Trudna decyzja...

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Trudna decyzja...

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 20 maja 2012, 23:47
Kobieta jest mega świętością,przynajmniej wg mnie tak powinno być.
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Trudna decyzja...

Avatar użytkownika
przez Candy14 21 maja 2012, 00:14
człowiek nerwica, ale w jakim sensie?
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Trudna decyzja...

przez dominia86 21 maja 2012, 01:01
Sobotni wieczór minoł nam tak, że przez czały wieczór praktycznie nie rozmawialiśmy ze sobą.Dzisiaj on jakby inny,miły,czuły,kochany...Oczywiście wiadomo ze w takich chwilach jest miło.I gdzies tam pojawiaja sie wątpliwosci czy aby napewno dobrze robie.? Bo może mi coś się ubzurało.Może już nie pwinnam szukac dziury w całym? Mam 26 lat.może nie powinnam juz komplikowac sobie życia? No bo zanim kogos poznam,zaufam itp.
Co do świętości to fajnie by było gdyby dla każdego faceta kobieta była świetościa,ale tak nie jest i raczej nie będzie.Takie czasy.Poza tym nie ma co się oszukiwać,są kobiety które na to nie zasługują.
dominia86
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Trudna decyzja...

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 21 maja 2012, 01:30
Candy - w każdym :).Kobieta powinna być kochana i szanowana...choćby za to,że jest.Powinna być najważniejsza dla faceta( kobieta z którą jest),nie powinny liczyć się inne,tylko ta jedna.Facet powinien robić wszystko,żeby kobieta była szczęśliwa......( Kurcze,Candy,jak coś,to wyjątkowo dzisiaj jestem otwarty na ludzi i śmiało mówię to co myślę - ale jak coś to Ciii nikomu o tym wpisie nie mów,żeby się nie wydało jak dobrze myślę o kobietach)
Ostatnio edytowano 21 maja 2012, 01:34 przez depresyjny86, łącznie edytowano 1 raz
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Trudna decyzja...

Avatar użytkownika
przez Candy14 21 maja 2012, 01:33
człowiek nerwica, no z tym sie zgodze ,ze powinna byc kochana i szanowana ale nie stawiajmy kobiet na piedestal :) Kobiety sa rozne.. kazda zaskuguje na milosc ale juz nie kazda na szacunek.. to juz zalezy od tego czy go sobie wypracuje
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Trudna decyzja...

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 21 maja 2012, 01:35
Candy jeżeli kobieta mnie kocha,ja kocham ją...to dlaczego ma nie zasługiwać na szacunek z mojej strony? :)

-- Pn maja 21, 2012 1:35 am --

ee to jest taki hipotetyczny przykład,bo wiadomo,że żadna kobieta nie jest masochistką aż tak wielką,by ze mną być :)
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Trudna decyzja...

przez lipolum 21 maja 2012, 01:37
Szukasz pomocy z zewnątrz, to dobrze.
To pierwszy krok do podjęcia decyzji, bo to, że tkwisz w toksycznej relacji sama już powinnaś widzieć.
Nie patrz na to, że 5 lat...że wspólne mieszkanie...że tyle wspomnień...że masz lat ile masz ( że niby 26 lat to dużo na zaczynanie nowego życia?Lepiej tkwić jeszcze kolejnych 5 lat w czymś co w końcu pęknie?)...że budowanie relacji z nowym partnerem jest ciężkie.
Stań z boku ( łatwiej powiedzieć, niż zrobić.Mam tego świadomość) i zastanów się...
Czy łączą Cie z Nim wspomnienia o tym, że kiedyś było dobrze...
Czy widzisz realnie przyszłość z tym człowiekiem ( małżeństwo, rodzina).
Piszesz o tym, że czasem chciałabyś żeby On odszedł.Ten człowiek zdominował Cię do tego stopnia, że nie masz w Sobie odrobiny zdrowego egoizmu ( chyba,że taka się urodziłaś.(Wiem...bo sama tak mam).
Jeśli masz taką możliwość ( dom rodzinny, rodzeństwo, znajomi ), odetnij się na jakiś czas od Niego i zobacz czy dasz radę.
Tęsknic będziesz, to oczywiste.Rozgranicz tylko za czym.Czy za tym jak było kiedyś? Zapomnij, marne szanse.Czy tylko za kimś do kogo się przez tyle lat przyzwyczaiłaś ( to naturalne, większość ludzi woli mieć jakąkolwiek stabilizację, niż podjąć ryzyko zmian).
Przemyśl.
Pozdrawiam
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
12 kwi 2012, 16:27

Trudna decyzja...

Avatar użytkownika
przez Candy14 21 maja 2012, 11:18
Candy jeżeli kobieta mnie kocha,ja kocham ją...to dlaczego ma nie zasługiwać na szacunek z mojej strony? :)


pOczytaj sobie watki facetow w zwiazkach...co potrafia wyczyniac kobiety
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Trudna decyzja...

przez dominia86 21 maja 2012, 11:30
Lipolum masz racje w tym co napisałaś. Łatwiej teraz się rozstać niż za kolejne 5 lat i dopiero sobie układać życie.On mi wczoraj powiedział że dłużej tak nie da rady,że mu żle itp.Bo ja nie chce z nim byc i traktuje go podle tzn. jestem nie miła i unosze głos.Mówie żeby dał mi spokój itp.Kurcze on potrafi być dobry,wiem że może dużo dać od siebie dla dziewczyny,którą kocha.Jak było dobrze to było super.Tylko niestety może być dobrze jeśli ja zabardzo nie pyskuje i robie tak on chce.I kocham sie z nim tak jak on chce co już jest nudne.Ok,juz nie moge tak narzekać, bo tylko to robie a nic nie zmieniam.

Wiem, że teraz jest w miare ok,ale za dzien dwa coś sie stanie i znowu będzie do bani.Tak jest zawsze..

-- 21 maja 2012, 21:53 --

Hej, być może również to iż jestem z biednej rodziny,patologicznej sprawia że nie mogę ot tak tego skonczyć.On to wie i to wszystko rozumie,zaakceptował i tak mi wygodnie. A nowo poznanemu chłopakowi musiałabym mówić i czy by zaakceptował? To chyba też mnie w jakiś sposób blokuje.Dziś myślałam o tym jakby wyglądało moje życie bez niego.Co bym robiła itp... i w sumie myśle że jakos by to było :great:
A z nim: cóz tak jak zawsze,raz dobrze raz żle. Czasami sama sobie odpowiadam przecież na pytania a nadal nie wyciągam wniosków.Jestem żałosna :oops:
dominia86
Offline

Trudna decyzja...

Avatar użytkownika
przez ajajaj89 21 maja 2012, 22:16
No coz - milosc to nie jest. Jedna sprawa iz soda wiecznie nie uderza do glowy, ale ja tu widze zaleznosc od niego z twojej strony. Moze sobie przypmonij relacje z rodzicami. Czy te ralacje tobie nie przypominaja relacji z tym chlopakiem.
Moim zdaniem to nos do gory, zycie w swoje rece, a jemu kopa w d000 :pirate:
Paxtin 10 mg + Autoterapia w nurcie psychodynamicznym i behawioralno-poznawczym + Melisa 3x

F21.0
F40.1
F41.0
F41.1
F42.0
F61.0
Avatar użytkownika
Offline
Posty
483
Dołączył(a)
24 sty 2012, 13:43

Trudna decyzja...

przez lipolum 22 maja 2012, 01:51
Wygląda to dla mnie tak jak standardowy kryzys w związku po 2 latach, tyle ,że u Ciebie objawił się on niedawno.
Widzę również po tym co piszesz ( może się mylę) pewną zależność poczucia własnej wartości, od tego czy sprostasz oczekiwaniom innych.
Twoja satysfakcja jest równa temu, że Ty usatysfakcjonowałaś innych.
Staram się zrozumieć Twoją sytuację rodziną...i rozumiem dążenia do jakiejkolwiek stabilizacji z człowiekiem, który "ogarnął " całą sytuację i z otwartymi ramionami zaczął tworzyć nowy rozdział życia z Tobą.
Ale związek to relacja partnerska, tu obydwoje macie coś do powiedzenia.
Nie może być tak,że Ty masz świadomość tego,że On zrobił nie wiadomo co dla Ciebie ( bo miałaś trudne życie we własnej rodzinie), i w związku z Tym czuje się Panem całej sytuacji.
Gdzie w tym wszystkim jesteś Ty?
Nie napiszę Ci tekstu w stylu " odejdź od niego , bo nie zasługuje na Ciebie itp."
To nie ma sensu.
Wiem jedno, Związek to sztuka kompromisu... tylko obie strony muszą chcieć na niego pójść.
Tak na prawdę to nie wiem jakich ludzi bardziej podziwiam:
- czy tych , którzy z powodu niezrozumienia postanowili odejść/ rozstać się
- czy tych, którzy pomimo wielu przeciwności życiowych wierzą w związek i pracują nad nim i walczą o niego .
Najgorsze jest to, że w chwili obecnej jesteś nieszczęśliwa...
Nikt Ci nie powie co dalej...
Być może wystarczyłby jakaś mała, ale radykalna zmiana...
Choć boję się o Ciebie...
Boję się, że kiedyś zostaniesz żoną człowieka, który będzie Ci dyktował od A do Z jaka masz być, jak masz "jego " potomstwo wychowywać... a Ty zawsze będziesz już miała w głowie, że przecież lepiej trafić nie mogłaś, mimo całego Twojego cierpienia " W tym wszystkim"
Pozdrawiam ciepło z całego serducha.
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
12 kwi 2012, 16:27

Trudna decyzja...

przez dominia86 22 maja 2012, 20:47
Wow Ty to umiesz napisac lipolum, dzięki.Wczoraj mu powiedziałm że chciałabym spróboeac przerwy.Nie zgodził się..stwierdził że to nie ma sensu.Że albo mu powiem w którą strone zamierzam podjąć decyzje ale mam dać mu spokój.Bo on dłużej tego nie zniesie,Gdybym wierzyła że jak się postaramy to nam się uda,to bym podeszła do tego inaczej.Ale my za każdym razem jak próbowaliśmy to i tak po jakimś czasie i tak nam coś sie rozwalało.
Boje się ze jak odejde to jak spotkam kogos,to kgos gorszego. I będe żałować.Pewnie spróbujemy raz jeszcze,tylko że troche na innych warunkach.I jeśli nic sie nie zmieni w najbliższym czasie to dam sobie spokój.
dominia86
Offline

Trudna decyzja...

Avatar użytkownika
przez bittersweet 22 maja 2012, 21:51
dominia86, a dlaczego masz spotkac kogos gorszego :shock: ? a moze spotkasz kogos lepszego ?
Poza tym - połowa ludzkości to mężczyźni, kto szuka ten znajdzie, kto nie ryzykuje ten nie zyskuje, itp.
Ja byłam w wielu związkach i wiem ze rozstania zawsze sa bolesne... nie oszukujmy się, to trudny proces. Ale ciesze sie niesamowicie, że nie ciągnęłam tamtych relacji.
Jeśli tkwi się siła rozpędu w niesatysfakcjonującym związku, pozbawiasz sie mozliwości spotkania kogoś, kto Ci naprawde odpowiada i moze byc ta przysłowiowa "druga połową". Sama wtedy sie pozbawiasz tej szansy.
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Trudna decyzja...

przez dominia86 23 maja 2012, 19:56
No wiesz,gdybym była pewną siebie osobą,to bym myślała że poznam kogoś lepszego.Tak sobie wczoraj leżałam obok niego i gdzieś tam w myślach mam że czasem naprawdę czuje się szczęśliwa.Ale niestety czasem 2 razy gorzej nieszczęśliwa.Pewnie i tak za jakiś niedługi czas coś z tego wyjdzie bo ja mogę się starać by być miła niezależnie od sytuacji,ale jeśli chodzi o zbliżanie to narazie nie dam mu tego co by chciał.A to może zaważyć o tym że on odejdzie.Bo jest młody i normalne że chciałby wspłóżyc ze swoją dziewczyną.
dominia86
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do