Brak zaangażowania

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Brak zaangażowania

Avatar użytkownika
przez Transfuse 28 sty 2012, 22:35
Mam duży problem z zaangażowaniem w relacje z Kobietami. Na początku znajomości zawsze jest wyjątkowo i miło. Nie ma żadnego problemu z brakiem ochoty na spotkania, rozmowę. Z czasem jednak przychodzi znużenie i zadaję sobie pytanie "czy warto?". Wiadomo, nigdy nie można być niczego pewnym, zwłaszcza na gruncie emocji.
Także terapeutka zwróciła mi uwagę na ten problem; wczoraj powiedziała, że w relacji ja-psycholog także się to objawia. Nie wiem jak z tym walczyć, jak nabrać pewności siebie i wytrwałości w dążeniu do szczęścia.
Zdaję sobie sprawę, że wiele tracę unikając zobowiązań i angażu w głębsze relacje. Coś ważnego mnie omija... Zyskując tzw. święty spokój (mam tu na myśli unikanie konfliktów za wszelką cenę) nie przynosi pełni spełnienia. Ciągle czegoś mi brakuje. Terapeutka uświadomiła mi, że mój obraz idealnego życia z drugim człowiekiem nie ma prawa bytu w realnym świecie.
Mam jeszcze drugie "pytanie", może trochę mniej związane z wątkiem tematu. Czy to normalne aby była dziewczyna, która rzekomo spotyka się z nowo poznanym chłopakiem i tworzy z nim związek, lokuje w nim uczucia, odzywała się do mnie niemal każdego dnia? Dzisiaj chciała zaprosić mnie do siebie na kawę i film. Nie zgodziłem się... Zaproponowałem kawiarnię ale nie chciała. Nazywa mnie swoim przyjacielem. Nie jestem przekonany, że "coś" takiego może istnieć między byłymi "kochankami"...
Przyjaźń wcale nie jest nienaruszalną więzią. Jest raczej jak olbrzymia, piaszczysta wydma, pozornie potężna i trwała, ale pewnego dnia budzisz się, a jej już nie ma.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2327
Dołączył(a)
29 paź 2011, 13:31
Lokalizacja
Poznań

Brak zaangażowania

przez nextMatii 28 sty 2012, 22:47
Nie moze...masz racje ona byla czegos od Ciebie nagle chce czego?powinienes to wybadac i nie u niej a na gruncie neutralnym
idealizujesz rzeczywistosc?swoje zwiazki z kobietami?hm....na terapii nie pracujesz nad tym?no ja mam zawsze chyba za duze wymagania co do partnerek...i jakos zostaje sam...musimy jakos wyposrodkowac...no aby utrzymac relacje...lub na wstepie ich nie zniszczyc.....
nextMatii
Offline

Brak zaangażowania

Avatar użytkownika
przez Transfuse 28 sty 2012, 22:53
nextMatii, Nawet zaproponowała mi, że mogę poznać jej nowego towarzysza. Także odmówiłem. Idealizuję wszystko... Cały świat wokół mnie musi być idealnie poukładany, wszystko bez skazy i na swoim miejscu. Jeśli tak nie jest to się zniechęcam. Na terapii psycholog uświadamia mi nieuświadomione. Tak to odbieram. Ona niejako nie daje mi wskazówek jak powinienem z "tym" walczyć... Co rozumiesz pod pojęciem współpracy ?
Przyjaźń wcale nie jest nienaruszalną więzią. Jest raczej jak olbrzymia, piaszczysta wydma, pozornie potężna i trwała, ale pewnego dnia budzisz się, a jej już nie ma.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2327
Dołączył(a)
29 paź 2011, 13:31
Lokalizacja
Poznań

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Brak zaangażowania

przez nextMatii 28 sty 2012, 23:06
Metody dzieki ktorym bedziemy swiat..ludzi widzieli w zdrowej perspektywie.....sposob postrzegania swiata dlaczego Twoj taki wlasnie jest?skad ten idealizm??powinienes tego dowiedziec sie na terapii.....
nextMatii
Offline

Brak zaangażowania

Avatar użytkownika
przez Transfuse 28 sty 2012, 23:12
nextMatii, Głównym czynnikiem jest moja matka. To Ona zawsze chciała i chce dla mnie jak najlepiej. Może to dziwny przykład... ale w szkole podstawowej gdy miałem nagryzmolone w zeszycie to musiałem go przepisywać. Wszystko musi być schludnie i estetycznie. Dzisiaj w samochodzie zauważyłem smugi na szybie. Mimo, iż pora roku nie sprzyja czystości w pojeździe to strasznie mnie to wkurza, błoto na dywanikach... Masakra!
Niby znam przyczyny mojego postępowania ale nie wiem jak to zwalczać... Tego terapeutka mi sobą nie oferuje :(
Przyjaźń wcale nie jest nienaruszalną więzią. Jest raczej jak olbrzymia, piaszczysta wydma, pozornie potężna i trwała, ale pewnego dnia budzisz się, a jej już nie ma.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2327
Dołączył(a)
29 paź 2011, 13:31
Lokalizacja
Poznań

Brak zaangażowania

przez nextMatii 28 sty 2012, 23:22
To dziwne bo powinna..pracowac nad tym skoro zna zrodlo problemu....tak to przewaznie sa rodzice...dziecinstwo,a dlaczego jej na to nie zwrocisz uwagi?ze to jest problem dla Ciebie nadal nierozwiazywalny?powiedz jej o tym!skoro sama nie wie...porozmawiaj...
nextMatii
Offline

Brak zaangażowania

Avatar użytkownika
przez Transfuse 28 sty 2012, 23:24
nextMatii, mówiłem Jej o tym. Mówi mi, że nie może powiedzieć jak ma postępować, że to ja sam muszę dojść do tego... że w jej mocy jest tylko wskazanie mi mechanizmów.
Przyjaźń wcale nie jest nienaruszalną więzią. Jest raczej jak olbrzymia, piaszczysta wydma, pozornie potężna i trwała, ale pewnego dnia budzisz się, a jej już nie ma.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2327
Dołączył(a)
29 paź 2011, 13:31
Lokalizacja
Poznań

Brak zaangażowania

przez nextMatii 28 sty 2012, 23:35
Hm....no to niech Ci wzkazuje te mechanizmy...a Ty je uaktywniaj...
Cos tam Ci widac wskazuje podpowiada to tak jak u mnie,ale roznie mi ta realizacja...wychodzi...ciagle nad tym pracuje juz dlugo,z roznym skutkiem,ale mam dalej problem
Byla dziewczyne bym olal...dziwnie sie zachowuje....
nextMatii
Offline

Brak zaangażowania

Avatar użytkownika
przez Transfuse 28 sty 2012, 23:39
nextMatii, Trudno jest mi olać byłą dziewczynę mimo wszystko. Była jakąś cząstką mojego życia. Terapeutka powiedziała mi, że istnieje coś co mnie do niej ciągnie. Myślę, że jest to fizyczność. Ciężko mi to wyrzucić z głowy.
Przyjaźń wcale nie jest nienaruszalną więzią. Jest raczej jak olbrzymia, piaszczysta wydma, pozornie potężna i trwała, ale pewnego dnia budzisz się, a jej już nie ma.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2327
Dołączył(a)
29 paź 2011, 13:31
Lokalizacja
Poznań

Brak zaangażowania

przez nextMatii 28 sty 2012, 23:44
BYLA dziewczyna...BYLA....nalezy do przeszlosci chcesz w niej tkwic?no reszta kobiet sie w miedzyczasie zestarzeje..:D....
nextMatii
Offline

Brak zaangażowania

Avatar użytkownika
przez Transfuse 28 sty 2012, 23:51
nextMatii, hehe, masz rację. Nie ona jedna... Oby tylko zaangażowanie przyszło, bo to teraz najbardziej ceniona wartość.
Przyjaźń wcale nie jest nienaruszalną więzią. Jest raczej jak olbrzymia, piaszczysta wydma, pozornie potężna i trwała, ale pewnego dnia budzisz się, a jej już nie ma.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2327
Dołączył(a)
29 paź 2011, 13:31
Lokalizacja
Poznań

Brak zaangażowania

przez nextMatii 29 sty 2012, 00:52
Tego Ci życzę....:)......
nextMatii
Offline

Brak zaangażowania

Avatar użytkownika
przez Artemizja 06 lut 2012, 18:20
Transfuse, tak jak Ci już kiedyś napisałam- wydaje mi się,że dopóki nie zamkniesz relacji z byłą dziewczyną,nie posuniesz się dalej.Wciąż o niej myślisz,rozpamiętujesz...wiadomości,które od niej dostajesz też nie poprawiają sytuacji.Nie jesteście już razem.A takie kontakty podsycają tylko myślenie i jakąś podświadomą nadzieję,że może jeszcze coś...kiedyś...
To bez sensu.Wiem,że nie łatwo jest się otrząsnąć z rozstania,ale tak na dobrą sprawę z rozpamiętywania nic nie przychodzi.Nic z tego nie masz,nie sprawia to,że czujesz się silniejszy,rozwijasz się.Sprawia,że stoisz w miejscu,zawieszony między tym,co było, a tym co jest.To nigdy niczego dobrego nie przynosi...

Natomiast jeśli chodzi o terapeutkę,to ona nie może Ci dawać jasnych recept na życie,nie może mówić co masz robić,bo przecież to Twoje życie i Ty podejmujesz decyzje.Może analizować z Tobą to,co robisz i wskazywać mechanizmy,które odpowiadają za pewne rzeczy,ale niestety nie może żyć za Ciebie.Jaki sens miałaby terapia jeśli uzależniłbyś się od tego,co mówi Ci terapeutka?Czekałbyś na kolejną wskazówkę od niej,wytyczne jak masz postępować.To by była patologia...
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44133
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Brak zaangażowania

Avatar użytkownika
przez Transfuse 06 lut 2012, 23:48
Bellatrix, Wczoraj zdobyłem się na odwagę i powiedziałem jej, że czuję się niezręcznie w sytuacji gdy nazywa się moją przyjaciółką i pisze niemal każdego dnia. Powiedziała, że już nie będzie. Zobaczymy jak to dalej się potoczy. Czuję się inaczej, bo potrafiłem wreszcie wyrazić sprzeciw...
W miniony piątek psycholog zapytała mnie czy ja również chciałbym mieć dostęp do jej prywatnego życia. Zaskoczyła mnie mocno tym pytaniem. Wątek pojawił się przy okazji tematu związanego z byłą dziewczyną; że dawniej nie chciałem żadnych nieporozumień, pragnąłem wszystko o niej wiedzieć. Odpowiedziałem tylko, że jestem świadomy, iż to niemożliwe. O jednoznacznych wskazówkach terapeutka też wspominała, nie mogę być przecież marionetką w czyiś dłoniach.
Bardzo dziękuję Tobie Kasiu za wyczerpującą odpowiedz ;)
Przyjaźń wcale nie jest nienaruszalną więzią. Jest raczej jak olbrzymia, piaszczysta wydma, pozornie potężna i trwała, ale pewnego dnia budzisz się, a jej już nie ma.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2327
Dołączył(a)
29 paź 2011, 13:31
Lokalizacja
Poznań

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do