Miłość bez wzajemności

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Miłość bez wzajemności

Avatar użytkownika
przez .Kinga. 01 mar 2012, 19:10
Wtrącę się.

Ze mną to było tak, że ja kiedyś kochałam bez wzajemności- nie doczekałam się. Z mężczyznami to w ogóle jest tak, że za bardzo o nich starać się nie da.. Albo im się kobieta podoba, albo nie.

Z kobietami jest troszkę inaczej. Wiem to na swoim przykładzie.

Mój obecny chłopak starał się o mnie 1.5 roku. Ja na początku wiedziałam, ze nigdy z nim nie będę. Był niedojrzały i kompletnie się nim nie interesowałam. Jednak coś się w nim zmieniło. Zaczęliśmy dużo rozmawiać. I w końcu się zakochałam. Jesteśmy ze sobą dopiero rok, ale wiem, że będzie to trwać o wiele wiele dłużej.
Wiem co to bezsenność,depresja,autoagresja,samotność,huśtawki nastrojów,brak tożsamości,bezsilna rozpacz i gniew,bezpodstawny lęk i podejrzenia oraz porażka. Wiem co to radość i pasja.

http://www.youtube.com/watch?v=_N_Ck1KcAEo - dla Was wszystkich chwila wytchnienia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
459
Dołączył(a)
21 maja 2007, 17:30
Lokalizacja
W-wa

Miłość bez wzajemności

przez Nel 01 mar 2012, 20:57
.Kinga., własnie to miałam na mysli pisząc to co napisałam....
skoro poswięcił na to 1,5 roku nie mając gwarancji...to znaczy ze to miłość....
o takim wąlsnie czekaniu i staraniu pisałam ....
a nie o tym ze na siłe....

i masz racje, to chyba dziala tylko w jedną strone
ale watek załozył facet
...Wracam w siebie i znajduję świat!
Znowu raczej w przeczuciu i niejasnym pożądaniu niż w rzeczywistym kształcie i żywej sile...

Johann Wolfgang von Goethe
Nel
Offline
Posty
6089
Dołączył(a)
20 cze 2011, 16:44

Miłość bez wzajemności

przez Nat128 30 mar 2012, 19:50
no to może ja przytoczę swoją historię, w ramach "pocieszenia".
byłam 3 lata z chłopakiem, którego po tych 3 latach zostawiłam, z różnych przyczyn, dosyć poważnych. przez ostatni rok nie układało nam się, także rozstanie "poszło", może nie bezboleśnie, ale było znośne, jakoś dało się z tym żyć. po jakimś czasie, spotkałam chłopaka, który odpowiadał mi w zasadzie w całości - owszem, miał swoje wady, ale go zaakceptowałam. zaczęliśmy się intensywnie spotykać, zaczęłam się mocno angażować. byłam w niebie. zresztą, on twierdził to samo. po niedługim czasie, zostawił mnie, tłumacząc się tym, że "nie jest gotowy", po czym po tygodniu zaczął się spotykać z następną laską. wpadłam w histerię, załamanie, szok, próbowałam zrozumieć. to rozstanie przeżyłam 100 razy bardziej, niż tamto, po długim związku. I było to dla mnie strasznie trudne, a w zasadzie dalej jest. ograniczyłam z nim kontakt, nie chciałam patrzeć na jego "nowe szczęście". zrozumiałam, że to co zrobił, było niedojrzałe i absurdalne. mimo całego zła, jakiego doświadczyłam, gdybym znów miała możliwość spotykać się z nim, nie wahałabym się. poniżyłam się, błagałam, prosiłam o czas, o cokolwiek, o zrozumienie, o wytłumaczenie, nie dostałam nic.

a jaka jest tego puenta? ano taka, że idealizujemy to, czego nie mamy/ nie możemy mieć. on był egoistą, liczyło się dla niego, tylko jego szczęście, więc wiem, że nie byłabym szczęśliwa, będąc z nim. mimo to, wracam myślami do momentów z naszego związku - oczywiście tych najlepszych. byłam jakby w pierwszej fazie zakochania, a wiadomo jak to wygląda; wszystko co dobrego zostało mi zabrane, jednym cięciem. więc pewnie po dłuższym czasie, pewne jego wady i cechy zaczęły by mnie mocno uwierać, bo skoro już na tym etapie to wiedziałam, to co by było w przyszłości? Zdaję sobie sprawę z tego, że pewne rzeczy najlepiej potraktować, jak zamknięty rozdział, to niełatwe, ale nie można się poniżać, bo wtedy w oczach drugiej strony, traci się na wartości. I być może on to kiedyś zrozumie, może doświadczy tego samego na własnej skórze i dopiero wtedy przyjdzie refleksja. Nikt nas kolego nie goni, zajmijmy się sobą, żyjmy tak jak do tej pory dalej i czekajmy. Może on, może ona wróci, może się coś zmieni. Na siłę, tak jak tu już ktoś napisał, nie da się. Nie da się też zbudować na tej podstawie związku. Trzeba cierpliwości, zajmijmy się sobą. Za jakiś czas poznamy kogoś godnego nas. Może się zakochamy, może on/ona wtedy wrócą. I może wtedy będzie za późno, bo będziemy dzielić swoje radości i troski z kimś, kogo one naprawdę obchodzą. To najpiękniejsze, co w życiu może być. Szczera wzajemność.
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
30 mar 2012, 19:17

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Miłość bez wzajemności

przez leon21 31 mar 2012, 09:29
Nie wiem...mi jak kobieta stawia granicę to uważam, że nie ma sensu dalej działać, bo to zakrawa o upokorzenie, oczywiście nikogo nie krytykuję, bo uczucia bywają bardzo silne.
Offline
Posty
192
Dołączył(a)
16 wrz 2010, 13:50

Miłość bez wzajemności

Avatar użytkownika
przez Pieprz 31 mar 2012, 13:36
Sorrow napisał(a):Za parę miesięcy Ci powinno minąć.

Dokładnie. Tak do pół roku (mi tyle zajęło).
Spójrz na to od strony pozytywów - schudniesz sobie trochę.
Uwag, z racji problemów technicznych mam 2 konta, drugie jest do rozmów na PW.
Avatar użytkownika
Offline
Król Balu
Posty
16632
Dołączył(a)
28 mar 2012, 13:31
Lokalizacja
Trójmiasto

Miłość bez wzajemności

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 02 kwi 2012, 01:41
Leon,zrób tak jak ja : po prostu powiedz sobie szczerze: nie mam szans na miłość,więc nie będę się męczył i zadręczał pytaniami dlaczego...bo po co?.Ja np.wiem,że nie jestem w stanie nikomu niczego zaoferować(w sensie zaoferować sobą - no wiesz o co kaman;P )...i o miłościach ani innych tego typu rzeczach myślę już mniej...bo po co mam myśleć o czymś,czego nie mogę mieć? i czego nie mogę dać drugiej osobie?...Rezygnuje z uznawania miłości.Takiego uczucia nie ma,nie istnieje.Przynajmniej nie w takiej formie,jakiej ja bym chciał,żeby istniała(niezależna od wyglądu i pewności siebie)
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Miłość bez wzajemności

przez leon21 02 kwi 2012, 10:05
Ale ja tak nie uważam, wiem że mam co sobą zaoferować, a z nerwicą walczę - bo jeżeli bym nie miał nadziei na lepsze jutro to już dawno odebrałbym sobie życie.
Offline
Posty
192
Dołączył(a)
16 wrz 2010, 13:50

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do