Proszę o pomoc, czy to TO?

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Proszę o pomoc, czy to TO?

przez hoteve 19 mar 2012, 14:44
Witam!

Na wstępie powiem, że temat CHAD nie dotyczy mnie, a właściwie dotyczy pośrednio, tzn. podejrzewam o nią moją Mamę.
Mam 28 lat, moja Mama jest przed 50-tką

Nasze współ-zycie można podzielić na dwie części, z proporcjami jest różnie. Jedna część to czas w którym moja Mama zachowuje się normalnie, spotyka się z ludźmi, ze mną i moim mężem, jest czuła, pełna współczucia i zrozumienia, mająca szalone pomysły, wybuchy entuzjazmu, chęci do życia, chęci do działania, dbająca o siebie. Druga to czas kiedy ( od niedawna ) odcinam się od niej totalnie, wywalam ze znajomych na fb, nie odbieram telefonów, nie czytam smsów od niej i proszę o kontakt jak przemyśli to, jak się zachowuje.

Mama ma problemy ze znalezieniem pracy. Utrzymuje się z emerytury mojej Babci oraz alimentów na moją młodszą, 20-letnią siostrę ( mamy jeszcze "średniego" 22 letniego brata który mieszka z dziewczyną, sam się utrzymuje ), która jeszcze się uczy w gimnazjum. Ma chory kręgosłup, ostatnio narzeka na bóle ręki, lekarz zdiagnozował depresję, leków nie bierze bo źle się po nich czuje poza tym nie stać jej na nie.

Kiedy jest "dobrze" spotkanie z nią jest przyjemne, jest osobą ciut zwariowaną, ale jest miło. Pyta się wtedy co u nas, daje rady gdy mam problem, sama dzwoni po poradę gdy problem ma ona. Kiedy ma pracę ( zajmuje się pielęgnacją psów, jest to zajęcie sezonowe, bardziej dorywcze ) potrafi cały zarobek przepuścić na pierdoły ( bo nie można wszystkiego sobie w życiu odmawiać ) i upiera się żeby nas też obdarzać prezentami, na które nawet my, mimo dobrej sytuacji finansowej nie możemy sobie pozwolić. Jest wtedy dosyć beztroska, patrzy w przyszłość nawet z optymizmem, uśmiecha się, można z nią normalnie porozmawiać, aczkolwiek lubi teorie spiskowe i tym podobne ( jak dla mnie ) bzdury.

Kiedy jest źle. Są to zazwyczaj okresy kiedy nie ma pracy, coś jej się nie uda, pokłóci się z moją Babcią, której, jak mówi, nienawidzi i czeka na jej śmierć żeby sprzedać mieszkanie i kupić dom o którym marzy i który de facto rozwiązałby problem kosztów utrzymania się w mieście stołecznym. Zresztą historia jej relacji z moją Babcią jest długa i nie łatwa.

Babcia wyszła za faceta który ją zaszantażował, brzydziła się go, jego śmierć w wieku 25lat powitała zdaje się z ulgą, śmierć ojca moja mama, mimo że była mała, bardzo przeżyła ( ponoć waliła rączkami w wieko trumny i wołała "tata, oć, tata, wyjdź". Babcia została praktycznie sama z małym dzieckiem, domem na głowie, teściami którzy jej nie akceptowali ( sami byli z tzw dobrej rodziny, bogatej, z rodowodem ), metody wychowawcze typu bicie mojej mamy sznurem od żelazka etc. Nie skończyła liceum, wtedy nauczyła się strzyżenia psów, Babcia za obietnicę rzucenia palenia kupiła jej rodowodowe psy i narzędzia do strzyżenia, pieruńsko drogie. Mimo, że moja mama pracowała babcia nieustannie przypominała jej o jej braku wykształcenia. Potem Mama poznała mojego ojca, związek nie był długi. Najpierw ojciec zakomunikował radośnie "od 5 minut jesteś w ciąży" (Teściowa mojej mamy bardzo chciała żeby mama mnie usunęła, o czym moja matka do tej pory nie daje mi zapomnieć.), potem pobrali się a gdy miałam 5 miesięcy zostawił mnie i moja Matkę. Teściowa mojej mamy bardzo chciała żeby mama mnie usunęła, o czym moja matka do tej pory nie daje mi zapomnieć. Ponoć spory udział w ich rozstaniu miala moja Babcia, ktora na mojego ojca potrafila nasłać policję, awanturowała się. Gdy miałam już kilka lat mama poznała mojego ojczyma, który jest alkoholikiem, znęcał się nad nią fizycznie. Wyprowadziła się do niego zostawiając mnie z babcią. Kontakty między mną a nią były utrudnione, Babcia nie wpuszczała jej do mnie, ponoć (ja tego nie pamiętam ) zdarzało się że siedziałysmy obie przy drzwiach, ja z jednej, mama z drugiej i plakałysmy do siebie… Nic to, urodziła mu dwójkę dzieci i w momencie w którym nie mogla wytrzymać rozwiodła się z nim. Moja siostrę babcia toleruje i tolerowała, jest to chyba jedyna osoba ktora babci wysłuchuje, a muszę zaznaczyć, że babcia ma gadane. Mój brat miał niestety pecha, jest podobny do ojczyma, nie jest alkoholikiem, ale przez jakis czas mial problem z agresja, Babcia od małego mowiła że to nasienie szatana, do tej pory mimo, że mój brat jest naprawdę w porządku, potrafi splunąć mu w twarz i wyzwać od najgorszych. W tej chwili stosunki mamy i babci wyglądają nastepująco – mama stara się zachowac zimną krew i czeka aż babcia zejdzie ( w chwilach dobrego samopoczucia troszczy się o nią, wysyła do lekarzy – babcia ma niezdiagnozowanego parkinsona, normalnie z nia rozmawia, przytula ).

Wracając do chwil „złych”. Szuka zaczepki, każde moje słowo, chwila milczenia, zawahania bywa pretekstem do kłótni. Także z powodu błahe pytanie „ czy mogę do was przyjechać?” może być pretekstem, jeśli się zawaham lub odpowiem „nie, nie mam ochoty dziś na gości/żle się czuję/mam remont” mam gwarantowaną kłótnię, wyrzuty: "A ja Cię tak kochałam, babcia chciala Cie usunąć, ja Cię zostawilam, przez Ciebie finanse rodziny upadły przez Ciebie ( trenowałam jako dzieciak taniec towarzyski )” itd. Wysyła mi wtedy smsy w ktorych pisze jak złą osoba jestem, nieczułą, niekochającą, manipulującą, odtracajacą rodzinę. Po jednej z takich kłótni napisała mi nawet że cała rodzina sie ode mnie się odwróciła ( zdaje się że pisała o moim tacie, który ostatecznie zerwał ze mną kontakt jak miałam naście lat, mimo prób z mojej strony, postanowił chyba o mnie zapomnieć ), mój mąż mnie zostawi bo zasługuje na cos więcej ( tu też przytyk do mojego wykształcenia, tak jak ona nie skończyłam liceum ), zostanę sama, a tak w ogóle to nie jestem nic warta, nawet dzieci nie mogę mieć ( staram się od dłuższego czasu, jestem na początku drogi która mam nadzieję zdiagnozuje problem). Kiedyś analizowałam każdego takiego smsa, leżalam i myslalam czy to faktycznie prawda, a jeśli??? Prosiłam żeby nie pisala do mnei w ten sposób. Potem zaczęłam odbijać pileczkę, pisać co o niej mysle, co mysle o tym co robi, niestety było jeszcze gorzej, więc nie odpisywałam, sporadycznie mój mąż robił za negocjatora ale i to nie przynosiło efektów. Teraz odcinam się od niej totalniue bo nie wytrzymuję. I tak zyję "od-do", ale nie chcę tak dalej zyć. Kocham ją jako matke ale nie znoszę jako osoby. Jutro ma do nas przyjechać a mnie już wczoraj stawało serce, dzisiaj ręce mi się trzęsą jak czlowiekowi z parkinsonem.
Nie daję nerwowo rady, mimo tego, że się odcinam, nie wiem co przyniesie przyszłość, boję się tego co może być. Moja matka jest po jednej próbie samobójczej ( zadzwoniła do mnei żeby się pożegnać, zwolniłam się z pracy, popedziłam do niej, zastałam ja w fotelu, płaczącą…jakoś ją z tego wyciągnęłam ). Nie chcę tez całej swojej energii poświęcać jej i jej problemom ( tak, problem jej pracy jest w 80% moim problemem, to ja się z nim zmagam, ona tylko narzeka, szlocha mi do słuchawki )

Wiem że napisałam to może chaotycznie, że napisałam zbyt wiele, chciałam jak najlepiej opisać to co się dzieje w mojej rodzinie. Wiem tez, że nic nie zastąpi rozmowy z fachowcem, ale nie wiem jak ja przekonać, żeby porozmawiała z psychiatrą.
Czy ja przesadzam, czy naprawdę coś jej jest?
Drodzy walczący z CHAD, z Waszego punktu widzenia, jak z nią na ten temat porozmawiać, jak jej pomóc??

Pozdrawiam serdecznie i zyczę dużo sił

Ewa

P.S. Dodam, że w okresie, który ja uważam za manię, moja matka szuka na gwałt domów w różnych miejscach Polski, które mogłaby kupić, jakiś czas temu zainteresowała się drzewem genealogicznym naszej rodziny, jak ma doła to poszukiwania odstawia na boczny tor, jak jej minie to gania po Warszawie szukając śladów, wertuje internet, książki, nawiązuje nowe kontakty z potencjalnymi członkami naszej rodziny ( normalnie nie ma sił na jeżdżenie, szukanie np. pracy ), ze względu na to, iż jej ojciec pochodził z bardzo dobrej rodziny ( właściwie chodzi o rodzinę która go adoptowała ) chodzi wtedy dumna, zadowolona, podśmiewuje się z innych ludzi którzy maja "gorsze geny", zdecydowanie wzrasta jej samoocena, czasem aż do obrzydzenia.
Ostatnio edytowano 19 mar 2012, 16:42 przez Artemizja, łącznie edytowano 1 raz
Powód: zmieniono dział
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
19 mar 2012, 14:41

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do