problem z osobowością- kogo wina?

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

problem z osobowością- kogo wina?

przez vegetagirl 18 mar 2012, 21:54
Witam serdecznie.
Od razu chciałabym zauważyć, że nie wiem czy w dobrą kategorię trafiłam ze swoim problem. Jeżeli tak - przepraszam.

Poszukuję pomocy. Od kilku lat.
Otóż mam problem ze swoją osobowością (tak podejrzewam). Zacznę od tego, że w tym roku kończę 18 lat (być może też ma to jakieś znaczenie).
Przedstawię swój problem. Otóż - od kiedy tylko poszłam do szkoły (chodzi mi o zerówkę, podstawówkę) miałam problem w nawiązywaniu kontaktów z rówieśnikami. Niestety - ostało się to we mnie do dziś. Nie potrafię tego sobie wytłumaczyć dlaczego się tak właśnie ze mną dzieje... Nie chcę, aby Państwo uznali, że przemawia przeze mnie syndrom "narcyza". Nie potrafię się dogadywać w swoim środowisku (szkolnym). Często się kłócę. Jestem osobą nerwową i niestety bardzo łatwo, byle pierdółką można mnie wyprowadzić z równowagi. Jestem osobą kłótliwą, jednakże bardzo szczerą. Nie cierpię kłamstwa i obgadywania, dlatego czasem jestem szczera aż do szpiku kości, przez co jestem uznawana za bezczelną. Nawet w swojej rodzinie. Nie mam przyjaciół, koleżanek, kolegów. Na szczęście mam tylko swojego chłopaka (jest ode mnie o 2 lata starszy) który mnie w pełni akceptuje, moje nastroje (bardzo zmienne. Naglę potrafię się śmiać, a za chwilę bez powodu płakać !). Jesteśmy razem dwa lata. Zawsze mnie wspiera, pomaga, podtrzymuje na duchu. Nawet zwykłym pogłaskaniem, czy przytuleniem. Bardzo się cieszę, że trafiło mnie takie szczęście, że mogę w życiu mieć tak cudowną osobę obok siebie. Taką bliską, najbardziej zaufaną. Doceniam to, że mnie los nim obdarzył. Chcę zauważyć także, że jestem po dwóch próbach samobójczych (1 raz jako 13 latka, 2 raz jako 15 latka). Zmierzając do celu- nie potrafiłam nigdy dogadywać się ze swoimi rówieśnikami. Zawsze miałam z tym problem. Dla mnie zawsze byli za "dziecinni". Ich zachowanie, czy rozmowy na pewne tematy zawsze były dla mnie bez sensu, zbyt niedojrzałe. Jestem po części realistką, po części marzycielką. Boli mnie brak tolerancji, czy szacunku ze strony przeciwnej (mam na myśli tu rodzinę czy rówieśników). To nie jest tak, że ja ich atakuję. Ja w sposób szczery (może być dla kogoś bezczelny) przyjmuję ofensywę. To też nie jest tak, że nie dopuszczam kogoś opinii czy zdania na pewien temat. Oczywiście, przyjmuję ! Tylko nienawidzę cwaniactwa, czy wścibstwa. Dlatego zawsze jak ktoś kombinuje, aby na mnie pożerować, czy mnie nie szanuje/ mojej pracy to wybucham oburzeniem, często potrafię zmieszać kogoś z błotem. Jestem kobietą stanowczą, z własnym niepodważalnym zdaniem. Nie wiem skąd się wzięła tego geneza..
Lepiej się dogaduję z osobami starszymi od siebie (stąd jestem związana ze starszym od siebie chłopakiem).
Ostatnio doszłam do pewnej myśli. Chciałam się skonsultować właśnie z psychologiem. Moi rodzice mi na to nie pozwalają. Jednakże już sama widzę, że potrzebuję takiej pomocy. Zatem chociaż w internecie szukam jakiegoś psychologa. Mam nadzieję, że znajdzie się na tym forum ktoś wykwalifikowany, lub ktoś kto mi dobrze poradzi.
Sama doszłam do takiej genezy swojego problemu, może się mylę?
Jako mała dziewczynka, nigdy nie przebywałam w przedszkolu (druga sprawa, często chorowałam). Jednakże matka ograniczała i nadal ogranicza spotkania, wyjścia do świata, do społeczeństwa. Swoje problemy z rówieśnikami mogę mieć właśnie przez to ograniczenie? Pamiętam jak na podwórku wyszły dzieci pograć w piłkę i metal tazo z Dragon Ballem, Pokemonami... Sama się ubrałam i wyszłam (miałam podwórko ograniczone płotem od reszty sąsiedztwa). Miałam no może z 10 lat? 8? Nie więcej. Chciałam się zwyczajnie z dziećmi pobawić. Najwidoczniej mi tego brakowało. Matka zobaczyła mnie z okna i wrzeszczała na mnie, przez całe podwórko. Kazała mi wracać do domu. Kiedy wracałam miałam łzy w oczach. Kiedy wróciłam, zabroniła mi się bawić z tymi dziećmi. Co te dzieci w moim wieku mogły złego zrobić?
Zamiast wprowadzać mnie w rejon rówieśników, zabierali mnie w swoje środowisko dorosłych, tam dzieci nie było. Zawsze wtedy siedziałam po ciemku na schodach, lub rysowałam na kartce na tych schodach. Strasznie wbiło mi się to w pamięć.
W podstawówce myślałam, że poznam fajne dzieci. Poznałam, ludzi znam do dziś często rozmawiamy ze sobą. Ale nawet jak przychodzili po mnie w dzieciństwie na rolki, rower, to nie pozwalali mi wychodzić, bo coś sobie zrobię. Nie pozwalali mi uczęszczać na zajęcia judo, czy też kung-fu. Do dziś od dziecka jestem zafascynowana sztukami walki, Dalekim Wschodem. Boli mnie to też, że nie potrafią zaakceptować mnie jako osobę, moich planów, marzeń. Zawsze muszą mnie zdemotywować zamiast "spróbuj dasz radę, może Ci się uda! trzymam za Ciebie kciuki!". Chcę wziąć udział w konkursie międzynarodowym mangi (rysunek japoński). Interesuję się tym, sama praktykuję, uczę się. Co słyszę? "Co Ty za potwory rysujesz? Po co Ci to? Są lepsi". Nawet nie wiecie jak to boli. Kiedyś chciałam nawet z politowania trenować siatkówkę! Robić coś fajnego we własnym życiu! Śmiałam się do rodziców " hej, może będę grała kiedyś w reprezentacji Polski!". Dla Żartów to mówiłam. Sądziłam, że powiedzą "trening czyni mistrza" czy coś takiego... efekt? " po co Ci to? wiesz ile trzeba ćwiczyć? i tak szybko ze wszystkiego rezygnujesz. nie dasz rady, są lepsze." Czemu ze wszystkiego tak rezygnuję? Właśnie z ich takiej "motywacji".
Naciskają na mnie także z nauką. Nie dziwię się, bo chcą zrobić ze mnie człowieka wykształconego. Ale awanturę za to, że mam jedną jedynkę? Ostatnio się opuściłam ze względu na tą całą presję. Brak mi motywacji, sił. Ojciec mi zagroził, ze jeżeli nie będę miała lepszych ocen, to szlaban nawet na 2 miesiące. Ja się pytam za co? Za to, że mam pare jedynek (pisałam poprawy, których ocen oczywiście jeszcze nie wstawili). Boli mnie to, ze nie patrzą się na moje starania. Tylko na efekty. Przytoczę przykład ze swojego życia: jestem w klasie humanistycznej. Dlatego też, historię mam rozszerzoną. Uczyłam się do sprawdzianu cały tydzień i noc przed sprawdzianem. Zależało mi na ocenie. Dostałam 3-. Rodzice zniesmaczeni oceną sądzili, że się po prostu nie nauczyłam. Tłumaczyłam, ze poświęciłam temu długi okres czasu na naukę. "To widać, źle się nauczyłaś."
Coraz częściej wybucham podczas ciągłych kłótni z nimi agresją, krzykiem. Ludzie jak można mi pomóc? I tak po krótce opowiedziałam Wam swój problem. Liczę na Waszą szlachetną pomoc..
Pozdrawiam.

-- 18 mar 2012, 21:36 --

pewnie nikomu nie chce się czytać takiej długiej wypowiedzi ;)
Ostatnio edytowano 18 mar 2012, 22:01 przez Artemizja, łącznie edytowano 1 raz
Powód: przeniesiono z z.o.
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
18 mar 2012, 21:07

problem z osobowością- kogo wina?

przez Cruine 18 mar 2012, 22:48
Jestem na tym forum od dzisiaj ale postaram się odpowiedzieć.
Jak ja miałem 18 lat (teraz 23) byłem też bardzo zamknięty w sobie i miałem wiele problemów ze sobą
Wiek ma znaczenie o tyle że usprawiedliwia twoje rozterki które jak rozumiem wynikają z tego, że brakuje ci akceptacji.
To, że nie nawiązujesz łatwo kontaktu z innymi nie znaczy, że jesteś gorsza od tych co robią to z łatwością. Widocznie jesteś wrażliwsza. Nie musisz być przyjacielem każdego. Introwertyzm czy indywidualizm to nie jest problem osobowościowy. A jeżeli chcesz wiedzieć dlaczego taka jesteś to wiedz, że wiele czynników kształtuje nasze życie. Nikt nie jest wyłącznie za to odpowiedzialny. Co do rodziców to pewnie masz racje, że cie nie rozumieją. Ale ilu z twoich rówieśników przerabia ten sam problem ? Większość.

Fajnie, że masz chłopaka. Spróbuj też wkręcić się w środowisko ludzi podobnych do ciebie. Poszukaj w internecie jakiś pobliskich stowarzyszeń miłośników mangi czy sztuk walki. Uwierz, że jest wielu ludzi takich jak ty którzy będą cię akceptować i polubią taką jaką jesteś.
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
18 mar 2012, 18:18

problem z osobowością- kogo wina?

Avatar użytkownika
przez tahela 19 mar 2012, 00:35
Rodzice zbyt opiekuńczy, zbyt kontrolujący i podcinający skrzydła zaborczy przez co nie mozesz nawiązac bliskich relacji ze swoimi rówieśnikami , nie fajnie masz.
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10990
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

problem z osobowością- kogo wina?

przez vegetagirl 19 mar 2012, 01:10
zapomniałam także dodać, że kiedy chciałam dokonać samobójstwa, to zamiast mnie wspierać, zabrać do psychologa, zrobili mi żywą awanturę, taką konkretną.
kiedy są wywiadówki, nigdy nie wysłuchają mojej obrony, tylko trzymają się strony nauczycieli. nigdy mnie nie bronią..
boję się, że to życie, te przeżycia przełożą się na moją przyszłość. że będę wybuchała gniewem do kochanego męża, który będzie chciał mi pomóc, czy do Boga ducha winnych maluszków... nie chcę tego. chcę tego uniknąć ! chcę znaleźć po kryjomu psychologa. chciałam nie raz im zaproponować wyjście do lekarza, nie. zaraz od wariatek mnie wyzywają... kiedy ja naprawdę potrzebuję fachowej pomocy... :hide:
niektórzy chcą uciekać przed spotkaniem z lekarzem. ja właśnie chcę znaleźć pomoc, by w przyszłości uniknąć jakichkolwiek nieszczęść.
nie raz chciałam z nimi porozmawiać (mam na myśli rodziców) o swoich problemach, o bólu, żalu do nich. wszystko wyszło na to, że wszystko to leży po mojej szali wagi. ja jestem wszystkiemu winna. samobójstwa chciałam w większości % popełnić z ich powodu. dziękuję za każdą poradę !
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
18 mar 2012, 21:07

problem z osobowością- kogo wina?

Avatar użytkownika
przez .Kinga. 19 mar 2012, 21:08
vegetagirl, witaj, przede wszystkim zacznę od tytułu: kogo wina? pewnie ich, ale wchodzisz już w dorosłe życie i zaczynasz być odpowiedzialna sama za siebie. Często wchodzimy w tą dorosłość z dużym bagażem, ale to od nas zależy jak to nasze życie potoczy się dalej. Bo można działać i można się poddać pogrążać w złości, mścić się i usprawiedliwiać- tylko ze szkodą dla nas.

Twoi rodzice z jednej strony bardzo dużo wymagają, z drugiej nic nie dają w zamian. Odnosi się wrażenie, że chcą na Tobie zrealizować swoje niespełnione ambicje. Wiem jak to jest, kiedy rodzic nie okazuje Ci uczuć. Wiem jak to jest kiedy Cię wini za to, że coś jest u Ciebie nie tak. To cholernie ciężkie uczucie, ale trzeba się od tego odciąć. Wyodrębnić się z całej tej gmatwaniny. Odpowiedzieć sobie na pytanie czego chcę, kim jestem. To ciężkie kiedy mieszka się z rodzicami, ale jeżeli wyjedziesz na studia to jest to doskonały moment na danie sobie właśnie takiej nowej szansy. A do studiów już przecież blisko ;). Wszystkie nierozwiązane, nieprzebolałe, nieprzetrawione problemy przechodzą do podświadomości i w przyszłości skutecznie utrudniają życia. Dlatego tak ważne jest to, żeby być w tym wszystkim mądrym. Uświadomić sobie, że sytuacja jest taka taka i taka. Że rodzice nie potrafią wyrażać uczuć, że nie potrafią mnie docenić i zaakceptować, ale tak niestety się dzieje często, to nie musi mieć na mnie tak wielkiego wpływu. Ja jestem taka i taka. Cenie sobie takie i takie wartości. Wiem, że swoje dziecko należy kochać doceniać i wspierać. Moi rodzice tego nie robili, ale to jest ich błąd. Ludzie są niedoskonali i popełniają błędy. Mnie taki błąd dotyczy, ale nie muszę przez niego popadać w depresję, nerwicę, tym bardziej nie muszę się zabijać. Bo jestem wartościowa i potrafię sobie poradzić z tym problemem. I co najlepsze- mam osobę którą kocham i która mnie kocha. Która mnie wspiera i docenia. Przetrawić to swoją logiką krok po kroczku. Niestety na świecie żyją ludzie mądrzy i trochę mniej mądrzy. My w dorosłości w większości przypadków możemy wpłynąć na to kim będziemy i z kim będziemy się zadawać (dla czepialskich - mówię o życiu osobistym). Proszę, nie poddawaj się. Zawsze jest nadzieja.

Może w wakacje które są tuż tuż idź do pracy i zarób sobie na swoje zainteresowania, skoro rodzice skąpią? I idź na konkurs. Udowodnij sama sobie, że jesteś warta wiele.
Wiem co to bezsenność,depresja,autoagresja,samotność,huśtawki nastrojów,brak tożsamości,bezsilna rozpacz i gniew,bezpodstawny lęk i podejrzenia oraz porażka. Wiem co to radość i pasja.

http://www.youtube.com/watch?v=_N_Ck1KcAEo - dla Was wszystkich chwila wytchnienia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
459
Dołączył(a)
21 maja 2007, 17:30
Lokalizacja
W-wa

problem z osobowością- kogo wina?

przez Sinner22 12 lut 2013, 20:49
vegetagirl To dobrze, że jesteś szczera i chamska wobec takich natrętów i cwaniaków. Chyba lepiej być takim niż dać sobie wejść na głowę... Szczerze ja Ci zazdroszczę, że potrafisz być taka bezpośrednia i szczera, nawet gdy ta szczerość i bezpośredniość ma zaboleć. To się naprawdę w życiu przydaje, mi by się to przydało żeby nie pozwoić ludziom poniewierać sobą. Nie wiem czasami co jest gorsze: być chamskim czy być d..pą wołową? Przynajmniej ludzie będą szanować Ciebie i Twoje zdanie.
Sinner22
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do