Pomocy...tonę...

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Pomocy...tonę...

przez hittherock 17 mar 2012, 15:30
to długa historia, banalna, mam 44 lata i uposledzone dziecko, poznałam, pokochałam, wróciłam po roku, walczyłam i jak opisac co czuję, nie wiem, rozmawialiśmy, powiedział nie jesteś priorytetem, teraz praca ale nie chce tracic kontaktu, zawsze pomogę, zawiozę ale jesteśmy tylko przyjaciółmi... mówi zadzwonie, nie dzwoni, mowi odezwe sie nie odzywa się... dlaczego nie zerwał???? pytałam wyraziłam rozterki czy gotowa jestem na przyjaźń ale wczoraj napisałam ze ok, ze moze pisac kiedy chce i ja bede i ze kiedy znajdzie chwile pogadajmy nie przez telefon... cisza...i wczoraj miał sie tez odezwac znad morza, cisza... o co mu chodzi o zadreczenie mnie na smierc... wspomniałam ze chodze na terapie, ze zle ze mną, ze go potrzebuje... no to mam, jestem w depresji totalnej, pewnie strace prace, wrzeszcze po dziecku... od srodka mnie rozsadza zal i gniew i tesknota... Boże gdyby nie corka nie meczylabym sie dluzej... a potem dowidziałby sie ze w testamencie zostawiłam mu wszystko co miałam... pomocy... tonę...
Ostatnio edytowano 17 mar 2012, 16:51 przez Artemizja, łącznie edytowano 1 raz
Powód: przeniesiono z uwagi na tematykę
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
17 mar 2012, 15:23

Pomocy...tonę...

Avatar użytkownika
przez bittersweet 17 mar 2012, 18:22
hittherock,

witaj, rozumiem co przeżywasz, niestety związki maja to do siebie że często się kończą w bolesny sposób. Nie wierz w opowiastki "będziemy przyjaciółmi" to znaczy po prostu " nie chce byc z Tobą", tyle że ładniej sformułowane. Tak samo jak zapewnienia : zatelefonuję, będziemy w kontakcie.. puste obietnice bez pokrycia, nie trzeba tego obiecywac , kto chce byc z Toba w kontakcie po prostu to robi.
Jesli facetowi na Tobie zależy to jest przy Tobie i nic go nie powstrzyma, telefonuje i pisze, nawet z końca swiata. Najlepiej jak najszybciej to zrozumieć i nie oszukiwać się że może cos z tego będzie. Cierpisz, bo zapewne nie chcesz sie z tym pogodzić ,ze kogos straciłaś.. na zawsze. Taka świadomość jest najgorsza do przełknięcia, to jakby żałoba. Ale i żałoba to coś do przetrwania, ludzie przez to przechodza i żyja dalej.. nie poddawaj sie, nikt nie jest wart żeby sie zadręczać z tego powodu. Za jakiś czas popatrzysz na to wszystko trzeźwo i zrozumiesz, że nieudana relacja to jeszcze nie koniec świata.. połowa ludzkości to faceci, dużo jest fajnych i wartościowych, wszystko jest jeszcze przed Toba .. trzym sie pozdrawiam
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Pomocy...tonę...

przez Cruine 18 mar 2012, 20:25
Nie wiem co poradzić. Dla wielu ludzi kiedy związek się kończy odechciewa się wszystkiego. Sam tego przeżyłem. Jednak nawet tu czas leczy, naprawdę. Płacz, złość się rób wszystko na co masz ochotę. Tylko nie rób nikomu lub sobie krzywdy. A z czasem znajdziesz to czego szukasz i będziesz szcześliwsza
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
18 mar 2012, 18:18

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do