co dalej?

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

co dalej?

przez robzxc 14 lut 2012, 13:26
Postaram się opisać mój problem możliwie obiektywnie.
Jesteśmy małzeństwem 24 lata i od 10 lat z kazdym rokiem jest gorzej.Moja żona czuje się nieszczęsliwa i niekochana.Zona nie pracuje zawodowo,ma dużo wolnego czasu/dzieci dorosłe/zadnych problemów finansowych ani materialnych.Ja zaraz po pracy jestem w domu,właściwie cały wolny czas jeśteśmy razem.Wspólnie wyjezdzamy na weekendy,chodzimy do restauracji,nakoncerty,co najmniej 2razy w rokujesteśmy na wakacjach zagranicznych .Jednak coraz więcej dni to są tzw.ciche dni bo moją żonę potrafi wyprowadzić z równowagi byle drobnostka np.ze zwrócilem sie do niej bezosobowo,albo ze nie patrzyłem na nią gdy do niej mówiłem,albo ze nie podałem jej pierwszej ręki przekazując znak pokoju w kościele itd.Najgorsze ze po czymś takim ona nie odzywa sie do mnie 2-3 tygodnie.Po takich kłótniach to zawsze ja próbuje rozmawiać ale jej odpowiedz jest jedna ze ona juz wszystko powiedziała i ja się mam zmienić.Próbowaem wszystkiego,czytałem ksiązki aby zrozumieć kobiety,kupuje jej kwiaty,prezenty bez okazji,całuje,przytulam,głaskam/bez podtekstu erotycznego/ona czasem to odwzajemni al od paru lat sama z siebie nie przytuliła się do mnie czy pocałowała mnie.Wymaga od mnie abym gdy wrócę z pracy ciągle jej opowiadał i z tym jak to facet mam problem bo moja praca jest nudna i monotonna i nic ciekawego się nie dzieje.Gdy jej mówie o problemach zawodowych to odpowiada ze jej chcę zepsuć humor.Podobno większości kobiet wystarcza jak facet je słucha,potakuje,potwierdza,moja żona chce zebym to ja ciągle" nawijał"Proponowałem jej wizyte w poradni małżeńskiej,ale uwaza ze to niepotrzebne.Ja ją kocham ale dalej nie potrafię już tak żyć co zrobić?Czy jest jeszcze jakaś szansa?Ja juz próbowałem róznych sposobów,kupiłem jej 4 lata temu psa,jezdzimy prawie co tydzień na rowery,wycieczki tylko objazdowe,ale ona nie ma zadnych pasji ,sama ogranicza tematy rozmów,bo o polityce nie będzię,sportem ,ogrodem się nie interesuje tylko chce mówić o "zwykłch" sprawach.Nic ją nie cieszy ,wszystko ja muszę proponować.Ani wycieczki,ani wyjscie do kina,teatru,restauracji,na koncert.Jak pytam "idziemy do jakuzzi, czy rozpalić kominek,posiedzimy wieczorem w ogrodzie z lampką winy" odpowiedz ta sama "jak chcesz"Ona sama nie utrzymuje z nikim kontaktów,żadnej przyjaciółki,ma 3 siostry zero kontaktu,ocenia ludzi surowo i uważa ze powinni się do niej dostosować,albo zero kontaktu.Czy takie zachowanie jest normalne?Czy zawsze to ja muszę łagodzić ciche dni,przytulać ją gdy zaczyna płakać,czy do końca mojego zycia ma być 1tydzien normalny,a pózniej 3 ciche tygodnie.Najgorsze ze trudno z nią racjonalnie porozmawiać,no bo co ja mam powiedzieć na stwierdzenie" wszystkich traktujesz lepiej niz mnie" jak ja z nikim ,oprócz swoich rodziców i naszych dzieci nie utrzymuje kontaktów .Czy jest jakaś nadzieja?
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
14 lut 2012, 13:23

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do