z kwiatka na kwiatek

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

z kwiatka na kwiatek

Avatar użytkownika
przez Enoona 07 lut 2012, 20:56
Em... nie, tzn, myślowo tak, nie czuję już nic w stosunku do mojego 'przyszłego-byłego', jestem szczerze zaczarowana kimś innym :)
Tyle dobrze, że ten Ktoś wie, jaka jest sytuacja, wie, że jeszcze jestem w związku, sam przerabiał długo swoje ciche dni ze swoją poprzednią dziewczyną i długo walczył z myślami czy zerwać czy nie.

Heh, masakryczne uczucie, jestem w czarnej dupie jeśli chodzi o uczelnie, ale rozpiera mnie radość, bo znalazłam pokrewną dusze, trochę się boje tego, że to wszystko tak nieubłagalnie prze do przodu, ale ponoć warto chwytać szanse - skoro taka się nadażyła.

Co do mojego przyszłego byłego - myślę, że on dobrze wie, co się szykuje. Nie odzywam się już drugi tydzień, po prostu nie mam ochoty z nim rozmawiać. Będę musiała, bo nie uznaje zrywania przez smsy, ale już mnie to jakoś nie rusza. Jak tylko znajdę dzień, w którym znajdzie się choć odrobina czasu to z nim porozmawiam. Nie życzę mu źle, nie chcę robić mu na paskudę, ale ten związek po prostu nie ma prawa bytu. Jak zrywaliśmy w wakacje - ostrzegałam, że jeśli jeszcze raz będę przez niego płakać to się nie zawaham, od tego czasu płakałam już nie raz, ale teraz uzmysłowiłam sobie, że to nie ma sensu! Pamiętam jak tamtego dnia powiedział, że jeśli jeszcze raz zrobi mi krzywdę to nie będzie błagał o nic, zostawi mnie w spokoju i taką mam nadzieje, że tak będzie po tej rozmowie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
104
Dołączył(a)
11 sty 2012, 01:30

z kwiatka na kwiatek

przez nextMatii 07 lut 2012, 22:11
Enoona, Powodzenia....
nextMatii
Offline

z kwiatka na kwiatek

Avatar użytkownika
przez Enoona 07 lut 2012, 22:59
nextMatii, hm, nie wiem jak to odebrać? życzliwie czy też nie?^^
Avatar użytkownika
Offline
Posty
104
Dołączył(a)
11 sty 2012, 01:30

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

z kwiatka na kwiatek

przez nextMatii 08 lut 2012, 00:07
Jak najbardziej życzliwie....
nextMatii
Offline

z kwiatka na kwiatek

Avatar użytkownika
przez Aria 08 lut 2012, 13:51
Enoona niepotrzebnie bierzesz problem z jego sesją na siebie. Życie jest zaskakujące i trzeba się do tego przyzwyczaić. A to, jak On Cię traktuje to chyba samo przez siebie mówi, że nie dojrzał do tego, żeby postawić się rodzicom. Zawalcz o swoje życie i bądź szczęśliwa z kimś, kto na Ciebie zasługuje! :) Skoro szukasz ciepła u innej osoby, to znaczy że tak naprawdę Twój związek nie jest mocny, oparty na obustronnym uczuciu. Póki nie zerwiesz z nim, nie zaangażujesz się w związek z 'narazie przyjacielem' nie będziesz szczęśliwa. Po co być z kimś, kto nie potrafi o Ciebie walczyć? Zabiegać? Przy kim czujesz się kiepsko? To nie ma sensu. A to, że Twój przyszły ;) jest z Twojej grupy - wszystko ma swoje plusy i minusy ;) Potrafisz ułożyć zdrowe relacje z bliskimi ludźmi, jesteś na prawdę fajną osobą :) I to, że z Twoim po tak długim czasie się rozpadło, nie znaczy, że miłość nie istnieje :) Każdy w swoim czasie znajdzie odpowiednią osobę, która będzie Cię darzyć szacunkiem a Ty ją :) nie wolno się poddawać, nigdy! Chyba każdy miałby w Twojej sytuacji poczucie winy, to normalne. Ale niepoważnie jest brnąć w coś i usilnie wierzyć, że to się naprawi.
Najlepszy plan na szczęście?
Nie planować.

Poprzez nasze absurdalne kompleksy kryjemy w sobie to, co najlepsze.

Świat jest taki, jakim go widzisz. A sposób postrzegania zależy wyłącznie od Ciebie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1232
Dołączył(a)
28 sie 2011, 14:30

z kwiatka na kwiatek

Avatar użytkownika
przez Enoona 10 lut 2012, 18:59
Hehe, dziękuje Aria ;)
ja już nie brnę w te katusze, jest mi dobrze z moim 'narazie przyjacielem' choć już przestaje być przyjacielem, hehe.

Co prawda związek jeszcze nie zakończony, ale zakończy się niebawem. Nie chce zrywać przez telefon, bo jest to dla mnie kompletny brak szacunku i taktu, ale jak tylko uda mi się z nim umówić, to tak właśnie zrobię ;)

Humor mi dopisuje, dzięki Wam i dzięki 'narazie przyjacielowi', nareszcie czuję się czegoś warta ;)
Byle by jeszcze sesja udała się zdać i będę mega szczęsliwym człowiekiem ;]
Avatar użytkownika
Offline
Posty
104
Dołączył(a)
11 sty 2012, 01:30

z kwiatka na kwiatek

Avatar użytkownika
przez Aria 10 lut 2012, 21:07
Enoona nie Dziękuj :)
Ale jesteś zmienna, matko :smile:

Uda Ci się zdać sesje na pewno :)
Najlepszy plan na szczęście?
Nie planować.

Poprzez nasze absurdalne kompleksy kryjemy w sobie to, co najlepsze.

Świat jest taki, jakim go widzisz. A sposób postrzegania zależy wyłącznie od Ciebie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1232
Dołączył(a)
28 sie 2011, 14:30

z kwiatka na kwiatek

Avatar użytkownika
przez Enoona 14 lut 2012, 01:43
owszem jestem bardzo zmienna.

Sesja idzie kijowo... ale ludzie otaczają mnie boscy ;)

Z chłopakiem zerwałam, jakoś poszło, popłakałam się ze 2 razy, ale już jest ok, czuję się kobietą i nareszcie mam wrażenie, że robię coś dla siebie :)
Zrywanie utwierdiło mnie w przekonaniu, że miałam rację. Mój już były cały czas się uśmiechał, śmiał z moich argumentów, posprzeczaliśmy się nawet o to kto ma rację na koniec i podobno to ja się nie starałam :P

Ogólnie uśmiechnięta choć w szkole nie idzie (czyli nie aż tak zmiennie, bo drugi post z rzędu piszę, że jest dobrze :P)

-- 19 lut 2012, 18:13 --

Dobra... jednak zmienna... pewnie macie mnie już dość no ale co tam...

Mam wrażenie, że wszystko czego się dotknę - psuje się...
Przyjaciel przestał być przyjacielem... Pocałował mnie, wyznał miłość, parę dni było spoko, a teraz mam wrażenie, że mnie unika...
Mam wrażenie, że wszystko poleciało tak szybko, że wypadliśmy gdzieś na zakręcie...
I to był właśnie powód dla którego nie chciałam chłopaka z grupy, nie wiem jak się pojawić na uczelni, jak z nim przebywać... co mu powiedzieć... :cry:
nie potrafię się uczyć... myślę tylko o tym, że wszystko milczy...

Chyba już nigdy nie będę o niczym poważniejszym myśleć w stosunku do przyjaciół... bo teraz tak mi szkoda tej beztroskiej przyjaźni... która mam wrażenie już nie wróci...

-- 19 lut 2012, 23:15 --

No i wszystko się wyjaśniło... mój przyjaciel, który przestał być przyjacielem na chwilę, bo mnie pocałował, powiedział mi, że mnie kocha... oprzytomnił sobie, że w sumie to kocha swoją była... ale wiecie, chyba mi to nawet pasuje... gdyby nie fakt, że trochę się zagalopowaliśmy i teraz jest dziwnie...
Mam tylko nadzieje, że nasza przyjaźń na tym aż tak nie ucierpii i, że wszystko wróci do normy...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
104
Dołączył(a)
11 sty 2012, 01:30

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do