Związki...

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

przez iman 28 wrz 2006, 02:10
korres1 ja tez mam lepsze historie od tych torebek ;) - lubie sobie troche "poszaleć", a tak serio- naprawdę nie lubię szarości, lubie swoje "dziwactwa", ale boje sie że są przesadzone i dlatego nie robie ani nie mówię połowy rzeczy na które mialabym ochotę
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
13 wrz 2006, 23:10

Avatar użytkownika
przez Neśka 28 wrz 2006, 07:55
Ja zauważyłam, że odkąd stałam się taka niezrozumiała dla innych, odsunięta, no i strasznie samotna to szukam osoby podobnej do siebie. Właśnie nie kontrastu, a podobieństwa....nie wiem, dlaczego tak jest..
Może za bardzo nie podoba mi się "ten" świat i mam potrzebę zamknięcia się w swoim, ale że jestem w nim sama jak palec, a z natury potrzebuję kogos obok -- jest ciężko.
Chciałabym, by wszysko było jasne i logiczne. Mój obecny chłopak powiedział mi ostatnio, że swoim filozoficzym rozmyślaniem komplikuje świat. Ma rację, ale ja nie potrafię inaczej, nie potrafię ....
Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą ! (św. Augustyn)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
157
Dołączył(a)
16 wrz 2006, 20:51

przez iman 28 wrz 2006, 09:55
Neśka napisał(a):Mój obecny chłopak powiedział mi ostatnio, że swoim filozoficzym rozmyślaniem komplikuje świat

też tak mam, ale jeszcze bardziej chyba komplikuje sobie zycie tym, ze nie potrafie życ dniem dzisiejszym- martwie się juz o emeryturę, tak bardzo jestem skupiona na przyszłosci i zamartwianiu sie o nią, ze nie potrafie sobie poukładać życia które teraz mam- związków to też dotyczy- tak bardzo sie martwie od początku, że wszystko sie popieprzy, że nie potrafię sie cieszyc tym, ze teraz jest dobrze... no i w efekcie sie pieprzy. W innych dziedzinach tez tak jest w sumie- martwie sie o to, ze nie obronie magisterki i w efekcie oblewam egzamin ktorym powinnam sie aktualnie zająć- przykład z wczoraj :)
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
13 wrz 2006, 23:10

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez peace-b 28 wrz 2006, 14:24
Neśka napisał(a):Mój obecny chłopak powiedział mi ostatnio, że swoim filozoficzym rozmyślaniem komplikuje świat.

Przynajmniej wogóle myslisz, w przeciwieństwie co do niektórych. Może on też czasem powinien zastanowić się nad jakimiś... głębszymi wartościami a nie tylko żyć "automatycznie" jak zaprogramowany robot. To nic złego czasem sobie pofilozofować :)
Beznamiętny trans, mechaniczny
Tępych zmysłów zgrzyt, genetyczny
Avatar użytkownika
Offline
Posty
279
Dołączył(a)
14 wrz 2006, 00:37
Lokalizacja
Kraków

przez Ina 28 wrz 2006, 15:23
Jestem w związku, małżeńskim zresztą.. Mój małżonek czasem(!) stara się mnie zrozumieć, moje podłe nastroje, płaczliwość, brak motywacji i kończy się to zazwyczaj radą typu "weź się w garść, przecież masz nas". Ja o tym wiem, mam rodzinę, ale z tym aby wziąć się w garść jest gorzej...Wówczas on traktuje mnie jak dziecko, które trzeba przytulić, wytrzeć nosek i powiedzieć kilka miłych typu "wszyscy cię kochają". Jestem dla niego dzieckiem! Wybaczył mi nawet zdradę, jest ze mną , bo jak twierdzi "sama nie poradziłabym sobie w życiu". Wiem, że mnie kocha, bardzo... Ale jak długo będzie tolerował mnie-takiego dzieciaka?Uważa, że psychiatra mi niepotrzebny,dla niego zrezygnowałam z terapii, może wstydził się, że ktoś się dowie o moich wizytach w poradni? Boję się o nasz związek, nie wyobrażam sobie samotności...Boję się, że znajdzie kiedyś kobietę która wie czego chce, przebojową, mówiącą dużo i otwarcie o uczuciach. Po prostu kogoś lepszego ode mnie...Wiem, że jemu też nie jest łatwo, bo nigdy nie wie co zastanie w domu - uśmiech czy łzy... Chciałabym aby był ze mną szczęśliwy, tylko tyle... A może aż tyle...Postaram się, zrobię wszystko aby był i ... czasem wierzę że mi się uda..
Ina
Offline
Posty
44
Dołączył(a)
21 wrz 2006, 22:30

przez iman 28 wrz 2006, 19:59
Ina rezygnacja z terapii to nie jest dobry pomysł...
Ina napisał(a):Chciałabym aby był ze mną szczęśliwy, tylko tyle... A może aż tyle...Postaram się, zrobię wszystko aby był i ... czasem wierzę że mi się uda..

-ja tez wierze ze się Tobie uda, ale jeśli czujesz, że chodząc na terapię robiłas wieksze postępy, to wróc do tego. Rodzina jest bardzo wazna, ale trudno jest jej zastąpic terapeutę, choćby dlatego, że z reguły nie rozumie...
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
13 wrz 2006, 23:10

Avatar użytkownika
przez Mizer 28 wrz 2006, 21:21
Ja mam pytanie.

Jest tak: słyszę ostatnio bardzo często teksty typu: jak można Ciebie nie lubić? Ja tego nie rozumiem. Tak się nie da. Wymień osoby, które Cię nie lubią, będzie krócej. No i co? Milczenie!- od różnych osób i to w sytuacjach z mojej strony takich, typu: a rodzina Mateusza mnie bardzo polubiła.
<z czego jestem bardzo zadowolona, bo NARESZCIE>
Z tego wnioskuję, że nie wyglądam na przytłoczoną neurotyczkę.

Ale kto wie?
Czy jak ktoś wyczuwa u innego ten toksyczny klimat neurotyka, to z miejsca rezygnuje z bliższym kontaktem (jak w temacie) z tą osobą?

Czasami czuję, że to ze mnie wypływa, ale zawsze pytam siostry jak złapie mnie atak, ona mi szczerze mówi- owszem, zamilkłaś, może się zestresowałaś, ale tego wyczuć się normalnie nie da (bo my jesteśmy połączone tajną kanalizacją psychiczną- czujemy to samo, może dobrze, może źle, bo jak poszłam w gnuj to ona od razu za mną)

Może ja jestem nieśmiała? Może za mało zaczepna? najbrzydsza też nie,ale ja w ogóle powodzenia nie mam XD Wszyscy mnie lubią, nikt nie kocha, co jest qrrr nie tak?XD

(przepraszam, ale to moja desperacja. i tak jest lepsza niż ciągłe lęki, większą część zakopałam, terapeuci mnie pochwalają :] i przepraszam, że się chwalę, nie powinno się, zwłaszcza, że w każdej chwili może się odwrócić)

te, które nie mają powodzenia, ale zawsze kompanów do piwa, niech się odezwą, ja wsparcia potrzebuję_^_
Ciesz się każdym dniem bo nigdy nie wiadomo, kiedy na Twój dom może najechać ciężarówka z gnojem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
877
Dołączył(a)
08 cze 2006, 17:29

Avatar użytkownika
przez jevii 28 wrz 2006, 22:12
Mizer napisał(a):
te, które nie mają powodzenia, ale zawsze kompanów do piwa,
niech się odezwą,


...poniekąd zabawne. Mam wianek faceów koło siebie. W pracy,
w szkole, nawet formy wolnego czasu częsciej spędzam z kolegami.
Co ciekawe- nie jestem w żadnym związku.
Mam mnóstwo kolegów, nie czuje się skrępowana w męskim towarzystwie,
wręcz sprzyja mi ono, bo z facetem łatwiej mi
się dogadać.

Koleżanek mam mało...a praktycznie mam dwie.

I rzecz polega na tym, że traktuje ich jak kolegów oni mnie jak koleżankę
i zapominam, naprawdę zapominam że mogą oni na mnie patrzeć jak
na kobietę. Chora sytuacja.

W obecnej chwili, gdzie deprecha i nerwica mocno nadwyrężyły moje
zdolności socjalne, sporo znajomosci się ucieło/popsuło. ..

...w bądz razie - jak widać - byle nie skrajności - ani za dużo babskiego towarszystwa
a ni za dużo męskiego ;)
Bo są dwa rodzaje bólu, Oskarku. Cierpienie fizyczne i cierpienie duchowe.
Cierpienie fizyczne się znosi. Cierpienie duchowe się wybiera.Éric-Emmanuel Schmitt
Avatar użytkownika
Offline
Posty
242
Dołączył(a)
13 sie 2006, 20:26

przez iman 29 wrz 2006, 00:30
Kurcze Mizer strasznie lubie Twoje posty- zawsze mi humor poprawiają :D

na początku troche Ciebie opieprzę:
Mizer napisał(a):i przepraszam, że się chwalę, nie powinno się, zwłaszcza, że w każdej chwili może się odwrócić)

- co to za podejście, co? chwal się ile wlezie- czymś trzeba się cieszyć, a jak juz sie cieszysz, to dlaczego masz sie tym nie podzielic z innymi...

Mizer napisał(a):Czy jak ktoś wyczuwa u innego ten toksyczny klimat neurotyka, to z miejsca rezygnuje z bliższym kontaktem (jak w temacie) z tą osobą?

- hmm.. no ja mam takie doświadczenia niestety, ale jak to już gdzies pisałam (a, wiem gdzie- w temacie "facet to świnia"), ja wybierałam dość silnych mężczyzn i oni raczej nie nadawali sie do życia z neurotyczką. Ale przeczytaj to co napisał Toshiro- on z kolei miał raczej silne kobiety- tak wiec nie ma reguły. Za moim neurotyzmem raczej nikt nie przepada, ale staram sie maskować ;)

Mizer- ja nawet powiedzieć nie mogę, zeby mnie dużo ludzi lubiło- więc już prowadzisz ;) Rzeczywiście jednak mam zdecydowanie więcej kolegów niz koleżanek. Ostatnio te sprawy generalnie sie trochę pogmatwały, bo zaczęłam stronić od ludzi i generalnie stałm sie powaznie nieatrakcyjna towarzysko- mam tego świadomość i nawet jak mam już ochote skoczyć na jakąś imprezę, to tego nie robie, bo nie chcę innym psuć zabawy.Wracając jednak do tych facetów. Tak mi przyszło do głowy, że to chyba ja tak tym steruję. O wiele lepiej czuje się w męskim towarzystwie, mieszkam z dwoma facetami i nigdy nie zamieniłabym ich na laski. I wydaje mi się, że to dlatego, ze przy męzczyznach czuję sie bezpiecznie i nie budzi sie we mnie ani taka dziwna prymitywna agresja, która każe mi współzawodniczyc z kobietami, zni tez n ie obniza mi się poczucie wartości, ze jestem od nich gorsza.

Teraz co do jakości tych relacji- Mizer, ja jestem zdania, że powodzenie nie zależy tyle od urody czy inteligencji, co od pewnosci siebie... Ja tej pewności nie mam- no i zbieram tego żniwo. Mam absolutny talent, do pieprzenia wszelkich dobrze się zapowiadających sytuacji. Nigdy nie chce wziąc na siebie odpowiedzialności za to, że ewentualnie nie wyjdzie. Pare tylko raza umówiłam się na randkę z kims obcym i nigdy nie poszłam:) W rezultacie mam tez poczucie, że straszna ze mnie maszkara :)Myśle, że u Ciebie to też jest kwestia pewności siebie. Jak masz zauważyć, że komus się podobasz, albo, ze się na Ciebie patrzy, kiedy np. nie masz odwagi nawiązac kontaktu wzrokowego. Co do tych wszystkich "kolegów od piwa", to pewnie tez jest tak, ze włącza się Tobie przy nich taki mechanizm obronny, że oni w rezultacie myslą, że jestes niedostępna, albo ewentualnie niezainteresowana.
teraz radosne zaskoczenie- ta pewność siebie na pewno wzrośnie- po to sie chyba w końcu do cholery leczymy ! ;)
pooooozdrawiam :)
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
13 wrz 2006, 23:10

Avatar użytkownika
przez korres1 03 paź 2006, 00:32
iman, a ja wrecz przeciwnie, dziele sie podobnymi historiami ze znajomymi, czasem rzeczywiscie po to, zeby zobaczyc ich glupie miny. Troche to nierozsadne, ale czasem po prostu nie moge sie powstrzymac, zeby im pokazac jaka jestem oryginalna i zabawna.
Co do tych zwiazkow, o ktorych pisze neska, to chyba rzeczywiscie lepiej byc z kims kto pewne rzeczy czuje. Bylam z przemilymi ludzmi w roznego typu kontaktach i kiedy zorientowalam sie, ze nie rozumieja co czuje, irytowalam sie i emocje powoli sie ochladzaly. Niestety.

[ Dodano: Wto Paź 03, 2006 12:48 am ]
IMAN sorry, ale nie jestem dobra w internetowe klocki i napisalam odpowiedz na posta z poprzedniej strony (tj ciagle motyw z torebkami od herbaty). Jeszcze nie doszlam do tego jak sie odpisuje na konkretny wpis, ktory niekoniecznie jest na koncu listy. Ale usilnie nad tym pracuje.
MIZER - niestety wydaje mi sie, ze tak jest. Ja tez czesto mam wrazenie, ze po jakims czasie ludzie zaczynaja sie ode mnie odsuwac. Neurozy chyba nie mam (chociaz pewna nie jestem bo do psychiatry na razie nie chodze), ale wiem, ze COS ze mnie wycieka i ludzie to predzej czy pozniej wyczuja. Nie wiem czy masz podobnie, ale ze mna wszyscy latwo nawiazuja kontakt, ale rzadko komu udaje sie go utrzymac.
Mysle, ze lęk i brak pewnosci siebie dzialaja na nich gorzej niz krzywe nogi czy wredny charakter (tak na marginesie to wolalabym krzywe nogi)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
691
Dołączył(a)
28 wrz 2006, 00:34

Avatar użytkownika
przez Mizer 03 paź 2006, 08:22
eh...

dokładnie.

ale co niby ma ze mnie qr** wyciekać? przecież ja już się nie boję... ;(

[ Dodano: Wto Paź 03, 2006 4:34 pm ]
wiecie co?
chyba sobie wmówiłam niepotrzebnie dzisiaj bzdurę, że toksyny ze mnie ciekną. Zawcznę wierzyć, to na prawde pociekną.

FATALNY DZIEŃ miałam, cały dzień zawieszka, okropnie ryjąca, z nikim porozmawiać... eh
Ciesz się każdym dniem bo nigdy nie wiadomo, kiedy na Twój dom może najechać ciężarówka z gnojem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
877
Dołączył(a)
08 cze 2006, 17:29

Avatar użytkownika
przez korres1 03 paź 2006, 22:53
Ja tez nienajlepszy mialam dzien, choc i tak lepszy od poprzedniego. Z tym wyciekaniem to w moim przypadku prawda - jesli w Twoim Mizer nie, to glowa do gory i cala naprzod! Grunt to wiara w siebie. Mozna ja w sobie zaszczepic, najlepiej przy pomocy jakiegos fajnego ogrodnika... pozdrowienia
Avatar użytkownika
Offline
Posty
691
Dołączył(a)
28 wrz 2006, 00:34

Avatar użytkownika
przez Korn 04 paź 2006, 13:57
Rafik napisał(a):Takie związki to ciężki orzech do zgryzienia dla drugiej strony. Neurotycy potrafią kochać na pewno, nawet posunąlbym się do stwierdzenia, że kochają sto razy mocniej i sto razy dlużej, niż inni. Problem w tym, że chyba nie za bardzo potrafią to odpowiednio okazać...no i tu jest zagwozdka. Z jednej strony niewolnictwo, plaszczenie sie przed partnerem, na drugi dzień lodowate zimno i totalne ignorowanie, postawa typu, że "Ty nigdy mnie nie zrozumiesz!!!", "Tęsknię za Tobą a Ty masz mnie w dupie!!!" i jeszcze kilkadziesiąt podobnych potrafią chyba nawet aniola doprowadzić do szalu. No i niestety- moj Aniol tę cierpliwość stracil. Po 9 latach odszedl. A ja zostalm sam z przygniatającym poczuciem winy, której już nie da się naprawić. Ehh, gdyby można bylo cofnąć czas chociaż o glupie pol roku... :cry:


Zachwouje sie tak samo .... nie umiem tego zmienic
Avatar użytkownika
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
04 paź 2006, 13:09

przez snaefridur 03 lis 2006, 20:30
iman napisał(a):Teoria głosi, ze neurotycy nie potrafią naprawdę kochać, ani nie potrafia tez byc kochanymi - mam nadzieje, że to nie jest prawda, ale patrząc po sobie, obawiam sie że w tym cos jest...


Takoż.Ja nie umiem kochać,ja się przysysam :? .W ogóle zryte mam na bani jak nie wiem :/.Jak jestem sama,tęsknię za związkiem,a kiedy jestem w związku myślę,że kiedy byłam sama było lepiej,wygodniej.
Już myślę,o tym jak to zakończyć.Może ja po prostu jestem stworzona do samotności i najzwyczajniej w świecie nie umiem być z kimś :( .
snaefridur
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do