zostawieniem zony. nie chce rozbijac małżeństwa, pytalam wiele razy czy wszystkie problemy z jego zona sa przeze mnie , powiedzial ze nie ze juz zanim mnie poznał sie zaczeły i ze to nie moja wina, ze gdyby wsztysko bylo ok to nie rozmawial by ze mną , bo przeciez ma zone. powiedzial mi ciekawa rzecz " nikt nie wiem co sie czaji za rogiem czasami moze to byc coś wspanialego a czasami całkowite zaskoczenie.
ale hm zawsze jest "ale" szef, 25 lat starszy , zonaty i jeszcze ludzie w pracy jak zwykle zaczynaja gadać i to niestworzone rzeczy. to obniza jego autorytet jako szefa.
ja nie wiem co mam zrobic z kim byc ? nie daje sobie rady? moze spróbuje jeszcze raz z szefem nie rozmawiac zapomniec ( raz juz probowalam nie udalo sie- poprostu brakowalo nam rozmów ).
albo dam szanse jeszcze raz narzyczonemu bylemu. nie wiem nic. caly czas mysle o tym ale ja nie chce nikogo zranic, siebie moge zawsze to robie. nie umiem podejmowac decyzji nawet przy kupnie szczoteczki do zebów, prosze moze wy też mieliscie taki problem. chociaz jak przegladalam forum to moj problem to błachostka. poprostu moze lepiej do nikogosie nie odzywac zapomniec o wszystkich i wszystkim co bylo. zacząc jakos w obcym kraju sama bez przyjaciół żyć.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
25 mar 2007, 01:19

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Endru 25 mar 2007, 14:43
Witaj, przeczytaj swój post -ciekawostka:ani razu nie napisałaś żadnego pochlebstwa,komplementu czy miłego słowa o narzeczonym(czy Ty go kochasz?).Twój narzeczony to, jak wynika z postu:zatargi z niedoszłymi teściami i spory finansowe. Zycie nie jest bajką ale jeśli w związku nie ma uczucia(nie mam na myśli ,,pretensji")to co to za związek-zawodowy?.Ale masz rację,jeśli rodzicom Twojego narzeczonego nie wiedzie się najgorzej, to jedyne czego mają prawo oczekiwać od swego syna to-wnuków.A nie sponsoringu(tym bardziej z wyłącznością).A co do szefa.... uciekaj od niego szybko.Jak rozumiem jesteś na obczyźnie- mniej rodaków, znajomych i tym samym mniejsza możliwość wyżalenia się.Więc jak już trafił się ktoś kto ,,rozumie i kogo Ty rozumiesz''to wydaje Ci się że złapałaś Pana Boga za nogi.Czy jesteś aż tak ,,niekompatybilna'' że to musi być on bo żaden inny do Ciebie nie będzie pasował?.Bzdura, TO WY DO SIEBIE NIE PASUJECIE. OK, jesteście przyjaciółmi może kochankami ale na wspólne życie ....nie macie szans. Czujesz się osamotniona, na rozdrożu więc po co Ci jeszcze status ,,trędowatej -rozbijającej rodzinę'' w pracy. Jeśli masz możliwość zmień pracę-niech on Ci w tym pomoże.Wyjedź daleko, do nowych ludzi nowych możliwości.Pozdrawiam i życzę powodzenia.
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
21 mar 2007, 21:51

Avatar użytkownika
przez Róża 25 mar 2007, 18:07
Ginger,co do narzeczonego-najlepiej jak osobom trzecim nie pozwalamy się wtrącać w swoje sprawy,może i dobrze postąpiłaś,ale z tym szefem,to popieram Endru-jest tak jak pisze.Nic z tego,oprócz kłopotów, nie będzie.Takie gadki to norma,żeby omotać samotną dziewczynę,ale nie licz,że wyniknie z tego coś poważnego na przyszłość.Wydaje mi się,że spotkanie tej właściwej połówki,jest jeszcze przed tobą.
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

Avatar użytkownika
przez GRACJA 25 mar 2007, 19:14
chory4 - masz racje że nie należy nikogo skreślać tak od razu, ale wierz mi moja reakcja wzięła się z doświadczenia. Mam już swoje lata i niejedno w życiu przyżyłam. I dlatego patrze na pewne sprawy inaczej. Nie jestem akurat w tym momencie zaangażowana i widze to tak jak napisałam. Tak byli ze soba 3 lata i co? cytuje"Zostawil mnie z tak glupiego powodu, poszlam na zabawe bez niego.. To juz nie pierwszy tak raz.. Caly czas mi czegos zabranial, zrywal". 3 lata w nerwach i stresie? Do czego może doprowadzić takie zachowanie wobec drugiej osoby? Życzę toJa wszystkiego co najlepsze i gdyby ten chłopak wrócił i odmienił się to byłoby to wspaniale. Czas to pokaże. Pozdrawiam.
"Budząc się rano, pomyśl jaki to wspaniały skarb żyć, oddychać i móc się radować."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
462
Dołączył(a)
03 mar 2007, 04:21

przez toJa 25 mar 2007, 21:51
Dzieki za te wszytkie szczere i mile pomoce:)
Najgorsze jest to,ze ja Go ciagle kocham..
Z nim czy bez niego i tak zle:(
Chcialabym,zeby sie zmienil..
Bo jest calym moim zyciem i kocham go.. :(
Wielki buziak dla Was:*:*
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
14 mar 2007, 22:27

Avatar użytkownika
przez ... NATALIA ... 26 mar 2007, 14:22
ja tam dużo na takie tematy nie wiem ,może to tylko przez te rozstanie z facetem tak dobrze Ci się z szefem gada ale może z tego być coś więcej tylko że ja chyba nie odważyła bym wtrącać sie w małżeństwo. Moim zdaniem powinnaś chyba z tym byłym poważnie porozmawiać ale nie obiecywać też za dużo no i wymagać od niego troche zrozumienia i postawić pytanie czy chce być z Tobą i czy tak bardzo ważni są jego rodzice którzy proszą o kase ?dla niego powinnaś na pierwszym miejscu liczyć się Ty !! no i też Twoja rodzina. zdaje sobie sprawde jak to musi być męczące taki mamin synek i tacy rodzice :roll: :roll: :roll:
... NATALIA ...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
48
Dołączył(a)
05 mar 2007, 19:37

Avatar użytkownika
przez Justynka 26 mar 2007, 18:27
toJa napisał(a):Najgorsze jest to,ze ja Go ciagle kocham..
Z nim czy bez niego i tak zle:(
Chcialabym,zeby sie zmienil..

Też kiedyś byłam z chłopakiem, bo ciągle miałam nadzieję i czekałam aż on się zmieni. Nie zmienil się niestety. Taki związek oparty na złudnych nadziejach typu-kiedyś będzie pięknie, będzie wspaniale, tylko niech on choć trochę dojrzeje, choć trochę się zmieni-jest nierozdądny, nie ma przyszłości i może zaprowadzić w ślepą uliczkę kiedy człowiek uzależnia się całkowicie od drugiej osoby i wydaje mu się,że nie potrafi bez niej żyć, a przestaje natomiast dostrzegac jakiekolwiek wady tejrze osoby, które kiedyś bardzo rzucały się w oczy. Ja wpadłam w taką pulapkę i nie jest łatwo z niej wyjść.
Napisałaś,że z nim, czy bez niego i tak żle. Może właśnie teraz masz szansę,żeby uporzątkować swoje życie, tak żeby było dobrze, zastanowić się co ci nie odpowiadało w byłym chlopaku i poszukała takiego, którego nie będziesz musiała na siłę zmieniać ;)
Wiem,że to trudne :(
I jeszcze jedno-bardzo ważne-nie karaj się za to ,że zostawił cię jakiś facet :shock: wymiotujesz, nie śpisz, zadręczasz się.....Nie niszcz się. On nie byl tego wart.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
183
Dołączył(a)
30 sty 2007, 20:40

Avatar użytkownika
przez ... NATALIA ... 26 mar 2007, 22:02
Justynka dobra odpowieć popieram :) ja właśnie nie wiem czy też nie jestem uzależniona od tej drugiej osoby ,często się kłucimy potem rozmawiamy obiecujemy że sie zmienimy ale jakoś to nie zabardzo wychodzi. Nie chce jednak stracić tego co mam i wciąż wieże że będzie ok.
... NATALIA ...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
48
Dołączył(a)
05 mar 2007, 19:37

przez toJa 27 mar 2007, 07:45
Macie wszyscy racje, ale to jest tak trudne...
Szczegolnie teraz,kiedy on chce znow do mnie wrocic,bo znow mu sie odwidzialo.. :(
chcialabym byc znowu dzieckiem.. wszystko wtedy bylo takie proste...
teraz kazdy patrzy: dorosla? poradzi sobie! na pewno nie potrzebuje pomocy!
nie chce nikomu o tym mowic na glos,bo wiem,jak bylaby reakcja..
poza tym nigdy nie wiadomo,czy jak nie bylabym z nim, a innym sytuacja by sie nie powtorzyla:( nie chce juz sie z nikim wiazac.. :(
buzka dla was:*
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
14 mar 2007, 22:27

Avatar użytkownika
przez ... NATALIA ... 27 mar 2007, 14:10
jeśli go kochasz daj mu szanse ostatnią może jeszcze coś z tego bedzie :) trzymam kciuki.
... NATALIA ...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
48
Dołączył(a)
05 mar 2007, 19:37

Avatar użytkownika
przez GRACJA 27 mar 2007, 14:19
Witaj GINGER. Myśle że powinnaś porozmawiać sama z sobą. Zapytać siebie - kogo tak naprawdę kochasz? Z kim chcesz być. Twój narzeczony jest teraz sam bez Ciebie i też napewno myśli o tej waszej sytuacji. A może można się z nim jeszcze dogadać. Może przemyślał problem i dostrzegł wady swojego postępowania? A może można spotkać się z nim i przedyskutować jeszcze raz na spokojnie Wasz problem - o ile Ty tego będziesz chciała. Co do szefa - byłam w takim związku - to nie prowadzi do niczego konkretnego. Wszystko było dobrze kiedy powiedziałam - dobrze bierz rozwód i będziemy razem. I tu nagle zaczęły piętrzyć sie trudnośći. Twój szef znalazł w Tobie odskocznie od małżeństwa. Młoda, wolna dziewczyna to wspaniała rozrywka dla takiego faceta. A w te problemy z żoną to bym tak za bardzo nie wierzyła.
GINGER napisał(a):on jest 25 lat starszy ode mnie ma zone ( drugą) i dwie corki z pierwszego małzenstwa( jedna dwa lata młodsza ode mnie
- pomyśl nad tym co napisałaś. Facet ma już drugą żonę. A więc jest to osoba po przejśćiach. Ciekawe kto był winny jego pierwszego rozwodu? On napewno powie że to jego była żona, ale pamiętaj w takich przypadkach wina leży zawsze po środku /jestem rozwiedziona i coś o tym wiem/. Ten fakt też coś mówi o tym mężczyźnie. Ja na Twoim miejscu byłabym ostrożna. Jesteś nim zafascynowana i dlatego on Cię wykorzystuje. Ja będąc na Twoim miejscu poczekałabym na wolnego mężczyznę, wiekowo zbliżonego do mnie. Poprostu musisz odżucić emocje i na chłodno przymyśleć sprawę. Spróbować spojrzeć na to z boku tak jakby Ciebie to nie dotyczyło. To trudne ale możliwe. Pozdrawiam
"Budząc się rano, pomyśl jaki to wspaniały skarb żyć, oddychać i móc się radować."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
462
Dołączył(a)
03 mar 2007, 04:21

Avatar użytkownika
przez Tharna 27 mar 2007, 19:37
Niema sensu wiązać się z kimś, dla kogo rodzice i pieniądze są ważniejsze niż druga połówka. Twój facet powinien odseparować się od rodziców, a uwagi o Twojej osobie przekreślić swoim stanowczym zdaniem. Rodzicom chłopaka należy dosadnie wytłumaczyuć, że nie mają podstaw i nie mają prawa wtrącać się w związek. Twoja sytuacja przypomina mi serialową modę na sukces. Albo ty, albo jego rodzice, czasami niestety tak musi być. Nie zawsze jest możliwość życia w zgodzie.
Spróbuj mu to wyjaśnić, może zrozumie i się jeszcze ułoży, czasami człowiekowi potrzebny jest kopniak w dupsko żeby zrozumiał swojer błędy ;]
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
72
Dołączył(a)
18 maja 2006, 16:31
Lokalizacja
Krzynia

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do