samotność w związku

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

samotność w związku

przez Lukrecja. 29 maja 2012, 19:21
Mnie moj po 5 latach wspolnego zycia zostawil bo okazalo sie sie jestem chora(schizofrenia, nerwica lekowa)
Lukrecja.
Offline

samotność w związku

przez Gunia76 29 maja 2012, 19:53
Ja jestem w związku 18 lat. Mamy dwoje dzieci, mamy za sobą co najmniej 2 poważne kryzysy. Z ręką na sercu przyznaję ze nie bywało łatwo, ale dalej bardzo się kochamy. Te kryzysy wzmocniły nasz związek. Walka o niego też dużo nas nauczyła. Dorośliśmy, mamy inne priorytety niż kiedyś. Bycie w związku to nie tylko dzika namiętność i sex od rana do wieczora, to zaufanie, kompromisy, robienie sobie na wzajem różnych przyjemności. Nie można po kilku latach zgnuśnieć i nic nie robić dla związku, bo nie przetrwa.Teraz dla nas liczy się przede wszystkim rodzina, dzieci, wspólne wyjazdy, wyjścia z przyjaciółmi w sobotnie wieczory. Ale potrafimy też uszanować własne potrzeby. Ja np chodzę na basen , on lubi pomajsterkować w piwnicy, lub przy samochodzie, mamy czas na swoje przyjemności również.Często on zgadza się na coś co akurat mu nie odpowiada: np wycieczka w góry) Często ja zgadzam się żebyśmy zrobili oś co jemu pasuje a mi nie do końca np wyjście na rajd samochodowy, czy obejrzenie rajdu w telewizji. Po to właśnie są kompromisy żeby móc funkcjonować w związku. Ale żeby wypracować kompromis trzeba rozmwiać, a nie obrażać się bez podawania przyczyny bo to do niczego nie prowadzi.
http://www.nerwica.com/post918275.html#p918275 TO WŁAŚNIE JEST MOJA HISTORIA
Offline
Posty
944
Dołączył(a)
16 kwi 2012, 22:24

samotność w związku

Avatar użytkownika
przez Candy14 29 maja 2012, 21:30
Gunia76, najwazniejsza jest komunikacja :) Problemy sie przegafuje a nie strzela focha
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

samotność w związku

Avatar użytkownika
przez bittersweet 29 maja 2012, 23:43
Lukrecja. napisał(a):Mnie moj po 5 latach wspolnego zycia zostawil bo okazalo sie sie jestem chora(schizofrenia, nerwica lekowa)

A mnie jeden zostawił w głębokiej depresji, kiedy błagałam o okazanie zainteresowania, inny jak byłam bezrobotna, jeszcze inny "zapomniał" oddać mi po rozstaniu pożyczoną kasę ...
Ale teraz mam kogoś, do kogo mam większe zaufanie niż do siebie, kto pomógł mi wielokrotnie... Szukajcie, a znajdziecie... :szukam: to sie opłaca :angel:
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

samotność w związku

Avatar użytkownika
przez Candy14 29 maja 2012, 23:45
cudak, moze w koncu wybralas z glowa :)
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

samotność w związku

Avatar użytkownika
przez bittersweet 29 maja 2012, 23:53
Candy14 napisał(a):cudak, moze w koncu wybralas z glowa :)

Byleby tylko tej głowy nie stracić, bo wtedy zaczyna sie jazda po bandzie ;) .
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

samotność w związku

Avatar użytkownika
przez Kiya 30 maja 2012, 00:28
Nie wierzę, że po dziesiątkach lat przeżywa się w związku te same uniesienia co np. w pierwszym roku jego trwania. Ale w udanej relacji ludzi łączy jeszcze zaufanie, sympatia, przyjaźń, wspólne cele, przywiązanie, poczucie bliskości .... to dużo więcej niż przyzwyczajenie.

To czemu nie przeskoczyć jednego etapu i nie wiązać się od razu z przyjacielem?

Dużo też ma znaczenie codzienny Twój strój w jakim paradujesz po domu. Nikt nie chce oglądać ciągle partnera w rozciągniętych dresach i zaniedbanego.

No to ja się na związki nie piszę, jak to ma być rewia mody :roll:


Jak dla mnie problem opisany przez beztwarzy1 jest dużo głębszy niż zaniedbania w związku... Ale co ja tam wiem...
"Jestem toksycznym produktem odpadowym aktu stworzenia."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7416
Dołączył(a)
07 lip 2011, 13:10
Lokalizacja
Never Never Land

samotność w związku

Avatar użytkownika
przez Candy14 30 maja 2012, 00:42
To czemu nie przeskoczyć jednego etapu i nie wiązać się od razu z przyjacielem?


bo zauroczenie i zakochanie tez jest fajne ...

No to ja się na związki nie piszę, jak to ma być rewia mody

chyba nie chodzi o rewie mody ale o estetyczny wyglad.. jak z kobiety zmienimy sie w lumpa to trudno zeby partner nadal widzial w nas kobiete
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

samotność w związku

przez zmoriartyz 30 maja 2012, 01:03
Candy14 napisał(a): chyba nie chodzi o rewie mody ale o estetyczny wyglad.. jak z kobiety zmienimy sie w lumpa to trudno zeby partner nadal widzial w nas kobiete


Ogólnie to podoba mi się Twoje podejście do tych spraw, takie życiowe jest i nie owijasz w bawełnę, ale tutaj się nie zgodzę do końca. Na początku związku to ok, może tak jest, ale jeśli po np. 20 latach małżeństwa kobieta przestaje się podobać facetowi, bo dla przykładu jej przybyło parę kilogramów(labo w drugą stronę- facetowi wywala wielkie brzuszysko), to co taki związek jest warty? Związek oparty na tym, że "ona to niezła dupa, a on fajne ciacho"? Po wielu latach bycia razem więź powinna być "trochę" głębsza.
Offline
Posty
105
Dołączył(a)
30 mar 2012, 00:41

samotność w związku

Avatar użytkownika
przez Candy14 30 maja 2012, 01:12
Po wielu latach bycia razem więź powinna być "trochę" głębsza.

I pewnie jest :) Bo nadal sa razem. Jednak fajnie by byli gdyby jednak nadal dbali o siebie. Inaczej wyglada kobieta z nadmiarem cialka w rozciagnietym dresie i z tlustymi wlosami wolajacymi o fryzjera a inaczej zadbana w ciuchach dobranych do figury. Wtedy facet na pewni nie zapomni , ze ma kobiete w domu a nie tylko kucharke, sprzataczke itd. To dziala oczywiscie tez w druga strone
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

samotność w związku

Avatar użytkownika
przez Kiya 30 maja 2012, 01:20
Candy14 napisał(a):
To czemu nie przeskoczyć jednego etapu i nie wiązać się od razu z przyjacielem?


bo zauroczenie i zakochanie tez jest fajne ...

Czyli lepiej żyć w samotności, niż związać się z przyjacielem, bo "zauroczenie jest fajne"?

A co do ubioru, Candy, wyraźnie jesteś na tym punkcie mocno przewrażliwiona. Nie mówię, że to źle, bardzo fajnie, że dbasz o siebie i Twój mężczyzna też. Każdy ma jakieś tam swoje granice. Mnie na przykład irytowało jak mój facet całymi dniami chodził po mieszkaniu w samych bokserkach, a czasem i bez :hide: Ale ja na przykład nienawidzę się malować, lubię NIE MUSIEĆ myć włosów, gdy nie wychodzę z domu i lubię paradować po domu w dresach. Jeśli po latach coś takiego ma stać się "problemem w związku", to ja od razu dziękuję. :roll:
"Jestem toksycznym produktem odpadowym aktu stworzenia."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7416
Dołączył(a)
07 lip 2011, 13:10
Lokalizacja
Never Never Land

samotność w związku

przez zmoriartyz 30 maja 2012, 01:22
Ale tak czy siak naprawdę kochający facet powinien mieć ochotę na kobietę nawet jak ta jest w tym rozciągniętym dresie, tłustawa i z kiepską fryzurą. Jeśli kobieta straci urodę i nagle przestaje się podobać facetowi, to chyba o prawdziwej miłości nie było mowy. Ja bym nie chciał takiej żony, która by mnie od łóżka odstawiła jakbym przestał chodzić na siłownię...
Offline
Posty
105
Dołączył(a)
30 mar 2012, 00:41

samotność w związku

Avatar użytkownika
przez Candy14 30 maja 2012, 01:31
Czyli lepiej żyć w samotności, niż związać się z przyjacielem, bo "zauroczenie jest fajne"?

Ja zwiazalam sie z przyjacielem kiedy mnie zauroczyl w koncu ;) Moze rzeczywiscie nie bylo fazy zakochania i tego calego bum ale zauroczona jestem nadal

Mnie na przykład irytowało jak mój facet całymi dniami chodził po mieszkaniu w samych bokserkach, a czasem i bez

MOj tak zawsze chodzi :D Uwielbiam go bez :mrgreen:

A co do ubioru, Candy, wyraźnie jesteś na tym punkcie mocno przewrażliwiona.

hmm.. moze. Przyzwyczailam sie dbac o siebie i dla mnie to normalne, ze w domu chodze w wygodnych ciuchach ale no w takich w ktorych spokojnie moge wyjsc do sklepu.

Ale ja na przykład nienawidzę się malować

Maluje sie tylko wtedy kiedy mamy spotkac sie ze znajomymi..w domu skora mi odpoczywa :)

Ale tak czy siak naprawdę kochający facet powinien mieć ochotę na kobietę nawet jak ta jest w tym rozciągniętym dresie, tłustawa i z kiepską fryzurą. Jeśli kobieta straci urodę i nagle przestaje się podobać facetowi, to chyba o prawdziwej miłości nie było mowy

Podobac to mu sie moze nadal..przeciez ja kocha ale pociagac seksualnie to juz niekoniecznie. MNie by facet ktory w domowych pieleszach sie zapuscil do seksu nie zachecal
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

samotność w związku

Avatar użytkownika
przez Kiya 30 maja 2012, 01:40
Candy14, a ja często słyszę, że faceci nawet bardziej lubię takie niewypindrzone kobiety do miziania... Wiesz, że niby kobieta jest najpiękniejsza i najlepiej pachnie tuż po przebudzeniu. Nie wiem ile w tym prawdy.

hmm.. moze. Przyzwyczailam sie dbac o siebie i dla mnie to normalne, ze w domu chodze w wygodnych ciuchach ale no w takich w ktorych spokojnie moge wyjsc do sklepu.

Noo, specyfika życia w mieście. Na wsi zawsze miało się ubrania na co dzień i wyjściowe - tu poprzez "wyjściowe" nie mam na myśli eleganckich, do kościoła itp, tylko po prostu... nieponiszczone. Ja w swoich też mogę wyjść do sklepu. O ile jestem ubrana :P Zwykle paraduję w piżamie (czyli wspomnianym wyżej dresie)
"Jestem toksycznym produktem odpadowym aktu stworzenia."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7416
Dołączył(a)
07 lip 2011, 13:10
Lokalizacja
Never Never Land

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do