Rzuciłem medycynę, nikt mnie nie rozumie...

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Rzuciłem medycynę, nikt mnie nie rozumie...

Avatar użytkownika
przez black swan 09 sty 2013, 11:50
agusiaww, taaaa łatwo mówić... Brakuje mi dużo teorii, boję się że nie umiem obsługiwać w wystarczającym stopniu różnych programów, mam braki z wiedzy o drukowaniu, o przygotowaniu do drukowania, a w ofertach pracy często tego chcą... Ech, ciągle tylko deprecjonuję swoją wartość. Po prostu w siebie nie wierzę, jak w siebie nie wierzę to nic nie uda mi się osiągnąć, bo zawsze będę myśleć, że za mało umiem, że za mało wiem, że nie zasługuję na jakieś tam stanowisko, bo przecież co ja mogę wiedzieć lub umieć. Moim problemem jest wiara w siebie, nie wiem jak to zmienić. :(
No risk - no fun, no pain - no gain.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1493
Dołączył(a)
25 gru 2012, 23:05
Lokalizacja
północ

Rzuciłem medycynę, nikt mnie nie rozumie...

Avatar użytkownika
przez Werty 09 sty 2013, 13:55
Brakuje mi dużo teorii, boję się że nie umiem obsługiwać w wystarczającym stopniu różnych programów, mam braki z wiedzy o drukowaniu, o przygotowaniu do drukowania, a w ofertach pracy często tego chcą...


Ej :smile: W internecie znajdziesz sporo samouczków i instrukcji obsługi różnych programów, znam kobiety "pod pięćdziesiątkę", które worda i excela potrzebnego im w pracy uczyły się z samouczków na youtube.
Ostatecznie możesz monitorować kursy w urzędzie pracy - czasami organizują komputerowe, graficzne itd.

Nie masz się co załamywać :smile:

Nikt nie jest alfą i omegą, więc spokojnie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
728
Dołączył(a)
10 maja 2006, 22:49

Rzuciłem medycynę, nikt mnie nie rozumie...

Avatar użytkownika
przez black swan 09 sty 2013, 14:27
Te kursy z urzędu pracy są podstawowe. Programy graficzne interesują mnie już od wielu lat, potrafię dużo zrobić, ale mam jakieś przeświadczenie, że w ofertach pracy które są na rynku chcą ludzi, którzy mają ogromną wiedzę, duże doświadczenie w zawodzie, super portfolio, świetne zrealizowane projekty... Po prostu wiem, że jest wielu dużo lepszych ode mnie, którzy zajmują się tym zawodowo i to oni dostaną te prace z ogłoszeń, a nie ja. Musiałabym poświęcić ogrom czasu na książki i naukę, a nie wiem czy to się opłaca, pewnie nie, i tak nie będę lepsza od tych, którzy już wszystko umieją, bo oni przez ten czas nauczą się jeszcze więcej. Po prostu widzę siebie na przegranej pozycji w konkurencji z innymi. Wszędzie, gdzie szukam widzę: wymagane doświadczenie w zawodzie 3-5 lat. Umiejętność obsługi 20 programów, do tego umiejętność przygotowania do druku, obsługi najlepiej całej drukarni, umiejętność wszystkiego.
No risk - no fun, no pain - no gain.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1493
Dołączył(a)
25 gru 2012, 23:05
Lokalizacja
północ

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Rzuciłem medycynę, nikt mnie nie rozumie...

Avatar użytkownika
przez Werty 09 sty 2013, 14:54
Rozumiem twój problem bardzo dobrze. Co prawda inna branża, ale problem mamy podobny. Też nie mam praktycznie na papierze doświadczenia w zawodzie, który chcę wykonywać, nie mam nawet pełnego wykształcenia w tym kierunku (jak dobrze pójdzie to skończę w tym roku), wiem że jestem w wieku, w którym już raczej niewielu pracodawcom będzie chciało się mnie przyuczać, ale mimo to próbuję.

Słuchaj, zawsze możesz znaleźć jakąkolwiek pracę, byle mieć na opłaty i jakiś ciuch od czasu do czasu, a w między czasie dokształcać się i próbować szukać dalej. Przecież możesz mieć pracę i jednocześnie starać się o inną, bo kto ci zabroni... Wiem, wiem że z czasem i pogodzeniem tego może być ciężko, ale... próbuj :D

Poza tym może na początek patrz na oferty "pomocnik...". Może znajdzie się jakieś miejsce w drukarni czy czymś co ma związek z grafiką dla osoby mniej doświadczonej z "możliwością przyuczenia". :smile: Kto wie :smile:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
728
Dołączył(a)
10 maja 2006, 22:49

Rzuciłem medycynę, nikt mnie nie rozumie...

Avatar użytkownika
przez black swan 09 sty 2013, 15:09
Tylko nie widzę siebie w jakiejś drukarni... Gdyby pewna rzecz nie trzymała mnie w Polsce, wyjechałabym od zaraz za granicę do jakiegoś ciepłego, biednego kraju. Nie wiem co bym tam robiła, pewnie na początek straciła wszystkie pieniądze. Ale nie mogę wyjechać, bo zobowiązałam się do czegoś i muszę siedzieć w Pl do listopada.

Tak sobie myślę, że niektórzy pomimo braku wyraźnych umiejętności potrafią sobie znaleźć fajną, przyjemną pracę. Wierzą w siebie, potrafią zafascynować swoją osobą innych, wierzą że im się uda i udaje im się. Pomimo nikłej wiedzy. Potrafią się przebić, zwrócić na siebie uwagę, zainteresować sobą. Chciałabym być taką osobą, potrafiącą się przebić.

Zwykle mam tak, że zaczynam działać, gdy mam nóż nad gardłem, dopiero ostateczność sytuacji mnie motywuje. W tej chwili moja motywacja sięga poniżej zera, bo mam jeszcze oszczędności, w domku u rodziców jest wygodnie, gotować nie muszę, zakupy rzadko robię, jest ciepło w środku, lubię mój pokój, lubię psa... A jakbym znalazła jakąś pracę (nie wysłałam jeszcze ani jednego CV a już jestem zrezygnowana), to to wszystko by się skończyło. Boję się, że byłabym samotna, że byłoby mi zimno, brak domowego jedzenia, brak mojego łóżka, tylko jakieś obce... Z jednej strony chcę znaleźć tą pracę i się stąd wyprowadzić, a z drugiej strasznie się tego boję. Że czułabym się gorzej niż tu.
No risk - no fun, no pain - no gain.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1493
Dołączył(a)
25 gru 2012, 23:05
Lokalizacja
północ

Rzuciłem medycynę, nikt mnie nie rozumie...

Avatar użytkownika
przez Werty 09 sty 2013, 15:20
Tak sobie myślę, że niektórzy pomimo braku wyraźnych umiejętności potrafią sobie znaleźć fajną, przyjemną pracę. Wierzą w siebie, potrafią zafascynować swoją osobą innych, wierzą że im się uda i udaje im się. Pomimo nikłej wiedzy. Potrafią się przebić, zwrócić na siebie uwagę, zainteresować sobą. Chciałabym być taką osobą, potrafiącą się przebić.


Oj, no ale takim to się trzeba raczej urodzić. Sam znałem takich ludzi, kiedyś im zazdrościłem, próbowałem nawet małpować ich zachowania w pracy - z mizernym skutkiem. Dlatego myślę, że z tym się trzeba urodzić... a może się mylę?

Tylko nie widzę siebie w jakiejś drukarni...


Z tą drukarnią to tylko taki przykład, bo ja prawdę mówiąc znam mało zawodów, które wiążą się z grafiką, dlatego podałem drukarnię jako przykład :smile:

Zwykle mam tak, że zaczynam działać, gdy mam nóż nad gardłem, dopiero ostateczność sytuacji mnie motywuje. W tej chwili moja motywacja sięga poniżej zera, bo mam jeszcze oszczędności, w domku u rodziców jest wygodnie, gotować nie muszę, zakupy rzadko robię, jest ciepło w środku, lubię mój pokój, lubię psa... A jakbym znalazła jakąś pracę (nie wysłałam jeszcze ani jednego CV a już jestem zrezygnowana), to to wszystko by się skończyło. Boję się, że byłabym samotna, że byłoby mi zimno, brak domowego jedzenia, brak mojego łóżka, tylko jakieś obce... Z jednej strony chcę znaleźć tą pracę i się stąd wyprowadzić, a z drugiej strasznie się tego boję. Że czułabym się gorzej niż tu.


Po raz drugi napiszę - mam podobnie jak ty :mrgreen: Może nie do końca, bo ja to ciągle czegoś szukam (od półtora roku bezowocnie). Wiesz, w pewnym momencie trzeba pójść na swoje, to jest nieuniknione.
W sumie mam dwa powody, które utrudniają mi usamodzielnienie się - brak pracy i mój pies :smile:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
728
Dołączył(a)
10 maja 2006, 22:49

Rzuciłem medycynę, nikt mnie nie rozumie...

Avatar użytkownika
przez black swan 09 sty 2013, 22:28
Dlatego myślę, że z tym się trzeba urodzić... a może się mylę?

Myślę, że jednak nie trzeba się z tym rodzić. Trzeba być wystarczająco pewnym siebie, mieć wiarę we własne umiejętności, mieć odpowiednie podejście do życia i pewne przekonania, optymizm, jasno określony cel, strategię i motywację. Niby tak mało, a tak wiele.

Po raz drugi napiszę - mam podobnie jak ty Może nie do końca, bo ja to ciągle czegoś szukam (od półtora roku bezowocnie). Wiesz, w pewnym momencie trzeba pójść na swoje, to jest nieuniknione.
W sumie mam dwa powody, które utrudniają mi usamodzielnienie się - brak pracy i mój pies

Ja dziś zaczęłam szukać poważnie, wysłałam nawet 1 CV. :mrgreen: Pewnie się nie odezwą, bo nie posiadam pewnych umiejętności, które niby są niezbędne. Mało jest takich ofert, które mi się podobają. No i mam małe doświadczenie, mały dorobek. A wszędzie chcą po kilka lat doświadczenia, albo człowieka-kombo np grafik+fotograf+administrator w jednej osobie, który będzie robił wszystko jak kombajn.
Ja chcę iść na swoje, tylko wyobrażam to sobie pewnie zbyt kolorowo: ja w pięknym, wyremontowanym mieszkaniu, praca która jest jednocześnie rozrywką, dużo zajęć po pracy, nowi znajomi, wszystko pięknie. A pewnie będzie tak: ja w wynajętym obskurnym pokoju u jakichś dziwnych ludzi na stancji, nudna praca, słabe zarobki, brak nowych znajomych, brak kasy na zajęcia po pracy, ogólna beznadzieja. Tego się boję. ;)

A psy są fajne i ciężko będzie zostawić biedaka z rodziną w domu rodzinnym jak w końcu się wyprowadzę. :(
No risk - no fun, no pain - no gain.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1493
Dołączył(a)
25 gru 2012, 23:05
Lokalizacja
północ

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 15 gości

Przeskocz do