Moja choroba to zabija

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Moja choroba to zabija

przez mofo666 14 cze 2012, 17:52
Witam wszystkich. Jest to mój pierwszy posta na tym forum. Długo nie mogłem się przełamać ale w końcu tu jestem. Mam 31 lat i od 3 zmagam się z depresją. (stany lękowe, panika, natręctwa, podejrzliwość). Obecnie nie biorę już leków, ale jutro może się to zmienić gdyż mam wizytę u specjalisty.
Nie będę w tym temacie pisał o genezie mojego schorzenia, a jedynie poruszę temat związany z moim związkiem. Otóż jesteśmy razem od 16 m-cy, dzieli nas 400 km i widujemy się średnio co 3 tygodnie. Już sama ta sytuacja sprawia że chce mi się wyć, ale niestety na razie nic nie wskazuje na to aby odległość się zmniejszyła.
E ma 27 lat i jest chyba jedyną dziewczyną, która potrafiła mnie "usidlić". Bardzo manifestuje chęć wolności jako kobieta i wszystkie pytania typu "jakie masz plany na wieczór", "czy co robiłaś" spotykają się z atakiem złości. Nie będę ukrywał, że od kilku miesięcy zrobiłem się bardzo podejrzliwy i to też może się na niej odbijać, z pewnością się odbija. Sprawa wygląda tak że E nie dąży do zacieśnienia naszego związku, dla niej akt ślubu jest zupełnie nie potrzebny. Rozumiem że ma to podłoże w obrazie rodziny jaki wyniosła z dzieciństwa i bycia wychowywaną przez ojca. Wiem, ze bardzo wcześnie musiała dorosnąć i wziąć wszystko na siebie. Teraz problemy też jej nie oszczędzają.
Ostatnio powiedziała mi, że musi przeanalizować swoje życie i zacząć wszystko od początku i oczekuje ode mnie spokoju. Jako , że borykam się z nawrotem stanów lękowych od 2 tygodni ta wiadomość nie podziałała na mnie dobrze, wręcz mnie złamała. Gdy jej o tym powiedziałam nie zrobiło to na niej większego wrażenia i słyszałem "Teraz myślę o sobie, jestem egoistką i zawsze o tym wiedziałeś, ale ja muszę najpierw zająć się sobą, bo to dla mnie jest najważniejsze". Te słowa zabolały jak nic dotąd. W mojej głowie kłębi się teraz jeszcze więcej pytań, "czy może ona kogoś ma", "czy chce to zakończyć", nic już nie rozumiem. Znaczy rozumiem to momentami, ale za chwilę znów przychodzą te myśli, kończące się paniką i próbą telefonów do niej. Później łkanie i wyrzuty. Przestałem wychodzić z domu, nie jem, cały czas się duszę i panikuję.
Mówi, że mnie kocha i potrzebuję czasu dla siebie, na pytanie czy chce abym na nią czekał odpowiedziała tak. Nie wiem jak dalej sobie z tym radzić, bardzo chciałbym jej dać ten czas, ale nie potrafię zapanować nad tym lękiem. Jutro wizyta, miejmy nadzieję, że lekarz coś zmieni. Tak bardzo się boje że moja niezdolność do zrozumienia tego "odpoczynku" zniszczy to co mamy.
Bardzo proszę o szczere opinie.
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
14 cze 2012, 17:49

Moja choroba to zabija

Avatar użytkownika
przez *Monika* 14 cze 2012, 18:12
mofo666, Myślę, że bardzo Cię boli ewentualna Jej strata.
Ale skoro sobie ufacie i skoro powiedziała, że masz na Nią poczekać, to chyba coś to oznacza, tak?
Czy Ona Cię kiedyś oszukała?

Myślę, że jeśli dzieciństwo Twojej partnerki odcisnęło takie piętno, szybko dorosła, to Ona szybko upora się z tą sytuacją.
Może zaproponuj jej pomoc ze swojej strony.
Albo powiedz jej o swoich obawach, że myślisz, że idziesz w odstawkę.
Zapytaj ile potrzebuje czasu.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Moja choroba to zabija

przez mofo666 14 cze 2012, 18:24
Problem nie jest taki prosty jakby się mógł wydawać. Moja partnerka jest jak ona to określa samowystarczalna. Ja zawsze mówię szczerze o tym co mnie boli i o tym czego ewentualnie oczekuję.Niestety moja partnerka nigdy tego chyba nie została nauczona. Tu bardzo bolą mnie dwie rzeczy:
1. Rozumiem, że ma swoje problemy. Ja jako facet wychowany w taki a nie inny sposób zawsze chcę pomóc. jest to dla mnie priorytet. Ona odrzucając mnie w tym momencie sprawia, że czuję się niepotrzebny.
2. Czuję duży żal , ze mimo tego, ze wie przez co przechodzę nie pokazuje żadnego zainteresowania moim stanem, czego się z reguły oczekuje od kochającej nas osoby.

A mój stan się niestety z dnia na dzień pogarsza.
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
14 cze 2012, 17:49

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Moja choroba to zabija

Avatar użytkownika
przez *Monika* 14 cze 2012, 18:43
A proponowałeś jej wspólne zamieszkanie?
Czy ona przeszła jakąś terapię?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Moja choroba to zabija

przez mofo666 14 cze 2012, 18:48
Na ten moment wspólne zamieszkanie nie jest możliwe.
Terapię mam za sobą ja. Ona niestety "nie pozwoli nikomu obcemu grzebać w jej życiu", a wiem że mogłoby to pomóc z jej strachem przed zaangażowaniem się i wspólną przyszłością.
Naprawdę ciężko jest przekonać kogoś kto robił wszystko sam przez całe życie do wpuszczenia tam innej osoby.
Niestety nasze oczekiwania i priorytety chyba za bardzo się już różnią.
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
14 cze 2012, 17:49

Moja choroba to zabija

Avatar użytkownika
przez *Monika* 14 cze 2012, 19:13
mofo666, Więc co w związku z tym zamierzasz?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Moja choroba to zabija

przez mofo666 14 cze 2012, 19:26
Nie wiem, nie dochodzi może do mnie ta myśl, że to może się skończyć, ale z drugiej strony cierpi na tym moje zdrowie. Może najwyższy czas abym zajął się sobą i przestał żyć nadzieją że będzie dobrze.

W niedzielę mamy porozmawiać o tym wszystkim, chyba że znów znajdzie jakiś powód aby tego nie zrobić. Porozmawiać niestety przez telefon.
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
14 cze 2012, 17:49

Moja choroba to zabija

przez ladywind 14 cze 2012, 19:32
mofo666, musisz koniecznie też iść do lekarza, aby depresja nie rozwinęła sie bardziej. A z dziewczyną porozmawiajcię szczerze.
Wspołczuje, że nie masz z jej strony wsparcia, kiedy się źle czujesz, spróbuj jej o tym powiedzieć.
Festiwal psiego mięsa? Tak. Podpisując petycję wzrasta szansa na zaprzestanie tego mordu https://secure.avaaz.org/pl/stop_the_pu ... 52&v=76652
Offline
Posty
7567
Dołączył(a)
02 lut 2012, 21:32

Moja choroba to zabija

przez mofo666 14 cze 2012, 19:36
Lekarza mam jutro. Rozmawiać próbowałem, nawet prosiłem kilka razy w aktach desperacji. Do niedzielnej rozmowy niestety "mam dać jej spokój".
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
14 cze 2012, 17:49

Moja choroba to zabija

Avatar użytkownika
przez *Monika* 14 cze 2012, 19:37
mofo666, Musisz zająć się w szczególności sobą.
Swojego istnienia nie możesz uzależniać od drugiej osoby. Rozumiesz?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Moja choroba to zabija

przez mofo666 14 cze 2012, 19:42
Staram się to jakoś rozgraniczyć. Jednak bardzo ciężko mi to przychodzi. Nawet teraz mam ochotę zadzwonić, mimo że wiem że to może wszystko pogorszyć. (i mój stan i sytuację między nami).
Jesteście kobietami :) Proszę bardzo, spróbujcie mi choć nakreślić w jakiś sposób co to jest ten "oddech" według Was. Mi niestety kojarzy się z wycofaniem, końcem.
Ale może się mylę.
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
14 cze 2012, 17:49

Moja choroba to zabija

przez ladywind 14 cze 2012, 19:45
mofo666, niekoniecznie zw. jest to z końcem, każda osoba ma inny charakter. POczekaj co się rozwinie do niedzieli, wiem że Cie to bardzo boli i mozesz się niepotrzebnie nakręcać bardziej, bo tak jest w depresji.
Monika ma dużo racji aby swojego życia nie uzależanic od drugiej osoby, choć wiem że to bardzo ciężkie do wykonania...
Festiwal psiego mięsa? Tak. Podpisując petycję wzrasta szansa na zaprzestanie tego mordu https://secure.avaaz.org/pl/stop_the_pu ... 52&v=76652
Offline
Posty
7567
Dołączył(a)
02 lut 2012, 21:32

Moja choroba to zabija

przez mofo666 14 cze 2012, 19:50
Nakręcanie się jest niestety nieodzowne. Mimo, że staram się sobie wszystko ładnie wytłumaczyć to i tak ten strach jest momentami nie do przeskoczenia. Zawsze myślałem, że rozumiem potrzeby kobiet, przynajmniej one dawały mi to do zrozumienia. A tu nagle trafiam na Zosię - samosie i już nie jestem taki "fajny" :)
Ciężko mi z tym że mogłem ją zawieść jako partner. Pomimo tych wszystkich starań nie trafiłem w jej potrzeby.
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
14 cze 2012, 17:49

Moja choroba to zabija

Avatar użytkownika
przez tahela 14 cze 2012, 21:41
:? :cry:
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10990
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do