Coś ze mną nie tak...

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Coś ze mną nie tak...

przez PanProblemowski 03 sty 2012, 20:26
Cześć, mam problem (chyba lub raczej) chciałem się z Wami nim podzielić i może poprosić o dobrą radę. Mam 27 lat, mój ojciec zmarł nagle w 2006 roku, pracowałem wtedy za granicą. Po powrocie w 2009 roku, zachorowała moja mama na raka płuc, spadł na mnie ciężar opieki w czasie trwania leczenia, niestety mama zmarła w listopadzie 2010, przy mnie, w domu. Miesiąc później w styczniu dostałem telefon wieczorem od sąsiada babci, gdy przyjechałem na miejsce w progu drzwi zastałem leżącego dziadka (ojca mamy) - nie żył, pomagałem wynosić ciało dziadka pracownikom zakładu z uwagi na kręte schody w kamienicy. Przyszedł październik, dziadek ze strony ojca zmarł, asystowałem przy wynoszeniu jego ciała z domu, podobna sytuacja jak poprzednio. Pochowałem trzy bliskie mi osoby nad którymi sprawowałem opiekę. Nie mogę sobie poradzić z życiem codziennym, podczas każdej, najzwyklejszej czynności, jak pranie, sprzątanie czy nawet wspólne siedzenie przy stole ze znajomymi wracają te obrazy. Przesiaduję samotnie w domu często. Zanikły u mnie wszelkie ambicje, działałem społecznie, wypowiadałem się, pisałem - znikło wszystko. W towarzystwie jestem cichy, nie odzywam się, mam obawy co to tego, w jaki sposób moje słowa zostaną odebrane. Mam problem również ze zwykłym telefonowaniem gdziekolwiek, gdy tylko łapię za słuchawkę skacze mi tętno, denerwuję się. W towarzystwie podczas śmiechu, od razu przypominam sobie rok strat tylu ludzi. Nie odnajduję się w mojej firmie którą prowadzę, nihilizm, marazm. Mam nieduże problemy finansowe. Każde działanie które podejmuję w mojej opinii nie ma sensu, widzę śmierć, trumny, przypomina mi się ból i cierpienie które widziałem. Beznadziejność. Nie mam myśli samobójczych, jedynie problem umierania męczy mnie co dzień x-razy na dobę.
Moja dziewczyna ma dużą rodzinę, moim zdaniem nie rozumie co czuję, słyszę bym wziął się w garść, ale gdy to słyszę popadam jeszcze w większy marazm.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
03 sty 2012, 20:05

Coś ze mną nie tak...

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 03 sty 2012, 20:56
PanProblemowski, Przeżyłeś traumę. Widocznie jesteś wrażliwym człowiekiem i odbiło się to na Twojej psychice. Nie będę się silić na stawianie diagnozy, czy jest to nerwica, depresja czy może coś innego. Dla mnie jest jasne , że potrzebujesz fachowej pomocy. Zgłoś się do Poradni Zdrowia Psychicznego , porozmaiwaj z lekarzem , niech zdecyduje czy potrzebujesz leków i niech skieruje Cię na terapię. Przykre ,że dziewczyna tego nie rozumie, bo w takiej sytuacji naprawdę dziwne byłoby gdyby to wszystko spłynęło jak po przysłowiowej kaczce:(
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

Coś ze mną nie tak...

Avatar użytkownika
przez pannaAlicja 09 sty 2012, 01:54
PanProblemowski, myślę, że masz depresję. I Twoja dziewczyna nie jest w stanie Ci pomóc bardziej, niż wspierając Cię... tak jak pisze *Wiola*, powinieneś zgłosić się do PZP, nie obędzie się bez antydepresantów, które pomogą Ci odzyskać chęci do życia, motywację... To wróci, wierz mi. Trochę potrwa, ale wróci.
Pozdrawiam
Życie nie jest problemem do rozwiązania...
jest realnością, którą warto doświadczać
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1204
Dołączył(a)
09 paź 2011, 22:47

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Coś ze mną nie tak...

Avatar użytkownika
przez tahela 09 sty 2012, 03:58
To co się stało nie jest dla ikogo radosnym przezyciem wiadomo,że śmierć bliskich osób jest bardzo duza trauma i cieżko się z tym pogodzić szczególnie jeśli widziało sie jak ta osoba przy nas umiera lub pomaga się wynosic ciało , takie rzeczy nie pozostają bez odbić na psychice. Dziwne ,ze Twoja dziewczyna, która powinna być wsparciem nie rozumie tego , przeciez powinna chyba ,ze jest mało wrażłiwa . Sama pamiętam jak umarła moja babcia i ja widziałam byłam mała a ten obraz przesladuje mnie do dzisiaj. Po czymś takim potrzebujesz czegoś więcej niz weź się w garść a psycholog moze pomóc bo to tylko krok do depresji.
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10995
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do