Problem z rodzicami, ulozeniem sobie zycia itp.

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Problem z rodzicami, ulozeniem sobie zycia itp.

przez indianer 05 cze 2012, 09:01
Witam.
Od pewnego czasu mieszkam za granica.
Znalazlem sobie tu prace i dziewczyne. W Polsce skonczylem studia i nie mialem zadnych zobowiazan.

Moj problem z rodzicami zwiazany jest z ich zachowaniem.
Gdy np. rozmawiamy na skypie, caly czas mnie strofuja, ze powinienem zyc po Polsku (podczas gdy ja chce zyc jak czlowiek ktory pewne rzeczy lubi a innych nie a narodowosc nie ma tu zadnego znaczenia). Caly czas pytaja mnie o stan mojego konta a gdy wedlug nich jest za niski, mowia ze pewnie znowu za duzo wydalem na glupoty.
Na swieta Bozego Narodzenia mama zadzownila do mnie. Powiedzialem jej ze dzien wczesniej obcialem wlosy na 9mm. Wtedy zrobila mi awanture bo wedlug niej wygladam jak skinhead i ludzie nie beda mieli dla mnie szacunku (nawet mnie nie widziala z tymi krotszymi wlosami)
Gdy rozmawiamy na skypie i nastaje cisza, slysze komentarz "Czyzbys nie mial z nami o czym rozmawiac? Odlaczasz sie od nas?" Tymczasem jak naprawde nie mam o czym z nimi rozmawiac. Gdy sie dzieje u mnie cos ciekawego to im wtedy mowie ale przewaznie moje zycie nie rozni sie od ich zycia - praca-dom-jedzenie-spanie. Ogladamy inne filmy, spotykamy roznych ludzi. Tez bym chcial miec wspolne tematy do rozmowy z nimi ale po prostu ich nie mam. Oni mnie caly czas zasypuja informacjami na teamt dzialki ktora kupili (caly czas slysze jak ladnie rosna kwiatki, ze byla ulewa wieczorem, ze przelecial bocian oraz ze sasiad jest niemily). A jak im mowie, zeby nie wchodzili kolejny raz za bardzo w takie detale to slysze ze mnie ich zycie nie obchodzi i ze unikam rozmow.
Moze i unikam, bo uwazam ze z wlasnymi rodzicami mozna i porozmawiac i pomilczec a tymczasem sie okazuje, ze kazdy moj ruch i gest jest obserwowany i jak cos nie gra - dostaje po glowie.

jak juz napisalem, poznalem dziewczyne. Nie jest Polka.
Wedlug moich rodzicow jest gruba i nie ma ambicji bo nie poszla na studia i ze pracuje jako osoba spprzatajaca u chorych i niedoleznych ludzi oraz ze sie z nia nie moga dogadac bo ona nie mowi po polsku.
Gdy poznalem moja dziewczyne, nie mialem jeszcze pracy, bylem za granica 3 miesiace a mimo to ona oraz jej rodzice dali mi szanse, chcieli mnie poznac czy rzeczywiscie jestem taki dobry jak mnie moja dziewczyna widzi.
Musze powiedziec, ze z moimi przyszlymi tesciami dogaduje sie lepiej niz z moimi rodzicami.
Gdy mowie moim rodzicom, ze spedzilem fajny weekend z dziewczyna i jej rodzicami to mowia zebym im nie ufal bo oni probuja takim milym zachowaniem mnie omamic, zebym zostal z moja dziewczyna bo tak paskudnie wyglada ze i tak nic lepszego sobie nie znajdzie wiec sie mnie uczepila i kurczowo trzyma wiec stara sie byc caly czas mila, jej rodzina rowniez (dodam, ze moi przyszli tesciowie nie sa zbyt bogaci ale nigdy tego nie ukrywali. Nie zmuszali tez mojej dziewczyny do studiow bo widzieli ze ona tego w tej chwili nie chce a ludzi cenili zawsze za charakter. Owszem, mieli stereotyp zwiazany z Polakami ale dali mi szanse i naprawde nie dali mi nigdy odczuc ze cos jest nie tak - nawet na poczatku gdy nie mialem pracy i nie wiadomo bylo jak to sie dalej potoczy).

Moja dziewczyna zawsze mi przypominala zebym moze kupil rodzicom jakis prezent na urodziny, zadzwonil do nich bo tak po prostu wypada i mozna powiedziec ze robilem to dla niej. Bala sie przyjazdu do Polski, czula ze cos bedzie nie tak ale mimo to pojechalismy (sama mnie namowila, ze moze warto zamowic bilety lotnicze).
W Polsce moi rodzice juz po 3 godzinach wzieli mnie na strone i powiedzieli ,ze im sie ona nie podoba i ze mam z nia zerwac bo moje zycie jest w Polsce, bo jestem jedynakiem i mam obowiazek dochowania ich na starosc, ze z moja dziewczyna nie bede mial dostatniego zycia i ze to wstyd z taka osoba sie zadawac. Powiedzieli, ze albo z nia zerwe albo trace rodzicow i ze wybor nalezy do mnie.
Caly czas mnie doluja, ze nie mam prawa im tego robic, zwlaszcza ze tyle lat za mnie placili (prawo jazdy, studia itp.) i zawsze trzymali mnie pod szklana kula. Caly czas slysze ataki na moje sumienie.
Probowali wciagnac mojego kuzyna w te gierki (ten jednak wzial moja strone w tym konflikcie), zeby mnie odwiedzil i mnie przekabacil. Matka odegrala zdziwiona gdy jej powiedzialem, ze kuzyn wpadl do mnie na grilla a tymczasem sama go do mnie wyslala. Powiedziala mu tez, ze bedzie tak dlugo probowac mnie psychicznie atakowac az pekne i wroce do Polski, bo jestem Polakiem, katolikiem, mam tu rodzicow ktorych musze dochowac i tu jest moje zycie. Podczas gdy moje potrzeby nie maja znaczenia a ludzie zyjacy w zachodniej Europie sa zepsuci moralnie i niczego nie warci. W miejscu gdzie mieszkam naprawde podoba mi sie bardziej niz w Polsce i nie zamierzam wracac.
Moze i robie blad, ale to JA chce zrobic ten blad - oni nie sa osobami ktore moga ode mnie czegos zadac. Doradzili mi, przyjalem ich rady ale i tak decyzja nalezy do mnie.
Naprawde, chcialem miec moja dziewczyne, rodzicow w Polsce, wpadac czasami, gadac na skypie, podrzucic im co jakis czas jakies 100, 200 euro (mimo, ze teoretycznie nie mam takiego obowiazku) ale oni stawiaja ultimatum - albo wracasz do Polski i szukasz polskiej dziewczyny albo nas tracisz i sie ciebie wyrzekamy)
Moja dziewczyna i jej rodzina mowia, ze moi rodzice nie maja prawa mi tego robic. Moja dziewczyna wrecz nienawidzi moich rodzicow za to co od nich uslyszala. Caly czas pyta mnie: "Jaki zrobilam blad ze oni mnie tak nienawidza? To twoi rodzice ale dla mnie tak jakby umarli i musza mnie naprawde przeprosic i zaczac sie starac mnie zaakceptowac zebym mogla ich traktowac jak ludzi. Moi rodzice cie zaakceptowali, nie miales niczego a mimo to dali ci szanse - nie rozumiem dlaczego twoi rodzice nie moga zrobic tego samego wzgledem mnie"

Chcialbym miec i rodzicow i dziewczyne a w przyszlosci zone...Czy to mozliwe w mojej sytuacj?
Brzydze sie zachowaniem moich rodzicow i nie chce ich stracic ale z drugiej strony chce zyc wlasnym zyciem i wiem, ze jesli moi rodzice nie zaakceptuja moich wyborow, bede zmuszony sie od nich odlaczyc.

Jak Wy to widzicie? Z gory dzieki za odpowiedzi...
Pozdrawiam
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
06 lis 2009, 14:31

Problem z rodzicami, ulozeniem sobie zycia itp.

Avatar użytkownika
przez *Monika* 05 cze 2012, 23:53
Witaj!

Bardzo przykry jest brak akceptacji Twoich wyborów przez Twoich rodziców. Oni nie dość, że Cię szantażują emocjonalnie, to w dodatku pragną uszczęśliwić siebie. Dzieci nie rodzi się po to, żeby karmić nimi swoje ego, swoją samotność czy swoje niespełnione aspiracje i marzenia.
Te dwa sformułowania są kwintesencją i powinieneś się ich trzymać.
Moze i robie blad, ale to JA chce zrobic ten blad - oni nie sa osobami ktore moga ode mnie czegos zadac.

z drugiej strony chce zyc wlasnym zyciem i wiem, ze jesli moi rodzice nie zaakceptuja moich wyborow, bede zmuszony sie od nich odlaczyc.


Wiadomo, że rodziców się nie wybiera i przykro jest kiedy nie ma się u nich akceptacji.
Trudno.
Z czasem zdystansujesz się do tego stanu, no, chyba, że się poddasz i będziesz żył po to, żeby uszczęśliwić Ich, a nie siebie.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Problem z rodzicami, ulozeniem sobie zycia itp.

Avatar użytkownika
przez Candy14 05 cze 2012, 23:58
Nie mozesz ukladac zycia pod dyktando rodzicow bo jest Twoje. Obawiam sie, ze nie da sie tego pogodzic i w koncu bedziesz im musial p0ostawic granice a jak znam zycie to bedzie obraza.
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Problem z rodzicami, ulozeniem sobie zycia itp.

przez ja_rule 06 cze 2012, 12:14
indianer napisał(a):Witam.
Od pewnego czasu mieszkam za granica.
Znalazlem sobie tu prace i dziewczyne. W Polsce skonczylem studia i nie mialem zadnych zobowiazan.

Moj problem z rodzicami zwiazany jest z ich zachowaniem.
Gdy np. rozmawiamy na skypie, caly czas mnie strofuja, ze powinienem zyc po Polsku (podczas gdy ja chce zyc jak czlowiek ktory pewne rzeczy lubi a innych nie a narodowosc nie ma tu zadnego znaczenia). Caly czas pytaja mnie o stan mojego konta a gdy wedlug nich jest za niski, mowia ze pewnie znowu za duzo wydalem na glupoty.
Na swieta Bozego Narodzenia mama zadzownila do mnie. Powiedzialem jej ze dzien wczesniej obcialem wlosy na 9mm. Wtedy zrobila mi awanture bo wedlug niej wygladam jak skinhead i ludzie nie beda mieli dla mnie szacunku (nawet mnie nie widziala z tymi krotszymi wlosami)
Gdy rozmawiamy na skypie i nastaje cisza, slysze komentarz "Czyzbys nie mial z nami o czym rozmawiac? Odlaczasz sie od nas?" Tymczasem jak naprawde nie mam o czym z nimi rozmawiac. Gdy sie dzieje u mnie cos ciekawego to im wtedy mowie ale przewaznie moje zycie nie rozni sie od ich zycia - praca-dom-jedzenie-spanie. Ogladamy inne filmy, spotykamy roznych ludzi. Tez bym chcial miec wspolne tematy do rozmowy z nimi ale po prostu ich nie mam. Oni mnie caly czas zasypuja informacjami na teamt dzialki ktora kupili (caly czas slysze jak ladnie rosna kwiatki, ze byla ulewa wieczorem, ze przelecial bocian oraz ze sasiad jest niemily). A jak im mowie, zeby nie wchodzili kolejny raz za bardzo w takie detale to slysze ze mnie ich zycie nie obchodzi i ze unikam rozmow.
Moze i unikam, bo uwazam ze z wlasnymi rodzicami mozna i porozmawiac i pomilczec a tymczasem sie okazuje, ze kazdy moj ruch i gest jest obserwowany i jak cos nie gra - dostaje po glowie.

jak juz napisalem, poznalem dziewczyne. Nie jest Polka.
Wedlug moich rodzicow jest gruba i nie ma ambicji bo nie poszla na studia i ze pracuje jako osoba spprzatajaca u chorych i niedoleznych ludzi oraz ze sie z nia nie moga dogadac bo ona nie mowi po polsku.
Gdy poznalem moja dziewczyne, nie mialem jeszcze pracy, bylem za granica 3 miesiace a mimo to ona oraz jej rodzice dali mi szanse, chcieli mnie poznac czy rzeczywiscie jestem taki dobry jak mnie moja dziewczyna widzi.
Musze powiedziec, ze z moimi przyszlymi tesciami dogaduje sie lepiej niz z moimi rodzicami.
Gdy mowie moim rodzicom, ze spedzilem fajny weekend z dziewczyna i jej rodzicami to mowia zebym im nie ufal bo oni probuja takim milym zachowaniem mnie omamic, zebym zostal z moja dziewczyna bo tak paskudnie wyglada ze i tak nic lepszego sobie nie znajdzie wiec sie mnie uczepila i kurczowo trzyma wiec stara sie byc caly czas mila, jej rodzina rowniez (dodam, ze moi przyszli tesciowie nie sa zbyt bogaci ale nigdy tego nie ukrywali. Nie zmuszali tez mojej dziewczyny do studiow bo widzieli ze ona tego w tej chwili nie chce a ludzi cenili zawsze za charakter. Owszem, mieli stereotyp zwiazany z Polakami ale dali mi szanse i naprawde nie dali mi nigdy odczuc ze cos jest nie tak - nawet na poczatku gdy nie mialem pracy i nie wiadomo bylo jak to sie dalej potoczy).

Moja dziewczyna zawsze mi przypominala zebym moze kupil rodzicom jakis prezent na urodziny, zadzwonil do nich bo tak po prostu wypada i mozna powiedziec ze robilem to dla niej. Bala sie przyjazdu do Polski, czula ze cos bedzie nie tak ale mimo to pojechalismy (sama mnie namowila, ze moze warto zamowic bilety lotnicze).
W Polsce moi rodzice juz po 3 godzinach wzieli mnie na strone i powiedzieli ,ze im sie ona nie podoba i ze mam z nia zerwac bo moje zycie jest w Polsce, bo jestem jedynakiem i mam obowiazek dochowania ich na starosc, ze z moja dziewczyna nie bede mial dostatniego zycia i ze to wstyd z taka osoba sie zadawac. Powiedzieli, ze albo z nia zerwe albo trace rodzicow i ze wybor nalezy do mnie.
Caly czas mnie doluja, ze nie mam prawa im tego robic, zwlaszcza ze tyle lat za mnie placili (prawo jazdy, studia itp.) i zawsze trzymali mnie pod szklana kula. Caly czas slysze ataki na moje sumienie.
Probowali wciagnac mojego kuzyna w te gierki (ten jednak wzial moja strone w tym konflikcie), zeby mnie odwiedzil i mnie przekabacil. Matka odegrala zdziwiona gdy jej powiedzialem, ze kuzyn wpadl do mnie na grilla a tymczasem sama go do mnie wyslala. Powiedziala mu tez, ze bedzie tak dlugo probowac mnie psychicznie atakowac az pekne i wroce do Polski, bo jestem Polakiem, katolikiem, mam tu rodzicow ktorych musze dochowac i tu jest moje zycie. Podczas gdy moje potrzeby nie maja znaczenia a ludzie zyjacy w zachodniej Europie sa zepsuci moralnie i niczego nie warci. W miejscu gdzie mieszkam naprawde podoba mi sie bardziej niz w Polsce i nie zamierzam wracac.
Moze i robie blad, ale to JA chce zrobic ten blad - oni nie sa osobami ktore moga ode mnie czegos zadac. Doradzili mi, przyjalem ich rady ale i tak decyzja nalezy do mnie.
Naprawde, chcialem miec moja dziewczyne, rodzicow w Polsce, wpadac czasami, gadac na skypie, podrzucic im co jakis czas jakies 100, 200 euro (mimo, ze teoretycznie nie mam takiego obowiazku) ale oni stawiaja ultimatum - albo wracasz do Polski i szukasz polskiej dziewczyny albo nas tracisz i sie ciebie wyrzekamy)
Moja dziewczyna i jej rodzina mowia, ze moi rodzice nie maja prawa mi tego robic. Moja dziewczyna wrecz nienawidzi moich rodzicow za to co od nich uslyszala. Caly czas pyta mnie: "Jaki zrobilam blad ze oni mnie tak nienawidza? To twoi rodzice ale dla mnie tak jakby umarli i musza mnie naprawde przeprosic i zaczac sie starac mnie zaakceptowac zebym mogla ich traktowac jak ludzi. Moi rodzice cie zaakceptowali, nie miales niczego a mimo to dali ci szanse - nie rozumiem dlaczego twoi rodzice nie moga zrobic tego samego wzgledem mnie"

Chcialbym miec i rodzicow i dziewczyne a w przyszlosci zone...Czy to mozliwe w mojej sytuacj?
Brzydze sie zachowaniem moich rodzicow i nie chce ich stracic ale z drugiej strony chce zyc wlasnym zyciem i wiem, ze jesli moi rodzice nie zaakceptuja moich wyborow, bede zmuszony sie od nich odlaczyc.

Jak Wy to widzicie? Z gory dzieki za odpowiedzi...
Pozdrawiam


Stary nie jesteś jeden sam, pamiętaj o tym... Mam to samo, a nawet jeszcze bardziej, bo jestem chyba młodszy. Już nawet nie chce mi się wściekać, buntować czy dyskutować. Totalna obojętność...
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
05 cze 2012, 10:27

Problem z rodzicami, ulozeniem sobie zycia itp.

Avatar użytkownika
przez nicks 06 cze 2012, 13:00
Mam podobny problem do Twojego, chociaż i tak jesteś w lepszej sytuacji bo nie mieszkasz z rodzicami.
Nie pozwalaj im się szantażować, decydować o tym z kim masz się spotykać albo z kim układać sobie życie. To jest Twoja własna sprawa i jeśli jesteś szczęsliwy z tą dziewczyną to rób wszystko żeby nie stracić tego przez rodziców - będziesz później zły nie tylko na nich ale też na siebie.
Mój ojciec nie akceptuje mojego chłopaka i robi wszystko żeby nas rozdzielić mówiąc, że jestem jeszcze młoda, nic nie wiem o życiu itp.
To on doprowadził mnie do depresji, problemów gastrycznych i wiem, że póki sie stąd nie wyprowadze nigdy nie będe zdrowa, po prostu niszczy mnie to wszystko od wewnątrz.
Tym szantażowaniem pokazują właśnie jak im na Tobie zależy. Dla mnie jest to żałosne, rodzice powinni Cię wspierać i cieszyć się Twoim szczęściem a nie kazać wybierać.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
20 maja 2012, 17:07
Lokalizacja
małopolska

Problem z rodzicami, ulozeniem sobie zycia itp.

przez indianer 07 cze 2012, 06:38
Dzieki serdeczne za porady.

Mam jednak pytanie.
Moi rodzice mowia pewne zle rzeczy o mojej dziewczynie, ze pyskuje, ze sie wtracila w klotnie do ktorej doszlo w Polsce. Powiedzieli tez ze to moja wina, ze jej powiedzialem o ich opinii na jej temat bo tak zalatwiliby sprawe ze mna a ona by nawet nie wiedziala i nie byloby klotni.

Moja dziewczyna powiedziala mi: "jesli mnie wybrales to stoj przy mnie. Pewnie ze ja im pyskuje ale to nie ja zaczelam ich pierwsza nienawidzic. Chcialam dac im szanse ale to oni zaczeli robic te rzeczy. Ich nawet nie iobchodzilo co ty bedziesz czul gdy ci powiedzieli ze mnie nie lubia. To nie ja kazalam ci wybierac pomiedzy mna a nimi. Oni ci nakazuja ten wybor. Jesli chcesz byc ze mna to musisz sie od nich calkowicie odlaczyc. Jesli chcesz byc jednak z nimi to mozesz mnie zostawic bo ja sobie nie wyobrazam zycia z toba i z nimi wiszacymi gdzies tam nad nami jak jakas klatwa ktora nam zle zyczy i czeka na nasze potkniecie. Ja cie nie zmuszam do wyboru pomiedzy nimi a mna ale ty chyba jeszcze nie rozumiesz ze MUSISZ wybrac zeby normalnie zyc. Jak sobie wyobrazasz nasze zycie? Jak bedziesz z nimi rozmawial to ja mam isc do drugiego pokoju i sie nie odzywac? Nie zgodze sie na to. Nie chce by ktos dyskutowal moje lub nasze sprawy bez mojego udzialu. Wiem, ze nie chcesz wybierac ale musisz to zrobic bo ja nie zamierzam czekac na twoja decyzje w nieskonczonosc - dla mojego wlasnego zdrowia psychicznego".

Czy to ja nie mam jaj zeby sie postawic moim rodzicom? Kto ma racje? Oni czy moja dziewczyna? Czy mam obowiazek opieki nad rodzicami czy tez prawo do wlasnego zycia?
Moi rodzice mowia ze gdyby ona mnie tak naprawde kochala to poszlaby dla mnie do szkoly i nie wspominalaby co jakis czas o tym, ze mozemy sie rozstac gdy moi rodzice beda tak naciskali jak naciskaja a ja nie wespre jej calkowicie.

Nie chce odlaczac sie od rodzicow. ja caly czas wierze, ze oni to robia nie z tego powodu ze sa zlymi ludzmi ale po prostu z tego powodu ze mi ani jej nie ufaja. Mysle, ze najlepsza zemsta na nich byloby gdybysmy ja i moja dziewczyna, mimo wszystko, ulozyli sobie zycie i byli szczesliwi. Moja dziewczyna widzi to jednak jako probe udowadniania im czegos podczas gdy ona nie musi nikomu nic udowadniac bo zarowno ja jak i moi rodzice powinni ja akceptowac taka jaka jest - tak jak ona akceptuje mnie i tak jak akceptowala moich rodzicow przed ta cala klotnia.



Mam juz metlik w glowie i nie wiem komu wierzyc. Nie chce dokonywac wyboru. Do tej pory nei zawiodlem sie ani na moich rodzicach ani na mojej dziewczynie. Nie moge zniesc mysli ze ona i moi rodzice nienawidza sie nawzajem...
Najchetniej zapomnialbym o mojej dziewczynie i o moich rodzicach. Nie wybieralbym nikogo i przenioslbym sie do Sri Lanki lub Kiribati lub innego miejsca o ktorym malo kto wie i w ktorym nikt mnie nie znajdzie...
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
06 lis 2009, 14:31

Problem z rodzicami, ulozeniem sobie zycia itp.

Avatar użytkownika
przez Amon_Rah 07 cze 2012, 08:40
Nie pozwol sie szantazowac na odleglosc- to po pierwsze. Skoro rozmowy na skype koncza sie milczeniem- to je skroc i ogranicz. Skoro wizyta w Polsce nie wyszla- WIECEJ TAM NIE LEC. Moja matka dlugo byla takiem wampirem emocjonalnym- tak, Twoi rodzice to wampiry emocjonalne. Nie masz zadnego obowiazku ich sluchac ani robic, co Ci kaza, bo MASZ JUZ SWOJE ZYCIE. Na poczatku moja matka zachowywala sie identycznie- dopoki nie postawilem granic, a dlugo to trwalo, z perspektywy czasu widze ze ZA dlugo, bo stracilismy nerwy koszmarnie oboje. W tej chwili nasze rozmowy na skype ograniczaja sie do kilku minut. Nie opowiadam o zyciu prywatnym (bo to moja sprawa). NIE ZAMIERZAM WRACAC DO KRAJU I ONA DOSKONALE O TYM WIE. Wie tez juz o tym, ze zadne szantaze, gierki typu wrzaski, piski, krzyki, grozenie zawalem, placzki na mnie nie dzialaja bo wyksztalcilem w sobie mechanizm obronny na to. Totez wszelakiego typu zmuszanie do czegokolwiek i perswazje- odpadly. Co automatycznie polepszylo tez nasze stosunki. A Ty masz teraz 3 wybory:
A) podkulic uszka i ogonek, zerwac z dziewczyna, wrocic do PL i zalowac do konca zycia podjetej decyzji
B) ostro sie postawic i zyc wlasnym zyciem (obraza sie SMIERTELNIE ale zobaczysz- z zycia wziete- predzej czy pozniej przyjdzie koza do woza)
C) rzucic wszystkim w cholere i przeniesc sie do innego miasta i rozpoczac zycie od nowa, bez szantazu emocjonalnego z obydwoch stron. Co, szczerze mowiac, najbardziej doradzam dla swietego spokoju. Zdrowie i spokoj sa wazniejsze od spelniania czyichs zachcianek. Tyle ode mnie i trzymaj sie, gdziekolwiek jestes.
ObrazekObrazekObrazekObrazek
KOCOBO JE CPБИЈА!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1867
Dołączył(a)
28 sty 2006, 00:35
Lokalizacja
Ultima Thule

Problem z rodzicami, ulozeniem sobie zycia itp.

przez derLogan 07 cze 2012, 13:06
Amon_Rah dobrze pisze, z tego co tu czytam ;]

Aczkolwiek, ja - gdybym był na Twoim miejscu Autorze tematu - przyjechałbym na krótko do Polski i ostro, konkretnie postawił sprawę - albo oni zaczną Cię traktować jako człowieka w 100 % samodzielnego albo "żegnam Państwa".
derLogan
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Yahoo [Bot] i 3 gości

Przeskocz do