"Przyjaciółka"

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

"Przyjaciółka"

przez K4U 10 sty 2012, 23:58
Od jakiegoś czasu przyjaźnię się z pewną dziewczyną. Cały czas dobrze się dogadywaliśmy i mówiliśmy sobie o wszystkim, jednakże to co ona wyrabia od jakiegoś czasu jest dla mnie dość mocno denerwujące, lecz zacznę od początku - od momentu, kiedy to się zaczęło.

Poznałem ją przez przyjaciela, byli ze sobą razem, spotkaliśmy się u mnie i ich przenocowałem. Po dłuższym czasie (ok. 3msc) ja pojechałem do niego z zamiarem dwutygodniowego pobytu. Kilka dni wcześniej oni się rozstali - ja będąc u niego spotkałem się z nią (on o tym nie wiedział, miałem przenocować się u ciotki a przenocowałem u niej kilkakrotnie). Po jakimś czasie miał miejsce incydent z jego strony, który na trwałe przekreślił moją przyjaźń z nim. Przez ten czas rozwinęła się nasza przyjaźń (moja i przyjaciółki). Wiele razy się spotkaliśmy mimo odległości nas dzielącej (500km), zawsze ja jechałem do niej, gdyż ona pracuje i wynajmuje pokój. Powiedzieliśmy sobie, że z osobą opisywana wcześniej (jej byłym, a moim byłym przyjacielem) nie chcemy mieć nic wspólnego i, że nie będziemy z nim utrzymywać kontaktu. Wielokrotnie on do niej dzwonił, ona odrzucała - kilka razy odebrała, ale mi o tym powiedziała, nie miałem jej tego absolutnie za złe. Ona poznała chłopaka z którym jest do teraz. Pewnego razu ku mojemu zdziwieniu były przyjaciel zadzwonił do mnie - odebrałem. Powiedziałem jej o wszystkim, ona w tym momencie stwierdziła, że z naszą przyjaźnią koniec. Kilka dni potem jak się dowiedziałem od niego (co później i ona potwierdziła) przenocowała go u siebie, gdyż rano miał lot krajowy do Warszawy i nie miałby jak dojechać od siebie. Potem mi tłumaczyła dla mnie to dość niezrozumiale, że miała nadzieję, iż jej obecny chłopak do niej przyjedzie i on będzie musiał od niej iść - tak się nie stało. Po tym incydencie nie odbierała od niego telefonów. Ja miałem już zaplanowany do niej przyjazd od miesiąca i miałem kupiony bilet lotniczy, którego nie mogłem zwrócić (nadmienię tutaj, że oboje mieszkamy w Polsce, leciałem trasę krajową z przesiadka w Warszawie). Ona na 2 tygodnie przed przyjazdem powiedziała mi, iż jednak nie będę mógł przyjechać i tłumaczyła to w bardzo głupi sposób - umówiła się na ten dzień z przyjaciółkami na "babski wieczór". Powiedziałem jej, że ja i tak przyjadę bo żal mi biletu (miałem do niej przyjechać na 2 dni) - i tak też zrobiłem. Stwierdziłem w rozmowie z nią, że będę zmęczony z racji wylotu od siebie bardzo wcześnie rano i jeszcze do tego wcześniejsze wstanie, dojazd na lotnisko i minimum ta 1h przed odlotem na nim być. Stwierdziła, iż da mi klucze do siebie i będę mógł się przenocować, ale na noc u niej nie zostanę. Przyjechałem do niej (była w pracy, acz jest to praca taka, że jest potrzebna tylko jak klient będzie). Porozmawialiśmy chwilę, po czym powiedziałem, iż jestem zmęczony i czy mogłaby mi dać klucze - co wcześniej zaoferowała, żebym się przenocował. Odmówiła, powiedziałem jej co o tym myślę, niestety nie miałem co ze sobą zrobić i w nieprzyjemnej atmosferze byłem z nią cały dzień w pracy, po czym pojechałem do niej. Jak się okazało później - nie żaden damski wieczór, tylko zwyczajnie jej chłopak miał przyjechać na noc, gdyż spotkałem go przy wychodzeniu od niej. Wychodząc odparłem, że dziękuję za nockę na dworcu kolejowym - w rzeczywistości pojechałem do znajomego, który mnie przenocował. Dzwoniła do mnie od samego rana - 10 nieodebranych połączeń, pojechałem do niej, gdyż znajomy wyjeżdżał i powiedziałem, że udało mi się przespać u niego, ale wyjechał i tę noc (ostatnią) spędzę niestety na dworcu. Ona stwierdziła, że jak coś to mi może dziś klucze dać jak będzie jeszcze w pracy, gdyż miał u niej nocować chłopak, lecz powiedziała mu, że przyjeżdża do niej przyjaciółka i niestety, a w rzeczywistości miała przenocować mnie. Ja, żeby nie siedzieć u niej cały dzień w pracy spotkałem się ze znajomym na 2h, po czym wróciłem do niej - nie była w zbyt dobrym humorze po rozmowie z szefem. Porozmawialiśmy chwile, ona miała spotkać się z przyjaciółką później i być z nią do ok. 21. Po jakiś 15min poprosiłem ja o klucze lecz stwierdziła, że mi ich nie da, ja do niej spokojnie przez jakieś 3min próbowałem powiedzieć, iż powiedziała rano co innego, jak wydarła się na mnie to z miejsca od niej poszedłem bez słowa. Wiedziała, iż chciałbym u niej posiedzieć aby się nie nudzić, jak spotka się z przyjaciółką i sama się na to wcześniej zgodziła. Ponownie spotkałem się ze znajomym i wypiliśmy sobie po kilka piw. Wyszło na to, że przyjechałem do niej ok. 23 (mimo, że znajomy proponował mi całonocną libację i odwiezienie rano na lotnisko). Jak się z nią spotkałem to mnie przeprosiła na samym wstępie, lecz miałem to w poważaniu wtedy za to co mi zrobiła. Przespałem się u niej i rano wyszliśmy razem z domu - ona do pracy, ja na lotnisko do domu. Dzień wcześniej zarzuciła mi jeszcze, że się jej narzucam - mimo, że wcześniej sama zgodziła się na mój przyjazd. Złość mi ustąpiła, rozmawialiśmy przez telefon normalnie, a teraz znów zaczynają się jakieś przysłowiowe "jaja". Dzwonie do niej w piątek - twierdzi, iż nie może rozmawiać, gdyż jest z chłopakiem, następnego dnia analogiczna sytuacja. W niedziele zadzwoniła do mnie ok 21, a właściwie to tylko puściła sygnał. Nie oddzwoniłem. Poniedziałek i wtorek nie dzwoniłem do niej - czekałem, aż ona to zrobi. Dziś dzwoniłem do niej czterokrotnie (ok 2h temu) i nie odebrała. Napisałem jej smsa, że chciałbym z nią poważnie porozmawiać - dostałem wiadomość, że próbowała się połączyć jakieś 30min temu. Za moment do niej oddzwonię, tylko skończę pisać.

Mam tego dość, wydaje mi się, że ona próbuje mną manipulować - czy słusznie? Chciałbym to zakończyć, lecz nie tak prosto. Wcześniej ustaliliśmy, że do niej wpadnę 11-13 lutego i mam już bilety kupione. Na 12-13 mam również rezerwacje w hotelu promocyjną. Lecz niestety, wpadłem na pomysł zrobić jej niespodziankę i zaskoczyć ją swoją obecnością 18 i 26 stycznia. (Ona o tym nie wie - chodziło mi o niespodziankę, kupiłem to jak nasze relacje się poprawiły, lecz teraz najchętniej wcale bym nie leciał, lecz biletu szkoda). Wylot rano, powrót wieczorem, tak na cały dzień z powrotem tego samego dnia. Jednakże, po tym co ona robi mam dość i chciałbym to chyba zakończyć... chyba, gdyż nie jestem do końca pewien swojej decyzji. Dodam jeszcze na sam koniec, iż oboje mamy po 18 lat.

Chciałbym posłuchać Waszej rady, co ona próbuje mi udowodnić i co chce swoim zachowaniem osiągnąć? Czy zakończenie tego wszystkiego raz na dobre jest dobrym pomysłem?

-- 10 sty 2012, 23:16 --

Nie mogę już niestety edytować powyższego postu.

Zadzwoniłem do niej, minęło 40min od jej telefonu jak oddzwoniłem, stwierdziła, że nie może rozmawiać, bo idzie się kąpać. Powiedziałem jej, iż nie może od piątku bo ciągle jest z X, na co odparła, że X to jest jej chłopak, jakbym tego nie wiedział. Powiedziałem, że chyba by mogła znaleźć czas dla mnie - podniosła ton, że nie może teraz rozmawiać, na jej podniesiony ton się rozłączyłem. Chyba pora to zakończyć.
Co sądzicie o tym, abym 18 stycznia jak będę powiedział jej co o tym sądzę, wytknął jej wszystko i zakończył to raz na zawsze, a 26 jak będę to już spotkałbym się ze znajomym i tak samo 11-13, tylko jeszcze musiałbym sobie załatwić nockę 11-12. Mam tego wszystkiego serdecznie dosyć, chciałem tylko zapytać o opinie kogoś z zewnątrz co jest powodem jej działania, jaki ma cel i czy decyzja, którą chce podjąć będzie dobra? Choć rozmowa z nią przed chwilą (jeśli można to rozmową nazwać) utwierdza mnie w przekonaniu, iż moja decyzja będzie jak najbardziej słuszna.
K4U
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
10 sty 2012, 22:55

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do