jak tu dalej życ...

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

jak tu dalej życ...

przez Mike 79 01 sty 2012, 17:47
Coraz częsciej myśle o smierci ale to chyba komfort na ktory nie potrafie sobie pozwolic. Mam zone i synka , w małzenstwie nie byłem chyba nigdy szczesliwy.
zawsze brakowało mi odwagi zeby to przerwac, nie miałem gdzie sie podziac bo moja rodzina nie istenieje . Potem pojawił sie mój synek , cudowne uczucie było jak w bajce ale dziecko odebrało juz chyba kazde uczucie jakim mnie darzyła, od 4 lat śpię w oddzielnym pokoju ona śpi z synkiem. Nigdy nie umiała okazywac mi uczuć bo jak twierdziła juz taka jest.
3 lata temu poznałem kobiete , na poczatku była to rozmowa po paru miesiacach przerodziła sie w cos cudownego , kochała mnie dawał mi tyle czułosci i miłosci a ja nadal nie umiałem odejsc od zony i syna. Strasznie kocham swoje dziecko i nie wyobrażałem sobie zycia bez niego , bałęm sie zmain bałem sie ze go utrace...teraz straciłem ja , kobiete która tak kocham ona nie wytrzymała psychicznie braku mojej decyzji , nacisku mamy. Ja dopero pare miesiecy temu zobaczyłem ze dla synka zawse bede ojcem i tylko odemnie zalerzy jak bardzo sie w to wtopię. Ja trace na zawsze , gdy prosiła mnie o spokuj po rozstaniu ja pisałem jej setki smsów i błaganiem o szanse czasem z wyrzutami ...zniszczyłem ja dziewczyna korzysta z porady psychologa , mówi ze kocha mnie nadal ale nie umie zyc ze mna ze nigdy nie bedzie ze mna . teraz musze zyc sam , z trudem spedziłem wigilie i swieta ale wczoraj był najgorszy dzien. Po nie pisaniu do niej przez pare dni znowu zadreczyłem ja i zjebałem jej i sobie sylwestra. Boje sie zycia bez niej , bez dziecka . Kazdy dzien od miesiecy to walka , nie umiałem do niej nie pisac nie walczyc o nia a to ja tylko zrazało bo nie dałem jej spkoju , czasu na odzyskanie spokoju...pewnie gdybym sie wyciszył i wziął rozwód dopiero wtedy zaczął o nia walczyc ... teraz skrzywdziłem syna i osobe która kocham . Ja straciłem i synka w duzym stopniu...nie umiem sobei z tym poradzic . co dzien mysle o smierci ale ona poweidział ze gdy to zrobie to i ona sie zabije...nie moge synka tak zwesc ale czasem nie mam sił...jestem dnem
Ostatnio edytowano 01 sty 2012, 19:17 przez *Monika*, łącznie edytowano 1 raz
Powód: przeniesiono z działu Depresja
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
01 sty 2012, 17:28

jak tu dalej życ...

Avatar użytkownika
przez *Monika* 01 sty 2012, 19:16
Mike 79, Idźcie obydwoje na terapię małżeńską.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

jak tu dalej życ...

Avatar użytkownika
przez pannaAlicja 01 sty 2012, 19:32
Pogubiłam się: piszesz o żonie, czy o kochance?
Jeśli o kochance i chcesz, być z nią to walcz o to uczucie. Twój syn zawsze nim będzie, bez względu na to, czy będziesz z jego matką czy nie.
Życie nie jest problemem do rozwiązania...
jest realnością, którą warto doświadczać
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1204
Dołączył(a)
09 paź 2011, 22:47

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

jak tu dalej życ...

Avatar użytkownika
przez *Monika* 01 sty 2012, 19:35
pannaAlicja, Syn zawsze będzie jego synem, to prawda. A Mike 79 będzie ojcem, pod warunkiem, że będzie się zachowywał wobec syna jak prawdziwy ojciec.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

jak tu dalej życ...

przez Mike 79 01 sty 2012, 19:57
Słowo kochanka zle dla mnie brzmi bo kocham ja bardzo mocno i tym odzyskiwaniem i walka odsunąłem ja od siebie. ONA PSYCHICZNIE NIE WYTRZYMAŁA I OBWINIA TYLKO MNIE
NIE DA MI SZANSY I POWIEDZIAŁA ZE CHCE SPOKOJU I PRZYJAZNI

-- 01 sty 2012, 18:58 --

Wiem ze jestem złym człowiekiem , ale teraz utraciłem wszystko . Chodzie jak potłuczony i płacze ilekroc jestem sam ..to trwa juz 3 miesiace
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
01 sty 2012, 17:28

jak tu dalej życ...

Avatar użytkownika
przez *Monika* 01 sty 2012, 22:20
Mike 79, Idź do psychologa, musisz poprosić o pomoc bo doprowadzisz się do gorszego stanu.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

jak tu dalej życ...

przez Mike 79 02 sty 2012, 08:05
Byłem dwa razy , niby jest lepiej gdy wyjde ale potem to wraza , nie umiem do niej nie pisac a juz jak tego nie robie to jest mi zle ...nie umiem wybic sobie jej z głowy . Czuje strach ze juz nigdy nie bede z nia. Nie sadziłem ze mozna tak kochac, szkoda ze ona kochajac mnie nie chce zanalezc porozumienia . Jest młodsza o 8 lat wiem jak myslałem w jej wieku. Teraz bez przerwy mysle o smierci i tym ze musze z tym walczyc.

-- 02 sty 2012, 07:07 --

Byłem pewien ze wie co robi , wchodzac w taki zwiazek , ale nie wytrzymala koncówki i mimo moich decyzji nie jets ze mna a co gorsza ma pretensje ze ja zniszczyłem ...to boli najbardziej bo to ja straciłem wszystko i ja...
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
01 sty 2012, 17:28

jak tu dalej życ...

przez Mike 79 02 sty 2012, 16:51
Bardzo ładnie to napisałeś, wiesz ciezko mi zachowac zdrowe myślenie bo czuje sie jak ktos chory ...czuje ze moje decyzje sa cały czas złe. Jeśli mógł bys mi to jaśniej określic i bardziej ukierunkować ta mysl byłbym wdzieczny

-- 05 sty 2012, 16:33 --

Tak sie nie da dalej zyc , wiem ze nie umiem . Nie jestem w stanie zniesc tego ze zostawiłem wszystko dla niej , tak w nia wierzyłem

-- 15 sty 2012, 16:41 --

to zycie jednak nie jest dla mnie, moze to i egoizm ale wiecej juz nie moge
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
01 sty 2012, 17:28

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Motocyklista i 4 gości

Przeskocz do