Problem w związku

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Problem w związku

Avatar użytkownika
przez 1522 22 mar 2012, 15:20
Jak pisałem kontakt praktycznie zerowy, skrobnałem kilka razy smsa, pozdrowić, zapytać jak się czuje, ale dostawałem raczej zdawkowe odpowiedzi i nic praktycznie nie wiem.
Sytuacja taka (rozstanie), jak już pisałem wcześniej w wątku, już trwa ponad miesiąc. Powolne pogarszanie stosunków i opór z jej strony to jeszcze więcej (sporo pierwszych jakichś objawów to jeszcze grubo w minionym roku).

xxsloneczkoxx22 napisał(a):1522 Niestety ale depresja jest chorobą braku miłości, gdzies głęboko w sercu Twoja partnerka musiała odczuwać braki, może nie wspierałeś jej?

Właśnie o to chodzi, że od kiedy zaczęło się dziać gorzej robiłem wszytko, żeby nie miała powodów żeby we mnie zwątpić. Jak pisałem wszytko powoli zmierzało do planów rodzinnych... i o to "powoli" się najpewniej rozchodzi. Wiem że chciała żeby to wszytko toczyło się szybciej (tylko że w tym wypadku szybciej znaczyło by trochę na łapu capu), ja chciałem żeby to miało ręce i nogi (żeby poukładane były również inne sprawy nie tylko sfera uczuć), ale nigdy się nie wycofywałem, nigdy nie dawałem powodów do podejrzeń, że myślę o czymś innym, zawsze okazywałem uczucia jak tylko umiem, zawsze starałem się być przy niej i pomagać w tym co robi. Innymi dziewczynami się nie interesowałem, nie flirtowałem nigdzie.
Fizycznego okazywania uczuć, jak i samych uczuć, zainteresowania na pewno nie mogło jej brakować z mojej strony.

Samego zrywania nie polecam, bo w pierwszym momencie tracąc bliskość faktycznie poczujesz coś i będziesz gotowa zaraz wszytko odkręcać... tylko nie wiadomo z czego to będzie wynikać. Czy ze strachu przed straceniem tej osoby, czy ze strachu przed samotnością, czy z głębi serca faktycznie, albo jeszcze jakiegoś innego powodu... ale zerwanie to tyle emocji, że ciężko w takiej sytuacji o racjonalne odczucia. Naprawdę rozstanie zalecałbym odsunąć, do momentu kiedy jest się pewnym, że się z drugą osobą być nie chce, bo samo stwierdzenie, że nie wiesz co chcesz, to owszem z jednej strony brak pewności, że chcesz... ale z drugiej strony również to nie jest pewność, że nie chcesz być z tą osobą. Dlatego takie decyzje najlepiej podejmować, kiedy jest się pewnym tego. Samo "nie wiem co czuję" na pewno nie wystarczy i może zasiać w najlepszym wypadku jeszcze więcej wątpliwości, niepokoju, stresu i poczucia, że jednak robi coś się źle.
Niebieski kwiat i kolce, niebieski kwiat i kolce, niebieski kwiat i kolce... Byłoby prościej, gdybym nie był daltonistą!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
06 mar 2012, 16:26
Lokalizacja
Łódź

Problem w związku

przez xxsloneczkoxx22 22 mar 2012, 16:16
I dlatego nie zamierzam podejmować zadnych kroków, bo moge stracic najwazniejsza milosc mojego zycia!! Nie sadze abym nie chciała juz z nim być, bo zalezy mi na kontakcie, piszemy, rozmawiamy spotykamy sie tak jak wczesniej, przytulamy, nawet strona seksualna jest zaspokojona, choc u mnie bywa gorzej bo przez leki moje libido jest zerowe, ale zblizenie jest, poniewaz zalezy mi aby mój partner nie cierpiał. Nie wiem czy cos zgasło, oby nie!! czy moze moja choroba powoli mija, czy wypalenie uczuc prowadzi do depresji?? gubie sie w tym wszystkim:( staram sie wrocic do normalnego stanu, nie myslec o tamtym kolesiu, no chyba ze mam takie mega poczucie winy które doprowadzilo do depresji, ale przeciez nie zdradzilam mojego partnera!! Nie wiem jak to rozumiec. Nie chce go opuszczac, jest czescia mojego zycia nawet imiona dla naszych dzieci juz wybralam!! Samotna raczej bym nie była, bo jest wiele osob ktore sie mna interesuja ale nie chce nikogo innego!! Przezylismy wiele wspolnych chwil- 4 lata, zareczyny, slub odwlekalismy co mnie irytowało bardzo ale teraz on tego chce a ja nie jestem pewna. Mam nadzieje ze wkoncu sie bede pewna swoich uczuc!!
1522 a myslales o tym by ja odwiedzic, porozmawiac szczerze niech nie boi sie Ciebie, jesli przestała kochac niecch nie boi sie to powiedziec, powiedz ze rozstaniecie sie w zgodzie ale chcesz wiedziec co ona czuje, ze nadal bedziesz ja szanował ale wazna jest szczera rozmowa!! Bo jesli ktos niechce widziec kogos hm dziwne, ale ja nie oddalam swojego partnera, to on mnie zaciagnał do lekarza zgodziłam sie bo wykonczyłabym sie, zjechałam z wagi niespalam, dopiero dostrzegłam ze jest moim prawdziwym przyjacielem!!
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
21 lut 2012, 15:53
Lokalizacja
wielkopolska

Problem w związku

przez brakodpowiedzi 22 mar 2012, 22:02
Mój ukochany odezwał po długim czasie. Niestety była to tylko wiadomość dotycząca spraw formalnych, nie nas :( Gdy ją zobaczyłam, nie mogłam skupić się na pracy, dobrze, że już kończyłam. Ta cała sytuacja mocno nadwyrężyła moje nerwy. Doszło do tego, że nie kontaktuję się z nim ze swojej strony, boję się odtrącenia, które miało miejsce już raz. On niestety też nie daje znaku. Gdy zobaczyłam wiadomość odczułam silny lęk :( Te dwa uczucia toczą we mnie walkę: lęk i miłość, miłość i lęk i w kółko :( Po tym fakcie musiałam pojechać załatwić pewna sprawę. Na miejsce zmierzałam ze łzami w oczach... bo tam, gdzie jechałam, wszystko się zaczęło... :( cała nasza miłość. Tak wygląda niestety teraz moje życie...dużo wspomnień, miejsc...niepewność. Nie chcę, aby to wszystko, co było tak piękne i wyjątkowe się skończyło... Nie wiem już co robić...

Trzymajcie się, mam nadzieję, że z Wami lepiej. Miłego wieczoru!

-- 22 mar 2012, 21:07 --

xxsloneczkoxx22, cieszę się, że chcesz nawiązać kontakt. Ja również bardzo chętnie porozmawiam. Myślę, że wymiana doświadczeń może nam jakoś pomóc. Liczę na wsparcie wszystkich na forum, wiem, że zewnętrzne spostrzeżenia są w stanie bardzo wspomóc nasze wysiłki, dać siłę do tego, by jakoś przejść to wszystko, wyjaśnić pewne wątpliwości. Przesyłam maila na prv :smile:

-- 22 mar 2012, 21:15 --

Witaj agusiaww :) Masz rację. Gdy rozmawialiśmy o Jego decyzji na temat rozejścia się powiedział mi coś podobnego do Twojej wypowiedzi - że może nasz związek był wynikiem choroby. Poczułam się strasznie, nie mogę w to uwierzyć tym bardziej, że bardzo zaniepokoiło mnie Jego zachowanie w czasie poprzedzającym rozstanie. obawiam się, że zamieszanie w uczuciach ukochanego mogła spowodować nerwica, na która cierpi :(Napisałabym więcej na prv, ale nie wiem, czy masz ochotę i czas zapoznawać się się z naszą nerwicowo-miłosną historią :( ? Dziękuję za trafne spostrzeżenie i serdecznie pozdrawiam! :D

-- 22 mar 2012, 21:31 --

1522 dziękuję bardzo za wsparcie. Jest dla mnie ważne, że ktoś rozumie i ma nadzieję... Ja wierzę, że Wam się uda, że w końcu stopnieją lody. Wiem jednak jak boli brak kontaktu :( Próbowałeś dowiedzieć się jak czuje się Ukochana? Masz jakiś kontakt z Jej rodziną? Pytam, bo wiem, że mnie samej towarzyszy potrzeba zdobycia informacji. Tak naprawdę nie mam jednak źródła. Mój Ukochany mieszka z mamą, ale nie wypytuje Jej. Trudno mi przewidzieć jak by to potraktowała. Mam wrażenie, że w Jej oczach wszystko jest w porządku, albo przynajmniej wraca do normy. gdy się wyprowadzałam szczerze rozpaczała razem ze mną, jednak ostatecznie chyba myśli, że skoro syn jest w stanie wykonywać to co Niego należy i jeszcze raz na miesiąc wyjść na piwo z przyjacielem, to Jego problemy nerwicowo-depresyjne się skończyły. Ja czuję inaczej. Niestety jestem z tymi przeczuciami sama i na tym polega problem, którego nie potrafię rozwiązać. Niepokoiło mnie zachowanie Partnera przed rozstaniem, ale tylko ja i On o tym wiemy. Ja patrzę na sprawę w miarę obiektywnie - bo na pewno nie do końca :( On nie widzi problemu. Ona także. Pozostała część rodziny chyba nie zdaje sobie sprawy w rangi problemu, przyjmują decyzję i boją się odezwać, gdyż mój Ukochany bywa impulsywny, gdy ktoś chce forsować swoje stanowisko :(
Wytrwałości, nadziei...Trzymaj się !

-- 22 mar 2012, 21:51 --

Kurcze, w tym radiu ciągle coś o miłości... nie na darmo tylu wielkich pisarzy i poetów poświęcało jej swoje utwory... a nawet życie. Jestem początkującą poetką. Doświadczenie, które teraz przezywam nie pozwoliło się przetworzyć w zgrabne strofy i okiełznać językiem :( Nie wiem, czy kiedykolwiek będę potrafiła stworzyć z tego, co czuję klejnot oprawiony w metal najczystszej próby :(Cóż, jednych miłość uskrzydla, innym plącze ścieżki. Życzę Wam, Kochani - i sobie gdzieś w głębi serduszka - aby Wasz skarb uczuć zalśnił tak jak niegdyś, by uzyskał trwałość i przezroczystość diamentu, który jaśnieje niczym oczy pełne szczęścia... jedynie Wy wiecie czyje :)
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
14 mar 2012, 00:44

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Problem w związku

Avatar użytkownika
przez 1522 23 mar 2012, 01:21
brakodpowiedzi oj widze, ze jestes po ciezkim dniu, oby jak najmniej takich.
Nikt nie da Ci recepty na taka sytuacje, tym bardzieje ze nie jest to typowe rozstanie i nie da sie tego prosto zrozumiec. Dlatego przynajmniej mnie ciezko znalezc wsparcie, bo mnie to ciezko pojac i zrozumiec, wiec jak mam to komus wytlumaczyc i oczekiwac zrozumienia od kogos "trzeciego" kto nie wie o takiej sytuacji prawie nic.

Pamietaj przede wszystkim o sobie, bo sama musisz tez dbac o siebie i nie zagubic sie, wiem ze nie jest latwo, ale walcz tez o siebie i swoje zdrowie, niezaleznie w co wierzysz i ile nadziei pokladasz.

U mnie radykalne ograniczenie kontaktu nie wiele daje szans na dowiedzenie sie jak faktycznie u Ukochanej sie uklada, wiec tym bardziej na spotkanie nie licze (choc serce z piersi chce sie wyrwac i byc przy niej) i nie narzucam sie (staram sie rozumiec i akceptowac decyzje).

-- 23 mar 2012, 09:40 --

Przewalając czeluści tego forum i oraz internetu, trafiłem na określenie podobnego/takiego stanu - "anhedonia".
http://pl.wikipedia.org/wiki/Anhedonia

Więc jednak naukowo (chyba) stwierdzone, że coś takiego faktycznie występuje. Pocieszające zatem, że to nie jest świadomy wybór osoby, która przechodzi przez depresję.
Niebieski kwiat i kolce, niebieski kwiat i kolce, niebieski kwiat i kolce... Byłoby prościej, gdybym nie był daltonistą!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
06 mar 2012, 16:26
Lokalizacja
Łódź

Problem w związku

przez xxsloneczkoxx22 23 mar 2012, 11:31
1522, A jak długo wogole trwał Twój związek i z czego wynikla depresja u twojej partnerki? Jakie objawy miała.
Też duzo czytałam o tej anhedonii i faktycznie tak czułam przez pierwsze 2 tygodnie zanim leki nie zaczęły działać, nie potrafiłam się uśmiechać, żadnych pozytywnych emocji, kamienna twarz i nic więcej, jak maszyna się czulam. Teraz już się uśmiecham mija miesiąc od brania leków, jeszcze nie do końca czuje sie szcześliwa:/
Jeśli mial ktos depresję proszę niech wypowie się jak to było z uczuciami, czy wróciły czy nie?
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
21 lut 2012, 15:53
Lokalizacja
wielkopolska

Problem w związku

Avatar użytkownika
przez 1522 23 mar 2012, 14:00
xxsloneczkoxx22 napisał(a):1522, A jak długo wogole trwał Twój związek i z czego wynikla depresja u twojej partnerki? Jakie objawy miała.

Trochę na PW się rozpisałem, bo sporo w tym nie tylko mojej prywatności i nie chciałbym zbyt publicznie roztrząsać.

Co do objawów to typowe - spadek samooceny, spadek nastrój, ucieczka od problemów i unikanie rozwiązywania ich, niechęć do podejmowania decyzji, agresja i opór w stosunku do mnie głównie, ograniczenie motywacji, problemy z jedzeniem, oziębłość, przez chwilę nawet zastanawianie się po co jest na tym świecie (ale do myśli samobójczych daleko).
A depresja najprawdopodobniej została wywołana, przez sporo natężenie problemów ostatnimi czasu i chyba utrata wiary w powodzenie naszego związku (pomimo że naprawdę wszytko drobnymi krokami sami sobie wszytko układaliśmy).

xxsloneczkoxx22 napisał(a):Też duzo czytałam o tej anhedonii i faktycznie tak czułam przez pierwsze 2 tygodnie zanim leki nie zaczęły działać, nie potrafiłam się uśmiechać, żadnych pozytywnych emocji, kamienna twarz i nic więcej, jak maszyna się czulam. Teraz już się uśmiecham mija miesiąc od brania leków, jeszcze nie do końca czuje sie szcześliwa:/

Dokładnie tak samo nieraz to wyglądało nie raz u mojej Ukochanej i wypisz wymaluj to jest jej stan.
Niebieski kwiat i kolce, niebieski kwiat i kolce, niebieski kwiat i kolce... Byłoby prościej, gdybym nie był daltonistą!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
06 mar 2012, 16:26
Lokalizacja
Łódź

Problem w związku

przez xxsloneczkoxx22 23 mar 2012, 15:13
1522, na poczatku choroby nawet nie mialam sił sie uczesac ani umyć! a jak słyszałam imie mojego partnera wrzasnelam na wszystkich ze nie chce o nim slyszec. Masakra!!! przez jedno potknięcie tak sie zraziłam do niego że depresja była gotowa, wkręcałam sobie rozne dziwne choroby tez, bo spadłam ze schodów i odrazu myslalam ze moje sztywnienie nogi to uraz kregosłupa,ze na wózku bede jezdzic, ze wygladam beznadziejnie, ze są lepsi ode mnie,zdrowi, ale noga nie boli i ortopeda sam stwierdził ze to nerwica. Wiecej info napisałam na priv:)
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
21 lut 2012, 15:53
Lokalizacja
wielkopolska

Problem w związku

Avatar użytkownika
przez 1522 26 mar 2012, 10:37
Na razie bez pozytywnych zmian niestety.

Za to weekend obejrzałem film "Helen"
http://www.filmweb.pl/film/Helen-2009-459059

Co prawda forma terapii w filmie przerysowana nieco jak na dzisiejsze standardy i warunki, ale sam film pokazuję całkiem dobrze przez co przechodzą osoby z depresją, a także pokazują co przechodzą bliscy takiej osoby (wiadomo że nie każdy dokładnie w taki sposób przez to przechodzi, ale pewne stany są dość dobrze pokazane).
Niebieski kwiat i kolce, niebieski kwiat i kolce, niebieski kwiat i kolce... Byłoby prościej, gdybym nie był daltonistą!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
06 mar 2012, 16:26
Lokalizacja
Łódź

Problem w związku

Avatar użytkownika
przez agusiaww 26 mar 2012, 11:23
brakodpowiedzi, jak masz ochote to napisz :) :papa:
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6261
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do