Władcza, nadopiekuńcza matka

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Władcza, nadopiekuńcza matka

Avatar użytkownika
przez bittersweet 25 mar 2012, 22:15
k0nr4d,

zgadzam sie calkowicie z tahela, musisz pokazać matce że nie ma nad Toba kontroli. Demonstracyjnie rób coś na co ona się nie zgadza, żeby zrozumiała, że jesteś dorosłym mężczyzną z prawem do własnego życia. Przygotuj się na to, ze moga byc ostre jazdy, typu wyrzucanie z domu, nieodzywanie sie tygodniami, zawały serca na zawołanie. Repertuar narzędzi przymusu jest duży, zależy tylko od wyobrażni toksycznego rodzica i jego zdeterminowania, znam to z własnego domu. I tak Cie podziwiam, że nie jest całkowicie uzależniony od matki, okazujesz zdrowy rozsądek i logiczne myślenie. Trzymaj sie i nie pozwól zdominować, sam bądź panem własnego życia.
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Władcza, nadopiekuńcza matka

Avatar użytkownika
przez zielona miętowa 25 mar 2012, 22:34
k0nr4d napisał(a):zielona miętowa, bo tak zazwyczaj jest po powrocie. Wywiad środowiskowy, gdzie byłem, co robiłem. W moim odczuciu, nie daje mi ani trochę prywatności.


No jasne, że jest ;) niemal, że z automatu. ale spójrz też na siebie, muszą istnieć powody, dla których przez ostatnie 5-7 lat pozwalałeś jej wkraczać na terytorium twojej prywatności, nie protestowałeś, nie broniłeś swojej prywatności (ale nie chodzi o obrone w sensie zatajanie prawdy, tylko o ujawnianie prawdy bez lęku przed reakcją). ja nie mówię oczywiście, że to Twoja wina, to nigdy nie jest wina dziecka (potem dorosłego dziecka). Poprostu postaraj się odpowiedzieć sobie na pytanie co by się stało, gdybyś sprzeciwił się wprost jej woli i postąpił po swojemu, np. poinformował ją i wyjechał na zlot na weekend? co byłoby dla ciebie najtrudniejsze w tej sytuacji? podjęcie decyzji? poinformowanie o niej? powrót do domu? coś jeszcze innego?
Every time of midnight
Every time we muddle again
Call and hold flash memory



Posty
717
Dołączył(a)
06 mar 2012, 00:21
Lokalizacja
Krk

Władcza, nadopiekuńcza matka

przez k0nr4d 25 mar 2012, 22:57
zielona miętowa, najgorsze dla mnie jest informowanie, a w zasadzie pytanie o pozwolenie. Jest ogromna obawa przed reakcją. Zazwyczaj wygląda to tak, że jest oburzenie z głośnym Cooo? na początku i jakby zdziwionym grymasem na twarzy. Następnie wypytywanie, a po co, a czemu teraz, że do niczego mi to nie potrzebne, a jeśli chodzi o pomoc komuś, to argumentem jest 'nie ma nikogo bliżej albo kogoś z rodziny do pomocy?'
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
25 mar 2012, 18:24

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Władcza, nadopiekuńcza matka

Avatar użytkownika
przez tahela 25 mar 2012, 23:26
Czyli mas strach w sobie przed jej reakcją i dalej czujesz się jak mały dzieciak , który pyta sie mamy czy moze wyjsc na dwór , zacznij być dorosły i po prostu informuj ją , a nie pytaj o pozwolenie. Przewartościu to w swojejglłowie , teraz masz zakodowane ,ze pytasz sie jej o zgodę , poprzeracaj to zburz porządek tem u siebie w środku i przestan wewnętrznie wobec niej być malym dzieckiem tylko bądź wobec niej dorosłym synem, który sam decyduje czy wyjśc a mamę tylko informuje co by zawału nie dostała. Zachowujesz się tak dlatego,że masz to wdrukowane, ten sposób zachowania sie wobec niej od małego i nie jesteś samodzielny w podejmowaniu decyzji, pomoc psychologa moze sie przydać z tego względu,że możesz podświadomie wchodzić w podobne relacje z kobietami, zamiast być dal nich partnerem bedziesz szukał w nich akceptacji dla własnych działań i zamiast zdecydowanie mowić co lubisz i być w w zwiazku jednocześnie bedac sobą, możesz tworxyzć relację , wktórej bedziesz szukal kobiety, która Tobie powie co masz robić i za Ciebie bedzie układac zycie i Cię kontrolować a to ie jest zdrowa relacja i nie będziesz się czuł nigdy szczęliwy , dlatego przewartościowanie własnego podejścia na terapii mogło by być w Twoim przypadku bardzo pomocne i dlatego tacy rodzice robią krzywde własnemu dziecku, która to krzywda moze przełozyć sie na ich dorosłę relacje, mozesz równiez wchodzić w związki koleżeńskie takie,ze czekasz az np. jakiś kumpel powie to chodźmy tam i ty sie godzisz chociaz sam masz ochotę robic coś zupełnie innego po prostu szukasz w relacjach z ludźmi ich zgody na właśne dizałniei poswiadomie wybierasz do własnych relacji ludzi, którzy układaja Tobie plan np. dnia czy wieczoru i traktuja Cię z buta trochę jak przedmiot a nie podmiot. Po prostu relacje z matka podsiadomie przekąłdsz na relacje z kolegami i z kobietami wpasowując sie we wzorzec wdrukowany Tobie w dzieciństwie przez co nie czujesz sie szczesliwy nigdy do konca , bo chcesz wolnosci a jak ktoś ci ja daje to czujesz sie niepewnie w czymś takim poniewaz nie jesteś do tego przyzwyczajony i wchodzisz w elacje, które Ci tej wolności nie daja a jednoczesnie brakuje Ci tego dlatego pomoc psychologa mogła by ci pomóc, bo relacje w których twisz nie dają Ci szczescia a jednoczesnie w innych nie umiesz sie odnaleźć i musisz sporo pracy własnej w to włozyć by sie nauczyć zdrowych i prawidłowych relacji społecznych.
Ostatnio edytowano 25 mar 2012, 23:32 przez tahela, łącznie edytowano 1 raz
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10995
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Władcza, nadopiekuńcza matka

Avatar użytkownika
przez zielona miętowa 25 mar 2012, 23:27
k0nr4d, brzmi dośc znajomo ;) ostentacyjne COOO?! jak to możliwe, że masz własne życie ;)?

myślę, że możesz się bać zaznaczyć swoje potrzeby, bo w oczywisty sposób wykluczają się z potrzebami matki. ona potrzebuje mieć nad Tobą kontrolę, a ty potrzebujesz autonomii i budowania więzi z ludźmi z zewnątrz. to musi wywołać konflikt.

poza tym Twoja matka wydaje się próbować udowodnić Ci, że nie potrzebujesz się realizować, ponieważ jej osoba powinna Ci wystarczyć, a jedyne co potrzebujesz to siedzieć przy niej w domu.

Próbowałes stawiać sprawę na zasadzie:
"po co? chcę się spotkać z przyjaciółmi" albo
"do niczego to nie potrzebne - prawda, jednak mam ochotę wyjść więc wychodzę",
"nie ma nikogo bliżej (...)? Nikt mnie nie zmusza, chcę tej osobie pomóc".
Wówczas zaznaczasz wyraźnie swoje zdanie ;)

poza tym bardzo nie podoba mi się jej agresywny ton, na poczatku wspominałeś że potrafi Ci zarzucić, że jesteś głupi itp :-| (nie pamiętam dokładnych określeń)
Every time of midnight
Every time we muddle again
Call and hold flash memory



Posty
717
Dołączył(a)
06 mar 2012, 00:21
Lokalizacja
Krk

Władcza, nadopiekuńcza matka

Avatar użytkownika
przez tahela 25 mar 2012, 23:47
Może być w Tobie konflikt wewnętrzny przez co nie potrafisz być szczęśliwy chcesz wolności a jednocześnie nie potrafisz się w niej odnaleźć . Jak poukładasz relacje z matką może zaczniesz też inaczej dobierać partnerów życiowych i w końcu poczujesz się prawdziwie wolny dopiero i po to Ci jest potrzeba terapia.To takie tam moje przemyślenia w temacie powyższym.
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10995
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Władcza, nadopiekuńcza matka

przez k0nr4d 26 mar 2012, 18:39
Dzisiaj kolejna dyskusja z matką. Drukowałem sobie CV na jutrzejsze targi pracy, spytała co to i po co. Odpowiedziałem, że CV na targi, żeby złożyć, bo może coś się trafi. Na to ona złośliwie, że no na pewno każdy będzie chciał. Na to, oczywiście odpowiedziałem "a dlaczego mają nie chcieć?". No i awantura, że bezczelny jestem, że moje słowo musi być na wierzchu. Potem litania, że ma dość tego okazywania od prawie 20 lat, jaki jestem nieszczęśliwy w tej rodzinie. Nie da się z tym typem normalnie rozmawiać. Mówię, że byłoby miło, gdyby nie mówiła nic złośliwie. A ona na to, że mówiła to do siebie i jak będzie chciała, to będzie mówić co zechce. Czasem mam naprawdę wrażenie, że to ja jestem ten zły. Dla niej nie ma czegoś takiego, jak przyjacielskie układy pomiędzy członkami rodziny, lecz traktuje mnie, jak swojego podwładnego, który ma stulić dziób i wykonywać polecenia...
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
25 mar 2012, 18:24

Władcza, nadopiekuńcza matka

Avatar użytkownika
przez zielona miętowa 26 mar 2012, 21:36
A ona na to, że mówiła to do siebie i jak będzie chciała, to będzie mówić co zechce

:mrgreen: :mrgreen: przepraszam, że sie cieszę, ale stanął mi przed oczami obraz mojej matki obierającej ziemniory nad zlewem i mruczącej do siebie "pi*da.... suka.... poje*ana..." itp oczywiście o mnie ;) dlaczego? bo śmiałam wygłosić swoje zdanie. jak za 2-3 razem zorientowałam sie, że słuch mnie nie myli i że to faktycznie o mnie, zaczęłam ostentacyjnie się pytać, "czy aby mnie nie wołała, bo mi sie wydawało" :great: i dawałam jej do zrozumienia, że nie będę tolerować takiego zachowania (no jak z dzieckiem, do prawdy :/). inna rzecz, że nie peszyło jej to szczególnie...
Every time of midnight
Every time we muddle again
Call and hold flash memory



Posty
717
Dołączył(a)
06 mar 2012, 00:21
Lokalizacja
Krk

Władcza, nadopiekuńcza matka

przez k0nr4d 27 mar 2012, 22:30
zielona miętowa, zrozumiałe, po prostu deja vu. Dzisiaj z nią porozmawiałem, że chciałbym, aby nasze relacje wyglądały normalnie, nawet udało się bez krzyków, zobaczymy, co dalej.
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
25 mar 2012, 18:24

Władcza, nadopiekuńcza matka

przez paradoksy 29 mar 2012, 13:03
k0nr4d, a może przeprowadzka,ale do innego miasta? na drugi koniec Polski? wtedy by Cię nie nawiedzała, jak parę razy wyłączysz telefon albo ją zablokujesz może w końcu by do niej dotarło, ze jesteś daleko, żyjesz, potrafisz żyć bez niej i wieczne kontrole nic nie dadzą.
paradoksy
Offline

Władcza, nadopiekuńcza matka

przez k0nr4d 29 mar 2012, 15:26
Oczywiście rozmowa nic nie dała, dalsze pretensje o wszystko i zero zrozumienia, zero chęci wysłuchania moich argumentów. Na razie w Łodzi trzymają mnie studia niestety. W poniedziałek idę na rozmowę w sprawie pracy, może zaproponują mi lepsze warunki, niż w obecnej firmie. Na tyle dobre, żebym dostał przynajmniej podstawową pensję. To już by dało mi pole do popisu, żyć wystawnie nie muszę, a pokój za jakieś 400 zł bez problemu znajdę w mieszkaniu studenckim...
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
25 mar 2012, 18:24

Władcza, nadopiekuńcza matka

przez kaloryfer7 28 sie 2012, 12:11
chłopie, odezwij się jak teraz wygląda sytuacja. Powiem Ci, że sama borykałam się z problemem Matki władczej, dominującej, u mnie akurat nie była bardzo nadopiekuńcza, tylko troszeczkę ;-)
miałam 22 lata a ciągle traktowała mnie jak siedmiolatkę, właściwie co bym nie zrobiła było źle- dobrze byłoby wtedy gdybym zrobiła jak ona uważa, bo ona zna prawa rządzące światem i wie dużo o ludziach a ja jako niedoświadczone, małe, głupie zwierzątko powinnam się jej słuchać. Każda próba postawienia na swoim kończyła się wykrzykiwaniem, że jestem egoistką, dbam tylko o swoją d..., że jej nie szanuję. Wręcz doszukiwała się w moich zachowaniach dowodu, że jej nie szanuję i znieważam. Dochodziła do tego agresja, przemoc fizyczna- później jeszcze musiałam za to przepraszać, bo przecież nigdy ona by mnie nie uderzyła, tylko ja jestem taka wstrętna i powoduję w niej takie reakcje- więc jestem winna jej agresji. Do tego starsza siostra stała po jej stronie... Nie raz krzyczała że mam "zamknąc ryja, bo nie liczę się ze zdrowiem mamy, że jestem wieśniarą i głupią @#$%^&" itd. A przecież zawsze było OK- w dzieciństwie. Czułam stale wyrzuty sumienia, że tyle dostaję, a jestem niewdzięczna. Kiedy pojawiła się możliwość przeprowadzki, skorzystałam z wypiekami na twarzy.... Oczywiście Matka wpadła w szał i zapowiadała, że nigdy mi tego nie zapomni i nie będzie mogła patrzeć mi w twarz. Szantażuje mnie chorobą i tym że ją zostawię i porzucę. Mimo wszystko- warto postawić na swoim i zacząć żyć własnym życiem, bo przecież Matka go za ciebie nie przeżyje, później będziesz mieć pretensje do samego siebie że dawałeś tak soba pomiatać.... człowieku masz 25 lat jesteś dorosły i sam stanowisz o sobie ! To, że rodzina nie może tego zaakceptować , trudno..... Nie możesz poświęcić się kosztem własnego zdrowia, życia, kontaktów z innym- bo jak np. wyobrażasz sobie związek z kobietą? Mamie zawsze b ędzie się wtrącać, czego na pewno nie zdzierży Twoja wybranka... Zamierzasz cały czas ukrywać związki? Wyjdź naprzeciw problemowi i staw czoła nadopiekuńczej matce . Jeśli naprawdę zależy jej na Twoim szczęściu, powinna zrozumieć. Może nie za rok, dwa lata.... ale w końcu. Ale jeśli nie, nie przejmuj się, choć wiem że to trudne.... Nie naprawisz jej na siłę .. Napraw siebie stawiając na swoim, może i ona się zmieni. pozdrawiam ciepło i życze powodzeniaa!!!!
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
28 sie 2012, 11:56

Władcza, nadopiekuńcza matka

przez k0nr4d 28 sie 2012, 15:45
Witaj,

co prawda tragedii nie ma, ale szałowo też nie jest. Mam większy luz, nie ma problemów z kontaktami ze znajomymi, ale czasem są pretensje, że za często, że dupę mi nosi itd. Trochę się ruszyło in plus, ale to nie to, czego bym chciał.
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
25 mar 2012, 18:24

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości

Przeskocz do